Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

31 maja 2017

YOPE - Łagodzący krem do rąk "Herbata i mięta ", czyli idealny kosmetyk do pielęgnacji dłoni na lato :-)


Moje dłonie niezależnie od pory roku narażone są na negatywne działanie wielu czynników zewnętrznych, dlatego regularnie sięgam po kosmetyki które odpowiednio je pielęgnują i dbają o ich dobrą kondycję. O ile zimą najchętniej wybieram kremy do rąk o bogatej konsystencji zapewniającej długotrwały efekt odżywienia, o tyle latem poszukuję kosmetyków typowo nawilżających, o lżejszej konsystencji nie pozostawiającej na skórze żadnego filmu i szybkim wchłanianiu. I właśnie znalazłam krem idealny na nadchodzącą porę roku wśród produktów naszej rodzimej marki Yope, który spełnia wszystkie moje wymagania, a do tego przepięknie i orzeźwiająco pachnie zieloną herbatą ♥

Opis producenta
Naturalny, łagodzący krem do rąk, stworzony do pielęgnacji suchej i podrażnionej skóry dłoni. Krem zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetworzenia. W orzeźwiająco pachnącym kremie znajduje się naturalny ekstrakt z zielonej herbaty który zwalcza wolne rodniki i wspomaga produkcję włókien kolagenu, oraz ekstrakt z mięty który działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia i wspomaga naturalną regenerację komórek. Dzięki dużej porcji organicznego masła shea krem intensywnie nawilża i chroni dłonie przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych, powstrzymując zbyt szybkie parowanie wody z naskórka. Olejek arganowy i kokosowy wraz z oliwą z oliwek wzmacniają i odżywiają skórę. Krem do rąk nie zawiera olei mineralnych, silikonów i PEG-ów.

Moim okiem
Krem znajduje się w metalowej tubce zakończonej niewielką plastikową zakrętką. Opakowanie wyróżnia się nie tylko niebanalnym designem, ale także uroczą kolorystyką utrzymaną w odcieniu delikatnego, pudrowego różu, który bardzo dobrze komponuje się z dodatkami w kolorze klasycznej czerni. Oczywiście nie mogło zabraknąć także charakterystycznej dla marki grafiki ze zwierzątkiem, która cieszy oczy i idealnie dopełnia całość. Opakowanie jest poręczne, choć zamknięcie w postaci malutkiej zakrętki bywa uciążliwe i trzeba się do niego przyzwyczaić. Tubka zapakowana jest dodatkowo w kartonik który zawiera wszystkie niezbędne informacje o produkcie, a jego szata graficzna jest idealnie dopasowana do zawartości. Całość prezentuje się elegancko i oryginalnie.

W środku tubki znajdziemy kosmetyk o białej barwie i bardzo przyjemnej, niezbyt gęstej kremowej konsystencji, która mimo dosyć treściwego składu nie jest tłusta i zaskakuje wyjątkową lekkością. Krem łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania, nie pozostawiając na skórze lepiącej warstwy.

Ponieważ jestem amatorką herbaty zdecydowałam się na krem w tej właśnie wersji zapachowej i muszę przyznać, że pachnie na prawdę ładnie. W tej niebanalnej kompozycji zapachowej dominuje aromatyczna zielona herbata z subtelnymi nutami cytrusowymi, a całość dopełnia odrobina orzeźwiającej mięty. Prawdziwa herbaciana uczta dla dłoni, w lekkiej i przyjemnie świeżej wersji. Zapach jest jest dosyć dobrze wyczuwalny, ale jednocześnie nie jest zbyt intensywny ani męczący i utrzymuje się na skórze jeszcze jakiś czas po aplikacji kremu.

