Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy miesiąca. Pokaż wszystkie posty

24 września 2017

Polubiłam w sierpniu

W poprzednim poście pokazałam Wam, jakie zapachy towarzyszyły mi podczas tegorocznych wakacji i pomyślałam, że miło jeszcze przez chwilę pozostać w tej letniej tematyce. Co prawda mamy już drugą połowę września, jednak nadrabiając zaległości postanowiłam zacząć od małego podsumowania ubiegłego miesiąca i zaprezentować Wam produkty, po które bardzo chętnie sięgałam w sierpniu. Tym razem w gronie kosmetycznych ulubieńców znalazło się sześć kosmetyków, oraz dobrze znana i chętnie używana przeze mnie wersja popularnej szczotki do włosów pochodząca z nowej, letniej edycji limitowanej, która skusiła mnie swoim kolorowym motywem :)

Polubieni w sierpniu w mini recenzjach:


L'Oreal Paris
Podkład w poduszeczce Nude Magique Cushion
_____________________________________
             
Podkład w płynie o lekkiej formule zanurzony w poduszeczce, która pozwala dozować odpowiednią ilość podkładu. Intensywność krycia można dostosować dzięki unikalnemu aplikatorowi, który pozwala na łatwą do opanowania sztukę nakładania podkładu: dotknij delikatnie w celu uzyskania subtelnego wykończenia lub mocniej, aby otrzymać dokładne pokrycie. Dostępny w 6 odcieniach, posiada filtr SPF 25. 

Produkt ma eleganckie opakowanie utrzymane w przyjemnej dla oka kolorystyce. Pudełeczko jest wygodne w użyciu i niewielkie, dzięki czemu bez problemu mieści się nawet w niewielkiej torebce i zawiera wszystko, co niezbędne do wykonania ewentualnych poprawek w ciągu dnia - podkład, lusterko i aplikator. Sam podkład jest lekki i delikatny, idealnie stapia się z cerą i zgodnie z obietnicami producenta pozwala na budowanie poziomu krycia, choć zdecydowanie nie należy do podkładów mocno kryjących. Moja cera nie sprawia ostatnio żadnych problemów, więc taki stopień krycia jest dla mnie wystarczający. Podkład nadaje skórze ładne i naturalne wykończenie poprawiając jej wygląd, wyrównuje koloryt cery oraz delikatnie rozświetla. Nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w załamaniach i nie zatyka porów. W moim odczuciu najładniejszy i najbardziej naturalny efekt wykończenia można uzyskać zamieniając dołączony do opakowania aplikator na gąbeczkę do makijażu w kształcie "jajeczka" - w moim przypadku marki Blend It! Posiadam odcień 03 Vanilla który jest ładnym, klasycznym beżem z żółtymi tonami, niemal idealnie dopasowanym do koloru mojej cery. Kosmetyk zawiera filtr SPF 25. Uwielbiam ten podkład i nie ukrywam, że ze względu na słabą dostępność zrobiłam sobie mały zapas :-)

Catrice
Tusz do rzęs Glam & Doll
____________________

Najnowsza maskary z gamy Glam & Doll posiada głęboko czarną formułę, która zwielokrotnia rzęsy sprawiając, że spojrzenie nabiera głębi i staje się bardziej wyraziste.. Podkręcona silikonowa szczoteczka uchwyci każdą rzęsę i delikatnie ją uniesie, zapewniając jednocześnie rozdzielenie bez sklejania i grudek. 

Tusz znalazłam w jednym z pudełeczek Be Glossy i nawet się ucieszyłam, bo pomimo popularności marki Catrice nigdy wcześniej nie używałam żadnej maskary tego producenta. Zabrałam go ze sobą na urlop i pozytywnie się zaskoczyłam. Maskara posiada średniej wielkości silikonową szczoteczkę wygiętą w delikatny łuk, z gęsto osadzonymi włoskami. Ma kremową konsystencję która nie sprawia problemów i dobrze rozprowadza się na rzęsach już od pierwszego użycia. Dokładnie rozczesuje rzęsy i ładnie je podkręca, lekko pogrubia i nadaje im intensywny odcień czerni. Obiecywanego przez producenta efektu sztucznych rzęs co prawda nie zapewnia, ale jest bardzo przyjemną maskarą do wykonania lżejszego, dziennego makijażu. Na uwagę zasługuje także przyzwoita trwałość oraz przystępna dla portfela cena - tusz kosztuje około 16 złotych. 

Revlon
Pomadka do ust Ultra HD Gel Lipcolor 
______________________________


Pomadka do ust, której rewolucyjna żelowa formuła została wzbogacona o nawilżający kwas hialuronowy, a wysokie stężenie pigmentów pozwala uzyskać niezwykle intensywny i błyszczący kolor. Sekret tkwi w wyjątkowej formule: intensywne pigmenty zostały zatopione w żelowej bazie, dzięki czemu pomadka nadaje ustom intensywny kolor jednocześnie ich nie obciążając, a  kwas hialuronowy nawilża i wygładza usta. Specjalnie ścięta końcówka dopasowuje się do kształtu ust i pomaga precyzyjnie zaznaczyć ich kontur.

Produkt ma eleganckie, smukłe i błyszczące opakowanie, którego kolor odpowiada odcieniowi znajdującej się w nim pomadki. Pomadka pojawiła się w sprzedaży kilka miesięcy temu i skusiłam się wtedy na dwa odcienie - neutralny i delikatny jasny róż Pink Cloud, oraz intensywny i soczysty "fuksjowy" róż Tropical, który bardzo lubiłam nosić na ustach latem. W rzeczywistości kolor jest subtelniejszy niż w opakowaniu, pięknie ożywia cerę i dodaje uroku muśniętej słońcem skórze. Kosmetyk ma lekką i bardzo przyjemną żelową formułę, a ścięta końcówka rzeczywiście pomaga w precyzyjnej aplikacji. Trudno mi stwierdzić, czy pomadka nawilża usta, ale z pewnością ich nie wysusza i  zapewnia intensywny odcień bez konieczności poprawek nawet do kilku godzin.

L'Biotica Biovax
Maska do włosów Opuntia Oil & Mango
__________________________________

Intensywnie regenerująca maska do włosów zawierająca kompleks naturalnych substancji lipidowych LipidFX, który odbudowuje i cementuje zniszczoną powierzchnię włosa, przywracając jej gładkość i połysk. To intensywnie regenerująca kuracja przeznaczona do włosów zniszczonych i bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku. 

