Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'Oreal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'Oreal. Pokaż wszystkie posty

24 września 2016

L'Oreal Professionnel - Szampon z olejkami do włosów cienkich i normalnych "Mythic Oil"

L'Oreal Professionnel to cała gama profesjonalnych kosmetyków do włosów najwyższej jakości,
w skład której wchodzą farby, oraz produkty do pielęgnacji i stylizacji włosów. Kosmetyki z tych
serii są mi doskonale znane nie tylko z ulubionego salonu fryzjerskiego, bowiem sięgam po nie
od czasu do czasu także w domowym zaciszu. Ostatnio moją uwagę przykuła odmieniona seria
"Mythic Oil" z olejkami, przeznaczona do włosów cienkich i normalnych, a w szczególności
szampon, który stał się jednym z moich kosmetycznych ulubieńców.

L'Oreal Professionnel
Szampon do włosów cienkich i normalnych
"Mythic Oil"


Opis producenta
Szampon z olejkami dedykowany włosom cienkim i normalnym. Inspiracją do jego powstania jest 
zwyczaj nacierania się olejkami, które z zamiłowaniem stosowały królowe Egiptu. W jego składzie 
 znajduje się olejek z imbiru, zapewniający odżywienie włókien włosów oraz ekstrakt z osmanhusa,
 którego kwiat znany jest ze swoich właściwości zapewniających dogłębną ochronę, miękkość oraz 
gładkość włosów. Obfita piana tego szamponu idealnie oczyszcza włosy, nadając im zdrowy wygląd. 
Produkt rewitalizuje, wygładza oraz odżywia włosy, dodaje im sprężystości i blasku jednocześnie ich 
nie obciążając. Testowany pod kontrolą dermatologiczną. Wolny od parabenów.

Moim okiem
Szampon znajduje się w opakowaniu wykonanym z transparentnego plastiku, które zakończone jest
praktycznym zamknięciem na zatrzask. Opakowanie jest poręczne, wygodne w użyciu i na prawdę 
ładnie się prezentuje, co jest zasługą całkowicie odmienionej szaty graficznej całej serii. Zupełnie 
nowy, smukły kształt, piękna kolorystyka utrzymana w odcieniach klasycznego złota, oraz delikatne 
zdobienia przyciągają wzrok i czynią tą linię wyjątkowo elegancką.



Opakowanie kryje w sobie przezroczysty szampon o delikatnej, lekko żelowej konsystencji, dzięki
której jest przyjemny w użyciu. Zapach produktu ogromnie przypadł mi do gustu już od pierwszego
użycia, choć dosyć ciężko określić go jednoznacznie. Przypomina mi eleganckie perfumy - aromat
jest intensywny i upajający, ale jednocześnie nie nachalny. Równoważą go ciepłe i zmysłowe nuty,
 z odrobiną pikanterii orazszczyptą orientu w tle. Zdecydowanie umila aplikację szamponu, ale na
włosach nie utrzymuje się zbyt długo.

Szampon w połączeniu z wodą tworzy białą, cudownie kremową i otulającą włosy pianę, dzięki
czemu jego używanie jest bardzo przyjemne. Łatwo się spłukuje oraz skutecznie oczyszcza włosy,
 które po jego użyciu nie są szorstkie, lecz miękkie i delikatne w dotyku - w zasadzie mogłabym
 je bez problemu rozczesać nie używając dodatkowo odżywki. Wygładza włosy, ale jednocześnie
nie powoduje że tracą one swoją objętość i są "przyklapnięte" u nasady, Co prawda nie przedłuża
 świeżości moich włosów, ale też nie wpływa na ich szybsze niż zwykle przetłuszczanie się, co
jest dla mnie dużym plusem.

Skład

W opakowaniu znajduje się 250 ml szamponu i możecie go bez problemu kupić w sklepach
internetowych oferujących profesjonalne kosmetyki do salonów fryzjerskich , jak i drogeriach
internetowych za około 30 złotych.

Podsumowanie
Moje oczekiwania względem szamponu są proste, a ten produkt spełnia wszystkie kryteria -
dokładnie oczyszcza włosy nie powodując ich splątania i szorstkości, nie obciąża ich oraz
 nie powoduje szybszego przetłuszczania. Pozostawia włosy miękkie i sprężyste. Pięknie
 pachnie, a mycie włosów jego kremową pianą to sama przyjemność. Z pewnością kupię
go ponownie, razem z maską z tej serii.


