10 sierpnia 2017

NIVEA SUN - Nawilżający balsam do opalania Protect & Moisture SPF 30

Nie wyobrażam sobie, aby nie skorzystać z uroków upalnego lata, zwłaszcza przebywając nad morzem, ale do kąpieli słonecznych podchodzę z umiarem i rozwagą. Lubię, kiedy moja skóra jest opalona, ale nie mam tu na myśli efektu "skwarki", a ładną i naturalną, zdrową opaleniznę. Co prawda moja skóra nie wykazuje problemów podczas opalania, ale podczas słonecznej ekspozycji zawsze sięgam po specjalne kosmetyki zapewniające jej odpowiednią ochronę. Jako Przyjaciółka Nivea miałam przyjemność testować Nawilżający balsam do opalania z linii NIVEA SUN o udoskonalonej formule chroniącej ubrania przed plamami po filtrach UV, który otrzymałam w idealnym momencie, bo tuż przed urlopem :) Balsam posiada filtr SPF 30 więc zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną i jest to minimalny faktor po jaki sięgam, gdy rozpoczynam swoją przygodę ze słońcem.

Opis producenta
NIVEA SUN Protect & Moisture to wodoodporny balsam do opalania o zaawansowanej formule pielęgnacyjnej, zapewniający intensywne i długotrwałe nawilżenie skóry. Zawiera wysoce skuteczny system filtrów UVA/UVB zapewniający natychmiastową i długotrwałą ochronę przed promieniowaniem słonecznym, oraz redukując ryzyko uczuleń słonecznych. Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Jest to kosmetyk, który dba zarówno o odpowiednią ochronę skóry, jak i ubrań, chroniąc je przed plamami po filtrach UV. Z nową formułą opracowaną przez ekspertów pomaga łatwiej usunąć plamy po filtrach UV, dzięki czemu chroni ubrania zarówno po relaksie na plaży, jak i na co dzień w mieście. Produkt dostępny jest w różnych wariantach ochrony przeciwsłonecznej: z faktorem 15, 20, 30 i 50+. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie.

Moim okiem
Balsam znajduje się w smukłym, plastikowym opakowaniu z wygodnym w użyciu zamknięciem typu klik. Opakowanie jest solidne, dzięki czemu można swobodnie wrzucić je do torby z innymi plażowymi akcesoriami bez obaw o przypadkowe rozlanie jego zawartości. Niestety nie jest transparentne, więc nie można kontrolować zużycia produktu. Szata graficzna jest bardzo przyjemna dla oka. Kolorystyczną bazę opakowania stanowi tradycyjnie kolor niebieski, tym razem w ślicznej, chabrowej odsłonie, choć nie mogło oczywiście zabraknąć słonecznego akcentu w postaci zatyczki w intensywnie żółtym odcieniu. 

Produkt ma białą barwę i aksamitną, niezbyt gęstą konsystencję - intensywnie kremową, ale jednocześnie wyjątkowo lekką, przypominającą delikatne mleczko do pielęgnacji ciała. Jest przyjemny w aplikacji, z łatwością rozprowadza się na skórze i niemal błyskawicznie wchłania, nie bieli skóry i nie pozostawia na niej lepiącej warstewki. Zapach balsamu jest bardzo ładny, raczej subtelny, ale jednocześnie dobrze wyczuwalny na skórze, zwłaszcza rozgrzanej słońcem :) Umila aplikację i pozwala odprężyć się podczas słonecznych kąpieli. Kompozycja zapachowa jest trudna do rozszyfrowania dla mojego nosa, ale jest idealnie letnia i świeża, z delikatną kremową nutą. Nie doszukałam się tutaj tego "charakterystycznego" zapachu klasycznego kremu Nivea - być może mój zmysł węchu za bardzo się rozleniwił :) W każdym razie jest to taki zapach, który już zawsze będzie mi się kojarzył się ze słońcem, plażą i wakacjami.

