20 listopada 2017

ISANA Young - Pielęgnacyjna maseczka na usta "Lip Patch"

Aby zapewnić ustom ładny i zdrowy wygląd nie powinnyśmy zapominać o nich podczas codziennych rytuałów pielęgnacyjnych. Zaniedbane i przesuszone nie prezentują się najlepiej, a szminka zamiast poprawić ich wygląd, bezlitośnie podkreśla wszystkie mankamenty. Aby temu zapobiec sięgamy po specjalne produkty, zapewniające ustom kompleksową pielęgnację - delikatne peelingi, odżywcze masełka, nawilżające pomadki, czy inne kosmetyki do zadań specjalnych. Podczas ostatniej wizyty w drogerii Rossmann skusiłam się na jedną z nowości - Maseczkę na usta marki Isana. Jak skończyła się moja pierwsza przygoda z tego typu produktem?

Opis producenta
Rozpieść i upiększ swoje usta, które po 20 minutach wywołają piorunujące wrażenie. Rozkoszuj się tym, że usta staną się cudownie wypielęgnowane, delikatne i uwodzicielskie. Sposób użycia: skórę twarzy oczyścić i osuszyć, maseczkę położyć na usta i delikatnie docisnąć, a następnie pozwolić jej działać przez 20 minut. Produkt jednorazowego użytku, przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry.

Moim okiem
Maseczka znajduje się w plastikowej saszetce o przyjemnej dla oka kolorystyce i szacie graficznej. Opakowanie zawiera jedną sztukę maseczki umieszczoną dodatkowo w specjalnej, plastikowej podkładce, która pełni funkcję ochronną i zapobiega ewentualnym uszkodzeniom delikatnej zawartości. 

Sama maseczka prezentuje się uroczo - ma różowy kolor i odzwierciedla kształtem kuszące usta :-) Posiada mięciutką i delikatną w dotyku, żelowo-gumową strukturę, bogato nasączoną substancjami pielęgnującymi. Jest dosyć cienka i elastyczna, dzięki czemu dobrze dopasowuje się do kształtu ust. Ma subtelny i nienachalny, świeży zapach.

Skład produktu jest dosyć obiecujący, a znajdziemy w nim między innymi glicerynę, wyciąg z alg brunatnych, olej z orzechów makadamia, sok z aloesu, kwas hialuronowy, ekstrakt z tarczycy bajkalskiej, oraz kilka innych roślinnych ekstraktów.

Przed użyciem produktu należy zgodnie z zaleceniami producenta umyć i osuszyć skórę twarzy, oraz oczywiście usta, na które nakładamy maseczkę, lekko dociskając. Pozostawiamy ją na około 20 minut i po upływie tego czasu zdejmujemy. Mimo, iż maseczka po nałożeniu dosyć dobrze dopasowuje się do kształtu ust, to niestety lubi się zsuwać i często trzeba ją poprawiać - aktywne spędzanie czasu w trakcie tego "zabiegu" jest zatem raczej wykluczone. Bezpośrednio po nałożeniu odczułam wyraźny efekty chłodzenia, do którego po kilku minutach dołączyło leciutkie mrowienie. Po zdjęciu maseczki na ustach pozostała dosłownie odrobina pielęgnującego płynu, który samoistnie wchłonął się w ciągu kilku sekund, nie tworząc żadnej wilgotnej czy lepiącej warstewki. A efekt finalny? Usta rzeczywiście stały się bardziej miękkie i wygładzone oraz nieco jędrniejsze niż zwykle, jednak cieszyłam się tym efektem dosyć krótko. Maseczka pozostawia na ustach uczucie delikatnego nawilżenia, które niestety równie szybko znika - po tak ciekawym składzie spodziewałam się jednak nieco silniejszych właściwości pielęgnacyjnych. Moim zdaniem maseczka sprawdzi się idealnie jako baza pod szminkę, zwłaszcza przed ważnym wyjściem, jednak wyłącznie u osób, które nie borykają się z problemem mocno przesuszonych ust. Produkt nie wywołał żadnego podrażnienia podczas stosowania. Cóż, nie skuszę się na ponowny zakup, ale cieszę się że wypróbowałam tą maseczkę, bo zaspokoiłam swoją ciekawość :-)

Jak już wyżej wspominałam, opakowanie zawiera jedną sztukę maseczki i jest to produkt wyłącznie do jednorazowego użytku, a zawartość saszetki należy zużyć bezpośrednio po jej otwarciu. Nie należy stosować produktu na podrażnione i popękane wargi. Maseczka dostępna jest wyłącznie w drogeriach Rossmann w cenie regularnej 7,99 zł.