25 czerwca 2016

L'Oreal - Długotrwały puder matujący Infallible 24H Matte

Witajcie po krótkiej przerwie :-) Co prawda na urlop z prawdziwego zdarzenia wybieram się
dopiero w sierpniu, ale korzystając z wyjątkowo pięknej i słonecznej pogody postanowiłam
nieco poleniuchować. Teraz zabieram się za nadrabianie zaległości zarówno na swoim, jak i
Waszych blogach. Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam bliżej jeden z moich ulubionych
aktualnie pudrów matujących, który pojawił się na drogeryjnych półkach kilka tygodni temu
i stanowi świetne uzupełnienie podkładu z tej samej serii, choć nie tylko. Bardzo przyjemny
produkt, który zasłużenie znalazł się w gronie kosmetycznych ulubieńców maja.

L'Oreal Paris
Długotrwały puder matujący
Infallible 24H Matte


 Opis producenta
Szukasz pudru do twarzy, który pozwoli Ci uzyskać długotrwały rezultat wykończenia makijażu i
oczekujesz wysokiej odporności na ścieranie, optymalnego krycia oraz nieskazitelnego, matowego
wyglądu twarzy bez efektu maski? Poznaj Infallible 24H od L'Oreal Paris - kryjący, niezawodny 
i długotrwały puder matujący. To prasowany puder w kamieniu, który odznacza się skutecznymi
właściwościami zapobiegającymi błyszczeniu się skóry i wyjątkową trwałością. Dzięki specjalnej
formule będącej połączeniem podkładu w pudrze z niezwykłą lekkością pudru sypkiego produkt
pozostaje na twarzy cały dzień nie wymagając poprawek. Jest odporny na wysokie temperatury,
ścieranie i wilgoć, zapewnia skórze komfort i pozwala jej oddychać, i skutecznie ukrywając przy
tym niedoskonałości. Puder jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry: normalnej, suchej,
mieszanej, tłustej, a także wrażliwej.

Moim okiem
Puder znajduje się w plastikowym opakowaniu z wieczkiem zamykanym na typowy zatrzask. 
Opakowanie jest niewielkie, ale bardzo poręczne - producent oprócz warstwy pudru umieścił
w nim także specjalną, dolną przegródkę, w której dodatkowo znajdziemy praktyczne lusterko
 i gąbeczkę do nakładania kosmetyku. Jestem zwolenniczką takich kompaktowych rozwiązań, 
ponieważ pozwalają na łatwą i szybką aplikację pudru, a tym samym dokonanie ewentualnych
poprawek makijażu w dowolnym momencie. Opakowanie możemy bez obaw nosić w torebce, 
ponieważ jego zamknięcie jest na tyle solidne, że zapobiega przypadkowemu otwarciu. Szata 
graficzna produktu jest dosyć minimalistyczna i elegancka, utrzymana w przyjemnej dla oka 
czarno-bordowej kolorystyce.

Puder dostępny jest w trzech odcieniach: 123 Warm Vanilla, 160 Sand Beige oraz 225 Beige.
Ja wybrałam odcień 123 czyli Warm Vanilla, który jest ładnym, jasnym beżem, idealnym dla
mojej cery ze względu na przewagę żółtych tonów, dzięki czemu puder doskonale neutralizuje
zaczerwienienia.


Puder jest bezzapachowy i ma leciutką, delikatną, przyjemnie aksamitną konsystencję. Jest
dobrze sprasowany i jednolity. Według producenta możemy go stosować samodzielnie, lub 
tradycyjnie w połączeniu z podkładem jako uzupełnienie makijażu. Mimo iż nie jest to puder 
transparentny, to aplikowany bezpośrednio na skórę czy też na nałożony wcześniej podkład, 
wręcz idealnie dopasowuje się do koloru cery i stapia z całością makijażu. Nie odznacza się 
na skórze, a wręcz staje się niewidoczny. Nie zmienia koloru podkładu i nie utlenia się.

Nadaje skórze ładne, naturalne, matowe ale i subtelnie aksamitne wykończenie, dzięki czemu
cera staje się nie tylko zmatowiona, ale także wizualne wygładzona. Puder optycznie maskuje
niedoskonałości, w tym - dzięki żółtym pigmentom - neutralizuje zaczerwienienia. Kosmetyk
nie podkreśla rozszerzonych porów i nie wchodzi w zmarszczki, nie zauważyłam także aby
po jego użyciu uwidocznione były ewentualne suche skórki. Dzięki swojej konsystencji nie
sprawia na skórze wrażenia obciążenia skóry i nie tworzy efektu maski. Nie przesusza i nie
 zapycha mojej cery. 


Matuje dosyć skutecznie, na mojej mieszanej cerze pożądany efekt utrzymuje się do kilku
godzin bez poprawek. Co prawda podczas intensywnych upałów radzi sobie nieco gorzej,
ale i tak jestem pod wrażeniem jego odporności na wysokie temperatury. W ciągu kilku
ostatnich dni używam go w duecie z podkładem z tej samej serii i makijaż utrzymuje się
i wygląda o dziwo nienagannie znacznie dłużej niż mogłabym przypuszczać. Bo choć w
 upały staram się rezygnować z klasycznego makijażu, to niestety w moim przypadku nie
zawsze jest to możliwe, ponieważ obowiązki zawodowe wzywają, a moja cera niestety nie
jest pozbawiona niedoskonałości i ma co nieco do zakrycia. 

