Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty

20 lipca 2016

Lirene - Żel z olejkiem pod prysznic "Mango & Jaśmin", czyli kosmetyczne rozczarowanie

Na początku miesiąca wybrałam się na zakupy do jednej z drogerii, gdzie przeglądając kosmetyczne
nowości jakie pojawiły się na półkach, wypatrzyłam nową serię marki Lirene "Shower Oil", na którą
składają żele pod prysznic z olejkami w trzech wersjach: Olejek arganowy i marula, Olejek mango i
 nuta jaśminu, oraz Olejek makadamia i monoi. Z całej tej trójki pod względem zapachu najbardziej
przypadła mi wersja z olejkiem mango i nutą jaśminu, ponieważ ma świeży, idealny na lato aromat
owoców cytrusowych. Pozostałe wersje, choć też przyjemnie pachnące, wydały mi się zbyt slodkie
i otulające na aktualną porę roku. Nie wdając się w szczegóły włożyłam wybrany żel do koszyka i
wyobraziłam sobie cudowne chwile spędzone pod prysznicem w jego towarzystwie. No i niestety
się rozczarowałam, a szkoda, bo aromat idealnie trafił w mój gust.


Opis producenta
Unikalne połączenie żelu pod prysznic z odżywczym olejkiem. Żel zawiera cenny olejek z mango 
o silnym działaniu zmiękczającym i nawilżającym, wygładzającym naskórek oraz wzmacniającym
jego barierę ochronną. Nawilża oraz hamuje utratę wody, chroniąc skórę przed wysuszeniem. Żel
skutecznie oczyszcza skórę całego ciała, oraz pozostawia pięknym długo utrzymujący się zapach.
Krystaliczna formuła żelu łączy się harmonijnie z odświeżającym aromatem owoców cytrusowych
z delikatną nutą jaśminu sprawiając, że prysznic staje się przyjemnością.

Moim okiem
Żel znajduje się w plastikowym opakowaniu o pojemności 400 ml, o lekko zielonym zabarwieniu, 
zakończonym niewielką, klasyczną nakrętką z zamknięciem na zatrzask. Mimo sporej pojemności
opakowanie jest dosyć poręczne i wygodne w użyciu, a jego transparentność pozwala kontrolować
stopień zużycia zawartości. Szata graficzna jest nieprzytłaczająca i przyjemna dla oka. 


Produkt ma lekką konsystencję w postaci rzadkiego, przezroczystego żelu, który w połączeniu 
z wodą tworzy przyjemną i niezbyt obfitą kremową pianę. Zapach jest miły dla nosa i dokładnie
taki, po jakie lubię sięgać latem - orzeźwiający, świeży i pobudzający, z dominującymi nutami 
cytrusowymi i bardzo subtelną wonią jaśminu w tle. Niestety aromat wyczuwalny jest jedynie
w opakowaniu i w momencie aplikacji żelu pod prysznicem, po czym szybko znika i zupełnie
nie utrzymuje się na skórze. 

Przyjemna konsystencja i aromat na który składają się lubiane przeze mnie owocowe nuty 
zapachowe, to w moim odczuciu jedyne plusy tego produktu. Co prawda żel dobrze spełnia
 swoją funkcję w oczyszczaniu skóry - tego nie można mu zarzucić, jednak moja skóra czuje
 po jego użyciu spory dyskomfort. Żel po spłukaniu pozostawia na całym ciele lekko oleistą 
warstwę, która ma chyba z założenia chronić przed wysuszeniem, jednak moja skóra tuż po 
wyjściu spod prysznica jest wysuszona, towarzyszy jej nieprzyjemne, nasilające się uczucie 
ściągnięcia i niemal natychmiast domaga się dodatkowej porcji nawilżenia. Cóż, skład nie
 zachwyca i nie spodoba się zwłaszcza tym osobom, które unikają parafiny i SLS także w 
produktach do pielęgnacji ciała. Dla mnie były to do tej pory w przypadku kosmetyków do
ciała składniki neutralne, które zupełnie mi nie przeszkadzały. 

Skład
Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate,
PEG-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, PEG-70 Mango Glycerides, Paraffinum Liquidum,
Methylochloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum (Fragrance), Limonene,
 Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Hydroxyisohexyl 3- Cyclohexene Carboxaldehyde.