Skład
Aqua, Glycerin, Ascophyllum Nodosum Extract, Epilobium Angustifolium Flower/Leaf/Stem Extract, Portulaca Oleracea Extract, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Olus Oil, Tocopherol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Illicium Verum Fruit Extract, Scutellaria Bicalensis Root Extract, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Caprylyl/Capryl Glucoside, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Agar, Cellulose Gum, Carrageenan, Phenoxyethanol, Dipotassium Glycyrrhizate, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Sodium Citrate, CI 16255

Nadchodzi zima, która jak wiadomo jest trudnym czasem dla naszych ust. Po jakie produkty do ich pielęgnacji sięgacie najchętniej o tej porze roku?









12 listopada 2017

PHARMACERIS - Oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL

Kilka miesięcy temu otrzymałam od portalu Ofeminin w ramach Klubu Ekspertek przyjemny duet do pielęgnacji włosów marki Pharmaceris - Micelarny szampon kojąco-nawilżający H-SENSITONIN oraz ciekawą nowość z linii specjalistycznych preparatów przeciw wypadaniu włosów, czyli Oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL. Oba produkty znakomicie się u mnie sprawdziły, jednak peeling polubiłam tak bardzo, że na stałe wpisał się w aktualną pielęgnację moich włosów. Z chęcią sięgnęłam po kolejne opakowania, zaskoczona efektami, które przeszły moje oczekiwania. Choć nie borykam się z tak poważnymi problemami skóry głowy jak łupież czy łysienie,  to jednak włosy i skóra głowy niemal codziennie narażone są na zanieczyszczenia - nie unikam kosmetyków do stylizacji które obciążają skórę głowy i zakłócają jej prawidłowe funkcjonowanie, dodatkowo moje włosy mają tendencję do przetłuszczania się, bywają matowe i przeciążone. Jak poprawić kondycję skóry głowy, a co za tym idzie - także włosów? Sięgnąć po peeling! Jest to godny polecenia, gotowy produkt, który warto włączyć do włosowego rytuału pielęgnacyjnego.

Opis producenta
Peeling trychologiczny skutecznie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar zrogowaciałego naskórka, które tworzą na skórze tak zwaną warstwę krystalizacyjną. Odblokowuje ujścia mieszków włosowych i przywraca skórze fizjologiczną równowagę, stanowiąc pierwszy, niezbędny krok we właściwej pielęgnacji skóry głowy z problemem wypadania włosów i łupieżu. Peeling oparty na komplementarnym działaniu enzymatycznych i mechanicznych składników złuszczających - papaina, oraz łupiny z pestek moreli - dogłębnie oczyszcza skórę głowy z łupieżu, sebum czy lakieru do włosów, zmniejszając tendencję do przetłuszczania się włosów. Formuła zawiera piroktonian olaminy o właściwościach antybakteryjnych i regulujących procesy rogowacenia naskórka, który zmniejsza niekorzystną mikroflorę w obrębie łusek i skutecznie zwalcza objawy łupieżu oraz zapobiega jego nawrotom. Zawarta w peelingu kofeina, znana z właściwości wydłużających cykl życia włosa, poprawia mikrocyrkulację skóry głowy oraz dotlenia komórki, umacniając korzeń włosa. Natomiast mocznik zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry głowy, zapobiegając przesuszeniom.  Stosowanie peelingu zwiększa przyswajalność substancji aktywnych innych preparatów używanych w pielęgnacji skóry głowy, podnosząc ich skuteczność. Znacznie poprawia kondycję skóry głowy i włosów, unosząc je u nasady, nie obciążając ich i nie przetłuszczając. Polecany do głębokiego oczyszczania skóry głowy dla kobiet i mężczyzn z problemem wypadania włosów, przerzedzenia, łysienia, oraz osób z problemem łupieżu oraz łojotokowym zapaleniem skóry głowy. Rekomendowany jest także do regularnego i profilaktycznego stosowania w celu zwiększenia efektów i skuteczności kuracji pielęgnacyjnych. 