Do jego nakładania sprawdza się zarówno klasyczny, duży pędzel przeznaczony do pudru, 
przy pomocy którego nakładam kosmetyk "omiatając" twarz, jak i dołączona do opakowania
 biała gąbeczka, której używamy przyciskając ją lekko miejsce w miejsce do skóry. Przyznam, 
że początkowo byłam nieco sceptycznie nastawiona do skuteczności tej niewielkiej gąbeczki,
 ale okazało się, że taki sposób aplikacji gwarantuje mocniejsze i trwalsze zmatowienie twarzy, 
jest też bardzo przydatny gdy chcemy poprawić makijaż będąc poza domem. Gąbeczka jest 
ekonomiczna i łatwa w czyszczeniu. Puder dobrze współpracuje ze wszystkimi używanymi 
przeze mnie podkładami, jednak z podkładem z tej samej serii tworzy duet nie do "zdarcia".
Czy ten kosmetyk ma minusy? Ja znalazłam tylko jeden - wysoką cenę.

Skład
Talc, Magnesium Stearate, Diphenyl Dimethicone/Vinyl Diphenyl Dimeticone/Silsesquioxane
Crosspolymer, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Nylon-12, Synthetic Fluorphlogopite, Iso-
nonyl Isononanoate, Hydrogenated Polydecene, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane 
Crosspolymer, C9-15 Fluoralcohol Phosphates, Dimethicone, EthylhexylGlycerin, Aluminum
Hydroxide, Lauroyl Lysine, Palmitoyl Proline, Methicone, Hydrogenated Palm Oil, Sodium
Hyaluronate, Hydrogen Dimethicone, Sodium Palmitoyl Sarcosinate, Magnesium Palmitoyl
Glutamate, Palmitic Acid [+/- May Contain Mica, CI 77891/ Titanium Dioxide, CI 77491,
CI 77492, CI 77499/Iron Oxydes, CI 42090/ Blue 1 Lake]

W opakowaniu znajdziecie 9 gram pudru, który należy zużyć w ciągu 24 miesięcy od
jego otwarcia. W drogeriach stacjonarnych kosztuje sporo, bo nieco ponad 60 złotych,
dlatego polecam czekać na promocje, lub poszukać go w drogeriach internetowych,
gdzie można go kupić czasem taniej niemal o połowę.

Bardzo polubiłam ten puder, a ponieważ moja skóra jest już lekko "muśnięta" słońcem, 
z pewnością skuszę się na lato na jeden z ciemniejszych odcieni. Oczywiście najchętniej
 w promocyjnej cenie :-)





17 grudnia 2015

L'Oreal Paris - Krem do twarzy Revitalift Filler [HA] Hialuronowe Wypełnienie - moje pierwsze wrażenia

Bardzo się ucieszyłam, że po raz kolejny dzięki portalowi Ofeminin.pl mogłam w ramach
Klubu Ekspertek wziąć udział w testowaniu kosmetyków - tym razem najnowszego
kremu marki L'Oreal Paris - Revitalift Filler [HA] Hialuronowe Wypełnienie.

W skład linii Revitalift Filler [HA] wchodzi właśnie Krem Anti-Age na dzień, będący
bohaterem dzisiejszego posta, oraz Skoncentrowane Hialuronowe Serum Wypełniające,
a jej ambasadorką została aktorka Naomi Watts. Rekomendowany przedział wiekowy
dla jakiego przeznaczone są kosmetyki z tej linii to 40 - 60 lat, jednak z wielką chęcią
zgłosiłam się do testów, ponieważ już od dawna nie sugeruję się sztywno określeniami
producentów, a stanem i aktualnymi potrzebami mojej skóry. Poza tym przekroczyłam
 już magiczną trzydziestkę i nieco prewencyjnego działania przeciwzmarszczkowego
z pewnością nie zaszkodzi. W trym poście podzielę się z Wami moimi pierwszymi
wrażeniami z używania tego ciekawie zapowiadającego się kremu.