Skóra moich dłoni nie jest wyjątkowo wymagająca ani nadmiernie przesuszona, jednak regularna dawka solidnego nawilżenia dba o jej kondycję zapewniając jednocześnie uczucie komfortu i tego właśnie oczekuję od kremu do rąk. Wiadomo, że niedostatecznie nawilżona skóra staje się szorstka i traci elastyczność, a także szybciej się starzeje. Ten kosmetyk spełnia moje wymagania, ponieważ posiada intensywne działanie nawilżające i przynosi skórze natychmiastowe ukojenie, a dodatkowo wygładza skórę, pozostawiając ją aksamitnie miękką w dotyku. Podczas aplikacji kremu zauważyłam także delikatny efekt chłodzący będący zapewne zasługą ekstraktu z mięty w składzie, dzięki czemu produkt idealnie nadaje się na upalne dni :) Ze względu na lekką konsystencję i szybkie wchłanianie krem znakomicie sprawdza się w ciągu dnia, ponieważ po jego aplikacji możemy niemal natychmiast wrócić do wykonywanych czynności. Natomiast nałożony grubszą warstwą na noc - zwłaszcza z zastosowaniem bawełnianych rękawiczek - będzie znakomitym kompresem pielęgnacyjnym dla naszych dłoni. Według producenta jest to krem przeznaczony do skóry suchej, jednak moim zdaniem najlepiej sprawdzi się w przypadku skóry normalnej. Jeśli skóra Waszych dłoni jest bardzo przesuszona i szczególnie wymagająca, efekt pielęgnacyjny może okazać się niewystarczający. Kosmetyk jest bardzo wydajny, a w jego składzie znajdziemy pełno dobroczynnych substancji - oliwę z oliwek, masło shea, olej kokosowy, olej arganowy, ekstrakt z zielonej herbaty oraz ekstrakt z mięty. 

Opakowanie zawiera 100 ml kremu i kosztuje w cenie regularnej około 30 złotych. Produkt kupicie bez problemu w wielu sklepach internetowych ( ja znalazłam w cenie 24,55 zł ), a stacjonarnie widziałam ostatnio w kilku drogeriach Rossmann, między innymi w centrum handlowym Silesia City Center w Katowicach. Do wyboru są jeszcze dwie wersje zapachowe - szałwia i zielony kawior oraz imbir i drzewo sandałowe.

Skład
Aqua, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Glucoside, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glyceryl Stearate, Isononyl Isononanoate, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Parfum, Xanthan Gum, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool

Krem do rąk naszej rodzimej marki Yope okazał się idealnym kosmetykiem do pielęgnacji moich dłoni na nadchodzącą letnią porę roku. Łączy w sobie przyjazny skład z lekką konsystencją i szybkim wchłanianiem, skutecznie nawilża skórę moich dłoni i ma śliczny, orzeźwiający zapach. Mój ulubieniec, którego z pewnością zabiorę ze sobą na tegoroczne wakacje nad morzem :)

28 października 2016

Scandia Cosmetics - Krem do rąk "Zielone jabłko", czyli mój ulubieniec na chłodne ( i nie tylko ) dni

Moje dłonie doskonale wyczuwają, że ciepłe dni odeszły w zapomnienie i wielkimi krokami zbliża
się zima. Pora więc zaopatrzyć się nie tylko w rękawiczki, ale przede wszystkim w odpowiedni na
nadchodzącą porę roku krem do rąk. Ja już znalazłam swoich faworytów w tej kategorii - kremy do
rąk marki Scandia Cosmetics, które spełniają moje "zimowe"wymagania. Dzisiaj przestawię Wam
bliżej krem w niezwykle apetycznej wersji zapachowej, od którego rozpoczęłam swoją przygodę z
tymi kosmetykami.

Scandia Cosmetics
Krem do rąk 
"Zielone jabłko"


Opis producenta
Krem do rąk z innowacyjną, wyjątkowo bogatą recepturą opartą na zawartości 25% masła Shea,
bogatego w substancje tłuszczowe nienasycone oraz witaminy A, E, F, wysoko cenione za swoje
zmiękczające i kojące skórę właściwości. Krem polecany jest do codziennej pielęgnacji suchej,
zniszczonej i podrażnionej skóry rąk. Łatwo rozprowadza się na skórze, intensywnie nawilża i
regeneruje, przywracając skórze aksamitne wygładzenie. Apetyczny zapach kremu wprowadza
w dobry nastrój.

Moim okiem
Krem znajduje się w stylizowanej dzięki srebrnemu odcieniowi na metalową, ale jak się okazuje
plastikowej, miękkiej i klasycznej tubce, zakończonej niewielką zakrętką. Tubkę otrzymujemy
zapakowaną dodatkowo w kartonik, który tradycyjnie zawiera wszelkie informacje o produkcie.
Całość jest bardzo dobrze zabezpieczona zarówno folią ochronną na zewnętrznym opakowaniu,
jak i specjalnym "sreberkiem" bezpośrednio na otworze tubki, dzięki czemu mamy pewność, że
dany kosmetyk jest świeży i nie był wcześniej otwierany. Szata graficzna opakowania jest wręcz
minimalistyczna, a wyjątkowo skromnie wyglądającą tubkę zdobi jedynie niewielka papierowa
etykieta i równie niepozorne, choć przyjemne dla oka kartonowe opakowanie.


