Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizyta u lekarza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizyta u lekarza. Pokaż wszystkie posty

6 sierpnia 2013

Nieco zdrowotnie


W dzieciństwie miałam bardzo sympatyczną przyjaciółkę i jednym z naszych ulubionych
zajęć było udawanie dorosłych.  Zawsze gdy dopadło nas przeziębienie czy grypa,
mówiła bardzo dorosłym tonem, że dopiero po trzydziestce to się "wszystkie poważne"
choroby zaczynają :-)
Muszę tu zaznaczyć, że wtedy wydawało nam się, iż jak ktoś ma JUŻ trzydzieści lat,
to jest - co tu dużo mówić - stary ... Ale teraz, rzecz jasna, myślimy absolutnie inaczej :-)

Oczywiście powyższa historyjka jest tak pół żartem, pół serio :-)
Niemniej zawsze sobie to przypominam, kiedy dopada mnie jakaś choroba.
A że większość dopadła mnie rzeczywiście w okolicach trzydziestki....cóż :-)

Byłam wzoraj u endokrynologa - na szczęście zdążyłam się umówić 
tuż przed wyjazdem Pani Doktor na urlop. Wyszłam nieco zasmucona,
bo wyniki tym razem nie były tak dobre, jak ostatnio.
Ale mam nowe dawki leków, mam nadzieję że wszystko wróci do normy.
Następna kontrola na przełomie września i października.
Tymczasem pod koniec sierpnia czeka mnie jeszcze wizyta u okulisty i dermatologa.
Czekam cierpliwie :-)
Nauczyłam się nie bagatelizować żadnych niepokojąych sygnałów
które wysyła mój organizm. W miarę możliwości badam, sprawdzam, kontroluję.

Tymczasem upały nie odpuszczają.
Już nie pamiętam, kiedy widziałam choćby kropelkę deszczu...
Źle śpi się w nocy i źle funkjonuje w dzień.
A ja mam dzisiaj tyle spraw do załatwienia....cały dzień bieganiny...

Ale co tam :-) 
Uśmiechnijmy się - w końcu:





23 maja 2013

Wizyta kontrolna u lekarza i sklepowy rekonesans

Wizyte kontrolną u mojego ginekologa początkowo planowałam na jutro,
ale z pewnych względów przełożyłam ją na dzisiaj.
Cóż, plany weryfikuje życie, dokładając mi ciągle nowych wrażeń i
dbając o to, bym absolutnie się nie nudziła :-)

W każdym razie cieszę się przeogromnie, bo dzisiejsza wizyta przebiegła bardzo pozytywnie
i po mojej okropnej torbieli nie pozostał nawet ślad.
Hurrrrraaaa!!!!!
Po wizycie poszłam do pobliskiego Reala i okazało się, że jest znowu bardzo fajna promocja na produkty Garnier Ultra Doux
- kupując jeden dowolny produkt za 8,99 drugi możemy sobie dobrać za symboliczny 1 grosik!
Wzięłam sobie szampon i odżywkę z mojej ulubionej serii, bo wczoraj wycisnęłam
ostatnią porcyjkę odżywki :-)

Obok stała farba "Olia" i była w regularnej cenie za 21,99
- skusiłam się na inny niż ostatnio odcień blond, tym razem wybrałam 9.3 Jasny Blond Złocisty.
Tymczasem z tego co podejrzałam na Allegro,
za tą farbę trzeba zapłacić nawet 35 zł ( z przesyłką powyżej 40 zł ), co biorąc pod uwagę cenę 
którą widziałam dzisiaj jest moim zdaniem sporą przesadą.

Moje dziejsze nabytki:

A jakby kogoś interesowało co się dzieje w Rossmannie, to...


...więc nietrudno się domyśleć, jaki panuje tam "szał" :-)
Nawet ja zrezygnowałam, choć chciałam wykazać się absolutną spokojnością i opanowaniem :-)


A teraz coś z zupełnie innej "beczki".....

Chciałam - a raczej musiałam -  dziś skorzystać z toalety w centrum handlowym.
Zwykle staram się tego unikać, no ale - za przeproszeniem - sikanie czasem nie wybiera :-)
I tak się zastanawiam, wśród jakich ja ludzi żyje, bo czasem mam wrażenie, ze wśród dzikusów!
Rozumiem i nie dziwię się, że nikt nie chce mieć bezpośredniego kontaktu z deską klozetową w 
ubikacji w centrum handlowym, z której dziennie korzystają pewnie setki osób.
Ale czy to oznacza, że - uwaga, nie będę przebierać w słowach - trzeba całą tą deske osikać, papier toaletowy porozrzucać dookoła, a na dodatek nie spłukać po sobie???????????
Czy od naciśnięcia tego przycisku od spłuczki odpada palec? 
Nie rozumiem!
Jak można nie pomyśleć, że zapewne ktoś będzie zaraz pewnie korzystał z tej toalety
i jak można nie wstydzić się ani trochę? 
Ręce opadają....i szczęka też.