Maska, która od niemal trzech miesięcy jest jednym z moich ulubionych kosmetyków do pielęgnacji włosów. Ma bardzo przyjemną konsystencję przypominającą nieco krem do ciasta - treściwą, ale jednocześnie puszystą i niezbyt ciężką, oraz śliczny zapach egzotycznego mango. Produkt ułatwia rozczesywanie, nadaje włosom miękkość i zdrowy połysk, oraz intensywnie wygładza i odżywia włosy nie powodując ich obciążania. Pełną recenzję znajdziecie tutaj :-)

Kueshi
Rewitalizujący tonik do twarzy 
_________________________

Tonik przeznaczony do skóry normalnej, suchej i wrażliwej. Nawilża i równoważy skórę, zapewniając jej wrażenie świeżości i miękkości. Łączy naturalne i nawilżające składniki takie jak aloes, rumianek i nagietek, które koją skórę i pozostawiają ją piękną, oczyszczoną i zdrową. 

Tonik zupełnie nieznanej mi wcześniej hiszpańskiej marki Kueshi znalazłam w czerwcowym pudełku Shiny Box. Polubiłam go za przyjemną, lekko żelową formułę, bardzo subtelny zapach oraz działanie - kosmetyk koi, odświeża i lekko nawilża skórę. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery i nie pozostawia na skórze lepiącej warstewki. Ze względu na dosyć wysoką cenę regularną - około 40 złotych - sama ponownie nie sięgnę po ten tonik, ale z przyjemnością go wypróbowałam.

Dermedic
Masło utrwalające opaleniznę z linii Sunbrella
_____________________________________

Pielęgnujące skórę masło utrwalające opaleniznę. Intensyfikuje naturalną opaleniznę i poprawia wygląd skóry. Zawarte w formule składniki aktywne, takie jak Biotanning ® i masło kakaowe, zwiększają syntezę melaniny - barwnika, którego stężenie w skórze decyduje o odcieniu widocznej opalenizny. Produkt zapobiega nadmiernemu wysuszaniu i złuszczaniu się naskórka oraz nawilża go. Nadaje skórze promienny wygląd i wspomaga regenerację naskórka - witamina E, olej kokosowy i polifenole pochodzące z masła kakaowego zmniejszają ilość uszkodzeń w skórze i przyśpieszają proces odnowy komórek skóry, działają także antyoksydacyjnie. Dzięki zawartości D-Panthenolu masło łagodzi stany zapalne w naskórku zmniejszając zaczerwienienie i koi podrażnienia.

Kosmetyk ten odkryłam dopiero podczas pobytu nad morzem i polubiłam od pierwszego użycia. W opakowaniu ma treściwą i intensywnie kremową konsystencję, która podczas kontaktu ze skórą staje się lekka i przyjemna niczym mus, dzięki czemu łatwo się aplikuje i dobrze rozprowadza, otulając ciało ślicznym, subtelnym zapachem. Co prawda nie wchłaniania się błyskawicznie, ale jego właściwości pielęgnacyjne w pełni to rekompensują. Masło intensywnie nawilża, odżywia i wygładza skórę, oraz rzeczywiście koi i łagodzi ewentualne podrażnienia po kąpielach słonecznych. Ma bardzo przyjemny skład, w którym znajdziemy między innymi olej kokosowy, masło kakaowe, masło shea, panthenol, olej lniany oraz witaminę E. Kosmetyk idealny do wieczornej pielęgnacji ciała, dzięki któremu możemy dłużej cieszyć się wymarzoną opalenizną, a dodatkowo nadać skórze zdrowy i promienny wygląd. 

Tangle Teezer 
Szczotka do włosów w wersji Compact Styler Palm Flamino
_____________________________________________________

Słynna szczotka Tangle Teezer w bardzo lubianej przeze mnie wersji kompaktowej, tym razem ze ślicznym motywem różowych flamingów wśród palm :) Wersja kompaktowa jest mniejsza od klasycznej i posiada specjalną nakładkę zapobiegającą wyginaniu czy zniekształcaniu się "włosków", dzięki czemu znakomicie sprawdzi się w podróży. Możemy bez obaw nosić ją ze sobą nawet na plażę, ponieważ jest niewielka, lekka, wygodna w użyciu i łatwa w utrzymaniu czystości. U mnie obie wersje sprawdzają się rewelacyjnie już od kilku lat, zarówno na mokrych jak i suchych włosach. Cóż, mam słabość do tych szczotek i czasami nie mogę się oprzeć edycjom limitowanym :)


Od przyszłego miesiąca będę tutaj znacznie częściej, co przełoży się na ilość postów publikowanych na blogu. A będzie o czym pisać - w ostatnim czasie odkryłam sporo przyjemnych i wartych polecenia kosmetyków, ale pojawiły się także kosmetyczne rozczarowania.



17 maja 2017

Ulubieńcy kosmetyczni - kwiecień!

Po króciutkiej przerwie zapraszam Was dzisiaj na spóźniony post z kosmetycznym podsumowaniem kwietnia, w którym tradycyjnie pokażę Wam kosmetyki które wypróbowałam i polubiłam w ubiegłym miesiącu. Kwiecień obfitował w wiele ciekawych kosmetyków, ale ostatecznie tym razem w gronie ulubieńców znalazło się sześć produktów, w tym jedno absolutne odkrycie kosmetyczne - peeling do skóry głowy :)

Fantastyczna kosmetyczna kwietniowa szóstka:


Pharmaceris
Micelarny szampon kojąco-nawilżający H-SENSITONIN
_________________________________________________

Szampon przeznaczony do mycia i pielęgnacji wrażliwej skóry głowy nie tolerującej SLS i SLES, skłonnej do podrażnień, przesuszenia, świądu i pieczenia, oraz włosów cienkich i delikatnych. Oparty jest na wyjątkowo delikatnej formule micelarnej, skutecznie oczyszczającej włosy i skórę głowy, oraz zapewniającej niezbędny poziom nawilżenia. Wyciąg z lnu, betaina i alantoina zmniejszają nadreaktywność skóry głowy, a w połączeniu z piroktonianem olaminy łagodzą jej podrażnienia, niwelując pieczenie i swędzenie. D-pantenol intensyfikuje działanie kojące, a ochronne proteiny pszenicy wnikają w uszkodzone miejsca, nawilżając i wzmacniając włosy na całej ich długości. Szampon ma przejrzystą, delikatnie żelową konsystencję i bardzo ładny zapach. Łatwo aplikuje się na włosy, a w połączeniu z wodą tworzy przyjemną i delikatną pianę. Moje włosy po jego użyciu są dobrze oczyszczone i zaskakująco długo zachowują świeżość. Są puszyste, lekko odbite od nasady i pięknie pachną. Dzięki temu szamponowi mogłam pozwolić sobie na wydłużenie czasu między kolejnymi myciami moich włosów i zdecydowanie nie poprzestanę na jednym opakowaniu.