Krem ma białą barwę, oraz - jak przystało na produkt którego bazą jest masło shea - dosyć gęstą
 i treściwą konsystencję. Formuła jest bogata, ale jednocześnie przyjemnie kremowa, dosyć łatwa
 w aplikacji i nie sprawiająca problemów podczas wydobywania z opakowania. Taka konsystencja
przekłada się także na wydajność kremu, dzięki czemu możemy na prawdę długi czas cieszyć
 się jego dobroczynnymi właściwościami pielęgnacyjnymi.

Producent zaskoczył mnie ilością dostępnych wersji zapachowych tego kremu, bowiem jest w
 czym wybierać! W zależności od naszych zapachowych upodobań możemy skusić się na krem
 o aromacie wiśni, moreli, liczi, melona, acai, zielonego jabłka, a nawet czarnej herbaty. Wiecie
już, że uwielbiam jabłkową woń, więc w pierwszej kolejności bez wahania wybrałam wersję o
zapachu zielonego jabłka. Jest to jeden z tych owocowych aromatów, który chyba nigdy mi się
nie znudzi, a który niestety dosyć rzadko pojawia się w kosmetykach, zwłaszcza w tak dobrze
odtworzonej, naturalnej formie bez wyczuwalnej chemii. Zapach w tym przypadku jest średnio
intensywny i ogromnie apetyczny, soczysty oraz słodki, ale przełamany także charakterystyczną
kwaskową nutą. Zachwycił mnie od pierwszego użycia, tym bardziej, że dosyć długo utrzymuje
 się na dłoniach. Aktualnie używam wersji melonowej i jestem nią pod względem zapachu równie
zachwycona.

Konsystencja kremu pozwala na przyjemną aplikację, ale nie jest to produkt, który możemy nałożyć
na dłonie w pośpiechu - najlepsze efekty przynosi wtedy, kiedy dokładnie go wmasujemy i damy mu
czas na wchłonięcie. Krem co prawda nie wnika błyskawicznie w skórę, ale jak na kosmetyk o sporej
zawartości masła shea i tak wchłania się w miarę szybko - zwłaszcza, gdy wyciśniętą z tubki porcję
kremu przez chwilkę rozgrzejemy w dłoniach. Z tych względów do tej pory najczęściej sięgałam po
niego wieczorem, kiedy nareszcie mogłam poświęcić więcej czasu swoim dłoniom i podarować im
po całym aktywnie spędzonym dniu odrobinę relaksu. Jednak pozytywne działanie kremu doceniłam
zwłaszcza teraz, gdy zima za pasem i na dworze robi się coraz chłodniej, a moje moje dłonie reagują
na wahania temperatury zaczerwienieniem i podrażnieniem. Jeśli tylko mogę sobie na to pozwolić,
używam go także w ciągu dnia, ponieważ skutecznie chroni dłonie przed niekorzystnymi czynnikami
atmosferycznymi, otulając je subtelną warstwę ochronną. Produkt wyróżnia się bardzo skutecznymi
właściwościami pielęgnacyjnymi. Dogłębnie odżywia i regeneruje skórę moich dłoni, intensywnie je
wygładza oraz zmiękcza, a także łagodzi podrażnienia. Powinien sprawdzić się także w przypadku
bardzo suchej i wymagającej skóry, przynosząc jej natychmiastową ulgę. Znakomicie radzi sobie
nałożony na dłonie bezpośrednio przed snem grubszą warstwą jako "maska", a już zwłaszcza w
połączeniu z bawełnianymi rękawiczkami do pielęgnacji dłoni na noc - co prawda po taki zestaw
ratunkowy sięgam rzadko, ale potrafi on zdziałać prawdziwe cuda :-) Nie sposób przecenić także
jego dobroczynnego działania na paznokcie i skórki wokół nich.

Skład
Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Oil, Glycerin,
Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Ceteareth-20, Parfum, Panthenol, Sodium Polyglutamate,
Hydrolyzed Scierotium Gum, Betaine, Urea, Potassium Lactate, Tocopheryl Acetate, Sodium Poly-
acrylate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Hexyl Cinnamal

Opakowanie zawiera 70 ml kremu i w cenie regularnej kosztuje około 20 złotych. Ja kupuję go
w jednej z popularnych drogerii internetowych, można go także nabyć w sklepie internetowym
producenta.