L'Oreal Paris
Krem do twarzy na dzień
Revitalift Filler [HA] 
Hialuronowe Wypełnienie


Opis producenta
Młody wygląd to nie tylko wypełnione zmarszczki, ale też przywrócona objętość skóry.
Z wiekiem ilość naturalnego kwasu hialuronowego zawartego w skórze maleje, a co za
tym idzie, twarz zaczyna "opadać", okolice kości policzkowych tracą objętość, a skóra
staje się mniej sprężysta. Z pomocą przychodzi najnowszy krem przeciwzmarszczkowy 
L'Oreal Paris Revitalift Filler [HA] Hialuronowe Wypełnienie, który skutecznie walczy
 z objawami starzenia się skóry.  Krem Revitalift Filler [HA] ma najwyższe stężenie kwasu 
hialuronowego, jakie kiedykolwiek zostało użyte w kremie L'Oreal Paris. Krem zawiera
 w swojej formule składniki, które mają wpływ na zwiększenie jej objętości oraz skutecznie 
ją wygładzają. Mikrometryczny kwas hialuronowy działa bezpośrednio w naskórku,  
poprawiając nawilżenie skóry i sprawia, że jest bardziej jędrna i lepiej wypełniona, a 
fibroxyl - ujędrniający wyciąg pochodzenia roślinnego - przywraca objętość skóry 
i sprawia, że okolice kości policzkowych odzyskują swój młodzieńczy wygląd. 


Moim okiem

Krem znajduje się w kwadratowym słoiczku wykonanym z solidnego i dosyć ciężkiego
szkła, zakończonym tradycyjnym, plastikowym zakręcanym wieczkiem. Pod wieczkiem
 znajduje się plastikowa zatyczka, która oddziela krem od zakrętki i tym samym chroni
zawartość opakowania. Słoiczek jest masywny, ale wygodny w użyciu, a zakrętka działa
bez zarzutu. Całość utrzymana jest w stonowanych, metalicznych, srebrno-grafitowych
barwach i prezentuje się bardzo elegancko. Słoiczek zapakowany jest fabrycznie w
 zafoliowany kartonik, zawierający wszelkie niezbędne informacje o produkcie.


Krem ma białą barwę i wyjątkowo przyjemną konsystencję, którą polubiłam już podczas
pierwszej aplikacji - lekką i przypominającą delikatny, puszysty mus. Bezproblemowo 
rozprowadza się na twarzy i bardzo szybko wnika w skórę, nie pozostawiając na niej 
tłustego filmu. Dużym plusem jest fakt, iż nie powoduje mało estetycznego świecenia
 na przetłuszczających się partiach mojej cery, ani wzmożonej produkcji sebum w tych
 miejscach. Idealnie nadaje się pod makijaż i dobrze współpracuje z używanymi przeze
 mnie podkładami do twarzy.

Zapach jest ładny i delikatny, raczej świeży i umilający aplikację, ale nie utrzymuje się
 zbyt długo - po rozprowadzeniu kremu na twarzy przestaje być wyczuwalny.

Opis producenta w kwestii działania tego kremu brzmi bardzo obiecująco, a jak jest 
w rzeczywistości ? Kosmetyk zgodnie z zaleceniami nakładałam codziennie rano na
 skórę twarzy i szyi, rozprowadzając go kolistymi ruchami od dołu ku górze twarzy. 
Już po pierwszym zastosowaniu zauważyłam, że moja skóra jest bardziej gładka i 
aksamitna w dotyku w porównaniu do dotychczas używanych przeze mnie kremów. 
Krem całkiem nieźle nawilża i nałożony rano zapewnia skórze uczucie komfortu 
przez cały dzień. Po niemal dwóch tygodniach regularnego używania widocznej 
poprawie uległ koloryt mojej cery, która przestała być jak zwykle o tej porze roku 
szara i zmęczona, a stała się bardziej ujednolicona, rozświetlona i odprężona oraz
nabrała ładnego, zdrowego odcienia. Dodatkowo skóra twarzy rzeczywiście sprawia 
wrażenie bardziej jędrnej i napiętej i wydaje mi się, że drobniutkie zmarszczki 
zaczynają ulegać spłyceniu.

Jeśli czytacie mojego bloga regularnie, wiecie, że policzki są wrażliwymi partiami mojej
 twarzy ze skłonnością do pękających naczynek oraz zaczerwienień i przyznam szczerze,
że sięgając po ten krem obawiałam się ewentualnych podrażnień gdy zobaczyłam w 
składzie Alcohol Denat. Na szczęście do tej pory nie zaobserwowałam niepokojących 
reakcji. Kosmetyk nie wpływa negatywnie na naczynka i nie podrażnia skóry, nie 
wywołuje zaczerwienień oraz nie zapycha. 

Dzięki pozytywnym efektom uzyskanym podczas używania kremu na dzień poczułam
się skuszona do uzupełnienia aktualnej pielęgnacji i kupiłam serum z tej serii.


Skład
(kliknij aby powiększyć)

Słoiczek mieści 50 ml kremu i w cenie regularnej kosztuje 47 złotych. Dostępny jest
w drogeriach stacjonarnych i internetowych.