Pharmaceris
Oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL
______________________________________________

Peeling trychologiczny jest nowością w gamie produktów do pielęgnacji włosów i skóry głowy. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar zrogowaciałego naskórka. Odblokowuje ujścia mieszków włosowych i przywraca skórze fizjologiczną równowagę, stanowiąc pierwszy, niezbędny krok we właściwej pielęgnacji skóry z problemem wypadania włosów i łupieżu. Rekomendowany jest do regularnego i profilaktycznego stosowania w celu zwiększenia efektów i skuteczności kuracji pielęgnacyjnych. Oparty jest na na działaniu enzymatycznych i mechanicznych składników złuszczających takich jak papaina i łupiny z pestek moreli, dzięki czemu dogłębnie oczyszcza skórę głowy, zmniejszając tendencję do przetłuszczania się włosów. Na uwagę zasługuje samo opakowanie peelingu w postaci sporej, miękkiej tubki, zakończonej wyjątkowo wygodnym w użyciu aplikatorem, który pozwala na precyzyjne rozprowadzenie produktu na skórze głowy. Peeling ma konsystencję delikatnego i średnio gęstego kremu, w którym znajdują się składniki złuszczające - między innymi drobno zmielone łupiny z pestek moreli. Aplikacja peelingu jest na prawdę łatwa i bardzo przyjemna, także za sprawą ślicznego zapachu. Po nałożeniu produktu na mokrą skórę głowy należy wykonać delikatny masaż, który jest cudownie relaksujący. Peeling delikatnie, ale skutecznie oczyszcza skórę głowy, pozytywnie wpływając na jej kondycję. Jest to kosmetyk który zasługuje na osobną recenzję, więc zamierzam poświęcić mu jeden z kolejnych postów. 

Resibo 
Serum naturalnie wygładzające
___________________________

Estetyczna, szklana buteleczka z wygodną w użyciu pipetą, kryje w sobie specjalnie wyselekcjonowane naturalne składniki o potwierdzonym działaniu odmładzającym. Stoechiol, czyli ekstrakt z lawendy motylej działa jak naturalny botoks. Lakesis, czyli ekstrakt z "łez" drzewa pistacia lentiscus pobudza produkcję tak zwanego "białka młodości", dzięki czemu skóra odzyskuje gęstość i wygląda na bardziej jędrną. Olej marula ma silne działanie antyoksydacyjne, regenerujące i przeciwzmarszczkowe. Skwalan roślinny zapobiega utracie wilgotności oraz przywraca skórze gładkość i elastyczność. Olej buriti jest silnym naturalnym przeciwutleniaczem, likwiduje drobne zmarszczki oraz nawilża skórę. Skład uzupełnia najwyższej jakości pochodna witaminy C, odznaczająca się wysoką skutecznością. Jest to produkt, który stał się nieodłącznym elementem mojej wieczornej pielęgnacji. Przyjemną aplikację serum umila subtelny aromat, a po delikatnym wklepaniu w skórę kosmetyk ładnie się wchłania. Działanie jest fantastyczne!  Serum intensywnie wygładza skórę, nawilża i odżywia, a także delikatnie ujędrnia. Łagodzi podrażnienia i skutecznie niweluje ewentualne przesuszenia. Cera staje się bardziej promienna i wygląda zdrowiej. Serum nie jest tanie, ale za to wyjątkowo wydajne i na prawdę skuteczne.

Isana
Masełko do ust "Fresh Berries"
___________________________

Produkt do pielęgnacji ust zamknięty w niewielkim, metalowym pojemniczku, o przyjemnym  i apetycznym zapachu owoców leśnych. Co prawda jego treściwa konsystencja przypomina mi raczej zbitą wazelinę niż "masełko" do ust, ale mimo wszystko bardzo go polubiłam. Bezbarwna formuła skutecznie nawilża, odżywia i chroni usta oraz nadaje im lekki połysk. W jego składzie znajdziemy między innymi olejek rycynowy, masło shea oraz olej jojoba. 

Lovely
Puder ryżowy "White chocolate"
____________________________

Transparentny puder prasowany w przyjemnym dla oka kartonowym opakowaniu, który swoją strukturą przypomina tabliczkę czekolady. Prawdę mówiąc kupiłam go z czystej ciekawości i nie liczyłam na efekt "wow", tymczasem puder pozytywnie mnie zaskoczył. Ładnie stapia się z cerą dzięki czemu staje się niewidoczny na skórze, oraz skutecznie matuje moją strefę T nawet na kilka godzin. Optycznie wygładza skórę i przyzwoicie utrwala makijaż. I choć kartonowe opakowanie nie jest zbyt trwałe, a zapach pudru nie do końca przypomina mi obiecywany intensywny czekoladowy aromat, to i tak bardzo polubiłam ten puder. Moim zdaniem jest to najbardziej udany produkt z całej gamy "Chocolate" i jeden z tych kosmetyków, który z chęcią kupiłabym ponownie.

Bourjois
Paleta cieni "Les Nudes"
_____________________

Niewielka i zgrabna paletka o subtelnej szacie graficznej i niezwykle wygodnym, obrotowym lusterku, zawierająca osiem cieni do powiek w tonacji "nude", idealnych do wykonania dziennego makijażu. Do tej pory sięgałam w zasadzie wyłącznie po cienie do powieki o matowym wykończeniu, jednak dzięki tej paletce pozwoliłam sobie na małe urozmaicenie i lekki "błysk" na powiekach, bowiem cienie posiadają świecące drobinki. Odcienie dobrze ze sobą harmonizują i można je dowolnie mieszać, lub nakładać pojedynczo. Są całkiem nieźle napigmentowane i dobrze się rozprowadzają, a nałożone z umiarem zapewniają efekt subtelnego rozświetlenia. Wiosną można odrobinę zaszaleć :)


Jeżeli znacie któryś z pokazanych wyżej kosmetyków dajcie koniecznie znać jak spisał się u Was! 

9 kwietnia 2017

Ulubieńcy kosmetyczni - marzec !

W ostatnim poście z tej serii pokazywałam Wam ulubieńców stycznia. W lutym skupiłam się głównie na zużywaniu otwartych kosmetyków i starałam się nie sięgać po nowości, więc nie znalazłam nic na tyle wyjątkowego,  co mogłabym umieścić w gronie ulubieńców. Marzec natomiast przyniósł wiele obiecujących odkryć kosmetycznych, którymi z pewnością będę się dzielić z Wami na blogu :) Tymczasem dokonując małego podsumowania wybrałam sześć kosmetyków, po które najchętniej i najczęściej sięgałam w ubiegłym miesiącu i które bardzo polubiłam - choć do jednego z nich przekonałam się dopiero po kilku aplikacjach ;)

Fantastyczna kosmetyczna marcowa szóstka:

Nacomi
Jedwabisty krem z organicznym olejem kokosowym
Krem na bazie zimnotłoczonego oleju kokosowego, który według producenta przeznaczony jest do pielęgnacji ciała, dłoni i twarzy. W moim przypadku sprawdził się znakomicie jako kosmetyk do pielęgnacji ciała. Ma intensywnie kremową i dosyć bogatą konsystencję, ale bardzo przyjemnie się aplikuje i dosyć szybko wnika w skórę, otulając ją subtelnym, ślicznym kokosowym zapachem. Kosmetyk nawilża, odżywia i intensywnie wygładza skórę. Jest ciekawą alternatywą dla klasycznego oleju kokosowego.