Skóra po użyciu tego produktu jest aksamitna, przyjemna w dotyku i otulona subtelnym zapachem. Balsam rzeczywiście nawilża i wygładza skórę, zapobiegając jej nadmiernemu przesuszeniu podczas słonecznej ekspozycji. Muszę przyznać, że kosmetyk dobrze chroni przed oparzeniami czy podrażnieniami słonecznymi i pozwala stopniowo osiągnąć złocistą, wymarzoną opaleniznę. Oczywiście należy pamiętać, że nawet po zastosowaniu produktów zapewniających ochronę przeciwsłoneczną należy kierować się rozsądkiem i unikać zbyt długiego przebywania na słońcu, ponieważ żaden tego typu kosmetyk nie zapewnia całkowitej ochrony. Warto zapoznać się z umieszczonymi przez producenta z tyłu opakowania ważnymi wskazówkami odnośnie prawidłowego stosowania produktu. Według producenta balsam jest wodoodporny i rzeczywiście pozostawał na mojej skórze nawet podczas pobytu w wodzie, jednak zgodnie z zaleceniami po wyjściu z wody aplikowałam produkt ponownie.

Skład
Aqua, Homoslate, Octorylene, Glycerin, Alcohol Denat, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Salicylate, C12-15 Alkyl Benzoate, Titanium Dioxide (nano), Glyceryl Stearate Citrate, Panthenol, Hydrogenated Coco-Glycerides, Myristil Myristate, Tocopheryl Acetate, Tetrasodium Iminodisuccinate, Cellulose Gum, VP/Hexadecene Copolymer, Xanthan Gum, Sodium Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Silica, Dimethicone, Trisdodium EDTA, Xydroxyacetophenone, Ethylhexylglycerin, Linalool, Limonene, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Coumarin, Parfum

Opakowanie Nawilżającego balsamu do opalania SPF 30 zawiera 200 ml produktu i kosztuje w cenie regularnej około 35 złotych - niestety sporo, więc warto czekać na ewentualne promocje. Całą linię kosmetyków do ochrony przeciwsłonecznej marki Nivea bez problemu znajdziecie w drogeriach, na przykład w Rossmannie. 

Nie ukrywam, że bardzo lubię kosmetyki do opalania marki Nivea i sięgam po nie od lat, więc tym bardziej się cieszę, że i tym razem się nie zawiodłam. Nawilżający balsam do opalania spełnił wszystkie moje oczekiwania. Znakomicie sprawdził się podczas pierwszych kąpieli słonecznych, zapobiegając zaczerwienieniu czy pieczeniu skóry, a dzięki właściwościom pielęgnacyjnym zapewnił komfort mojej skórze podczas ekspozycji na promienie słoneczne. Polecam w szczególności tym osobom, które tak jak ja lubią sięgać po produkty do ochrony przeciwsłonecznej w postaci lekkiego balsamu lub mleczka :)









1 sierpnia 2017

BIOVAX - Maska intensywnie regenerująca "Opuntia Oil & Mango"

Moje włosy o tej porze roku narażone są na działanie wielu niekorzystnych czynników. Słońce, słona woda czy wiatr sprawiają, że staja się przesuszone i tracą blask. Latem wymagają szczególnie intensywnej pielęgnacji, więc częściej niż zwykle sięgam po kosmetyki o działaniu nawilżającym i regenerującym, które pomagają poprawić ich kondycję. W ostatnim czasie pojawiło się w mojej kosmetyczce kilka nowych produktów do pielęgnacji włosów, a wśród nich maska marki Biovax® z najnowszej serii Opuntia Oil & Mango do włosów zniszczonych, która stała się jednym z wakacyjnych ulubieńców kosmetycznych. 

Opis producenta
Maska intensywnie regenerująca Opuntia Oil & Mango zawiera kompleks naturanych substancji lipidowych LipidFX, który odbudowuje  i cementuje zniszczoną powierzchnię włosa, przywracając jej gładkość i połysk. To intensywnie regenerująca kuracja przeznaczona do włosów zniszczonych i bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku. Olej z opuncji figowej jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 i Omega-9, które tworzą ochronną warstwę na włosach. Sprawia, że włosy staja się idealnie gładkie i lśniące bez efektu obciążenia. Masło mango spektakularnie wygładza włosy i zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Dyscyplinuje włosy, ułatwiając ich układanie. Ceramidy są naturalnym cementem łączącym łuski włosa. Odbudowują suche i zniszczone włosy dzięki czemu staja się one sprężyste, elastyczne i dobrze nawilżone. Produkt przebadany dermatologicznie, nie zawiera silikonów, parabenów, parafiny oraz SLS i SLES. Zapach soczystego owocu mango działa odświeżająco i pobudzająco.