Podsumowując, moje pierwsze wrażenia z używania tego kremu są pozytywne.
Moim zdaniem krem nadaje się nie tylko dla osób znajdujących się w przedziale 
wiekowym sugerowanym przez producenta, ale także młodszych, jako prewencyjna
 dawka nawilżenia i wygładzenia. U mnie póki co świetnie sprawdza się w codziennej 
pielęgnacji i sprawia, że skóra wygląda świeżo, ma ładniejszy koloryt i nabiera blasku.
Oba kosmetyki z tej serii traktuję jako swoistą "kurację", o której końcowych efektach
oczywiście Was poinformuję :-) 


Jeżeli produkt Was zainteresował, zachęcam do zapoznania się z opiniami innych
Ekspertek które znajdziecie tutaj :)







29 listopada 2015

Nowość od L'Oreal Elseve - Magiczna moc olejków "Olejek-w-kremie"

W ten niedzielny wieczór pokażę Wam jednego z moich aktualnych ulubieńców w
kategorii pielęgnacji włosów - ciekawą nowość marki L'Oreal z gamy Elseve, czyli
"Olejek w kremie".

Wypatrzyłam go już jakiś czas temu w zapowiedziach kosmetycznych i bez wahania
wpisałam na zakupową listę "zachciewajkową". Szukałam go na sklepowych półkach
dosyć długo, ale w końcu udało mi się na niego trafić i mogę śmiało stwierdzić, że
był to jeden z najbardziej udanych zakupów ostatnich miesięcy. Na moich włosach
sprawdza się rewelacyjnie i bez wątpienia zostanie kosmetycznym ulubieńcem tego
miesiąca.

L'Oreal
Elseve
Magiczna Moc Olejków
"Olejek-w-kremie"


Opis producenta
Olejek w kremie łączy w sobie moc sześciu starannie wyselekcjonowanych olejków kwiatowych.
Olejek rumiankowy nadaje blask, olej lniany ma właściwości nawilżające, olejek słonecznikowy
odżywia, olejek z kwiatu lotosu ma właściwości zmiękczające włosy, olejek różany pielęgnuje,
a olejek z gardenii tahitańskiej zapobiega wysuszaniu. Formuła delikatnego kremu otula włókno 
włosa, aby je intensywnie odżywić. Szybko się wchłania, a włosy odzyskują olśniewający blask,
miękkość i jedwabistą gładkość. Delikatna konsystencja nietłustego kremu.


Moim okiem
Produkt znajduje się w plastikowej, miękkiej tubce, z klasycznym zamknięciem typu "klik". 
Szata graficzna opakowania jest wyjątkowo estetyczna i nawiązuje do innych kosmetyków 
z tej serii, a jego kolor przypomina drogocenne, mieniące się złoto. Tubka wydaje się być
wygodna w użyciu, jednak ze względu na dosyć rzadką i lejącą konsystencję produktu, 
bardziej praktyczne byłoby moim zdaniem opakowanie z dozownikiem. 


Olejek ma intensywnie kremowy kolor. Konsystencja jest dosyć rzadka, delikatna i zgodnie
 z obietnicami producenta przypomina lekki, nietłusty krem. Zapach natomiast jest subtelny 
i kwiatowy, choć wyczuwam w nim także lekką orientalną nutkę. Subtelnie słodki i otulający.

Rzadka konsystencja ma w przypadku tego olejku zarówno plusy jak i minusy. Plusem jest
niewątpliwie łatwość i przyjemność aplikacji oraz szybkie wchłanianie, natomiast minusem 
wylewanie się kosmetyku z opakowania podczas jego otwierania. 


Olejku w kremie używa się bardzo przyjemnie, ponieważ łatwo nakłada się na włosy 
pozwalając na równomierne rozprowadzenie i bardzo szybko w nie wnika. Kosmetyk
ma kilka zastosowań, ponieważ możemy stosować go na wilgotne włosy w celu ich 
odżywienia i wygładzenia, przed użyciem suszarki jako kosmetyk ochronny, lub na
suche włosy w celu ich zdyscyplinowania i nadania blasku oraz wykończenia fryzury.

Ja używam go na wilgotne włosy bezpośrednio po ich umyciu, rozcierając niewielką ilość 
produktu w dłoniach i rozprowadzając na długości włosów z pominięciem ich nasady. 
Włosy po jego użyciu są przede wszystkim idealnie zdyscyplinowane oraz wygładzone,
niezwykle miękkie, sprężyste i przyjemne w dotyku. Zdecydowanie łatwiej się układają, 
są pięknie nabłyszczone i odżywione. Świetnie radzi sobie z przesuszonymi końcówkami.
 Olejek ułatwia rozczesywanie i sprawia, że włosy są dociążone, ułatwia modelowanie i 
chroni przed szkodliwym działaniem suszarki. Regularnie stosowany pozytywnie wpływa
 na kondycję włosów. Mimo iż nie wymaga spłukiwania, nie obciąża moich włosów i nie
 powoduje, że szybciej tracą świeżość. Nie są po jego użyciu tłuste czy posklejane.