Moim okiem
Peeling znajduje się w tubce wykonanej z miękkiego plastiku, która zakończona jest bardzo wygodną w użyciu nakrętką ze specjalnie wyprofilowaną końcówką, która dozuje odpowiednią ilość produktu i pozwala na jego precyzyjną aplikację bezpośrednio na skórę głowy. Wystarczy przekręcić aplikator w lewo, aż do usłyszenia charakterystycznego "klik", a następnie wyciskając z opakowania pożądaną ilość kosmetyku rozprowadzać go od razu na mokrej skórze głowy. Tubka posiada dodatkowe, kartonowe opakowanie zawierające niezbędne informacje o produkcie, a świeżość peelingu gwarantuje znajdująca się pod zakrętką folia zabezpieczającą, którą należy oderwać przed pierwszym użyciem. Szata graficzna produktu jest przejrzysta i przyjemna dla oka. Całość utrzymana jest w stonowanej kolorystyce i prezentuje się estetycznie.

Peeling ma jasną barwę i dosyć gęstą, kremową konsystencję, z widocznymi brązowymi drobinkami złuszczającymi - w tym przypadku są to drobno zmielone łupiny z pestek moreli. Dzięki optymalnej konsystencji kosmetyk równomiernie się rozprowadza i nie spływa ze skóry głowy. Dodatkowym atutem produktu jest dobrze wyczuwalny, śliczny kwiatowy zapach, który umila aplikację.

Formuła produktu oparta jest na działaniu zarówno enzymatycznych ( papaina ) jak i mechanicznych ( wspomniane drobno zmielone łupiny z pestek moreli ) składników złuszczających. Oprócz tego w składzie znajdziemy między innymi glicerynę, kofeinę, mocznik, lecytynę oraz pirokton olaminy znany również jako Octopirox, który ma właściwości antybakteryjne oraz szerokie spektrum działania przeciwgrzybicznego.

Sposób użycia jest bardzo prosty - peeling nakładamy na mokrą skórę głowy przed użyciem szamponu, a następnie rozprowadzamy go okrężnymi ruchami, wykonując delikatny masaż. Kremowa baza produktu zawiera sporą ilość drobinek złuszczających które skutecznie oczyszczają, a jednocześnie są na tyle delikatne, że nie podrażniają skóry głowy. Po przyjemnym masażu spłukujemy resztki peelingu wodą, a następnie myjemy włosy w tradycyjny sposób. Początkowo miałam małe obawy, czy wypłukanie takiej ilości drobinek peelingujących nie będzie problematyczne, jednak okazało się, że resztki produktu można po wykonaniu całego zabiegu usunąć z łatwością zarówno z powierzchni skóry głowy jak i włosów. Jak zdradziłam Wam już na początku wpisu, polubiłam ten peeling od pierwszego użycia i sięgam po niego regularnie od kilku miesięcy - właśnie kończę kolejne opakowanie. Choć systematyczność w stosowaniu pewnych kosmetyków nie jest moją mocną stroną i nadal stanowi spore wyzwanie, to jednak w tym przypadku pozytywne efekty działania jakie zaobserwowałam po jego użyciu zmobilizowały mnie do regularnego stosowania. Zwłaszcza, że cały "zabieg" zajmuje zaledwie kilka minut. Początkowo nakładałam peeling raz w tygodniu, teraz wykonuję go nieco rzadziej, mniej więcej co dziesięć dni. Dzielę włosy na partie i korzystając z wygodnego aplikatora nakładam go w kilku miejscach, a następnie rozprowadzam w obrębie skóry głowy i opuszkami palców wykonuję delikatny, ale jednocześnie dosyć dokładny, około dwuminutowy masaż. Produkt bardzo skutecznie oczyszcza skórę głowy, pozostawiając ją odczuwalnie wygładzoną, odświeżoną i zrelaksowaną. Regularnie stosowany rzeczywiście zmniejsza tendencję włosów do przetłuszczania się i sprawia, że są bardziej odbite od nasady oraz dłużej zachowują świeżość. Niweluje swędzenie, skóra głowy jest uspokojona i towarzyszy jej długotrwałe uczucie komfortu. Dodatkowo włosy nie wypadają na potęgę, co zwykle miało miejsce w moim przypadku o tej porze roku, a wręcz przeciwnie - ostatnio pojawia się u mnie więcej niesfornych "baby hair". Peeling nie podrażnia, a dzięki zawartości substancji nawilżających również nie wysusza skóry głowy. Nie obciąża włosów i nie pozostawia na nich żadnej lepkiej warstwy. W kwestii likwidacji łupieżu nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ ten problem mnie nie dotyczy. Kosmetyk rekomendowany jest do regularnego stosowania nie tylko u osób z konkretnym problemem skóry głowy - łupieżem, wypadaniem włosów, łysieniem, czy ich nadmiernym przetłuszczaniem się. Jego profilaktyczne stosowanie sprawi, że skóra głowy będzie lepiej przyswajać składniki odżywcze zawarte w kosmetykach, dzięki czemu zwiększy efekty i skuteczność kuracji pielęgnacyjnych, co wpłynie pozytywnie na kondycję skóry głowy oraz włosów.