Bioderma
Krem do twarzy Hydrabio Perfecteur SPF 30
Krem do twarzy o działaniu nawilżającym, wygładzającym i rozświetlającym skórę. Patent Aquagenium™ zapewnia doskonałe nawilżenie wszystkich warstw naskórka: witamina PP wspomaga zatrzymywanie wody w skórze, a wyciąg z pestek jabłek stymuluje powstanie akwaporyn, które stanowią naturalne kanały przepływu wody w skórze. Oprócz tego krem zapewnia ochronę przed promieniami UV gdyż zawiera filtry UVA/UVB. Dzięki zawartości pudrowych i perłowych drobinek kosmetyk maskuje przebarwienia i nadaje skórze natychmiastowy blask. Zawarty w kremie kwas salicylowy wyrównuje i wygładza skórę. Przyznam szczerze, że podczas pierwszej aplikacji krem mnie nie zachwycił, ale postanowiłam dać mu szansę i z każdym kolejnym dniem odkrywałam coraz więcej jego zalet. Począwszy od przyjemnego dla oka i funkcjonalnego opakowania z higienicznym dozownikiem, po świetne właściwości pielęgnacyjne. Kosmetyk intensywnie nawilża i delikatnie ujednolica koloryt cery, nie podrażnia i nie zapycha. Dobrze się rozprowadza i szybko wchłania, pozostawiając na twarzy efekt subtelnego rozświetlenia, którego bardzo potrzebowała moja odrobinę poszarzała po zimie cera. 

Dove
Pianka do mycia ciała "Revitalisin pear"
W marcu skusiłam się na jedną z nowości w asortymencie marki Dove, czyli piankę pod prysznic o bardzo ładnym, świeżym zapachu aromatycznej gruszki z nutką aloesu w tle. Pianka wyróżnia się przyjemną i leciutką konsystencją przypominającą idealnie spienione mleko. Dobrze oczyszcza nie wysuszając i nie podrażniając przy tym mojej skóry. Po jej użyciu skóra jest na tyle miła w dotyku, że mogłabym obejść się bez dodatkowego kosmetyku nawilżającego w postaci masła lub balsamu do ciała. Pisałam o niej w poprzednim poście - klik

Dove
Antyperspirant w aerozolu "Pear and aloe vera"
Zapach pianki do mycia ciała spodobał mi się tak bardzo, że podczas kolejnej wizyty w drogerii sięgnęłam po antyperspirant w aerozolu z mojej ulubionej serii "Go Fresh" o tym samym zapachu. Dzięki temu mogę cieszyć się subtelnym aromatem świeżej, a jednocześnie soczyście słodkiej gruszki znacznie dużej. Oprócz walorów zapachowych antyperspirant ma także inne zalety - zapewnia mi ochronę przed poceniem się przez cały dzień, nie podrażnia delikatnej skóry pod pachami i nie brudzi ubrań.

Bourjois
Podkład do twarzy Healthy Mix 
W marcu zaczęłam używać witaminowy podkład rozświetlający Healthy Mix w nowej wersji, która została wzbogacona w krystaliczne pigmenty, dzięki czemu cera jest jeszcze bardziej rozświetlona i ujednolicona, oraz witaminy C, E i B5. Oprócz tego podkład zawiera wyciągi z moreli, jabłek i melonów. Wybrałam najjaśniejszy odcień podkładu o numerze 51 - Light vanilla, który okazał się ładnym beżem z przewagą pożądanych przeze mnie żółtych tonów. Kosmetyk ma kremową, ale lekką konsystencję, zapewniającą krycie na poziomie średnim. Łatwo i równomiernie się rozprowadza, nie pozostawia smug, nie zapycha i nie podrażnia. Idealnie dopasowuje się do cery, zapewniając na prawdę ładny i naturalny wygląd bez efektu maski. Podkład ma właściwości delikatnie rozświetlające cerę, dzięki czemu maskuje ślady zmęczenia i dodaje skórze blasku. W połączeniu z korektorem z tej samej serii który kupiłam kilka dni temu tworzy wyjątkowo udany duet. I choć jego trwałość nie jest aż tak spektakularna jak obiecuje producent i trzeba się liczyć w przypadku cer mieszanych z koniecznością przypudrowania noska w ciągu dnia, to jest to moim zdaniem jeden z przyjemniejszych podkładów drogeryjnych.

Golden Rose
Matowa pomadka w kredce
Słynna matowa pomadka w kredce, którą w marcu wypróbowałam po raz pierwszy - uwierzycie? Posiadam odcień numer 10, który okazał się ślicznym, chłodnym różem, dokładnie takim jak lubię. Pomadka ma bardzo przyjemną, aksamitnie kremową konsystencję, dzięki czemu wyjątkowo wygodnie, łatwo i równomiernie się rozprowadza. Nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek, a dodatkowo długo się utrzymuje. Teraz już wiem, dlaczego te pomadki są aż tak lubiane i z pewnością kupię kilka innych odcieni. Świetny produkt w przyjaznej dla portfela cenie, w dodatku dostępny w wielu pięknych odcieniach.


Znacie jakieś kosmetyki spośród mojej ulubionej marcowej szóstki? 

8 lutego 2017

Ulubieńcy kosmetyczni - styczeń !

Podobnie jak w ubiegłym roku, tak i w tym nie zabraknie na blogu kosmetycznych ulubieńców. W tych małych podsumowaniach będę jak zwykle wybierała kilka kosmetyków, po które najchętniej i najczęściej sięgałam w danym miesiącu. W styczniu starałam się wybierać produkty, które ze względu na panujące warunki atmosferyczne zwiększą komfort mojej wrażliwej skóry, ale nie zabrakło także w poniższym zestawieniu kilku ulubionych aktualnie kosmetyków do makijażu. Ostatecznie wyróżniłam pięć produktów, których używałam w ubiegłym miesiącu z przyjemnością.

Fantastyczna kosmetyczna styczniowa piątka:


Bioderma
Łagodny żel oczyszczający do twarzy Sensibio Gel Moussant
Żel zalecany jest do codziennej higieny wrażliwej skóry, w tym do demakijażu twarzy i oczu. Jest to bezzapachowy produkt o przezroczystej, delikatnie żelowej konsystencji, który zagościł u mnie pierwszy raz, ale z pewnością nie ostatni. Znakomicie spisuje się o tej porze roku - skutecznie oczyszcza moją wrażliwą skórę z zanieczyszczeń i resztek makijażu nie powodując podrażnień i nie wysuszając jej. W połączeniu z wodą tworzy niezbyt obfitą, lekką pianę. Po jego użyciu skóra jest nie tylko dobrze oczyszczona, ale też odświeżona i nie towarzyszy jej uczucie "ściągnięcia".

