Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

12 listopada 2017

PHARMACERIS - Oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL

Kilka miesięcy temu otrzymałam od portalu Ofeminin w ramach Klubu Ekspertek przyjemny duet do pielęgnacji włosów marki Pharmaceris - Micelarny szampon kojąco-nawilżający H-SENSITONIN oraz ciekawą nowość z linii specjalistycznych preparatów przeciw wypadaniu włosów, czyli Oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL. Oba produkty znakomicie się u mnie sprawdziły, jednak peeling polubiłam tak bardzo, że na stałe wpisał się w aktualną pielęgnację moich włosów. Z chęcią sięgnęłam po kolejne opakowania, zaskoczona efektami, które przeszły moje oczekiwania. Choć nie borykam się z tak poważnymi problemami skóry głowy jak łupież czy łysienie,  to jednak włosy i skóra głowy niemal codziennie narażone są na zanieczyszczenia - nie unikam kosmetyków do stylizacji które obciążają skórę głowy i zakłócają jej prawidłowe funkcjonowanie, dodatkowo moje włosy mają tendencję do przetłuszczania się, bywają matowe i przeciążone. Jak poprawić kondycję skóry głowy, a co za tym idzie - także włosów? Sięgnąć po peeling! Jest to godny polecenia, gotowy produkt, który warto włączyć do włosowego rytuału pielęgnacyjnego.

Opis producenta
Peeling trychologiczny skutecznie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar zrogowaciałego naskórka, które tworzą na skórze tak zwaną warstwę krystalizacyjną. Odblokowuje ujścia mieszków włosowych i przywraca skórze fizjologiczną równowagę, stanowiąc pierwszy, niezbędny krok we właściwej pielęgnacji skóry głowy z problemem wypadania włosów i łupieżu. Peeling oparty na komplementarnym działaniu enzymatycznych i mechanicznych składników złuszczających - papaina, oraz łupiny z pestek moreli - dogłębnie oczyszcza skórę głowy z łupieżu, sebum czy lakieru do włosów, zmniejszając tendencję do przetłuszczania się włosów. Formuła zawiera piroktonian olaminy o właściwościach antybakteryjnych i regulujących procesy rogowacenia naskórka, który zmniejsza niekorzystną mikroflorę w obrębie łusek i skutecznie zwalcza objawy łupieżu oraz zapobiega jego nawrotom. Zawarta w peelingu kofeina, znana z właściwości wydłużających cykl życia włosa, poprawia mikrocyrkulację skóry głowy oraz dotlenia komórki, umacniając korzeń włosa. Natomiast mocznik zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry głowy, zapobiegając przesuszeniom.  Stosowanie peelingu zwiększa przyswajalność substancji aktywnych innych preparatów używanych w pielęgnacji skóry głowy, podnosząc ich skuteczność. Znacznie poprawia kondycję skóry głowy i włosów, unosząc je u nasady, nie obciążając ich i nie przetłuszczając. Polecany do głębokiego oczyszczania skóry głowy dla kobiet i mężczyzn z problemem wypadania włosów, przerzedzenia, łysienia, oraz osób z problemem łupieżu oraz łojotokowym zapaleniem skóry głowy. Rekomendowany jest także do regularnego i profilaktycznego stosowania w celu zwiększenia efektów i skuteczności kuracji pielęgnacyjnych. 

Moim okiem
Peeling znajduje się w tubce wykonanej z miękkiego plastiku, która zakończona jest bardzo wygodną w użyciu nakrętką ze specjalnie wyprofilowaną końcówką, która dozuje odpowiednią ilość produktu i pozwala na jego precyzyjną aplikację bezpośrednio na skórę głowy. Wystarczy przekręcić aplikator w lewo, aż do usłyszenia charakterystycznego "klik", a następnie wyciskając z opakowania pożądaną ilość kosmetyku rozprowadzać go od razu na mokrej skórze głowy. Tubka posiada dodatkowe, kartonowe opakowanie zawierające niezbędne informacje o produkcie, a świeżość peelingu gwarantuje znajdująca się pod zakrętką folia zabezpieczającą, którą należy oderwać przed pierwszym użyciem. Szata graficzna produktu jest przejrzysta i przyjemna dla oka. Całość utrzymana jest w stonowanej kolorystyce i prezentuje się estetycznie.

Peeling ma jasną barwę i dosyć gęstą, kremową konsystencję, z widocznymi brązowymi drobinkami złuszczającymi - w tym przypadku są to drobno zmielone łupiny z pestek moreli. Dzięki optymalnej konsystencji kosmetyk równomiernie się rozprowadza i nie spływa ze skóry głowy. Dodatkowym atutem produktu jest dobrze wyczuwalny, śliczny kwiatowy zapach, który umila aplikację.

Formuła produktu oparta jest na działaniu zarówno enzymatycznych ( papaina ) jak i mechanicznych ( wspomniane drobno zmielone łupiny z pestek moreli ) składników złuszczających. Oprócz tego w składzie znajdziemy między innymi glicerynę, kofeinę, mocznik, lecytynę oraz pirokton olaminy znany również jako Octopirox, który ma właściwości antybakteryjne oraz szerokie spektrum działania przeciwgrzybicznego.