Jak już wspominałam wyżej, do tej pory używałam wersji o zapachu melona i zielonego jabłka,
ale z pewnością skusze się także na morelę :-) Moim zdaniem kremy te są zdecydowanie godne
polecenia i warto je wypróbować, a przekonać do nich mogą się nawet osoby, które wolą szybko
wchłaniające się produkty. Mimo iż nieco wolniej wnikają w skórę, ja nie odczuwam żadnego
dyskomfortu podczas aplikacji, a co najważniejsze, mogę zapewnić moim dłoniom odżywienie
i ochronę jakiej o tej porze roku potrzebują.



13 marca 2016

Make Me Bio - Intensywnie nawilżający krem do rąk

Kosmetyki naszej rodzimej marki Make Me Bio cieszą się dużym powodzeniem i kuszą
niemal samymi pozytywnymi opiniami. Firma ta oferuje wyłącznie naturalne produkty,
stworzone na bazie bezpiecznych surowców pochodzenia roślinnego. Kosmetykom tym 
przyglądam się już od dawna i bardzo mnie cieszy fakt, że producent - choć powoli, to
 jednak poszerza swój asortyment. Na początku tego roku postanowiłam, że najwyższa
pora rozpocząć przygodę z tą marką. W pierwszej kolejności chciałam sięgnąć po krem
do twarzy, ale obawiałam się nieco, ponieważ moja cera jest bardzo wymagająca - o ile
wszelkie produkty o naturalnych składach rewelacyjnie sprawdzają się w pielęgnacji
mojego ciała, o tyle w przypadku twarzy już niekoniecznie. Dlatego wybrałam inny
ciekawie zapowiadający się kosmetyk, będący jednocześnie nowością - krem do rąk.


Make Me Bio
Intensywnie nawilżający krem do rąk



Opis producenta
Suche i szorstkie dłonie? Jest na to sposób! Odżywczy krem do rąk skutecznie nawilży,
zregeneruje i wygładzi skórę. Skład kremu, bogaty w naturalne olejki i masła, to bomba
witaminowa. Zawarta w oliwie z oliwek witamina F chroni skórę dłoni przed utratą 
wilgoci, przywracając naturalną barierę ochronną naskórka, zaś dodawana do kremu 
witamina E hamuje procesy starzenia się skóry. Masło mango dzięki właściwościom
ujędrniającym przywraca skórze elastyczność i zapobiega nadmiernemu wysuszeniu 
oraz powstawaniu zmarszczek, a także działa jako naturalny filtr przeciwsłoneczny.
Masło kakaowe wykazuje działanie intensywnie natłuszczające i ochronne, będąc
jednocześnie składnikiem w pełni hipoalergicznym. Ta naturalna mieszanka sprawi,
że skóra słoni będzie aksamitnie gładka, zregenerowana i elastyczna, a przyjemny i
słodki zapach kremu ukoi zmysły.

Moim okiem
Krem do rąk marki Make Me Bio niewątpliwie wyróżnia się na tle innych tego typu
produktów już samym opakowaniem. Zamiast klasycznej tubki kosmetyk zamkniety
jest w plastikowym, smukłym pojemniczku, zakończonym dozownikiem z pompką
typu "airless", która zapewnia nam przede wszystkim higieniczną, ale także bardzo
wygodną aplikację. Całość zabezpieczona jest niewielką zatyczką. Szata graficzna
jest raczej minimalistyczna. Bazę kolorystyczną stanowią przyjemne dla oka odcienie
 bieli oraz beżu, przełamane odrobiną lekkiego różu. Nie zabrakło tutaj naturalnego
akcentu zdobiącego opakowanie, który jest charakterystyczny dla wszystkich
kosmetyków marki, czyli przewiązanego sznureczka.Samo opakowanie jest
wyjątkowo poręczne i zawiera pełny opis produktu.


Konsystencja kremu jak na tak bogaty skład jest zaskakująco lekka, przyjemna i delikatnie 
kremowa. Kosmetyk dobrze rozprowadza się na skórze i dosyć szybko w nią wnika, nie 
pozostawiając jednocześnie tłustej czy lepiącej warstwy, dzięki czemu bez obaw można 
go stosować także w ciągu dnia. Zapach jest dosyć delikatny i określiłabym go jako
 naturalny - wyczuwam lekki aromat oliwy z oliwek i masła shea. 

Ogromnym plusem tego kremu do rąk jest jego naturalny skład, w którym znajdziemy olejki 
i masła: oliwę z oliwek która zawiera także cenną witaminę F, olej migdałowy, masło mango 
i masło kakaowe. Kosmetyk został także wzbogacony w witaminę E. A jak działa? W moim 
przypadku rewelacyjnie! Intensywnie odżywia, regeneruje i nawilża skórę dłoni, wygładza
 i przywraca jej elastyczność. Delikatnie natłuszcza i koi ewentualne podrażnienia, świetnie 
pielęgnuje także skórki wokół paznokci.