Olejek ma jak na produkt drogeryjny dosyć ciekawy skład. Zawiera między innymi naturalne
 oleje, w tym już na trzecim miejscu w składzie olej kokosowy, oprócz którego znajdziemy
 tutaj także olejek rumiankowy, olej lniany, olejek słonecznikowy, z kwiatu lotosu, różany, 
oraz z gardenii tahitańskiej. 

Skład
Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil/ Coconut Oil, Cetyl Alcohol, Cetyl
 Esters, CI 15985/Yellow 6, CI 19140/Yellow 5, Chamomilla Recutita Extract, Matricaria
 Flower Extract, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Behentrimonium Methosulfate, Trideceth-6, 
Chlorexidine Digluconate, Hellanthus Annuus Seed Oil, Sunflower Seed Oil, Nelumbium
Speciosum Flower Extract, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Linalool, Linum Usitatissimum 
Flower Extract, Amodimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Caramel, Gardenia
Tahitensis Flower Extract, Rosa Canina Flower Extract, Bisabolol, BHT, Cetrimonium
Chloride, Glycine Soja Oil/Soybean Oil, Prfum/Fragrance


Tubka mieści 150 ml Olejku w kremie, za który w cenie regularnej trzeba zapłacić około
 20 złotych. Aktualnie dostępny jest między innymi w SuperPharm i hipermarketach 
Carrefour, a od stycznia ma pojawić się w sprzedaży w drogeriach Rossmann.


Podsumowanie
Olejek w kremie jest z pewnością ciekawą, ale także wyjątkowo udaną alternatywą 
w odniesieniu do dotychczas stosowanych przeze mnie podobnych produktów do
 pielęgnacji włosów, czyli tak zwanych serów, eliksirów bądź "olejków", będących 
najczęściej połączeniem naturalnych olejów i silikonów. Wyróżnia go kremowa, a 
jednocześnie delikatna i wyjątkowo lekka, oraz szybko wchłaniająca się i nietłusta
 konsystencja. Różnorodność aplikacji sprawia, że możemy stosować go zarówno
 na mokre jak i suche włosy, oraz cieszyć się efektem wygładzenia i pięknym 
połyskiem, bez ich obciążania. Olejek pielęgnuje włosy i pozytywnie wpływa
 na ich kondycję. I nawet malutki minusik w postaci dosyć rzadkiej konsystencji 
nie zmienia faktu, że  jestem tym produktem zachwycona ♥ 






20 września 2015

L'Oreal Paris - najnowsza maskara z gamy Volume Million Lashes - "Feline"

 
 Jakiś czas temu otrzymałam od firmy L'Oreal Paris wyjątkową niespodziankę -
pięknie zapakowany zestaw czterech ikonicznych maskar ze słynnej, złotej gamy
Volume Million Lashes, wśród których znajdowała się także najnowsza odsłona
której byłam bardzo ciekawa, czyli maskara "Feline". Zdradzę Wam, że jest to
moja nowa miłość w tej kategorii kosmetyków ♥
 
 
 L'Oreal Paris
Volume Million Lashes
Maskara
"Feline"
 
 
Opis producenta
 Wyprofilowana szczoteczka "Millionizer" pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po
 same końce, a także zapewnia optymalną dozę tuszu bez grudek. Błyszcząca formuła
 z dodatkiem drogocennych olejków: arganowym, kameliowym oraz z kwiatu lotosu
nadaje rzęsom zmysłową objętość. Zmysłowe kocie spojrzenie. Ikoniczna objętość
miliona rzęs.
 
 
Moim okiem 
Kształt opakowania oraz szata graficzna jest charakterystyczna dla pozostałych maskar 
z gamy Volume Million Lashes. Każdą z nich wyróżnia indywidualna kolorystyka i nie
inaczej jest w przypadku maskary "Feline". Klasycznemu odcieniowi złota towarzyszy
 elegancka, intensywna szmaragdowa zieleń. Opakowanie jest bardzo ładne, kobiece,
a także poręczne i wygodne w użyciu.
 

Konsystencja tuszu jest lekka, delikatnie kremowa i początkowo dosyć "mokra",  jednak
 w miarę jego użytkowania lekko gęstnieje. Już podczas pierwszego otwarcia opakowania
można wyczuć bardzo subtelną, słodką woń migdałów, która umila aplikację.
 
Maskara dostępna jest tylko w czarnej wersji, ale jest to intensywny i ładny odcień. 
Nowością jest błyszcząca formuła, której niestety nie sposób uchwycić na zdjęciach,
za to łatwo zauważyć ten efekt na żywo - rzęsy nie są matowe, a satynowe z bardzo
subtelnym połyskiem.
 
Tusz ma średniej wielkości szczoteczkę, która jest silikonowa i specjalnie wyprofilowana -
lekko wygięta i przypominająca delikatny łuk. Składa się z wielu gęsto umieszczonych
silikonowych i dosyć miękkich wypustek o zróżnicowanej długości - im bliżej nasady,
 tym są dłuższe.
 