Moim okiem
Maska znajduje się w charakterystycznym dla marki, prostym pojemniczku o pojemności 250 ml, który wykonany jest z solidnego plastiku i zakończony klasycznym wieczkiem. Pod wieczkiem znajduje się specjalne zabezpieczenie wymagające usunięcia przed pierwszym użyciem produktu, dzięki czemu mamy pewność, że opakowanie nie było wcześniej otwierane. Pojemniczek zapakowany jest dodatkowo w estetyczny kartonik zawierający wszelkie niezbędne informacje o produkcie. Każda seria do pielęgnacji włosów tej marki posiada inną kolorystykę, a najnowsza linia Opuntia Oil & Mango niewątpliwie się pod tym względem wyróżnia. Całość utrzymana jest w matowej, wyrazistej i jednolitej, koralowej kolorystyce z akcentami w odcieniu delikatnej bieli. Sama szata graficzna jest typowa dla kosmetyków marki Biovax - nie sposób pomylić się na sklepowej półce. Tradycyjnie w kartonowym opakowaniu znajdziemy także dwa małe prezenty dołączone przez producenta - próbkę Jedwabiu w płynie "Silk" oraz czepek Termocap, który wspomaga utrzymanie ciepła podczas zabiegów regeneracji włosów, dzięki czemu ułatwia przenikanie substancji aktywnych do ich wnętrza.

Produkt ma białą barwę z delikatną czerwoną poświatą i perłowym połyskiem. Konsystencja maski jest taka jak lubię, czyli intensywnie kremowa i gęsta, ale jednocześnie bardzo przyjemna w aplikacji. Kosmetyk łatwo się rozprowadza i dokładnie pokrywa pasma, dosyć szybko wnika we włosy i bez problemu spłukuje, pozostawiając na włosach piękny zapach. Na kompozycję zapachową składają się nuty uwielbianego przeze mnie słodkiego, egzotycznego mango ♥ Jest owocowo, odświeżająco, cytrusowo, letnio i niezwykle przyjemnie dla nosa. Na włosach zapach utrzymuje się dosyć długo, a efekt ten można przedłużyć używając kilku kosmetyków z tej serii.

Wysoko w składzie maski znajdziemy glicerynę, olej z opuncji figowej, masło mango i betainę. Warto zaznaczyć, że olej z opuncji figowej to najdroższy z roślinnych olejów, bowiem do wytworzenia jednego litra potrzeba aż miliona pestek wydobytych z 500 kg owoców opuncji figowej, które zbierane są tylko przez kilka dni w roku.

Maski do włosów marki Biovax różnie sprawdzały się na moich włosach, bowiem nie wszystkie serie przypadły im do gustu. Jednak maska z tej najnowszej linii zdała egzamin na szóstkę z plusem i stała się moim hitem w pielęgnacji włosów tego lata - niebawem kończę drugie opakowanie :) Produkt nakładam na umyte i osuszone ręcznikiem włosy dokładnie go wmasowując - intensywnie kremowa i nie spływająca konsystencja w połączeniu z cudownym zapachem zdecydowanie umila aplikację. Maskę trzymam na włosach około piętnastu minut bez żadnego przykrycia, lub kilkadziesiąt minut przy użyciu dołączonego do opakowania czepka, z którego zresztą korzystam w połączeniu z maskami innych marek. Włosy po użyciu tej maski znacznie łatwiej się rozczesują, są mięciutkie i aksamitne w dotyku. Kosmetyk intensywnie wygładza włosy, ale jednocześnie nie pozbawia ich pożądanej objętości i nie sprawia, że są przyklapnięte. Pasma są sprężyste, optymalnie dociążone i nabierają ładnego, zdrowego połysku. Są nawilżone, odżywione i zdyscyplinowane. 