Sposób użycia jest bardzo prosty - peeling nakładamy na mokrą skórę głowy przed użyciem szamponu, a następnie rozprowadzamy go okrężnymi ruchami, wykonując delikatny masaż. Kremowa baza produktu zawiera sporą ilość drobinek złuszczających które skutecznie oczyszczają, a jednocześnie są na tyle delikatne, że nie podrażniają skóry głowy. Po przyjemnym masażu spłukujemy resztki peelingu wodą, a następnie myjemy włosy w tradycyjny sposób. Początkowo miałam małe obawy, czy wypłukanie takiej ilości drobinek peelingujących nie będzie problematyczne, jednak okazało się, że resztki produktu można po wykonaniu całego zabiegu usunąć z łatwością zarówno z powierzchni skóry głowy jak i włosów. Jak zdradziłam Wam już na początku wpisu, polubiłam ten peeling od pierwszego użycia i sięgam po niego regularnie od kilku miesięcy - właśnie kończę kolejne opakowanie. Choć systematyczność w stosowaniu pewnych kosmetyków nie jest moją mocną stroną i nadal stanowi spore wyzwanie, to jednak w tym przypadku pozytywne efekty działania jakie zaobserwowałam po jego użyciu zmobilizowały mnie do regularnego stosowania. Zwłaszcza, że cały "zabieg" zajmuje zaledwie kilka minut. Początkowo nakładałam peeling raz w tygodniu, teraz wykonuję go nieco rzadziej, mniej więcej co dziesięć dni. Dzielę włosy na partie i korzystając z wygodnego aplikatora nakładam go w kilku miejscach, a następnie rozprowadzam w obrębie skóry głowy i opuszkami palców wykonuję delikatny, ale jednocześnie dosyć dokładny, około dwuminutowy masaż. Produkt bardzo skutecznie oczyszcza skórę głowy, pozostawiając ją odczuwalnie wygładzoną, odświeżoną i zrelaksowaną. Regularnie stosowany rzeczywiście zmniejsza tendencję włosów do przetłuszczania się i sprawia, że są bardziej odbite od nasady oraz dłużej zachowują świeżość. Niweluje swędzenie, skóra głowy jest uspokojona i towarzyszy jej długotrwałe uczucie komfortu. Dodatkowo włosy nie wypadają na potęgę, co zwykle miało miejsce w moim przypadku o tej porze roku, a wręcz przeciwnie - ostatnio pojawia się u mnie więcej niesfornych "baby hair". Peeling nie podrażnia, a dzięki zawartości substancji nawilżających również nie wysusza skóry głowy. Nie obciąża włosów i nie pozostawia na nich żadnej lepkiej warstwy. W kwestii likwidacji łupieżu nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ ten problem mnie nie dotyczy. Kosmetyk rekomendowany jest do regularnego stosowania nie tylko u osób z konkretnym problemem skóry głowy - łupieżem, wypadaniem włosów, łysieniem, czy ich nadmiernym przetłuszczaniem się. Jego profilaktyczne stosowanie sprawi, że skóra głowy będzie lepiej przyswajać składniki odżywcze zawarte w kosmetykach, dzięki czemu zwiększy efekty i skuteczność kuracji pielęgnacyjnych, co wpłynie pozytywnie na kondycję skóry głowy oraz włosów.

Opakowanie zawiera 125 ml produktu i kosztuje w cenie regularnej około 35 złotych. Zarówno peeling jak i pozostałe dermokosmetyki z tej serii kupicie w aptekach. Produkt należy zużyć w ciągu czterech miesięcy od otwarcia opakowania. Kosmetyk jest wydajny - w moim przypadku zawartość jednej tubki wystarcza na około osiem aplikacji.

Skład
Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Trilaureth-4 Phosphate, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Piroctone Olamine, Glycerin, Tartaric Acid, Caffeine, Cesalpinia Spinosa Gum, Papain, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Alcohol, Lactic Acid, Maltodextrin, Urea, Xanthnan Gum, Hydroxyethylcellulose, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Lecithin, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum


Sięgacie po gotowe peelingi do skóry głowy dostępne na sklepowych półkach, czy wolicie przygotowywać je sami domowymi sposobami?





1 sierpnia 2017

BIOVAX - Maska intensywnie regenerująca "Opuntia Oil & Mango"

Moje włosy o tej porze roku narażone są na działanie wielu niekorzystnych czynników. Słońce, słona woda czy wiatr sprawiają, że staja się przesuszone i tracą blask. Latem wymagają szczególnie intensywnej pielęgnacji, więc częściej niż zwykle sięgam po kosmetyki o działaniu nawilżającym i regenerującym, które pomagają poprawić ich kondycję. W ostatnim czasie pojawiło się w mojej kosmetyczce kilka nowych produktów do pielęgnacji włosów, a wśród nich maska marki Biovax® z najnowszej serii Opuntia Oil & Mango do włosów zniszczonych, która stała się jednym z wakacyjnych ulubieńców kosmetycznych. 