 Dzięki ekonomicznemu dozownikowi jest bardzo wydajny. Jedno naciśnięcie pompki
zapewnia wydawałoby się niewielką, ale jednocześnie dokładnie taką ilość produktu, 
która w zupełności wystarcza aby zadbać o nawilżenie moich dłoni. Przyznam szczerze, 
że dopiero używając kosmetyków do rąk opartych wyłącznie na naturalnych składnikach 
odczułam różnicę między takim produktem, a większością drogeryjnych kremów, które 
zawierają w składzie między innymi silikony zapewniające co prawda skórze przyjemne
natychmiastowe wygładzenie, ale efekt ten jest niestety krótkotrwały i niestety znika wraz
 z zaprzestaniem stosowania takiego kosmetyku lub jego usunięciem z powierzchni skóry
 na przykład poprzez zmycie. Kremu Make Me Bio intensywnie pielęgnuje skórę dłoni i
zapewnia jej długotrwały komfort. Podoba mi się jego lekka konsystencja, bezproblemowe 
wchłanianie i brak tłustej warstwy na skórze. Lubię sięgać po niego w ciągu dnia, a przed 
snem nakładam nieco większą ilość i funduję swoim dłoniom nocną maseczkę :) 

Wprawdzie skóra moich dłoni nie jest wyjątkowo wymagająca, ale myślę, że krem zda 
egzamin nawet w przypadku skóry bardzo suchej. Zdaję sobie sprawę, że nie należy do
 tanich, ale biorąc pod uwagę jego wydajność i działanie pielęgnacyjne, zdecydowanie 
warto po niego sięgnąć.

Skład
Aqua (woda), Olea Europaea Fruit Oil (olej z oliwek), Prunus Amygdalus Dulcis Seed Oil 
(olej ze słodkich migdałów), Cetearyl Glucoside, Cetyl Alcohol, Magnifera Indica Seed 
Butter (masło z mango), Glycerin, Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe),
Tocopherol (witamina E), Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Aroma (essential oil
blend), Benzyl Cinnamate



Opakowanie ma pojemność 50 ml i kosztuje 29,99 zł. Dostępne jest między innymi w
niektórych drogeriach internetowych oraz sklepie internetowym marki.


I tak sobie postanowiłam, że kupię drugie opakowanie - do torebki :-)


Podzielcie się swoimi wrażeniami na temat tych kosmetyków!




19 stycznia 2016

The Body Shop - Krem do rąk "Frosted Plum"


Kremu do rąk używam w ciągu dnia dosyć często. Najchętniej sięgam po kremy, które
mają lekką konsystencję i szybko się wchłaniają nie pozostawiając tłustej warstwy, a
jednocześnie mają zadowalające właściwości pielęgnacyjne. W ubiegłym roku pod
choinką znalazłam kilka kosmetyków The Body Shop z najnowszej, świątecznej linii
 "Frosted Plum", a wśród nich między innymi właśnie krem do rąk. Nie ukrywam, że
bardzo mnie zainteresował, ponieważ niemal wszystkie produkty tej marki powodują
u mnie szybsze bicie serca, a do tej pory miałam przyjemność używać jedynie dwóch
maseł do ciała. Krem do rąk już na samym początku zaskoczył mnie ( a może nawet
lekko rozczarował ) niewielką pojemnością - w tubce znajduje się jedynie 30 ml.
Ale może w tym przypadku nie liczy się ilość, tylko jakość ? :)


Opis producenta
Nasyć swoje zmysły i pofolguj ciału ze słodkimi, wyrafinowanymi ekstraktami ze śliwki
wprost z tureckich sadów. Przedstawiamy nową, przepyszną, sezonową serię do ciała -
oszronioną cukrem śliwkę "Frosted Plum". Ta wyjątkowa, owocowo - kwiatowa linia z 
elegancką mieszanką nut dojrzałych śliwek. magnolii i peonii zagwarantuje nieodpartą
przyjemność podczas pielęgnacji ciała. 

Moim okiem

Krem znajduje się w plastikowym, miękkim opakowaniu, zakończonym malutką nakrętką.
Szata graficzna opakowania bardzo mi się podoba - połączenie koloru srebrnego o lekko
 metalicznej poświacie z chłodnym śliwkowym odcieniem sprawia, że całość wygląda
ciekawie i elegancko.