Opakowanie zawiera 400 ml żelu i kosztuje w cenie regularnej 9,90 zł - więc stosunek ilości
do ceny jest bardzo korzystny. Wszystkie trzy wersje dostępne są w drogeriach stacjonarnych
i internetowych - jeśli macie ochotę skusić się na którąś z tych nowości, polecam pozostałe
dwie wersje, ponieważ mają lepsze składy.

Podsumowanie
Wielokrotnie już pisałam, że od żelu pod prysznic nie wymagam zbyt wiele - lubię, kiedy spełnia 
swoją podstawową funkcję, czyli oczyszcza skórę mojego ciała nie wysuszając jej i nie powodując 
konieczności natychmiastowego sięgania po nawilżający kosmetyk pielęgnacyjny, a dodatkowo
umila czas spędzony pod prysznicem miłym aromatem. Niestety, w przypadku tego produktu się
rozczarowałam. Co prawda ma przyjemną konsystencję, która ułatwia jego aplikację i zamienia
się w połączeniu z wodą w delikatną, kremową pianę, a do tego podoba mi się jego zapach, lecz
dyskomfort jaki powoduje finalnie na mojej skórze zupełnie go dyskwalifikuje. Oczywiście jest
to moja subiektywna opinia na temat tego produktu - piszcie koniecznie w komentarzach, jak 
sprawdził się u Was!




3 sierpnia 2014

LIRENE Body BB Fluid-Balsam wersja dla ciemnej karnacji


Dzisiaj obiecana recenzja jednego z moich ulubieńców kosmetycznych lipca.

Kosmetyk ten zainteresował mnie już od momentu, kiedy pojawił się na sklepowych półkach.
Dosyć długo zwlekałam z jego zakupem, wielokrotnie go oglądałam i odkładałam, a w międzyczasie
przeczytałam na jego temat wiele pozytywnych i negatywnych recenzji, co sprawiło,
że zaintrygował mnie jeszcze bardziej :-)

Lirene Last Minute Fluid-Balsam Body BB - bo o nim mowa - występuje w dwóch wersjach:
 do ciemnej i jasnej karnacji. Wersja do ciemnej karnacji jest bardzo mocno napigmentowana
 i kolor jest widoczny natychmiast po wyciśnięciu z opakowania. Natomiast wersja dla jasnej karnacji 
po wyciśnięciu z opakowania jest całkowicie biała i dopiero bezpośrednio podczas aplikacji na skórę
 zaczyna przybierać delikatny kolor.

Dzięki testerom obu wersji które były dostępne w drogerii, zdecydowałam się na wariant
do ciemnej karnacji, który w moim przypadku okazał się strzałem w dziesiątkę.
Nie lubię leżeć przysłowiowym "plackiem" na plaży, ale nie unikam też słońca całkowicie.
Podoba mi się efekt skóry muśniętej słońcem, szczególnie na nogach, więc z myślą o nich
właśnie go kupiłam :-)



Opis producenta
Fluid-Balsam BodyBB dla ciemnej karnacji nadaje skórze piękny kolor opalenizny 
od razu po użyciu. Zawiera specjalnie dobraną kompozycję rozświetlających pigmentów,
które nadają skórze promienny i zdrowy wygląd. balsam bardzo dobrze się rozprowadza
i szybko wchłania.
Sposób użycia: rozprowadzić na umytej i wysuszonej skórze ciała. Zmywa się przy 
pierwszej kąpieli. Ze względu na specyfikę produktu zaleca się, aby jasne ubrania
zakładać po całkowitym wchłonięciu produktu.


Moim okiem

Fluid znajduje się w plastikowym opakowaniu o ciekawym, asymetrycznym kształcie,
z tradycyjnym zamknięciem typu "klik". Opakowanie możemy przechowywać zarówno
w postaci pionowej, jak i poziomej. Całość wygląda bardzo elegancko i utrzymana jest w 
słoneczno-złotej kolorystyce, przyciągając tym samym wzrok na sklepowej półce.

Opakowanie jest niewielkie i dobrze leży w dłoni, przez co jest wygodne w użyciu.
Niezbyt duży otworek precyzyjne dozuje potrzebną ilość produktu.


W środku znajduje się produkt o konsystencji przypominającej klasyczny balsam do ciała,
a który dodatkowo dzięki zawartości pigmentów posiada także właściwości fluidu. 


Konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa i raczej gęsta, choć jednocześnie dosyć lekka.
Fluid jest delikatnie perfumowany, a subtelny zapach wyczuwalny jest nie tylko w momencie
aplikacji, ale także jakiś czas po nałożeniu na skórę. Balsam posiada bardzo ciekawą, 
wielowymiarową barwę, która kojarzy mi się z brązem, złotem i orzechem :-)

Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, choć trzeba nakładać go starannie, by dokładnie
 i równomiernie pokryć wybraną część ciała. Pierwszy raz nałożyłam go w domu jedynie w
 celu wypróbowania, więc podczas drugiej aplikacji nabrałam już sporo wprawy i wiedziałam, 
ile produktu potrzebuję oraz jak go nakładać. W moim przypadku najlepiej sprawdza się
 aplikowanie tego fluidu cienką warstwą, oraz kolistymi i dosyć energicznymi ruchami.
Skóra powinna być czysta i sucha, ale ja nakładałam ten fluid także na wcześniej użyty tradycyjny
balsam do ciała i muszę przyznać, że wtedy jego rozprowadzanie także przebiega bardzo sprawnie.
 Jeśli zacznie się nakładanie od wyciśnięcia sporej ilości z opakowania, produkt może się
 wałkować na skórze. Chcąc uzyskać bardziej spektakularny efekt można nałożyć kolejną warstwę,
 ale wydaje mi się, że nie należy przesadzać. Mnie w zupełności wystarcza efekt uzyskany po
 dokładnym rozprowadzeniu jednej warstwy.

Stapia się ze skórą i wchłania bardzo szybko, dosyć szybko także zasycha - jednak po
 rozsmarowaniu warto odczekać kilkanaście minut, aby balsam zdążył się należycie utrwalić.
Zwłaszcza, jeśli zamierzamy założyć ubranie w jasnych kolorach - na co zwraca uwagę sam producent.

Początkowo kolor wersji którą posiadam może wydawać się bardzo ciemny i wpadający
w pomarańczowe tony, jednak po rozprowadzeniu produktu na skórze znikają wszelkie
 wątpliwości. 

Natychmiast nadaje efekt pięknej i równomiernej, oraz naturalnie wyglądającej
 subtelnej opalenizny. Fluid nadaje skórze także delikatne, satynowe wykończenie. 
Stosowany na nogi pięknie a jednocześnie subtelnie je rozświetla, wysmukla i 
poprawia wizualnie ich wygląd. Lekko maskuje drobne niedoskonałości, jak choćby
 ewentualne pajączki czy przebarwienia, oraz rewelacyjnie wyrównuje koloryt. 
Sprawia, że skóra wygląda nie tylko na muśniętą słońcem, ale także zdrowo i promiennie.

 Dobrze utrwala się na skórze, nie tworząc plam, zacieków czy smug oraz wykazuje się 
zaskakującą trwałością. Osobiście nie zaryzykowałam założenia białych ubrań, ale kolorowych 
sukienek czy spódnic które nosiłam po rozsmarowaniu go na nogach nie brudził oraz nie ścierał się,
 co jest dużym plusem. Zmywa się podczas pierwszej kąpieli z użyciem gąbki i żelu pod prysznic,
 czy innego produktu do mycia ciała. 

Niestety nie wiem, jak radzi sobie w przypadku aktualnie trwających, ekstremalnie
wysokich temperatur, ponieważ ostatnie dni spędzam głównie nad jeziorem, gdzie poza 
kosmetykami do opalania i klasycznymi balsamami do ciała nie stosuję w zasadzie nic więcej.
 Nakładałam go jednak na nogi kiedy temperatura nie przekraczała 30 stopni i wytrzymywał
 w niezłym stanie aż do momentu kąpieli - wydaje mi się, że to całkiem niezły wynik.


    Skład
( kliknij aby powiększyć )




Poniżej efekt na dłoni, na którą celowo nałożyłam nieco więcej produktu:




Efekt na nogach po nałożeniu jednej warstwy:


Zgadniecie, na którą nogę nałożyłam Body BB ? :-)


Jak widzicie, efekt jest delikatny - ale mam nadzieję że widoczny :-)
Choć na żywo zdecydowanie łatwiej można znaleźć różnicę, to zrobienie zdjęcia które będzie
to odzwierciedlać okazało się dla mnie trudnym orzechem do zgryzienia :-)

Pojemność 200 ml, cena regularna około 25 zł - w promocji kosztuje niecałe 20 zł.
Dostępny w wielu drogeriach i marketach.