Opakowanie zawiera 125 ml produktu i kosztuje w cenie regularnej około 35 złotych. Zarówno peeling jak i pozostałe dermokosmetyki z tej serii kupicie w aptekach. Produkt należy zużyć w ciągu czterech miesięcy od otwarcia opakowania. Kosmetyk jest wydajny - w moim przypadku zawartość jednej tubki wystarcza na około osiem aplikacji.

Skład
Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Trilaureth-4 Phosphate, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Piroctone Olamine, Glycerin, Tartaric Acid, Caffeine, Cesalpinia Spinosa Gum, Papain, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Alcohol, Lactic Acid, Maltodextrin, Urea, Xanthnan Gum, Hydroxyethylcellulose, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Lecithin, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum


Sięgacie po gotowe peelingi do skóry głowy dostępne na sklepowych półkach, czy wolicie przygotowywać je sami domowymi sposobami?





5 października 2017

NIVEA - Jedwabisty mus do mycia ciała " Rabarbar i malina"

Do bardzo lubianej przeze mnie klasycznej linii Jedwabistych musów pod prysznic do mycia ciała marki Nivea dołączyły jakiś czas temu dwa nowe, limitowane produkty - Care Shower Silk mousse Cytryna i Moringa, oraz Care Shower Silk mousse Rabarbar i Malina. Obie wersje mają przyjemne dla nosa zapachy które przywodzą na myśl lato, a ich wyjątkowa konsystencja pozwala przełamać pielęgnacyjną rutynę pod prysznicem. Jako Przyjaciółka Nivea miałam przyjemność wypróbować wersję z owocową nutą maliny i rabarbaru,  która swoim aromatem przypomina cudowne, ciepłe dni.

Opis producenta
Poczuj zapach lata w nowej, limitowanej edycji Jedwabistych musów do mycia ciała NIVEA Care Shower Silk o zapachu rabarbaru i maliny. Produkt dzięki formule lekkiego, piankowego musu zamieniającego się w delikatną pianę, pozwala na przyjemną pielęgnację i pielęgnuje skórę dzięki ekstraktom z naturalnego jedwabiu, pozostawiając ją miękką i delikatną. Innowacyjna aplikacja i wyjątkowa formuła sprawiają, że mus wystarcza nawet na dwa razy dłużej niż tradycyjne produkty pod prysznic. 

Moim okiem
Mus znajduje się w metalowym opakowaniu pod ciśnieniem, zakończonym plastikowym dozownikiem oraz niewielką zatyczką. Pojemniczek posiada niewielkie wyprofilowanie, które ułatwia używanie produktu pod prysznicem, zapobiegając wyślizgiwaniu się opakowania z wilgotnych dłoni. Dozownik działa sprawnie i lekko - jedno pełne naciśnięcie pozwala wydobyć  ilość musu wystarczającą do umycia całego ciała, co przekłada się pozytywnie na wydajność produktu. Na uwagę zasługuje wyjątkowo przyjemna dla oka kolorystyka tej wersji zapachowej utrzymana w odcieniach delikatnego, pastelowego różu i klasycznej bieli, dzięki czemu opakowanie jest bardzo estetyczne.