Resibo
Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy
Mój faworyt ostatnich tygodni wśród toników do twarzy. Wyjątkowo przyjemny kosmetyk o przyjaznym dla skóry składzie, a przy tym na prawdę skuteczny. Nawilża, odświeża i przynosi natychmiastową ulgę mojej wrażliwej skórze. Błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Pisałam o nim tutaj - w pełni zasłużył na osobną recenzję ;)

Clochee
Intensywnie regenerujący krem-maska pod oczy
Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy o bogatej konsystencji, w składzie którego znajdziemy między innymi komórki macierzyste jabłka, ekstrakt z lilii wodnej, olej jojoba oraz olej arganowy, Produkt wyróżnia intensywnie kremowa i dosyć treściwa konsystencja, która jednak bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając lepiącej warstewki. Krem intensywnie odżywia i nawilża skórę wokół oczu, wygładza ją, a przy regularnym stosowaniu delikatnie ujędrnia. Wydaje mi się także, że delikatnie rozjaśnił moje cienie pod oczami, dzięki czemu sprawił, że spojrzenie jest bardziej promienne. Ma przyjemny, niezbyt intensywny i umilający aplikację zapach, będący połączeniem orzeźwiającego jabłka ze słodkim kokosem :)  Bardzo polubiłam ten krem, ponieważ to kolejny kosmetyk który jest nie tylko przyjemny w użyciu, ale przede wszystkim skuteczny. Moim zdaniem ma tylko jeden minus - cenę, ponieważ kosztuje 129 złotych. 

Revlon
Masełko do ust w odcieniu 045 Cotton Candy
Doskonale znane mi już masełko do ust w formie pomadki, o niezwykle przyjemnej, intensywnie kremowej formule na bazie masła z mango, masła shea, kokosa i witaminy E. Według producenta jest doskonałym połączeniem koloru, blasku oraz pielęgnacji i ja się z tym zgadzam. Znakomicie sprawdza się u mnie wtedy, gdy chcę aby moje usta były podkreślone delikatnym kolorem, miały subtelny połysk i zachowały komfort dzięki kremowej, odżywiającej konsystencji. Produkt z łatwością rozprowadza się na ustach, a przy tym ma przyjemne właściwości pielęgnacyjne - nawilża je i natłuszcza. Dodatkowym plusem jest subtelny, lekko waniliowy zapach. 

Rimmel
Szminka The Only 1 w odcieniu 200 It's A Keeper
Szminka, która według producenta jest wyjątkowa i wielozadaniowa, stanowiąc doskonałe połączenie wyrazistego koloru, nawilżenia i całodziennego komfortu. Ja polubiłam ją za kremową i przyjemną formułę, łatwość aplikacji oraz to, że nie wysusza moich ust. W tym przypadku kolor jest zdecydowanie bardziej wyrazisty i nasycony, a trwałość moim zdaniem zasługuje na pochwałę. Kiedy chciałam, aby moje usta były mocniej podkreślone sięgałam właśnie po tą szminkę - wybrany przeze mnie odcień to nieco ciemniejszy, chłodny róż, który ładnie ożywia moją cerę.

L'Oreal
Maskara Volume Million Lashes Fatale
Najnowsza odsłona maskary ze słynnej złotej gamy Volume Million Lashes, która przyciąga wzrok swoim pięknym opakowaniem. Jak wiecie, z drogeryjnych marek najchętniej sięgam po te właśnie tusze do rzęs, ponieważ dają na prawdę ładny efekt na moich rzęsach. Nie inaczej jest w przypadku tej najnowszej maskary. Silikonowa szczoteczka z ułożonymi w szachownicę włoskami pogrubia rzęsy i zwiększa ich objętość, ładnie je rozdziela i pokrywa intensywnym odcieniem czerni. Pięknie podkreśla spojrzenie i jest bardzo trwała - nie kruszy się, nie osypuje i wytrzymuje na rzęsach w idealnym stanie przez cały dzień. Recenzja wkrótce ;)


W lutym zapewne sięgnę po nowości, które przybyły do mnie w ostatnich tygodniach i mam nadzieję, że znajdę wśród nich kilku nowych kosmetycznych ulubieńców :)


4 listopada 2016

Ulubieńcy kosmetyczni - październik !

Październik nie był dla mnie łatwym miesiącem, ponieważ życie prywatne i różne sprawy z nim
związane pochłonęły niemal cały mój wolny czas, nie pozwalając mi na zachowanie potrzebnej
równowagi. Wiecie, są rzeczy ważne i ważniejsze, czasem trzeba z czegoś zrezygnować i ustalić
nowe priorytety. Mam nadzieję, że listopad będzie pod tym względem bardziej łaskawy i pozwoli
 mi nadrobić zaległości zarówno na moim, jak i Waszych blogach. Ale! Mimo iż bywałam bardzo
rzadko na blogu absolutnie nie znaczy, że kosmetycznie próżnowałam - ostatecznie o urodę
trzeba zadbać - nawet jeśli nie w pierwszej, to w następnej kolejności:-)

Dzisiaj pora na małe podsumowanie ubiegłego miesiąca, czyli kosmetycznych ulubieńców
października. Z jakimi tym razem kosmetykami polubiłam się najbardziej ?


Fantastyczna kosmetyczna październikowa czwórka:


Bourjois
Rozświetlający korektor pod oczy Radiance reveal
Korektor ten chciałam wypróbować od dawna, jednak zniechęcała mnie niezbyt przyjazna dla 
portfela cena. Świetną okazją do jego zakupu okazała się ostatnia promocja na kosmetyki do
makijażu w drogeriach Rossmann i cieszę się, że wreszcie się na niego skusiłam, ponieważ  
okazał się korektorem idealnym na aktualną porę roku. Kosmetyk ma przyjemną, intensywnie
kremową konsystencję która jest jednocześnie lekka i niezwykle łatwa w aplikacji, także za 
sprawą wygodnego i mięciutkiego aplikatora. Bardzo dobrze kryje ewentualne przebarwienia i
cienie pod oczami, które najczęściej występują u mnie właśnie jesienią i zimą. Dodatkowo w 
subtelny sposób rozświetla okolice oczu maskując tym samym oznaki zmęczenia i zapewnia
zdrowy, promienny wygląd. Korektor jest bardzo trwały, nie wchodzi w zmarszczki oraz nie 
wysusza delikatnej skóry pod oczami, a do tego ma delikatny i ładny zapach. Dostępny jest 
w dwóch odcieniach - 01 Ivory oraz 02 Beige. 