Podsumowanie

Uważam, że jest to bardzo fajny produkt dla osób, które z pewnych względów nie mogą, 
nie lubią, lub zwyczajnie nie chcą się opalać, a jednocześnie chciałaby na przykład 
poprawić nieco wygląd swoich bladych nóg. Idealnie nadaje się jednak także dla 
podkreślania nabytej już wcześniej naturalnej opalenizny. Może być stosowany codziennie, 
lub wyłącznie na specjalne okazje. Ja nakładam go wyłącznie na nogi, ale oczywiście
jest to kosmetyk do całego ciała, więc można go aplikować według upodobań.

Wiem, że może nie podobać się satynowo-perłowy efekt wykończenia na skórze,
oraz fakt, że do jego aplikacji potrzeba nieco wprawy, gdyż dosyć szybko zasycha i
 łatwo zrobić mało estetyczne smugi. Oczywiście jest to kwestia wprawy -  każda z nas
zapewne szybko znajdzie swój własny sposób na  łatwą i sprawną aplikację :-)

Zachęcam do wypróbowania testerów dostępnych w drogeriach - z pewnością 
znajdziecie je np. w Rossmannie - co pomoże w wyborze odpowiedniej wersji
dla waszej karnacji, oraz w niewielkim chociaż stopniu pozwoli zapoznać się bliżej
z tym produktem.


Ja bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem i zapewne zostanie ze mną na dłużej :-)
Jeśli chcecie mieć "zjawiskowe" nogi - polecam :-)


18 maja 2014

Lirene - "Magic make-up" nawilżający krem zmieniający się w rozświetlający fluid


Dzisiaj kilka słów o pewnym "magicznym" kremie marki Lirene,
który polubiłam tak bardzo, że nie tylko znajdzie się w ścisłym gronie
kosmetycznych ulubieńców maja, ale z pewnością zagości już u mnie na stałe.

Produkt ten kupiłam całkiem niedawno, a przyczyniła się do tego wielka akcja
promocyjna -49 % trwająca wówczas w drogeriach Rossmann.
Wcześniej będąc na zakupach widywałam go na sklepowej półce, nigdy jednak nie
skusiłam się na jego zakup. Teraz żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej.
Jest to bowiem dla mnie idealny kosmetyk na wiosenno-letnią porę roku,
choć myślę, że i później także raczej się nie rozstaniemy :-)


Lirene
 Dermoprogram
Magic make-up
nawilżający krem zmieniający się w rozświetlający fluid




Opis producenta
( kliknij aby powiększyć )


Skład

Moim okiem

Krem-fluid znajduje się w czarnej plastikowej i bardzo miękkiej tubce, 
zakończonej tradycyjną nakrętką w kolorze srebrnym. 
Dodatkowo tubka zapakowana jest w kartonowe opakowanie, które zawiera wszystkie
niezbędne informacje o produkcie. Całość prezentuje się ciekawie i elegancko.


Pd nakrętką znajdziemy dosyć cienką i długą końcówkę aplikującą krem.
Spełnia ona bardzo dobrze swoją funkcję, pozwalając na wydobycie odpowiedniej
ilości produktu. Sama tubka jest bardzo praktyczna i wygodna w użyciu.
Przechowywana w pozycji stojącej powoduje, że jej zawartość
wyciśniemy bez żadnych problemów.


W środku tubki znajdziemy biały krem z widocznymi mikrodrobinkami zawierającymi kolor.
Produkt ma gęstą konsystencję, znacznie gęstszą od tradycyjnych kremów do twarzy.
Posiada delikatny, świeży, lekko cytrusowy i bardzo przyjemny zapach.

Podczas aplikacji zaczynają uwalniać się pigmenty zamknięte w kapsułkach
i początkowo biały krem zamienia się we fluid nadający kolor.
Produkt jest dostępny w trzech kolorach: jasnym, naturalnym i opalonym.
Ja posiadam odcień naturalny, który na obecną chwilę jest dla mnie idealny.
Zimą sięgnę raczej po jaśniejszą wersję.


Fluid kryje na poziomie lekkim, jednak w pożądanych miejscach można nałożyć 
kolejną warstwę aby ukryć drobne niedoskonałości.