Opis producenta
Maska intensywnie regenerująca Opuntia Oil & Mango zawiera kompleks naturanych substancji lipidowych LipidFX, który odbudowuje  i cementuje zniszczoną powierzchnię włosa, przywracając jej gładkość i połysk. To intensywnie regenerująca kuracja przeznaczona do włosów zniszczonych i bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku. Olej z opuncji figowej jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 i Omega-9, które tworzą ochronną warstwę na włosach. Sprawia, że włosy staja się idealnie gładkie i lśniące bez efektu obciążenia. Masło mango spektakularnie wygładza włosy i zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Dyscyplinuje włosy, ułatwiając ich układanie. Ceramidy są naturalnym cementem łączącym łuski włosa. Odbudowują suche i zniszczone włosy dzięki czemu staja się one sprężyste, elastyczne i dobrze nawilżone. Produkt przebadany dermatologicznie, nie zawiera silikonów, parabenów, parafiny oraz SLS i SLES. Zapach soczystego owocu mango działa odświeżająco i pobudzająco.

Moim okiem
Maska znajduje się w charakterystycznym dla marki, prostym pojemniczku o pojemności 250 ml, który wykonany jest z solidnego plastiku i zakończony klasycznym wieczkiem. Pod wieczkiem znajduje się specjalne zabezpieczenie wymagające usunięcia przed pierwszym użyciem produktu, dzięki czemu mamy pewność, że opakowanie nie było wcześniej otwierane. Pojemniczek zapakowany jest dodatkowo w estetyczny kartonik zawierający wszelkie niezbędne informacje o produkcie. Każda seria do pielęgnacji włosów tej marki posiada inną kolorystykę, a najnowsza linia Opuntia Oil & Mango niewątpliwie się pod tym względem wyróżnia. Całość utrzymana jest w matowej, wyrazistej i jednolitej, koralowej kolorystyce z akcentami w odcieniu delikatnej bieli. Sama szata graficzna jest typowa dla kosmetyków marki Biovax - nie sposób pomylić się na sklepowej półce. Tradycyjnie w kartonowym opakowaniu znajdziemy także dwa małe prezenty dołączone przez producenta - próbkę Jedwabiu w płynie "Silk" oraz czepek Termocap, który wspomaga utrzymanie ciepła podczas zabiegów regeneracji włosów, dzięki czemu ułatwia przenikanie substancji aktywnych do ich wnętrza.

Produkt ma białą barwę z delikatną czerwoną poświatą i perłowym połyskiem. Konsystencja maski jest taka jak lubię, czyli intensywnie kremowa i gęsta, ale jednocześnie bardzo przyjemna w aplikacji. Kosmetyk łatwo się rozprowadza i dokładnie pokrywa pasma, dosyć szybko wnika we włosy i bez problemu spłukuje, pozostawiając na włosach piękny zapach. Na kompozycję zapachową składają się nuty uwielbianego przeze mnie słodkiego, egzotycznego mango ♥ Jest owocowo, odświeżająco, cytrusowo, letnio i niezwykle przyjemnie dla nosa. Na włosach zapach utrzymuje się dosyć długo, a efekt ten można przedłużyć używając kilku kosmetyków z tej serii.

Wysoko w składzie maski znajdziemy glicerynę, olej z opuncji figowej, masło mango i betainę. Warto zaznaczyć, że olej z opuncji figowej to najdroższy z roślinnych olejów, bowiem do wytworzenia jednego litra potrzeba aż miliona pestek wydobytych z 500 kg owoców opuncji figowej, które zbierane są tylko przez kilka dni w roku.

Maski do włosów marki Biovax różnie sprawdzały się na moich włosach, bowiem nie wszystkie serie przypadły im do gustu. Jednak maska z tej najnowszej linii zdała egzamin na szóstkę z plusem i stała się moim hitem w pielęgnacji włosów tego lata - niebawem kończę drugie opakowanie :) Produkt nakładam na umyte i osuszone ręcznikiem włosy dokładnie go wmasowując - intensywnie kremowa i nie spływająca konsystencja w połączeniu z cudownym zapachem zdecydowanie umila aplikację. Maskę trzymam na włosach około piętnastu minut bez żadnego przykrycia, lub kilkadziesiąt minut przy użyciu dołączonego do opakowania czepka, z którego zresztą korzystam w połączeniu z maskami innych marek. Włosy po użyciu tej maski znacznie łatwiej się rozczesują, są mięciutkie i aksamitne w dotyku. Kosmetyk intensywnie wygładza włosy, ale jednocześnie nie pozbawia ich pożądanej objętości i nie sprawia, że są przyklapnięte. Pasma są sprężyste, optymalnie dociążone i nabierają ładnego, zdrowego połysku. Są nawilżone, odżywione i zdyscyplinowane. 

Skład
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Cetyl Esters, Quaternium-87, Opuntia Ficus-Indica Seed Oil, Magnifera Indica Seed Butter, Betaine, Palmitoyl Myristyl Serinate, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Methylchloroisothiazolinone, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, PEG-8, PEG-8/SMDI Copolymer, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Parfum, Citric Acid, CI. 15985, CI. 16255

Opakowanie mieści w sobie 250 ml produktu i kosztuje w cenie regularnej około 17 złotych. Kosmetyki z tej serii dostępne są stacjonarnie w aptekach, oraz drogeriach Super-Pharm, Natura i Hebe. Oczywiście bez problemu kupicie je także przez internet.