Bourjois
Tusz do rzęs Volume Reveal 
Maskarę otrzymałam do testów w ramach Klubu Ekspertek portalu Ofeminin.pl co niezmiernie
mnie ucieszyło, ponieważ bardzo lubię tusze tej marki. To co wyróżnia tą maskarę już na pierwszy
rzut oka, to niebanalne i eleganckie opakowanie w kształcie trójkąta, z umieszczonym na jednym 
z boków trzykrotnie powiększającym lusterkiem. Ale to co zachwyciło mnie najbardziej, to efekt 
jaki mogę przy pomocy tego tuszu wyczarować na moich rzęsach. Maskara precyzyjnie rozdziela 
rzęsy i pokrywa je tuszem o ładnym, intensywnie czarnym kolorze od ich nasady aż po same końce. 
Intensywnie pogrubia rzęsy i dodaje im pożądanej objętości, pozwalając tym samym na budowanie 
wymarzonego efektu poprzez dokładanie kolejnych warstw, dzięki czemu możemy uzyskać zarówno 
bardziej naturalne, jak i intensywnie podkreślone spojrzenie. Jest bardzo trwała, nie osypuje się, nie 
skleja rzęs i nie tworzy grudek. Bardzo polubiłam także silikonową szczoteczkę, która rzeczywiście 
pozwala na precyzyjne podkreślenie rzęs. 


Mokosh
Hydrolat malinowy na bazie wody aloesowej
Do tej pory używałam najchętniej hydrolatu różanego oraz pomarańczowego które świetnie się
 u mnie sprawdzały, jednak chcąc nieco urozmaicić dotychczasową pielęgnację twarzy sięgnęłam 
tym razem po hydrolat malinowy. Używam go od początku października do codziennej pielęgnacji 
cery jako toniku, wypróbowałam go także do maseczki na bazie glinki. Stosowany bezpośrednio 
na skórę jako tonik przyjemnie odświeża, ale przede wszystkim wykazuje działanie kojące, co jest 
bardzo ważne w przypadku mojej wrażliwej cery. Po jego użyciu odczuwam przyjemne nawilżenie,
a skóra jest miękka i delikatnie wygładzona. 


Nivea
Jedwabisty mus pod prysznic do mycia ciała Creme Soft
Nowość do mycia ciała pod prysznicem w formie leciutkiej, puszystej białej pianki i otulającym,
idealnym na chłodne dni zapachem, będącym połączeniem nut zapachowych kultowej linii marki
Nivea i subtelnej woni migdałów. Bardzo polubiłam się z tym produktem i uważam go za świetną
alternatywę dla dotychczas używanych tradycyjnych żeli pod prysznic. W ubiegłym miesiącu to 
właśnie ten mus towarzyszył mi najczęściej pod prysznicem i nadal mi się nie znudził - kupiłam
już nawet kolejne opakowanie. Jeśli zainteresował Was ten produkt, zapraszam do przeczytania
obszerniejszej recenzji.


W ubiegłym miesiącu wypróbowałam także dwa bardzo popularne i zachwalane na blogach
kosmetyki, które niestety nie znalazły się w powyższym gronie, ponieważ mnie rozczarowały.
I to między innymi o nich przeczytacie w kolejnych postach.

Miłego weekendu :-)




6 września 2016

Ulubieńcy kosmetyczni - sierpień !

W dzisiejszym poście zapraszam Was na tradycyjne, małe podsumowanie ubiegłego miesiąca,
czyli kosmetycznych ulubieńców sierpnia. Kosmetyki których najchętniej tym razem używałam
to w większości produkty, które okazały się wprost idealne właśnie na tą porę roku, ze względu
na przyjemnie lekkie formuły i orzeźwiające, apetycznie owocowe zapachy. Jednak nie zabrakło
także kosmetyków uniwersalnych, które z powodzeniem można stosować przez cały rok.

Kilka ciekawych kosmetyków odkryłam także pod koniec sierpnia, jednak przyjęłam taką zasadę,
że w gronie kosmetycznych ulubieńców danego miesiąca mogą znaleźć się te produkty, których
używałam najchętniej przez cały miesiąc. 


Fantastyczna kosmetyczna sierpniowa siódemka:

Scandia Cosmetics
Krem do rąk "Zielone jabłko"
Klasyczna tubka o bardzo prostej i niczym szczególnym nie wyróżniającej się szacie graficznej,
kryje w sobie bardzo przyjemny krem do rąk o przyjaznym składzie na bazie masła shea oraz
na prawdę ładnym, świeżym zapachu zielonego jabłka, dzięki któremu wracam wspomnieniami
do lat dzieciństwa. Krem ma bardzo treściwą konsystencję, a wynikające z tego niezbyt szybkie
wchłanianie rekompensuje intensywnie odżywioną, zregenerowaną i gładką skórą moich dłoni.
Jest jednym z moich ostatnich, malutkich kosmetycznych odkryć i już szykuję się do zakupu
 innych wersji zapachowych.

Skin79
Olive Reparing Mask
Całonocna maseczka do twarzy z oliwką, miodem, lawendą, kakao i awokado o wszechstronnym
działaniu pielęgnacyjnym. Maseczka dba o odpowiedni poziom nawilżenia mojej skóry, odżywia,
przywraca gładkość oraz przyjemnie koi, nie podrażniając przy tym wrażliwej cery. Konsystencja
gęstego musu i bardzo ładny zapach dodatkowo umilają jej aplikację. Maseczkę kupiłam już jakiś
czas temu, ale zaczęłam jej używać dopiero w ubiegłym miesiącu, kiedy zużyłam "maseczkowe"
zapasy. Stosowana zgodnie z zaleceniami producenta może z powodzeniem zastąpić podobne
produkty, chyba, że tak jak ja lubicie różnorodność, wtedy może być przyjemnym, a przede
wszystkim skutecznym uzupełnieniem pielęgnacji twarzy.

NeoNail
Hybrydowe lakiery termiczne
Te produkty pokazywałam Wam już kilka razy, więc nie będę się tutaj rozpisywać na ich temat.
Bardzo podoba mi się efekt jaki można uzyskać przy ich użyciu na paznokciach i według mnie
są wprost idealne na ciepłą porę roku. Posiadam dwa odcienie, ale cała kolekcja liczy ich sobie
znacznie więcej. Mnie zauroczyły Twisted Pink oraz Woo Woo, które gościły w sierpniu na moich
paznokciach sprawiedliwie - po dwa tygodnie każdy :-)

Naomi Campbell
Woda toaletowa "Bohemian Garden"
Najnowsza woda toaletowa sygnowana nazwiskiem tej słynnej modelki. Zapach, w którym każda
z nas odkryje zapewne coś nowego i innego, bowiem jest bardzo złożony i idealnie pasuje do niego
określenie "rozkwitającego ogrodu". Kryje w sobie bogactwo kwiatowych i owocowych aromatów,
które ciekawie się rozwijają i zaskakują nas co chwila nowymi doznaniami zapachowymi. Zapach
wesoły, z dominującymi złożonymi nutami kwiatowymi, które uzupełnia lekki owocowy aromat.
Przyjemny, nie przytłaczający i idealnie letni :-)