Konsystencja jest kremowa, średnio gęsta oraz dosyć lekka i delikatna. Przyjemnie 
rozprowadza się na skórze i bardzo szybko w nią wnika, nie pozostawiając tłustej
ani lepiącej warstwy. 

Zapach całej nowej serii "Frosted Plum" mnie zauroczył. Według producenta jest to linia 
owocowo - kwiatowa, z elegancką mieszanką nut dojrzałych śliwek, magnolii i peonii - 
moim zdaniem ten opis najlepiej oddaje jej wyjątkowy aromat. Zapach jest intensywny
i bardzo długo utrzymuje się na skórze - jest to pierwszy krem do rąk, którego aromat 
tak długo wyczuwam.


Właściwości pielęgnacyjne kremu dla moich dłoni okazały się wystarczające. Po jego
 użyciu skóra jest nawilżona, bardziej elastyczna i napięta, oraz intensywnie wygładzona. 
Krem zapewnia skórze uczucie długotrwałego komfortu i całkiem nieźle sprawdza się
 także w przypadku spierzchniętych dłoni, wykazując działanie kojące. Z pewnością
sprawdzi się u tych z Was, które nie mają bardzo przesuszonej, lub wyjątkowo 
wymagającej skóry dłoni.


Skład
Aqua/Water, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum/Fragrance, Prunus Amygdalus Dulcis Oil
 (Sweet Almond Oil), Sodium Polyacrylate, Cetyl Alcohol, Pentaerythrityl Distearate, Phenoxyethanol,
 Caprylyl Glycol, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Glycine Soja (Soybean) Oil, Orbignya Oleifera
 Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Myristamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate,
 Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Linalool, Disodium EDTA, Limonene, Myristyl Alcohol,
 Stearyl Alcohol, Citronellol, Benzyl Benzonate, Geraniol, Prunus Domestica (Plum) Fruit Extract, 
Citric Acid, CI 17200/Red 33, CI 42090/Blue1


Krem do rąk z limitowanej edycji świątecznej "Frosted Plum" kosztuje w cenie regularnej
 22,90 zł, a w opakowaniu znajduje się 30 ml produktu. Wszystkie kosmetyki z tej serii
 można kupić w sklepach stacjonarnych The Body Shop - niestety ich liczba jest nadal
 niewielka, ale z tego co się orientuję, można składać także zamówienia telefoniczne. 


Podsumowanie
Krem ma niewątpliwie sporo plusów, zaczynając od przyjemnego dla oka opakowania,
pięknego i długo utrzymującego się zapachu, lekkiej i bardzo szybko wchłaniającej się
konsystencji która pozwala na swobodne używanie go w ciągu dnia, a kończąc na dosyć
dobrym działaniu pielęgnacyjnym. Dodatkowo niewielka tubka zmieści się do niemal 
każdej torebki. Minusy ? Mała pojemność, która nie pozwala nacieszyć się zbyt 
długo zawartością opakowania, oraz dosyć wysoka cena, która nie dla wszystkich
 okaże się adekwatna do zawartości.

Ja oddałam się bez reszty śliwkowej pokusie i bardzo się cieszę, że dzięki kilku innym
kosmetykom z tej serii będę mogła wydłużyć swoją przygodę z tym ślicznym zapachem ;)




13 grudnia 2015

Isana Young - Krem do rąk "Sweety"

Jakiś czas temu w drogeriach Rossmann pojawiła się nowa marka własna - Isana Young,
która jest nową odsłoną dotychczasowej marki Synergen. Co prawda kosmetyki z tej
najnowszej serii przeznaczone są z założenia dla osób młodych i większość z nich nie
wpisuje się już niestety w moje potrzeby pielęgnacyjne, ale szukając kremu do torebki
wypatrzyłam na półce taki właśnie kremik w ładnym opakowaniu. Czy się sprawdził ?

Isana Young
Krem do rąk
"Sweety"
Edycja limitowana



Opis producenta
Krem do rąk "Sweety" do skóry bardzo suchej to połączenie intensywnego nawilżenia
z owocowym zapachem, który towarzyszyć Ci będzie przez cały dzień. Krem szybko 
się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i jest idealny do delikatnej pielęgnacji
 Twoich dłoni.