Nie wyobrażam sobie, aby w tegorocznej wakacyjnej kosmetyczce mogło zabraknąć tej właśnie maski, ponieważ moje włosy ją pokochały. Zarówno konsystencją jak i działaniem spełnia wszystkie wymagania jakie stawiam tego typu kosmetykom, a śliczny zapach jest przysłowiową wisienką na torcie i chyba już zawsze będzie przywoływał u mnie wakacyjne wspomnienia :) Planuję kupić także pozostałe produkty z tej linii i mam nadzieję, że będę z nich równie zadowolona!



11 czerwca 2017

Schwarzkopf got2b - Spray unoszący włosy u nasady "Volumania "

Bardzo lubię sięgać po produkty do stylizacji włosów, ponieważ dzięki nim mogę nadać swojej fryzurze klasyczną formę pełną objętości i zapewnić jej odpowiednie utrwalenie. Kosmetyki do "zadań specjalnych" pozwalają mi natomiast puścić wodze fantazji i stworzyć na moich prostych niczym druty włosach romantyczne fale, lub pozornie niekontrolowany nieład. Najczęściej używam jednak produktów unoszących włosy u nasady i dodających im objętości, zwykle w formie praktycznego w użyciu spray'u. Cenię sobie w tym zakresie przede wszystkim kosmetyki profesjonalne, ale od czasu do czasu w moich zbiorach trafia się także produkt z drogeryjnej półki. Zatem dzisiaj w roli głównej Spray unoszący włosy u nasady "Volumania" od got2b.

Opis producenta
Stwórz fryzurę nie z tej ziemi i pochwal się światu niesamowitą objętością dzięki spray'owi unoszącemu włosy od nasady Got2b Volumania. Zaszalej z mega objętością, która trwa i trwa! Spray to idealny sposób na utrwalenie fryzury, dzięki niemu stworzysz niesamowitą stylizację nadając swoim włosom objętość od nasady, aż po same końce.

Moim okiem
Spray znajduje się w plastikowym opakowaniu zakończonym wygodnym w użyciu atomizerem, oraz niewielką zatyczką. Atomizer precyzyjnie rozpyla produkt w formie nieco intensywniejszej mgiełki, działając przy tym bez zarzutu. Opakowanie wyróżnia niebanalna i intensywna, zabawna kolorystyka, która kojarzy mi się z wakacjami :)  Połączenie soczystej, słonecznej żółci z mocno nasyconym różem sprawia, że nie sposób przeoczyć tą nową gamę kosmetyków na sklepowej półce.

Spray ma przeźroczystą barwę i wodnistą, odrobinę lepką konsystencję. Jak już wyżej wspominałam, wygodę użycia zapewnia dozownik w formie atomizera. W tego typu produktach do stylizacji włosów nie oczekuję leciutkiej mgiełki jak choćby w przypadku toników do twarzy, ale nie lubię także, gdy strumień po naciśnięciu atomizera jest zbyt intensywny. Ten spray określiłabym pod tym względem jako optymalny - strumień nie jest zbyt mocny ani szeroki i zapewnia dokładnie taką ilość kosmetyku, jakiej potrzebuję. Atutem produktu jest śliczny, kwiatowo-owocowy zapach, subtelnie wyczuwany na włosach po aplikacji i ułożeniu fryzury. Lekki i świeży, idealnie letni.

Spray aplikuję na wilgotne włosy, spryskując je u nasady z odległości kilkunastu centymetrów, a następnie dokładnie je przeczesuję i suszę przy pomocy suszarki. Po jego użyciu moje włosy są lekko odbite od nasady i puszyste, dzięki czemu przez wiele godzin mogę cieszyć się fryzurą pełną objętości. Warto zaznaczyć, że efekt jest naturalny - spray nie powoduje obciążenia ani nadmiernego usztywnienia włosów i nie skleja ich, dzięki czemu pozostają przyjemne w dotyku i swobodnie się układają. Dodatkowo włosy dłużej zachowują świeżość, która jest ogromnie pożądana zwłaszcza w upalne dni. Kosmetyk nie podrażnia skóry głowy ani nie przesusza włosów. Jest wydajny - używam go około dwóch tygodni, a w opakowaniu ubyło niewiele produktu.

Opakowanie mieści 150 ml produktu i kosztuje około 19 złotych - ja kupiłam spray w promocji za nieco ponad 13 złotych w drogerii Rossmann. W skład serii Volumania wchodzi także lakier nadający objętości włosom, oraz pianka do stylizacji włosów. Wszystkie produkty bez problemu znajdziecie w drogeriach stacjonarnych i internetowych.

Skład
Aqua, VP/Methacrylamide/Vinyl Imidazole Copolymer, Polyquaternium-69, Polyquaterium-68, PPG-26-Bluteth-26, Alcohol denat, Sodium Benzoate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetrimonium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Panthenol, Parfum, Phenoxyethanol, Lactic Acid, PEG-12 Allyl Ether, Citric Acid, PEG-12, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Linalool, Citronellol, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Pantolactone, Geraniol

Podsumowując - spray spełnia swoje zadanie i ja jestem z niego zadowolona. Okazał się ciekawą drogeryjną alternatywą dla znacznie droższych kosmetyków profesjonalnych, w dodatku całkiem skuteczną.