Skład
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Cetyl Esters, Quaternium-87, Opuntia Ficus-Indica Seed Oil, Magnifera Indica Seed Butter, Betaine, Palmitoyl Myristyl Serinate, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Methylchloroisothiazolinone, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, PEG-8, PEG-8/SMDI Copolymer, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Parfum, Citric Acid, CI. 15985, CI. 16255

Opakowanie mieści w sobie 250 ml produktu i kosztuje w cenie regularnej około 17 złotych. Kosmetyki z tej serii dostępne są stacjonarnie w aptekach, oraz drogeriach Super-Pharm, Natura i Hebe. Oczywiście bez problemu kupicie je także przez internet.

Nie wyobrażam sobie, aby w tegorocznej wakacyjnej kosmetyczce mogło zabraknąć tej właśnie maski, ponieważ moje włosy ją pokochały. Zarówno konsystencją jak i działaniem spełnia wszystkie wymagania jakie stawiam tego typu kosmetykom, a śliczny zapach jest przysłowiową wisienką na torcie i chyba już zawsze będzie przywoływał u mnie wakacyjne wspomnienia :) Planuję kupić także pozostałe produkty z tej linii i mam nadzieję, że będę z nich równie zadowolona!



19 czerwca 2017

NIVEA - Olejek w balsamie "Kwiat wiśni i olejek jojoba"

Jakiś czas temu dowiedziałam się, że dołączyłam do zacnego grona Przyjaciółek Nivea. Dzięki temu wraz z innymi blogerkami oraz vlogerkami internetowymi mam przyjemność testować nowości tej właśnie marki. Miesiąc temu otrzymałam w ramach akcji pierwszą przesyłkę zawierającą najnowszy produkt do pielęgnacji ciała - Olejek w balsamie w wersji "Kwiat wiśni i olejek jojoba". Kosmetyk ten towarzyszył mi na etapie codziennej, wieczornej pielęgnacji ciała i nadeszła pora, aby podzielić się moimi odczuciami na jego temat.

Opis producenta
Kobieca potrzeba efektywności, a zarazem sensualności wynikającej z pielęgnacji ciała sprawia, że często stajemy w obliczu wyboru: drogocenne właściwości odżywcze i nawilżające olejków, czy wygodna, lekka i szybka aplikacja balsamu? Nowa linia Olejków w Balsamach Nivea pozwala nowoczesnej kobiecie czerpać korzyści ze składników odżywczych zawartych w olejkach, zapewniając tym samym doznanie wysokiej jakości pielęgnacji zamkniętej w lekkiej, błyskawicznie wchłaniającej się formule balsamu. Olejki w Balsamach to cztery wyjątkowe kombinacje, które zapewnią skórze głębokie nawilżenie oraz promienny wygląd, a także poprawią samopoczucie otulając zmysły wyjątkowymi zapachami: delikatnego kwiatu wiśni z olejkiem jojoba, łagodnej wanilii z olejkiem migdałowym, apetycznego kakao i olejku makadamia oraz zmysłowej róży z olejkiem arganowym. Zamknięty w pielęgnacyjnym balsamie zapach kwiatu wiśni cudownie podkreśla delikatność skóry i harmonijnie stapia się z zapachem kobiecego ciała. Zapach kwiatu wiśni jest cichy i dyskretny, ma w sobie niewymuszoną elegancję i minimalistyczny ład.

Moim okiem
Produkt znajduje się w poręcznym opakowaniu wykonanym z solidnego plastiku o charakterystycznym dla marki kształcie, z wygodnym zamknięciem opatrzonym logo producenta. Szata graficzna utrzymana jest w delikatnej kolorystyce, która moim zdaniem idealnie odzwierciedla specyfikę tego kosmetyku.

Olejek w balsamie ma białe zabarwienie i przyjemną, leciutką konsystencję, która przypomina mi delikatny lotion do pielęgnacji ciała. Produkt jest niezbyt gęsty, ale też nie przelewa się przez palce i okazuje się bardzo wygodny w aplikacji. Wchłania się dosyć szybko i nie pozostawia na skórze żadnego filmu, nawet jeśli nieco przesadzimy z jego ilością. Zapach jest niezbyt intensywny, ale bardzo przyjemny dla nosa, określiłabym go jako kremowo-kwiatowy z lekką nutką słodyczy, ale i odrobiną św. Nie będę jednak ukrywać, że bezpośrednio po wydobyciu kosmetyku z opakowania wyczuwam zapach alkoholu który jest obecny w składzie produktu, choć na szczęście jego woń szybko się ulatnia. Kwiatowy aromat utrzymuje się na skórze jeszcze przez jakiś czas po aplikacji, ale jest na tyle "dyskretny", że nie będzie się kłócił z ulubionymi perfumami.