The Body Shop
Sorbet do ciała "Mango"
Kosmetyk do pielęgnacji ciała, którego największym atutem jest przepiękny, owocowy zapach
mango, łączący w sobie tak lubianą przeze mnie nutkę egzotycznej słodyczy z dawką sporego
orzeźwienia. Ma także bardzo leciutką konsystencję która przypomina mi apetyczny, owocowy
 mus i jest bardzo przyjemny w aplikacji. Co prawda nie jest to produkt pozbawiony drobnych
wad - nałożony w zbyt dużej ilości może tworzyć na skórze lepiącą się warstwę, a właściwości
pielęgnacyjne zadowolą jednie posiadaczki skóry nie wymagającej intensywnego nawilżenia i
odżywienia, to u mnie sprawdził się rewelacyjnie, a jego aromat skradł moje serce ♥

Mixa
Krem intensywnie nawilżający "Hyalurogel"
Kosmetyki marki Mixa sprawdzają się u mnie różnie - jeden z kremów łagodzących do twarzy
okazał się kosmetycznym rozczarowaniem, ale płyn micelarny z linii przeznaczonej dla skóry
zaczerwienionej bardzo polubiłam. Najnowszy krem dedykowany dla skóry odwodnionej jest
na prawdę godny polecenia i widziałam sporo równie pozytywnych opinii na jego temat. Dla
mnie jest to krem idealny właśnie na lato - ma leciutką, żelową konsystencję, która szybko się
wchłania i ładny świeży zapach. Całkiem nieźle nawilża, przyjemnie koi, orzeźwia, nadaje się
pod makijaż i nie podrażnia wrażliwej skóry. Moim zdaniem jest to bardzo udany produkt.



Powolutku nadrabiam blogowe zaległości, więc mam nadzieję, że uda mi się o każdym z wyżej
pokazanych kosmetyków - i nie tylko - napisać wkrótce więcej.

3 sierpnia 2016

Ulubieńcy kosmetyczni - lipiec!

Sierpień przywitał mnie piękną i słoneczną, a co najważniejsze, spokojną pogodą i po cichu
liczę, że tak już zostanie :) Zgodnie z tradycją, pierwszy sierpniowy post poświęcę na małe
kosmetyczne podsumowanie ubiegłego miesiąca, czyli przedstawię Wam moich skromnych
lipcowych ulubieńców. Tym razem wyróżniłam pięć produktów, po które sięgałam często i
najchętniej :)



Fantastyczna kosmetyczna lipcowa piątka:


Farmona
Spray do ciała z linii Tutti Frutti "Soczysta Marakuja"
Produkt, który wiele z Was zapewne dobrze zna :) Spray ma przepiękny, prawdziwie owocowy
zapach, który natychmiast dodaje energii. Jest to znakomity kosmetyk na upalne dni - świetnie
odświeża, orzeźwia i otula ciało delikatną mgiełką o subtelnym aromacie. Wchłania się szybko
 i nie pozostawia na skórze lepiącej się warstwy, dzięki czemu można go używać tak często, jak 
tylko ma się na to ochotę. Kosmetyk ma dosyć przyjemny skład, który nie wysusza naszej skory,
 a wręcz przeciwnie - pomaga dbać o jej kondycję. Dzięki zawartości soku z aloesu przyjemnie
 koi skórę, a dodatek kwasu hialuronowego zapewnia jej dawkę nawilżenia. Produkt jest bardzo
wydajny i do tego niewiele kosztuje, ja go uwielbiam i szczerze Wam polecam, także pozostałe
wersje zapachowe.


L'Oreal Professionnel
Szampon do włosów "Mythic Oil"
Szampon przeznaczony do codziennej pielęgnacji włosów cienkich i normalnych, zawierający
między innymi olejek z imbiru i wyciąg z osmanthusa. Ma cudowną, lekką konsystencję, która
przypomina mi olejek w żelu i bardzo ładny zapach eleganckich perfum. Skutecznie oczyszcza
 moje włosy, tworząc na ich powierzchni przyjemną, kremową pianę i co ważne, nie obciąża ich
oraz nie wpływa na szybsze przetłuszczanie. Włosy po jego użyciu są mięciutkie i przyjemne w 
dotyku, wygładzone i mają ładny połysk. Na uwagę zasługuje także ciekawe, a przy tym także 
bardzo wygodne w użyciu opakowanie. Jest to bez wątpienia mój aktualnie ulubiony szampon
i - jak pisałam w poprzednim poście - przymierzam się do zakupu maski do włosów z tej serii,


Make Me Bio
Woda różana
Hydrolat różany jest jednym z moich ulubionych, ponieważ wyjątkowo dobrze sprawdza się w 
 przypadku mojej wrażliwej, naczynkowej cery. W lipcu sięgałam po niego dosyć często i tym 
razem wybrałam produkt marki Make Me Bio w wygodnym opakowaniu z atomizerem, który
rozpyla delikatną mgiełkę. Wody różanej używam zamiast tradycyjnego toniku, lub jako dawki
dodatkowego nawilżenia w ciągu dnia, a także dodaję ją do glinek. Produkt nawilża, odżywia, 
koi i odświeża cerę, a także nieco wzmacnia moje naczynka - zwłaszcza regularnie stosowany. 


Maybelline
Matujący podkład do twarzy "Dream Velvet"
Według producenta jest to podkład, który został stworzony specjalnie z myślą o wymagającej cerze
mieszanej - nie tylko matuje i zapobiega błyszczeniu się cery, ale dzięki konsystencji ultralekkiego 
żelu z podwójną zawartością wody także nawilża skórę. Mimo różnych opinii o tym podkładzie, u
mnie spisuje się bardzo dobrze i to jego właśnie używałam w ubiegłym miesiącu najchętniej. Ma
ciekawą konsystencję, która choć wydaje się intensywnie kremowa, przypomina bardziej leciutki
mus. Bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy i idealnie stapia z cerą, dając bardzo naturalne i
ładne, lekko aksamitne matowe wykończenie. Recenzja wkrótce :)


Bielenda
Wazelinka do ust "Kuszący arbuz"
Wazelinka do ust o dosyć przyjemnym, arbuzowym zapachu, nadająca ustom delikatny, różowy
odcień. Sprawdziła się u mnie całkiem nieźle po częstych wizytach u stomatologa, kiedy moje
usta były wysuszone i odczuwałam spory dyskomfort. Co prawda nie jest kosmetyk na miarę
pielęgnacyjnego hitu, jednak radził sobie z nawilżeniem moich ust, delikatnie je natłuszczał i
wygładzał, likwidując uczucie ściągnięcia i suchości. Wazelinka ma dosyć przyjemny skład -
znajdziemy z nim między innymi lanolinę, masło shea, olej kokosowy i olej awokado. Ma
także wygodne w użyciu opakowanie w formie miękkiej tubki ze ściętą końcowką.