24 września 2016

L'Oreal Professionnel - Szampon z olejkami do włosów cienkich i normalnych "Mythic Oil"

L'Oreal Professionnel to cała gama profesjonalnych kosmetyków do włosów najwyższej jakości,
w skład której wchodzą farby, oraz produkty do pielęgnacji i stylizacji włosów. Kosmetyki z tych
serii są mi doskonale znane nie tylko z ulubionego salonu fryzjerskiego, bowiem sięgam po nie
od czasu do czasu także w domowym zaciszu. Ostatnio moją uwagę przykuła odmieniona seria
"Mythic Oil" z olejkami, przeznaczona do włosów cienkich i normalnych, a w szczególności
szampon, który stał się jednym z moich kosmetycznych ulubieńców.

L'Oreal Professionnel
Szampon do włosów cienkich i normalnych
"Mythic Oil"


Opis producenta
Szampon z olejkami dedykowany włosom cienkim i normalnym. Inspiracją do jego powstania jest 
zwyczaj nacierania się olejkami, które z zamiłowaniem stosowały królowe Egiptu. W jego składzie 
 znajduje się olejek z imbiru, zapewniający odżywienie włókien włosów oraz ekstrakt z osmanhusa,
 którego kwiat znany jest ze swoich właściwości zapewniających dogłębną ochronę, miękkość oraz 
gładkość włosów. Obfita piana tego szamponu idealnie oczyszcza włosy, nadając im zdrowy wygląd. 
Produkt rewitalizuje, wygładza oraz odżywia włosy, dodaje im sprężystości i blasku jednocześnie ich 
nie obciążając. Testowany pod kontrolą dermatologiczną. Wolny od parabenów.

Moim okiem
Szampon znajduje się w opakowaniu wykonanym z transparentnego plastiku, które zakończone jest
praktycznym zamknięciem na zatrzask. Opakowanie jest poręczne, wygodne w użyciu i na prawdę 
ładnie się prezentuje, co jest zasługą całkowicie odmienionej szaty graficznej całej serii. Zupełnie 
nowy, smukły kształt, piękna kolorystyka utrzymana w odcieniach klasycznego złota, oraz delikatne 
zdobienia przyciągają wzrok i czynią tą linię wyjątkowo elegancką.



Opakowanie kryje w sobie przezroczysty szampon o delikatnej, lekko żelowej konsystencji, dzięki
której jest przyjemny w użyciu. Zapach produktu ogromnie przypadł mi do gustu już od pierwszego
użycia, choć dosyć ciężko określić go jednoznacznie. Przypomina mi eleganckie perfumy - aromat
jest intensywny i upajający, ale jednocześnie nie nachalny. Równoważą go ciepłe i zmysłowe nuty,
 z odrobiną pikanterii orazszczyptą orientu w tle. Zdecydowanie umila aplikację szamponu, ale na
włosach nie utrzymuje się zbyt długo.

Szampon w połączeniu z wodą tworzy białą, cudownie kremową i otulającą włosy pianę, dzięki
czemu jego używanie jest bardzo przyjemne. Łatwo się spłukuje oraz skutecznie oczyszcza włosy,
 które po jego użyciu nie są szorstkie, lecz miękkie i delikatne w dotyku - w zasadzie mogłabym
 je bez problemu rozczesać nie używając dodatkowo odżywki. Wygładza włosy, ale jednocześnie
nie powoduje że tracą one swoją objętość i są "przyklapnięte" u nasady, Co prawda nie przedłuża
 świeżości moich włosów, ale też nie wpływa na ich szybsze niż zwykle przetłuszczanie się, co
jest dla mnie dużym plusem.

Skład

W opakowaniu znajduje się 250 ml szamponu i możecie go bez problemu kupić w sklepach
internetowych oferujących profesjonalne kosmetyki do salonów fryzjerskich , jak i drogeriach
internetowych za około 30 złotych.

Podsumowanie
Moje oczekiwania względem szamponu są proste, a ten produkt spełnia wszystkie kryteria -
dokładnie oczyszcza włosy nie powodując ich splątania i szorstkości, nie obciąża ich oraz
 nie powoduje szybszego przetłuszczania. Pozostawia włosy miękkie i sprężyste. Pięknie
 pachnie, a mycie włosów jego kremową pianą to sama przyjemność. Z pewnością kupię
go ponownie, razem z maską z tej serii.


25 sierpnia 2016

BIOVAX - Regenerujący olejek do włosów Bambus & Olej Avocado

Jakiś czas temu pokazywałam Wam jeden z moich aktualnie najbardziej ulubionych kosmetyków
 pielęgnacji włosów - Intensywnie regenerującą maseczkę pogrubiającą i zagęszczającą włosy z
serii Bambus & Avocado marki Biovax, która zachwyciła mnie swoim działaniem i tym samym
zachęciła do wypróbowania pozostałych produktów z tej linii, wyróżniającej się opakowaniami
w kolorze soczystej zieleni. Ponieważ w pielęgnacji moich włosów dużą wagę przywiązuję do
zabezpieczania ich końcówek, chętnie sięgnęłam po Regenerujący olejek do włosów, który od
niemal trzech miesięcy pomaga zapewnić im ładny, zdrowy wygląd.