Skóra mojego ciała nie jest wyjątkowo wymagająca, ale lubi, kiedy dostarczam jej codzienną porcję nawilżenia, więc nie brakuje u mnie produktów do jej pielęgnacji. Wiecie, że niezależnie od pory roku najchętniej sięgam po kosmetyki o treściwej konsystencji, więc otrzymany Olejek w balsamie okazał się ciekawą odmianą. Jak oceniam jego działanie? Produkt ma wiele zalet - łączy w sobie delikatny balsam z olejkiem jojoba, tworząc produkt o leciutkiej konsystencji i miłym zapachu oraz przyjemnej aplikacji. Szybkie wchłanianie bez finalnego uczucia lepkości na skórze czyni go kosmetykiem idealnym na upalne dni. Po użyciu zapewnia niemal natychmiastowe uczucie nawilżenia i przyjemnego wygładzenia skóry, jednak nie nawilża tak długotrwałe, jakbym sobie tego życzyła - optymalny efekt pielęgnacyjny zapewnia stosowany rano i wieczorem. Balsam dedykowany jest do skóry normalnej i suchej, jednak w moim odczuciu dobrze sprawdzi się w przypadku tej pierwszej, natomiast może nie zaspokoić potrzeb pielęgnacyjnych skóry suchej, a zwłaszcza bardzo suchej. Mimo iż w składzie znajdziemy wspomniany wyżej, wyczuwalny przez mój nos alkohol denaturowany nie zauważyłam, aby moja skóra uległa przesuszeniu podczas stosowania tego produktu. Jeśli szukacie kosmetyku do pielęgnacji ciała o wyjątkowo lekkiej konsystencji zapewniającej jednocześnie bezproblemową aplikację i szybkie wchłanianie oraz przyjemne doznania zapachowe, a Wasza skóra nie jest problematyczna i nie wymaga szczególnej uwagi - ta nowość może przypaść Wam do gustu. Zwłaszcza, że do wyboru są jeszcze trzy inne wersje: wanilia z olejkiem migdałowym, kakao i olejek makadamia, oraz róża z olejkiem arganowym.

Skład
Aqua, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Alcohol Denat, Glyceryl Stearate SE, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Dimethicone, Carbomer, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Hydroxide, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Linalool, Limonene, Benzyl Alcohol, Citronellol, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum


Wszystkie cztery warianty Olejków w balsamie dostępne są w opakowaniach o pojemności 200 ml w cenie około 19 złotych, natomiast opakowania o pojemności 400 ml w kosztują około 23 złote. Produktów szukajcie w drogeriach - na pewno znajdziecie je na półkach w Rossmannie. 

Myślę, że sięgnę po ten produkt ponownie, jednak teraz wybiorę wersję z kakao i olejkiem makadamia - choć do wakacyjnej kosmetyczki spakowałam już prawdziwy arsenał kosmetyków do pielęgnacji ciała o intensywnym działaniu odżywiającym, to przyda mi się także produkt w wersji "light" który także ma swoje plusy - pozwala ubrać się praktycznie od razu po jego aplikacji. 

11 czerwca 2017

Schwarzkopf got2b - Spray unoszący włosy u nasady "Volumania "

Bardzo lubię sięgać po produkty do stylizacji włosów, ponieważ dzięki nim mogę nadać swojej fryzurze klasyczną formę pełną objętości i zapewnić jej odpowiednie utrwalenie. Kosmetyki do "zadań specjalnych" pozwalają mi natomiast puścić wodze fantazji i stworzyć na moich prostych niczym druty włosach romantyczne fale, lub pozornie niekontrolowany nieład. Najczęściej używam jednak produktów unoszących włosy u nasady i dodających im objętości, zwykle w formie praktycznego w użyciu spray'u. Cenię sobie w tym zakresie przede wszystkim kosmetyki profesjonalne, ale od czasu do czasu w moich zbiorach trafia się także produkt z drogeryjnej półki. Zatem dzisiaj w roli głównej Spray unoszący włosy u nasady "Volumania" od got2b.