Aplikacja za sprawą konsystencji jak i odpowiedniego kształtu szczoteczki jest łatwa i
przyjemna. Szczoteczka idealnie dopasowuje się do linii rzęs, docierając tym samym
nawet do tych najkrótszych i pokrywając je wszystkie aż po same końce, jednocześnie
dobrze je rozdzielając i zapobiegając ich sklejaniu. Co ważne, nabiera idealną wręcz ilość
tuszu, zapobiegając konieczności usuwania jego ewentualnego nadmiaru. Mimo dosyć
 mokrej początkowo konsystencji nie odbija się na górnej powiece.
 
Jedna warstwa wystarczy, by podkreślić spojrzenie i cieszyć się pięknie wydłużonymi,
podkręconymi i rozdzielonymi rzęsami. Jak już wspominałam, maskara ma odcień
głębokiej czerni, co dodaje spojrzeniu głębi.
 
Druga warstwa pogłębia efekt jaki uzyskujemy po nałożeniu pierwszej, a dodatkowo
nieco pogrubia rzęsy i dodaje im objętości.
 
Jest to maskara uniwersalna, ponieważ pozwala na stopniowanie ilości warstw i uzyskanie
dzięki temu zarówno naturalnego, jak i bardziej intensywnego efektu na rzęsach. Dla mnie
zupełnie wystarczający jest efekt uzyskany ostatecznie poniżej - czyli po dwóch warstwach,
ale można pokusić się o kolejną, aby uzyskać bardziej spektakularny efekt. Wysycha dosyć
szybko, więc nie trzeba czekać zbyt długo na nałożenie kolejnej warstwy i tym samym
wykończenie makijażu oka.
 
Efekty
( zdjęcia bez obróbki )
 
 Bez tuszu:
 
Z lewej strony jedna warstwa tuszu:
 
Jedna warstwa:
 
Dwie warstwy:
 
Jak widzicie, maskara intensywnie wydłuża rzęsy i pięknie je podkręca. Są dobrze
rozdzielone, pokryte głębokim odcieniem czerni i ładnie układają się w wachlarz.
Nie brak im także objętości, a mimo nakładania kolejnych warstw zachowują
przyjemną elastyczność. Tusz podkreśla spojrzenie, nie skleja rzęs, nie tworzy
grudek i nieestetycznych "owadzich nóżek". Niestety nie wiem jak zachowuje
się po nałożeniu więcej niż dwóch warstw, ponieważ jak już wiecie o trzecią się
nie pokusiłam :-)
 
Jest wyjątkowo trwały - nie kruszy się, nie osypuje, nie rozmazuje i nie znika w iście
tajemniczych okolicznościach z rzęs, które wieczorem wyglądają tak perfekcyjnie,
jakby dopiero co zostały nim pokryte. Nie podrażnia oczu. Niestety nie każdy płyn
 micelarny radzi sobie z jego dokładnym usunięciem, ale użycie dowolnego płynu
 do demakijażu sprawia, że problem znika.
 
Opakowanie zawiera 9,2 ml tuszu, który zachowuje swoją ważność w ciągu 6 miesięcy
od momentu otwarcia. W cenie regularnej kosztuje sporo, bo około 60 złotych, ale można
 ją nabyć także w znacznie korzystniejszych cenach promocyjnych. Z dostępnością nie
ma problemu, maskarę znajdziecie w wielu drogeriach stacjonarnych i internetowych.
 
 
Na nowy tusz z gamy Volume Million Lashes czekałam z niecierpliwością i uważam,
 że jest wyjątkowo udany. Gdybym miała sobie odpowiedzieć na pytanie, która wersja
tych ikonicznych maskar - So Coture czy Feline - bardziej skradła moje serce, szczerze
odpowiem, że chyba jednak Feline wysunęła się na prowadzenie w moim prywatnym
małym rankingu. Polecam!
 
 
 
Lubicie maskary L'Oreal ze złotej gamy?
 
 
 
 


10 sierpnia 2015

Niespodzianka od L'Oreal Paris - Złota gama tuszy Volume Million Lashes

W poniedziałkowy poranek nie ma nic milszego od wizyty kuriera, który z uśmiechem
na twarzy dostarcza tak wspaniałą przesyłkę od firmy L'Oreal Paris :-)

Czarne i bardzo eleganckie pudełeczko kryje w sobie cztery tusze do rzęs ze złotej gamy
 Volume Million Lashes, w tym nowość, która dopiero pojawi się w sprzedaży -
Volume Million Lashes "Feline". 

Wiecie, że mam słabość do tuszy - a w szczególności tych marki L'Oreal właśnie, dlatego
 jestem tym zestawem zachwycona. I choć wersję "So Couture" i "Excess" dobrze znam
 i bardzo lubię, to z wielką przyjemnością wypróbuję legendarną, klasyczną maskarę
 Volume Million Lashes, oraz najnowszą "Feline".