Biovax
Regenerujący olejek do włosów
Bambus & Olej Avocado


Opis producenta
Regenerujący Olejek do włosów Bambus & Olej Avocado został specjalnie opracowany, aby 
wzmocnić, odbudować i rozświetlić Twoje włosy, oraz przywrócić im elastyczność i zmysłowy 
wygląd. Zawiera wyselekcjonowane najbardziej odżywcze frakcje z młodych pędów oraz liści 
bambusa, spojone bogatym olejem z owocu awokado. Wyciąg z liści bambusa to bogactwo 
flawonoidów o wysokiej aktywności antyrodnikowej, pomagających w utrzymaniu integralności
 oraz koloru włosa. Olejek z młodych pędów bambusa zawiera wysoką koncentrację witamin
 i minerałów które wzmacniają rdzeń włosa i uodparniają go na uszkodzenia. Olej z awokado 
zaś dzięki kwasom tłuszczowym Omega 3 odbudowuje i uszczelnia cement międzykomórkowy
 włosa, intensywnie regenerując jego włókno i zapobiegając rozdwajaniu się końcówek. Walory
 odżywcze tych roślin zapewniają włosom wielowymiarową pielęgnację od ich cebulek aż po 
końcówki włókien. Lekka formuła nie obciąża włosów, a wysublimowany zapach dopieszcza 
 zmysły nutami białych kwiatów i uwodzicielskim akcentem piżma.

Moim okiem
Olejek znajduje się w plastikowym opakowaniu posiadającym ekonomiczny dozownik z pompką,
oraz niewielką zatyczkę. Całość jest nie tylko poręczna i wygodna w użyciu, ale także estetyczna
kolorystycznie i bardzo przyjemna dla oka. Spód opakowania jest transparentny, co pozwala nam
na kontrolowanie zużycia kosmetyku. Produkt posiada także kartonowe opakowanie, na którym
tradycyjnie możemy znaleźć wszystkie ważne informacje odnośnie jego zawartości, a które swoją
charakterystyczną kolorystyką i szatą graficzną nawiązuje do pozostałych produktów z tej serii.


Olejek jest bezbarwny, a jego konsystencja jak na produkt tego typu przystało jest "olejkowa",
choć nieco bardziej gęsta i treściwa niż w przypadku innych podobnych kosmetyków których
 do tej pory używałam. Zapach jest bardzo przyjemny i umilający aplikację, ale jednocześnie na 
tyle subtelny, że nie powinien przeszkadzać nawet wrażliwym nosom. Nie utrzymuje się długo
 na włosach, ale używając kilku kosmetyków z tej samej serii jego eleganckie, kwiatowe i
 świeże nuty zapachowe będą towarzyszyć nam dłużej.

Produkt ten jest mieszanką silikonów z dodatkiem olejów, ekstraktów z bambusa oraz witamin.
W jego składzie oprócz wspominanych lotnych i zmywalnych łagodnymi detergentami silikonów
znajdziemy ekstrakt z trzonu i liści bambusa, ekstrakt z pędów bambusa, olej z awokado, olej z 
nasion słonecznika, olej sojowy, witaminę A, witaminę E, olej z nasion krokosza barwierskiego.

Używam go po każdym myciu włosów jako ostatni krok w ich pielęgnacji, przed rozpoczęciem
suszenia i stylizacji, na jeszcze wilgotne, ale delikatnie odsączone ręcznikiem z nadmiaru wody 
włosy. Po jednym pełnym naciśnięciu dozownika otrzymuję kroplę olejku wielkości mniej więcej 
ziarna grochu, którą nastepnie lekko rozcieram w dłoniach i wmasowuję we włosy od połowy ich 
długości, ze szczególnym uwzględnieniem końcówek - na włosy mojej długości taka jedna "porcja"
olejku jest w zupełności wystarczająca. Produkt bardzo przyjemnie się aplikuje i szybko wnika we
włosy, nie pozostawiając na nich żadnej wyczuwalnej tłustej warstwy. Jest bardzo wydajny - w
moim opakowaniu pozostało jeszcze ponad trzy czwarte jego zawartości, a olejku używam od
około trzech miesięcy po każdym myciu włosów, a wykonuję tą czynność nawet codziennie,
czasami co dwa dni.