Moim okiem
Krem znajduje się w plastikowej, elastycznej tubce, zakończonej nasadką z klasycznym 
zamknięciem typu "klik". Tubka zawiera 75 ml kremu więc jest niewielka, dzięki czemu
 idealnie nadaje się do noszenia w torebce. Jest także bardzo poręczna i wygodna w użyciu, 
a samo zamknięcie działa bez zarzutu. Szata graficzna jest urocza i bardzo przyjemna dla
oka - kolorowa i dziewczęca :-)

Krem ma biały kolor i całkiem przyjemną, średnio gęstą oraz dosyć lekką konsystencję.
Łatwo rozprowadza się na skórze i szybko w nią wnika, ale bezpośrednio po jego aplikacji
 można wyczuć delikatnie lepiącą się warstwę, która w moim przypadku nie wchłania się
całkowicie i pozostawia na skórze tłusty film. 

Zapach mnie nieco rozczarował - jest intensywny i typowo cytrynowy, ale do aromatu 
prawdziwego owocu zdecydowanie mu daleko i już podczas pierwszego użycia skojarzył 
mi się z chemicznym zapachem cytrynowych kostek do odświeżania toalet.


Właściwości pielęgnacyjne kremu oceniam jako przeciętne. Po aplikacji przynosi lekką
ulgę przesuszonej skórze dłoni, wygładza ją i pozostawia miękką w dotyku, oraz poprawia 
komfort skóry. Niestety, nie jest to działanie długotrwałe - kiedy krem zaczyna "znikać" 
dłonie powracają do stanu sprzed jego użycia. Według producenta krem przeznaczony jest
  do skóry suchej, ale moim zdaniem sprawdzi się co najwyżej u posiadaczek skóry normalnej. 

Skład
Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Ethylhexyl Stearate, Sodium Hydroxide, 
Parfum, Sorbitol, Dimethicone, Sodium Cetearyl Sulfate, Carbomer, Phenoxyethanol, 
Benzyl Alcohol, Limonene, Citral, Linalool, Anise Alcohol, Geraniol

Opakowanie kremu ma pojemność 75 ml i kosztuje w cenie regularnej około 4 złote.
Kosmetyki marki Isana Young dostępne są wyłącznie w drogeriach Rossmann.


Podsumowanie
Wycofany krem Synergen "Happy day" bardzo lubiłam za owocowy zapach, oraz znacznie
 przyjemniejsze właściwości pielęgnacyjne. Niestety produkt Isany zupełnie nie przypadł 
mi do gustu i nie kupię go ponownie. Wniosek z tego taki, że nadal poszukuję kremu 
idealnego do torebki - może macie swoich faworytów ? :)




25 lutego 2014

ISANA Lotion do rąk "Moments of Sense"


Kremu do rąk używam w ciągu dnia bardzo często.
Nie lubię uczucia przesuszonej skóry dłoni, dlatego tubkę z kremem mam 
zawsze gdzieś w pobliżu - także w torebce, czy w samochodzie.

Podczas ostatnich zakupów w drogerii Rossmann
 ( które zresztą niebawem Wam pokażę ),
zauważyłam na półce z kremami do rąk zachęcająco wyglądającą
 nowość marki Isana. 
Nie ukrywam, że skusiło mnie ładne opakowanie, niska cena,
oraz ciekawość - bo nigdy dotąd nie używałam do rąk "lotionu" :-)


Isana
Hand Lotion
"Moments of Sense"
Edycja Limitowana


Opis producenta
(polecam powiększać zdjęcia )


Moim okiem

Lotion znajduje się w ładnym wizualnie, plastikowym nieprzezroczystym opakowaniu,
które zakończone jest dozownikiem - pompką. Opakowanie jest tak ciekawe,
 że przyciąga na półce wzrok wśród innych tego typu produktów i nie sposób go przeoczyć.
Znajdziemy na nim wszelkie niezbędne informacje o produkcie.


Dzięki dołączonej pompce dozowanie lotionu jest proste, higieniczne i przyjemne.
Sam dozownik działa bez zarzutu, lekko i precyzyjnie. Jedno naciśnięcie pozwala 
na wydobycie ilości wystarczającej na pokrycie obu dłoni.


Konsystencja przypomina mleczko do ciała.
Nie jest jednak bardzo rzadka, czego się początkowo obawiałam -
wręcz przeciwnie. Jest bardzo przyjemna i delikatna.
Lotion bardzo przyjemnie się nakłada i dosyć szybko wchłania.
Nie należy jednak przesadzać z jego ilością - wtedy pozostawia lepką warstwę.
Na szczęście, aby otrzymać zamierzony efekt wcale nie trzeba nakładać go wiele.

Zapach to niewątpliwy plus tego produktu, mnie osobiście wręcz oczarował.
 Jest dosyć intensywny i utrzymuje się na dłoniach jeszcze długo po aplikacji.
Można wyczuć głównie masło kakaowe i masło shea,
oraz wanilię i nuty kwiatowe.