Po naciśnięciu dozownika z opakowania wydobywa się biały, puszysty mus, który podczas aplikacji na wilgotną skórę zamienia się w delikatną, kremową piankę. Konsystencja produktu jest niezwykle lekka i przyjemna, a specjalna formuła sprawia, że  mus równomiernie się rozprowadza i nie spływa ze skóry. Zapach jest bardzo ładny i choć niezbyt intensywny, to zdecydowanie umila aplikację i otula ciało subtelnym aromatem jeszcze przez jakiś czas po kąpieli. W moim odczuciu stanowi połączenie kremowej nuty z delikatnym aromatem słodkiej, dojrzałej maliny, przełamanej dodatkiem kwaskowatego rabarbaru. Odświeżający, relaksujący i wprost idealny na lato, choć tak spodobał się mojemu nosowi, że mogłabym go stosować przez cały rok :)

Produktu używam z przyjemnością - znakomicie się rozprowadza otulając ciało delikatną pianką, a przy tym skutecznie oczyszcza i odświeża moja skórę, pozostawiając ją gładką i miękką w dotyku. Po użyciu musu moja skóra nie domaga się natychmiastowego nawilżenia, nie towarzyszy jej także uczucie "ściągnięcia", przesuszenia czy podrażnienia. Myślę, że cała seria jest fajną i ciekawą alternatywą dla tradycyjnych produktów myjących pod prysznic i cieszę się, że producent rozszerza tą linię o nowe, sezonowe zapachy - już niebawem na sklepowych pólkach pojawi się wersja o zapachu wanilii i karmelu ♥ 

Opakowanie zawiera 200 ml produktu i kosztuje w cenie regularnej około 14 złotych. Musy - także  edycje limitowane - dostępne są w drogeriach stacjonarnych takich jak Rossmann czy Hebe, oraz internetowych.

Skład
Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Hydrolyzed Silk, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Xanthan Gum,PEG-14 M, Sodium Benzoate, Linalool. Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Parfum

A Wy lubicie sięgać po takie produkty ?









24 września 2017

Polubiłam w sierpniu

W poprzednim poście pokazałam Wam, jakie zapachy towarzyszyły mi podczas tegorocznych wakacji i pomyślałam, że miło jeszcze przez chwilę pozostać w tej letniej tematyce. Co prawda mamy już drugą połowę września, jednak nadrabiając zaległości postanowiłam zacząć od małego podsumowania ubiegłego miesiąca i zaprezentować Wam produkty, po które bardzo chętnie sięgałam w sierpniu. Tym razem w gronie kosmetycznych ulubieńców znalazło się sześć kosmetyków, oraz dobrze znana i chętnie używana przeze mnie wersja popularnej szczotki do włosów pochodząca z nowej, letniej edycji limitowanej, która skusiła mnie swoim kolorowym motywem :)

Polubieni w sierpniu w mini recenzjach:


L'Oreal Paris
Podkład w poduszeczce Nude Magique Cushion
_____________________________________
             
Podkład w płynie o lekkiej formule zanurzony w poduszeczce, która pozwala dozować odpowiednią ilość podkładu. Intensywność krycia można dostosować dzięki unikalnemu aplikatorowi, który pozwala na łatwą do opanowania sztukę nakładania podkładu: dotknij delikatnie w celu uzyskania subtelnego wykończenia lub mocniej, aby otrzymać dokładne pokrycie. Dostępny w 6 odcieniach, posiada filtr SPF 25. 

Produkt ma eleganckie opakowanie utrzymane w przyjemnej dla oka kolorystyce. Pudełeczko jest wygodne w użyciu i niewielkie, dzięki czemu bez problemu mieści się nawet w niewielkiej torebce i zawiera wszystko, co niezbędne do wykonania ewentualnych poprawek w ciągu dnia - podkład, lusterko i aplikator. Sam podkład jest lekki i delikatny, idealnie stapia się z cerą i zgodnie z obietnicami producenta pozwala na budowanie poziomu krycia, choć zdecydowanie nie należy do podkładów mocno kryjących. Moja cera nie sprawia ostatnio żadnych problemów, więc taki stopień krycia jest dla mnie wystarczający. Podkład nadaje skórze ładne i naturalne wykończenie poprawiając jej wygląd, wyrównuje koloryt cery oraz delikatnie rozświetla. Nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w załamaniach i nie zatyka porów. W moim odczuciu najładniejszy i najbardziej naturalny efekt wykończenia można uzyskać zamieniając dołączony do opakowania aplikator na gąbeczkę do makijażu w kształcie "jajeczka" - w moim przypadku marki Blend It! Posiadam odcień 03 Vanilla który jest ładnym, klasycznym beżem z żółtymi tonami, niemal idealnie dopasowanym do koloru mojej cery. Kosmetyk zawiera filtr SPF 25. Uwielbiam ten podkład i nie ukrywam, że ze względu na słabą dostępność zrobiłam sobie mały zapas :-)

Catrice
Tusz do rzęs Glam & Doll
____________________

Najnowsza maskary z gamy Glam & Doll posiada głęboko czarną formułę, która zwielokrotnia rzęsy sprawiając, że spojrzenie nabiera głębi i staje się bardziej wyraziste.. Podkręcona silikonowa szczoteczka uchwyci każdą rzęsę i delikatnie ją uniesie, zapewniając jednocześnie rozdzielenie bez sklejania i grudek. 