Działanie produktu na moich włosach jest rewelacyjne. Olejek przede wszystkim intensywnie
wygładza, uelastycznia i pielęgnuje włosy, skutecznie ujarzmia niesforne końcówki i ułatwia 
ich stylizację. Nadaje ładny, naturalny połysk i odpowiednio dociąża moje włosy, jednocześnie
 nie powodując ich obciążania, sklejania, utraty objętości czy też kształtu fryzury. Dzięki niemu 
końcówki moich włosów, które ze względu na zabiegi farbowania, częstą stylizację i używanie 
suszarki nie mają łatwego życia, zachowują między kolejnymi wizytami w salonie fryzjerskim
 na prawdę ładny wygląd. Ułatwia także rozczesywanie włosów i wydaje mi się, że przyśpiesza
 nieco ich schnięcie. A ponieważ olejek po dłuższym, regularnym stosowaniu spisuje się tak 
samo dobrze, więc chyba znalazłam produkt idealny :-) 

Skład
Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Amodimethicone, Phenyl Trimethicone, Bambusa Vulgaris
( Leaf/Steam ) Exctract, Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Persea Gratissima ( Avocado ) Oil,
Helianthus Annus ( Sunflower ) Seed Oil, Glycine Soja ( Soybean ) Oil, Retinyl Palmitate,
Tocopheryl Acetate, Linoleic Acid, Carthamus Tinctorius ( Safflower ) Seed Oil, Isopropyl
Myristate, Isohexadecane, Propylene Glycol, Dicaprylate/Dicaprate, PPG-3 Caprylyl Ether,
Parfum, BHT

W opakowaniu znajduje się 50 ml olejku, który w cenie regularnej kosztuje około 26 złotych.
Cała seria dostępna jest w aptekach SuperPharm, niektórych drogeriach Natura i Hebe ( ale
w mojej okolicy niestety w Hebe kosmetyków z tej serii nie ma na półkach ), stacjonarnych
i internetowych aptekach oraz sklepie internetowym producenta.

Regenerujący olejek do włosów to już drugi produkt z serii Bambus & Olej Avocado, 
który skradł moje serce. Mam nadzieję, że nie ostatni :-)







19 kwietnia 2016

Biovax - Intensywnie regenerująca maseczka pogrubiająca i zagęszczająca włosy z najnowszej serii "Bambus & Olej Avocado"


Wiosna w pełni, więc pomyślałam, że nie powinno zabraknąć na blogu zielonego akcentu -
rzecz jasna kosmetycznego :-) Wybór był prosty, bowiem wśród kosmetycznych ulubieńców
lutego znalazła się między innymi maska do włosów marki Biovax z najnowszej, cieszącej
 oko energetycznymi i soczyście zielonymi opakowaniami serii - najwyższa pora napisać o
niej kilka słów. Zwłaszcza, że moje włosy bardzo ją polubiły i właśnie otworzyłam drugie
opakowanie.

Biovax
Intensywnie regenerująca maseczka
pogrubiająca i zagęszczająca włosy
"Bambus & Olej Avocado"



Opis producenta
Intensywnie regenerująca maseczka Bambus & Olej Avocado zawiera unikalny kompleks
3D Bamboo Protect odbudowujący oraz pogrubiający strukturę włosów, pobudzający je do 

wzrostu oraz cementujący ich uszkodzenia. Działa aż na trzech poziomach włosów: cebulce,
łodydze i rdzeniu, zapewniając wielowymiarową rekonstrukcję włókien aż po ich końcówki.
Maseczka przeznaczona jest do włosów suchych, osłabionych oraz pozbawionych gęstości.
Ekstrakt z korzenia bambusa, czyli najbogatsze i naturalne źródło organicznego krzemu
sprzyja wzmocnieniu, zagęszczeniu oraz pogrubieniu włókien. Wyciąg z liści bambusa 
dotlenia uśpione cebulki pobudzają je do życia i dopinguje włosy do szybszego wzrostu.
 Olejek z młodych pędów bambusa zawiera wysoką koncentrację witamin i minerałów, 
które wzmacniają rdzeń włosa i uodparniają go na uszkodzenia wewnętrznej struktury. 
Olej Avocado dzięki wysokiej zawartości odżywczych kwasów Omega 3 uzupełnia braki 
w kompozycji lipidowej włosów, oraz pokrywa włókna filmem ochronnym, zapobiegając 
rozdwajaniu się końcówek. Wysublimowany zapach kuracji dopieści zmysły delikatnymi 
nutami białych kwiatów oraz uwodzicielskim akcentem piżma. Receptura tej maseczki
została oparta o wyselekcjonowane, naturalne i bezpieczne składniki - bez silikonów, 
parabenów, parafiny, SLS i SLES.

Moim okiem
Maska znajduje się w charakterystycznym dla tej marki, prostym plastikowym pojemniczku
 z wieczkiem. Opakowanie posiada plastikowe zabezpieczenie, które trzeba oderwać przed
pierwszym użyciem, co daje nam pewność, że nie było wcześniej otwierane i tym samym
gwarantuje także świeżość produktu. Pojemniczek zapakowany jest dodatkowo w kartonik,
 w którym znajdziemy także dwa małe prezenty -  saszetkę o pojemności 1,5 ml z olejkiem
regenerującym włosy z tej samej serii, oraz "termocap", czyli specjalny czepek, który po
nałożeniu wspomaga utrzymanie ciepła, dzięki czemu substancje aktywne zawarte w
produkcie łatwiej przenikają do wnętrza włosa.

 Szata graficzna opakowania - choć typowa dla kosmetyków marki Biovax - tym razem
wyróżnia się za sprawą kolorystyki. Intensywna i soczysta, lekko połyskująca zieleń i
odrobina złota sprawiają, że całość wygląda zachęcająco.