Na dziś mam zdecydowanie dość wszelakich wrażeń,
byle do jutra, a potem byle do kolejnego weekendu!


24 kwietnia 2013

Co u mnie ?

Wczoraj byłam na wizycie kontrolnej u ginekologa, w związku z torbielą jajnika.
Jest znacznie lepiej, torbiel sporo się zmniejszyła i istnieje szansa, że w następnym cyklu
zniknie całkowicie.
Po wizycie czuję się znacznie lepiej, zarówno fizycznie jak i psychicznie.


Autko naprawione, błaha przyczyna a duża awaria. Najważniejsze, że mogę już spokojnie jeździć.
Znaczy.... w miarę spokojnie :-)

A dziś spotykam się z drugą blondynką w centrum handlowym. Cel - oczywisty :-)
Z tą jednak różnicą, że tym razem to druga blondynka kupuje, ja wyłącznie towarzyszę :-)
Oj, będzie się działo!






2 kwietnia 2013

Torbiel jajnika

Niestety ból nie przeszedł, więc nastawiłam się dziś na kierunek "ginekolog". 
Intuicja mnie nie zawiodła...czułam, że dzisiejsze wiadomości w gabinecie ginekologicznym nie będą zbyt optymistyczne. Łudziłam się jednak, że może to jakiś stan zapany przydatków, problemy z drogami moczowymi...Niestety. Moim oczom na monitorze usg ukazała się olbrzymia torbiel. Widziałam ją sama, lekarz nawet nie musiał zbytnio tłumaczyć, bo znajomy to dla mnie widok. Zresztą przysłoniła swoją obecnością wszystko inne, łącznie z jajnikiem na którym się znajduje, więc nie sposób jej było nie zauważyć.
Szczęście w nieszczęściu to klasyczna torbiel czynnościowa z czystym płynem surowiczym w środku, tyle że bardzo duża i bardzo boli...
Powtarza się u mnie zawsze jeden schemat, mianowicie kiedy torbiel osiągnie już na moim jajniku pewną wielkość zaczynam ją konkretnie i zdecydowanie czuć , no i zaczyna mnie bardzo boleć. Ból jest kłująco - piekący i zwykle promieniuje do pachwiny a czasem także jakby do nogi. Nic przyjemnego.

Lekarstwa wykupione, dalsze działanie uzależnione jest od tego jak torbiel będzie się zachowywać.

Dostałam piękne zdjęcia mojego "okazu". Do kolekcji.

Na pocieszenie kupiłam sobie całe pudło śliwek w czekoladzie.

Idę leżeć. Ale nie poddaję się.
Moje hasło w przypadku torbieli jest zawsze takie samo: "do boju"!

13 marca 2013

I po wizycie

Jestem zaskoczona. Nie jest źle, wręcz przeciwnie - jest dobrze!

Plamienie niczym za dotknieciem czarodziejskiej różdżki zniknęło koło południa i wszystko się uspokoiło. Ginekolog spokojnie mnie wysłuchał, a ponieważ wie że ciężki ze mnie przypadek medyczny, podszedł do wszystkiego ze szczególnym zainteresowaniem :-)
Podczas usg okazło się, że jestem w okresie okołoowulacyjnym i najprawdopodobniej stąd to pobolewanie i krótkotrwałe plamienie.
I nie było by w tym absolutnie nic dziwnego, gdyby nie to, że nigdy wczesniej nie miałam aż tak widocznych i odczuwalnych objawów owulacji...
Choć nie powiem żeby mi to nie pasowało. Dawniej aby stwierdzić moment owulacji musiałam chodzić na monitoring cyklu - mój organizm nigdy nie dawał mi w żaden sposób znać czy jest, czy nie i ewentualnie kiedy. A teraz po raz pierwszy objawy pokryły się z obrazem usg.

Zostało mi zrobione także badanie cytologiczne, w przyszłym tygodniu wynik.
Mam nadzieje że wyjdzie mi równie dobrze jak do tej pory.



Wizyta u ginekologa

Jak to dobrze, że umówiłam się do ginekologa akurat na dzisiaj...

Do pobolewania w podbrzuszu dołączyło plamienie, dziś znacznie mocniejsze niż wczoraj. Plus tej sytuacji jest jeden - lekarz nie będzie musiał wierzyć mi na słowo że je mam, widać gołym okiem. 

Cóż, sezon na wizyty w gabinecie ginekologicznym uważam za otwarty...

Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)