Tusz znalazłam w jednym z pudełeczek Be Glossy i nawet się ucieszyłam, bo pomimo popularności marki Catrice nigdy wcześniej nie używałam żadnej maskary tego producenta. Zabrałam go ze sobą na urlop i pozytywnie się zaskoczyłam. Maskara posiada średniej wielkości silikonową szczoteczkę wygiętą w delikatny łuk, z gęsto osadzonymi włoskami. Ma kremową konsystencję która nie sprawia problemów i dobrze rozprowadza się na rzęsach już od pierwszego użycia. Dokładnie rozczesuje rzęsy i ładnie je podkręca, lekko pogrubia i nadaje im intensywny odcień czerni. Obiecywanego przez producenta efektu sztucznych rzęs co prawda nie zapewnia, ale jest bardzo przyjemną maskarą do wykonania lżejszego, dziennego makijażu. Na uwagę zasługuje także przyzwoita trwałość oraz przystępna dla portfela cena - tusz kosztuje około 16 złotych. 

Revlon
Pomadka do ust Ultra HD Gel Lipcolor 
______________________________


Pomadka do ust, której rewolucyjna żelowa formuła została wzbogacona o nawilżający kwas hialuronowy, a wysokie stężenie pigmentów pozwala uzyskać niezwykle intensywny i błyszczący kolor. Sekret tkwi w wyjątkowej formule: intensywne pigmenty zostały zatopione w żelowej bazie, dzięki czemu pomadka nadaje ustom intensywny kolor jednocześnie ich nie obciążając, a  kwas hialuronowy nawilża i wygładza usta. Specjalnie ścięta końcówka dopasowuje się do kształtu ust i pomaga precyzyjnie zaznaczyć ich kontur.

Produkt ma eleganckie, smukłe i błyszczące opakowanie, którego kolor odpowiada odcieniowi znajdującej się w nim pomadki. Pomadka pojawiła się w sprzedaży kilka miesięcy temu i skusiłam się wtedy na dwa odcienie - neutralny i delikatny jasny róż Pink Cloud, oraz intensywny i soczysty "fuksjowy" róż Tropical, który bardzo lubiłam nosić na ustach latem. W rzeczywistości kolor jest subtelniejszy niż w opakowaniu, pięknie ożywia cerę i dodaje uroku muśniętej słońcem skórze. Kosmetyk ma lekką i bardzo przyjemną żelową formułę, a ścięta końcówka rzeczywiście pomaga w precyzyjnej aplikacji. Trudno mi stwierdzić, czy pomadka nawilża usta, ale z pewnością ich nie wysusza i  zapewnia intensywny odcień bez konieczności poprawek nawet do kilku godzin.

L'Biotica Biovax
Maska do włosów Opuntia Oil & Mango
__________________________________

Intensywnie regenerująca maska do włosów zawierająca kompleks naturalnych substancji lipidowych LipidFX, który odbudowuje i cementuje zniszczoną powierzchnię włosa, przywracając jej gładkość i połysk. To intensywnie regenerująca kuracja przeznaczona do włosów zniszczonych i bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku. 

Maska, która od niemal trzech miesięcy jest jednym z moich ulubionych kosmetyków do pielęgnacji włosów. Ma bardzo przyjemną konsystencję przypominającą nieco krem do ciasta - treściwą, ale jednocześnie puszystą i niezbyt ciężką, oraz śliczny zapach egzotycznego mango. Produkt ułatwia rozczesywanie, nadaje włosom miękkość i zdrowy połysk, oraz intensywnie wygładza i odżywia włosy nie powodując ich obciążania. Pełną recenzję znajdziecie tutaj :-)

Kueshi
Rewitalizujący tonik do twarzy 
_________________________

Tonik przeznaczony do skóry normalnej, suchej i wrażliwej. Nawilża i równoważy skórę, zapewniając jej wrażenie świeżości i miękkości. Łączy naturalne i nawilżające składniki takie jak aloes, rumianek i nagietek, które koją skórę i pozostawiają ją piękną, oczyszczoną i zdrową. 