Lotion jest bardzo wydajny - na potrzeby poniższego zdjęcia wycisnęłam go znacznie
więcej niż potrzebuję by rozsmarować go na obu dłoniach.



A działanie ?
Działanie tego produktu mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło.
Muszę tu dodać, że z innymi, tradycyjnymi kremami w tubkach z Isany 
niestety się nie polubiłam. Z tym lotionem jest zupełnie inaczej :-)
Dobrze nawilża, odżywia i wygładza - i co ważne nie chwilowo, a długotrwale.
Pozostawia delikatną warstwę ochronną, dzięki czemu stale mam uczucie
 delikatnych i zadbanych dłoni.

Działa znacznie lepiej, niż niejeden znacznie droższy krem do rąk
którego miałam okazję używać.

Opakowanie lotionu ma aż 300 ml pojemności,
a kosztuje zaledwie 6,99 zł !
Dostępny wyłącznie w drogeriach Rossmann.
Nowość. Edycja limitowana.


I tak sobie myślę, że biorąc pod uwagę ładne i funkcjonalne
opakowanie, świetne działanie oraz fakt, że produkt ten kosztuje niecałe 7 zł -
zrobię sobie mały zapas. Zwłaszcza, że to edycja limitowana,
więc trudno przewidzieć jak długo będzie dostępna.

Lotion zapewne nie przypadnie do gustu wszystkim, ale uważam, 
że jest to produkt, który jak najbardziej warto wypróbować.
Ja już mianowałam go swoim lutowym ulubieńcem :-)

Polecam!


17 października 2013

Isana - krem do rąk Kwiat Pomarańczy

Podczas ostatnich zakupów w Rossmannie wpadł mi w oko 
ten oto krem do rąk
Isana "Kwiat Pomarańczy"
Skusiłam się na niego głównie ze względu na obietnice producenta o zapachu pomarańczy.
Zdarza mi się kupować jakiś kosmetyk - najczęściej balsam do ciała
czy żel pod prysznic - ze względu na zapach. A ponieważ uwielbiam pomarańcze
( tak jeść jak i wąchać :-) ), krem wylądował w moim koszyku z zakupami.


Od producenta:
 Isana krem do rąk Kwiat Pomarańczy o świeżym zapachu pomarańczy i kwiatu
pomarańczy został opracowany specjalnie do pielęgnacji suchej skóry dłoni.
Bogata formuła pielęgnująca z masłem kakaowym, pantenolem i gliceryną
intensywnie rozpieszcza dłonie.
Dopełnieniem kompozycji pielęgnującej jest wysokowartościowy olej z pestek moreli.
Krem do rąk łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając na skórze klejącej warstewki.
Bez olejów mineralnych, bez silikonów, bez parabenów.

Moim okiem:
Krem ma klasyczne opakowanie w formie tubki, ale ładne i przyciągające wzrok.
Idealnie się dozuje, pozwalając wycisnąć zamierzoną ilość produktu.
Konsystencja średnio gęsta, kremowa, bardzo przyjemna.


Niestety, wbrew obietnicom producenta krem nałożony nawet w minimalnej ilości
bardzo długo się wchłania i pozstawia przez jakiś czas na dłoniach lepiącą i śliską
warstwę. Plusem jest to, że po nałożeniu i wchłonięciu się kosmetyku skóra dłoni jest
odczuwalnie odżywiona, miękka i delikatna. Krem dosyć dobrze sprawdził się w przypadku
suchych skórek przy paznokciach - odżywił je i wygładził.
Na koniec pozostawiłam kwestię zapachu.
Otóż czymkolwiek ten krem do rąk pachnie, nie jest to z pewnością owoc pomarańczy :-)
Być może jest to zapach zbliżony do kwiatu pomarańczy, a jak pachnie taki kwiat
niestety nie wiem - pozostaje mi wierzyć, że tak jak ten oto krem :-) 
Nie jest to brzydki zapach i dosyć szybko po nałożeniu przestaje być
wyczuwalny, ale mnie kojarzy się bardziej "ziołowo" niż "pomarańczowo".


Cena 4,99 zł, pojemność 100 ml, dostępność wyłącznie Rossmann.

Wydaje mi się, że w tej lub podobnej cenie można znaleźć lepszy krem do rąk.
A biorąc także pod uwagę kiepskie wchłanianie i pozostawianie tłustej warstwy 
na dłoniach, zdecydowanie nie kupię ponownie.

Macie jakieś ulubione kremy do rąk, które możecie polecić?



Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)