Volume Million Lashes
Ikoniczny efekt miliona rzęs

Volume Million Lashes "Excess"
Spojrzenie bez umiaru

Volume Million Lashes "So Couture"
Elegancka objętość rzęs

Oraz prawdziwa wisienka na torcie, czyli najnowszy tusz do rzęs z gamy Million Lashes:

Volume Million Lashes "Feline"
Zmysłowe kocie spojrzenie

Tusz ma piękne opakowanie, utrzymane w złotej i zielonej kolorystyce, oraz specjalnie
wyprofilowaną szczoteczkę, która pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po same końce.
Błyszcząca formuła wzbogacona drogocennymi olejkami nadaje rzęsom zmysłową objętość.

Oczywiście z ogromną przyjemnością zabieram się za testowanie i jestem bardzo ciekawa, 
jak się sprawdzi i czy dorówna tak lubianej przeze mnie wersji "So Couture".
A Wy jesteście ciekawe? :-)


Firmie L'Oreal Paris dziękuję za tak ogromne wyróżnienie - taki wspaniały zestaw
tuszy do rzęs pozostawał dotąd jedynie w sferze moich marzeń :-)



7 sierpnia 2015

L'Oreal - Orzeźwiający płyn micelarny do skóry normalnej i mieszanej

Moje zapasy płynów micelarnych są spore, dlatego aktualnie nie kupuję żadnych nowych
kosmetyków z tej właśnie kategorii, a na bieżąco sięgam po te czekające w kolejce.
Obecnie używam Orzeźwiającej wody micelarnej od L'Oreal, która całkiem niedawno
pojawiła się na sklepowych półkach i ten właśnie kosmetyk postanowiłam Wam dzisiaj
bliżej przedstawić.

L'Oreal Paris
Woda Micelarna
Orzeźwiający płyn micelarny
do skóry normalnej i mieszanej


Opis producenta
Orzeźwiający płyn micelarny to kryształowo przejrzysty płyn, który oczyszcza i zarazem
usuwa wszelkie ślady makijażu z twarzy i oczu. Odkryj skórę, która jest nie tylko czysta,
lecz także intensywnie odświeżona, bez pocierania. Hipoalergiczna formuła bez zapachu 
i bez alkoholu.


Moim okiem
Płyn znajduje się w plastikowym, prostokątnym opakowaniu z zamknięciem typu "klik".
Szata graficzna jest dosyć skromna, ale jednocześnie przejrzysta. Dzięki całkowitej
przezroczystości możemy na bieżąco kontrolować zużycie kosmetyku, opakowanie
 jest poręczne i wygodne w użyciu, a zamknięcie działa bez zarzutu.


Jak na płyn micelarny przystało, kosmetyk ma wodnistą konsystencję, jest bezbarwny i w 
tym przypadku bezzapachowy. Kiedy potrząśniemy opakowaniem, na powierzchni płynu 
tworzy się pianka.

Kosmetyk dobrze radzi sobie z oczyszczaniem twarzy zarówno z codziennych zanieczyszczeń,
jak i z usuwaniem makijażu. Bez problemu zmywa makijaż zarówno z twarzy, jak i okolic 
oczu, z tuszem do rzęs włącznie. Zgodnie z obietnicą producenta nie wymaga przy tym 
zbytniego pocierania, w przypadku maskary wystarczy przyłożyć na chwilę nasączony 
wacik, a płyn bardzo ładnie rozpuszcza makijaż. 

Oprócz tego, że dobrze usuwa zanieczyszczenia, to rzeczywiście pozostawia na skórze
uczucie odświeżenia, orzeźwienia i lekkiego nawilżenia. Nie powoduje nieprzyjemnego
ściągania skóry, nie pozostawia tłustej warstwy i nie podrażnia skóry oraz oczu.
Dodatkowo jest dosyć wydajny.

Skład



W opakowaniu znajduje się 200 ml płynu, a jego cena regularna to około 16 złotych.
Dostępny w wielu drogeriach, zarówno stacjonarnych ( ja kupiłam w Rossmannie ),
jak i internetowych.


Podsumowanie
Nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej cery bez takiego kosmetyku jak płyn micelarny.
 Nowość marki L'Oreal spełnia wszystkie moje oczekiwania dotyczące takiego właśnie 
produktu, dlatego uważam iż ten płyn micelarny jest warty wypróbowania. Oczyszcza
skórę z codziennych zanieczyszczeń, dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, a także
 pozostawia na skórze przyjemne uczucie orzeźwienia. Nie tworzy tłustej warstwy, dzięki
 czemu może być używany także w ciągu dnia do przemywania twarzy.
Czy kupiłabym go ponownie? Tak!



Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)