Tonik zupełnie nieznanej mi wcześniej hiszpańskiej marki Kueshi znalazłam w czerwcowym pudełku Shiny Box. Polubiłam go za przyjemną, lekko żelową formułę, bardzo subtelny zapach oraz działanie - kosmetyk koi, odświeża i lekko nawilża skórę. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery i nie pozostawia na skórze lepiącej warstewki. Ze względu na dosyć wysoką cenę regularną - około 40 złotych - sama ponownie nie sięgnę po ten tonik, ale z przyjemnością go wypróbowałam.

Dermedic
Masło utrwalające opaleniznę z linii Sunbrella
_____________________________________

Pielęgnujące skórę masło utrwalające opaleniznę. Intensyfikuje naturalną opaleniznę i poprawia wygląd skóry. Zawarte w formule składniki aktywne, takie jak Biotanning ® i masło kakaowe, zwiększają syntezę melaniny - barwnika, którego stężenie w skórze decyduje o odcieniu widocznej opalenizny. Produkt zapobiega nadmiernemu wysuszaniu i złuszczaniu się naskórka oraz nawilża go. Nadaje skórze promienny wygląd i wspomaga regenerację naskórka - witamina E, olej kokosowy i polifenole pochodzące z masła kakaowego zmniejszają ilość uszkodzeń w skórze i przyśpieszają proces odnowy komórek skóry, działają także antyoksydacyjnie. Dzięki zawartości D-Panthenolu masło łagodzi stany zapalne w naskórku zmniejszając zaczerwienienie i koi podrażnienia.

Kosmetyk ten odkryłam dopiero podczas pobytu nad morzem i polubiłam od pierwszego użycia. W opakowaniu ma treściwą i intensywnie kremową konsystencję, która podczas kontaktu ze skórą staje się lekka i przyjemna niczym mus, dzięki czemu łatwo się aplikuje i dobrze rozprowadza, otulając ciało ślicznym, subtelnym zapachem. Co prawda nie wchłaniania się błyskawicznie, ale jego właściwości pielęgnacyjne w pełni to rekompensują. Masło intensywnie nawilża, odżywia i wygładza skórę, oraz rzeczywiście koi i łagodzi ewentualne podrażnienia po kąpielach słonecznych. Ma bardzo przyjemny skład, w którym znajdziemy między innymi olej kokosowy, masło kakaowe, masło shea, panthenol, olej lniany oraz witaminę E. Kosmetyk idealny do wieczornej pielęgnacji ciała, dzięki któremu możemy dłużej cieszyć się wymarzoną opalenizną, a dodatkowo nadać skórze zdrowy i promienny wygląd. 

Tangle Teezer 
Szczotka do włosów w wersji Compact Styler Palm Flamino
_____________________________________________________

Słynna szczotka Tangle Teezer w bardzo lubianej przeze mnie wersji kompaktowej, tym razem ze ślicznym motywem różowych flamingów wśród palm :) Wersja kompaktowa jest mniejsza od klasycznej i posiada specjalną nakładkę zapobiegającą wyginaniu czy zniekształcaniu się "włosków", dzięki czemu znakomicie sprawdzi się w podróży. Możemy bez obaw nosić ją ze sobą nawet na plażę, ponieważ jest niewielka, lekka, wygodna w użyciu i łatwa w utrzymaniu czystości. U mnie obie wersje sprawdzają się rewelacyjnie już od kilku lat, zarówno na mokrych jak i suchych włosach. Cóż, mam słabość do tych szczotek i czasami nie mogę się oprzeć edycjom limitowanym :)


Od przyszłego miesiąca będę tutaj znacznie częściej, co przełoży się na ilość postów publikowanych na blogu. A będzie o czym pisać - w ostatnim czasie odkryłam sporo przyjemnych i wartych polecenia kosmetyków, ale pojawiły się także kosmetyczne rozczarowania.



Etykiety:

recenzja (181) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) pielęgnacja twarzy (20) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) farby do włosów (18) pielęgnacja ciała (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) odżywki do włosów (11) Nivea (9) moje gotowanie (9) przyroda (9) Biedronka (8) maska do włosów (8) szampon do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) krem do twarzy (7) kremy (7) regeneracja (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Święta (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Douglas (2) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)