Zdradźcie Waszych kosmetycznych ulubieńców ubiegłego miesiąca :)


15 lipca 2016

The Body Shop - Masło do ciała z najnowszej edycji limitowanej "Pinita Colada"

Słoneczne lato, plaża z miękkim piaskiem pod stopami, szum morskich fal, kojący cień palm,
wygodny leżak, a w dłoni idealnie schłodzona Pina Colada - cóż, mogłabym tak marzyć bez 
końca :-) A póki co, w idealnie wakacyjny klimat wprowadza mnie najnowsza, letnia edycja
limitowana kosmetyków do pielęgnacji ciała The Body Shop "Pinita Colada" o tropikalnym
zapachu stworzonym na bazie soczystego ananasa i orzeźwiającego kokosa. Skusiłam się na
 trzy produkty z tej linii i dzisiaj pokażę Wam mojego ulubieńca spośród całej trójki.

The Body Shop
Pinita Colada
Masło do ciała
skóra sucha i normalna


Opis producenta
Czas na koktajl dla Twojej skóry prosto z Karaibów! Aby móc w pełni poczuć karaibski klimat, 
stworzyliśmy zapach na bazie soczystego ananasa z orzeźwiającym kokosem.Masło i scrub z
naszej nowej, tropikalnej linii do ciała Pinita Colada zawierają organiczny olej sojowy, który
pochodzi od zaufanego dostawcy Gebana z południowo-wschodniej Brazylii. Dostawca ten 
jest mocno zaangażowany w działania przeciwko wycinaniu lasów oraz promuje organiczne,
zrównoważone metody rolnictwa, pozbawione chemikaliów i innych pestycydów. Linia do
ciała Pinita Colada to letni niezbędnik dla Twojego ciała. 

Moim okiem
Kosmetyk znajduje się w charakterystycznym dla pozostałych maseł do ciała tej marki płaskim,
 okrągłym opakowaniu z zakręcanym wieczkiem. Całość wykonana jest z solidnego plastiku i
wizualnie prezentuje się bardzo ładnie. Dosyć skromne na pozór opakowanie zdobi jak zwykle
kolorowa i zachęcająca do zakupu etykieta - ta najnowsza linia kusi nas tropikalną i apetyczną
 szatą graficzną. Bardzo lubię masła czy kremy do ciała w takich pojemniczkach, ponieważ są
 funkcjonalne i pozwalają na zużycie produktu do samego końca. Jedynym małym minusem 
tego opakowania jest dla mnie - tak jak w przypadku innych maseł do ciała The Body Shop - 
brak zabezpieczenia jego zawartości folią ochronną. 



Masło ma lekko kremową barwę i dosyć delikatną konsystencję, która przypomina gęsty
 i intensywnie kremowy jogurt naturalny, dzięki czemu zachowuje przyjemną i pożądaną
o tej porze roku lekkość. 

Zapach bardzo mi się podoba - uwielbiam tropikalne aromaty w kosmetykach, a połączenie
 soczystego i orzeźwiającego ananasa ze słodką kokosową nutą to prawdziwy raj dla moich
zmysłów. Jest w nim cała masa świeżości i odrobina słodyczy, które cudownie relaksują i 
idealnie odzwierciedlają letni klimat. Owocowa rozkosz, odrobina morskiej bryzy, słońce
 no i oczywiście nawiązanie do słynnego karaibskiego koktajlu Pina Colada - to wszystko
znajdziemy po odkręceniu wieczka i za to lubię zapachy kosmetyków The Body Shop - nie 
są do końca "oczywiste" i lubią zaskakiwać. Zapach jest dosyć intensywny i długo utrzymuje 
się na skórze, pozwalając cieszyć się tym wyjątkowym aromatem.

Aplikacja tego masełka to podwójnie przyjemna czynność, ponieważ nie tylko ładnie pachnie,
ale także wyjątkowo łatwo i równomiernie się rozprowadza. Bezpośrednio po aplikacji tworzy 
leciutką warstewkę, po której jednak szybko nie ma śladu, za to pozostaje uczucie miękkiej i 
gładkiej skóry. Kosmetyk dobrze nawilża, odżywia, lekko natłuszcza i uelastycznia skórę, a 
dodatkowo wydaje mi się, że działa także odrobinę chłodząco i orzeźwiająco na skórę, co jest 
wyjątkowo przyjemne w upalne dni. W składzie znajdziemy organiczny olej sojowy ( już na
trzecim miejscu w składzie ), a także masło shea i olej z orzechów brazylijskich. Kosmetyk
przeznaczony jest do skóry normalnej oraz suchej i w moim odczuciu sprawdzi się w obu
tych przypadkach idealnie - jedynie bardzo sucha i wyjątkowo wymagająca skóra może
odczuć pielęgnacyjny niedosyt. Minusy? Tylko jeden, czyli cena - za masło w regularnej
cenie trzeba zapłacić aż 70 złotych, ale na szczęście są promocje i wyprzedaże :-)

Skład
Aqua/Water/Eau, Glycerin, Glycine Soja Oil, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Palmitate, Myristyl 
Mirystate, Butyrospermum Parkii Butter, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, PEG-100 
Stearate, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Parfum, Panthenol, Caprylyl Glycol, Dimethicone, 
Phenoxyethanol, Carbomer, Sodium Hydroxide, Limonene, Tocopherol, Disodium EDTA,
Linalool. Citronellol, Citric Acid, Cocos Nucifera Fruit Extract, Ananas Sativus Fruit Extract,
Denatoium Benzoate, Sodium Benzoate, Coumarin, Citral, Potassium Sorbate, CI 15985/
Yellow 6, CI 19140 Yellow 5

W skład tej tropikalnej linii do pielęgnacji ciała wchodzi żel pod prysznic, kokosowy scrub 
do ciała, chłodzący sorbet oraz bohater dzisiejszego posta, czyli masło.

Opakowanie zawiera 200 ml produktu i jak wyżej wspomniałam, w cenie regularnej trzeba
za nie zapłacić aż 70 złotych. Dostępność kosmetyków The Body Shop wciąż nie jest
zadowalająca, ale poza stacjonarnymi sklepami firmowymi niektóre linie są dostępne
w wybranych drogeriach internetowych.

Podsumowanie
Trzeba przyznać, że tegoroczną letnią edycją limitowaną marka The Body Shop wprost
idealnie wpisała się w moje preferencje zapachowe. Masło do ciała wyróżnia się także
odpowiednio kremową, a jednocześnie delikatną i lekką konsystencją, idealną na lato.
Zapewnia mojej skórze odpowiednią pielęgnację w postaci sporej dawki nawilżenia i
odżywienia, oraz przyjemnego efektu orzeźwienia. Produkt jest dosyć wydajny, choć 
jest tak przyjemnym kosmetykiem, że zużywam go zdecydowanie zbyt szybko :-)
Z niecierpliwością czekam na jesienną edycje limitowaną i jestem bardzo ciekawa
jej zapachu :-) 







Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)