Kiedy pierwszy raz wycisnęłam krem z tubki, obawiałam się dosyć gęstej konsystencji.
Okazało się jednak, że jest ona wbrew pozorom lekka, kremowa i bardzo łatwo się
nakłada. Trzeba jedynie uważać, aby krem rozprowadzić na twarzy równomiernie.
Nie jest to jednak trudne, ponieważ podczas aplikacji zaczyna on zmieniać się 
we fluid nadający kolor, więc prawie natychmiast widzimy jak go nałożyć.
Producent obiecuje trwałość makijażu do 11 godzin, jednak w moim przypadku
fluid utrzymuje się w nieskazitelnym stanie do około 7 godzin. 
Poźniej zaczyna "znikać" z twarzy. Czytałam na innych blogach, że wpada 
w pomarańczowe tony - rzeczywiście podczas samej aplikacji może się tak wydawać,
jednak później całość "blednie" i całkiem nieźle dopasowywuje się kolorem do naszej skóry.
U mnie wygląda bardzo naturalnie i nie odcina się kolorem.
Oczywiście osobom o jasnej karnacji radzę sięgnąć po najjaśniejszą wersję.

Za co go lubię ?

Bardzo ładnie stapia się ze skórą i dopasowywuje do jej odcienia.
Rewelacyjnie wyrównuje i poprawia koloryt skóry. 
Twarz po jego aplikacji wygląda bardzo naturalnie, nie ma mowy o efekcie maski.
Skóra wygląda zdrowo, promiennie i świeżo. 
Jest delikatnie rozświetlona i wygładzona. 
Nie wysusza, nie podkreśla suchych miejsc, nie wchodzi w zmarszczki.
Zakrywa drobne niedoskonałości i wizualnie znacznie poprawia wygląd cery.
Dodatkowo fluid ma właściwości lekko matujące.

Osobiście stosuję go na nałożony już wcześniej wspomniany w poprzednim poście
krem Bioliq i oba te produkty rewelacyjnie ze sobą współgrają.
Teoretycznie powinien być nałożony bezpośrednio na skórę, jednak ja 
zawsze - czy to pod podkład, fluid czy krem koloryzujący, nakładam
lekką warstwę aktualnie używanego kremu pielęgnacyjnego.

Nie sprawdzi się u osób które oczekują mocnego krycia
i mają dużo niedoskonałości, gdyż z pewnością tym produktem nie uda się 
ich zamaskować.



Pojemność 30 ml, cena regularna 29,90 zł.
Zauważyłam, że dosyć często objęty jest promocją i można go wtedy kupić taniej.
Ja swój krem kupiłam w drogerii Rossmann podczas obowiązywania
promocji - 49 % i zapłaciłam za niego około 15 zł.




Czy to zatem krem, fluid, krem tonujacy czy krem BB ?

Wydaje mi się, że wszystkiego po trochu :-)
A w każdym razie jest to produkt będący ciekawą alternatywą
dla wyżej wymienionych.

I choć zdania na jego temat są jak zwykle podzielone, 
ja jestem nim zachwycona.

Zdecydowanie kupię ten "magiczny" krem ponownie :-)



7 sierpnia 2013

Z cyklu "Tanie i fajne" - żele pod prysznic Lirene

W dni takie jak dziś najchętniej brałabym prysznic kilka razy dziennie.
Niestety nie mam takiej możliwości, dlatego zawsze szukam jakiegoś
żelu do użycia pod prysznicem, który zapewni mi uczucie odświeżenia na dłuższy czas.
Bardzo dobrze sprawdzały się żele z Biedronki BeBeauty Spa, o których pisałam tu klik klik 
i już miałam kupić je ponownie, gdy podczas codziennych zakupów
prawie zderzyłam się z półką, na której stały kosmetyki Lirene.
Mój wzrok natychmiast przyciągnęły dwa produkty:

żel pod prysznic Soczyste Winogrona

żel pod prysznic Kusząca Gruszka



Absolutnie nie żałuję, że je kupiłam!
Żele zachęcają do zakupu już samą apetyczną nazwą i kolorowym opakowaniem.
Producent obiecuje nam "owocową eksplozję energii pod pryszniem" - i dokładnie
tak się czułam. Niesamowicie świeżo i energetycznie, a za sprawą zapachu
 niczym w owocowym raju :-) Moje serce skradła "Kusząca gruszka" , ale oba żele pachną ślicznie.
Dobrze się pienią i pielęgnują skórę. Konsystenja lekko żelowa, pojemność 250 ml.
Dosyć wydajne. Zapłaciłam niecałe 7 zł za sztukę.
Jest jeszcze wresja z "Rajskim granatem".

Właśnie takich produktów szukam na lato.
Dla mnie idealne, uważam że to świetne żele.

Polecam!


Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)