Opis producenta
Stwórz fryzurę nie z tej ziemi i pochwal się światu niesamowitą objętością dzięki spray'owi unoszącemu włosy od nasady Got2b Volumania. Zaszalej z mega objętością, która trwa i trwa! Spray to idealny sposób na utrwalenie fryzury, dzięki niemu stworzysz niesamowitą stylizację nadając swoim włosom objętość od nasady, aż po same końce.

Moim okiem
Spray znajduje się w plastikowym opakowaniu zakończonym wygodnym w użyciu atomizerem, oraz niewielką zatyczką. Atomizer precyzyjnie rozpyla produkt w formie nieco intensywniejszej mgiełki, działając przy tym bez zarzutu. Opakowanie wyróżnia niebanalna i intensywna, zabawna kolorystyka, która kojarzy mi się z wakacjami :)  Połączenie soczystej, słonecznej żółci z mocno nasyconym różem sprawia, że nie sposób przeoczyć tą nową gamę kosmetyków na sklepowej półce.

Spray ma przeźroczystą barwę i wodnistą, odrobinę lepką konsystencję. Jak już wyżej wspominałam, wygodę użycia zapewnia dozownik w formie atomizera. W tego typu produktach do stylizacji włosów nie oczekuję leciutkiej mgiełki jak choćby w przypadku toników do twarzy, ale nie lubię także, gdy strumień po naciśnięciu atomizera jest zbyt intensywny. Ten spray określiłabym pod tym względem jako optymalny - strumień nie jest zbyt mocny ani szeroki i zapewnia dokładnie taką ilość kosmetyku, jakiej potrzebuję. Atutem produktu jest śliczny, kwiatowo-owocowy zapach, subtelnie wyczuwany na włosach po aplikacji i ułożeniu fryzury. Lekki i świeży, idealnie letni.

Spray aplikuję na wilgotne włosy, spryskując je u nasady z odległości kilkunastu centymetrów, a następnie dokładnie je przeczesuję i suszę przy pomocy suszarki. Po jego użyciu moje włosy są lekko odbite od nasady i puszyste, dzięki czemu przez wiele godzin mogę cieszyć się fryzurą pełną objętości. Warto zaznaczyć, że efekt jest naturalny - spray nie powoduje obciążenia ani nadmiernego usztywnienia włosów i nie skleja ich, dzięki czemu pozostają przyjemne w dotyku i swobodnie się układają. Dodatkowo włosy dłużej zachowują świeżość, która jest ogromnie pożądana zwłaszcza w upalne dni. Kosmetyk nie podrażnia skóry głowy ani nie przesusza włosów. Jest wydajny - używam go około dwóch tygodni, a w opakowaniu ubyło niewiele produktu.

Opakowanie mieści 150 ml produktu i kosztuje około 19 złotych - ja kupiłam spray w promocji za nieco ponad 13 złotych w drogerii Rossmann. W skład serii Volumania wchodzi także lakier nadający objętości włosom, oraz pianka do stylizacji włosów. Wszystkie produkty bez problemu znajdziecie w drogeriach stacjonarnych i internetowych.

Skład
Aqua, VP/Methacrylamide/Vinyl Imidazole Copolymer, Polyquaternium-69, Polyquaterium-68, PPG-26-Bluteth-26, Alcohol denat, Sodium Benzoate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetrimonium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Panthenol, Parfum, Phenoxyethanol, Lactic Acid, PEG-12 Allyl Ether, Citric Acid, PEG-12, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Linalool, Citronellol, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Pantolactone, Geraniol

Podsumowując - spray spełnia swoje zadanie i ja jestem z niego zadowolona. Okazał się ciekawą drogeryjną alternatywą dla znacznie droższych kosmetyków profesjonalnych, w dodatku całkiem skuteczną.














Etykiety:

recenzja (181) ulubione kosmetyki (139) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (47) włosy (42) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (30) książki (28) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) pielęgnacja twarzy (20) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) farby do włosów (18) pielęgnacja ciała (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) mój pies (14) zdrowie (14) Isana (13) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) Biedronka (8) Nivea (8) maska do włosów (8) szampon do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) krem do twarzy (7) kremy (7) regeneracja (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Święta (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Douglas (2) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)