Maska ma jasno zielone zabarwienie i bardzo przyjemny zapach, będący według producenta 
połączeniem delikatnych nut białych kwiatów oraz akcentów piżma - moim zdaniem jest to
  rozwijająca się kompozycja zapachowa. Początkowo dominują tutaj intensywnie świeże
 nuty, ale po chwili zaczyna być wyczuwalna także delikatna kwiatowa woń. Zapach jest 
na prawdę ładny i szkoda, że nie utrzymuje się zbyt długo na włosach - ale przynajmniej
umila samą aplikację.

Konsystencja jest dokładnie taka, jak lubię - kremowa, przypominająca gęsty budyń i
nie spływająca z włosów. Wygodnie się nakłada, pozwalając dokładnie pokryć każde 
pasmo i dosyć szybko wnika we włosy.

Działanie maski zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie już od pierwszego użycia, choć
najlepsze efekty zauważyłam oczywiście przy jej regularnym stosowaniu. Każda kolejna 
aplikacja zapewnia moim włosom solidną dawkę nawilżenia i regeneracji. Są wygładzone
 i przyjemne w dotyku, optymalnie dociążone i sprężyste, a także o wiele bardziej podatne 
na układanie. Maska zapewnia moim pasmom ładny, zdrowy połysk i w żaden sposób ich 
nie obciąża, co jest wyjątkowo ważne przy moich delikatnych włosach. Wręcz przeciwnie,
 lekko odbija włosy u nasady i dodaje im naturalnej objętości. Jest to jedna z kilku zaledwie
 masek, którą mogę nałożyć także na skórę głowy bez najmniejszej obawy o późniejszy
 "przyklap". Włosy są lekkie, pełne życia i zdecydowanie zdrowiej wyglądają, są bardziej
"mięsiste" i ze względu na dodanie objętości rzeczywiście wydaje się, że jest ich nieco
więcej. Maska nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów. 


Wysoko w składzie znajdziemy między innymi olej z awokado, ekstrakt z korzenia bambusa,
 wyciąg z liści bambusa, olej z młodych pędów bambusa, a także olej z nasion słonecznika. 
Kosmetyk nie zawiera silikonów, parabenów, parafiny i SLS.

Skład
Aqua Purificata*, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Persea Gratissima (Avocado) Oil*,
Behentrimonium Chloride, Bambusa Arundinacea Root Extract*, Bambusa Vulgaris
(Leaf/Stem) Extract*, Bambusa Vulgaris Shoot Extract*, Silica, Helianthus Annus
(Sunflower) Seed Oil*, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Propylene Glycol, Dica -
prylate/Dicaprate, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Ispopropyl) Domonium Methosulfate,
Lactic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, BHT, Methylchloroisothiazolinone, Methyl-
sothiazolinone, Isopropyl Alcohol, CI 42090, CI 19140

* składnik pochodzenia naturalnego

Opakowanie zawiera 250 ml produktu i kosztuje w cenie regularne około 20 złotych.
Seria dostępna jest między innymi w Super-Pharm, Hebe i aptekach.

Podsumowanie
Maski do włosów Biovax sprawdzały się u mnie różnie. Z jednymi żegnałam się bez żalu
po jednorazowej przygodzie, a inne towarzyszyły mi dłużej. Natomiast maska z najnowszej
serii "Bambus & Olej Avocado" stała się prawdziwym hitem w pielęgnacji moich włosów.
Ma przyjemną, budyniową konsystencję, dzięki której łatwo się nakłada oraz śliczny, świeży
zapach umilający aplikację i rewelacyjne działanie. Łączy w sobie właściwości nawilżające
i znacznie poprawiające kondycję włosów, z jednoczesnym dbaniem o ich lekkość i objętość.
Nareszcie mogę bez obaw dbać nie tylko o włosy na ich długości, ale także i o skórę głowy,

Znacie, lubicie?








29 listopada 2015

Nowość od L'Oreal Elseve - Magiczna moc olejków "Olejek-w-kremie"

W ten niedzielny wieczór pokażę Wam jednego z moich aktualnych ulubieńców w
kategorii pielęgnacji włosów - ciekawą nowość marki L'Oreal z gamy Elseve, czyli
"Olejek w kremie".

Wypatrzyłam go już jakiś czas temu w zapowiedziach kosmetycznych i bez wahania
wpisałam na zakupową listę "zachciewajkową". Szukałam go na sklepowych półkach
dosyć długo, ale w końcu udało mi się na niego trafić i mogę śmiało stwierdzić, że
był to jeden z najbardziej udanych zakupów ostatnich miesięcy. Na moich włosach
sprawdza się rewelacyjnie i bez wątpienia zostanie kosmetycznym ulubieńcem tego
miesiąca.

L'Oreal
Elseve
Magiczna Moc Olejków
"Olejek-w-kremie"


Opis producenta
Olejek w kremie łączy w sobie moc sześciu starannie wyselekcjonowanych olejków kwiatowych.
Olejek rumiankowy nadaje blask, olej lniany ma właściwości nawilżające, olejek słonecznikowy
odżywia, olejek z kwiatu lotosu ma właściwości zmiękczające włosy, olejek różany pielęgnuje,
a olejek z gardenii tahitańskiej zapobiega wysuszaniu. Formuła delikatnego kremu otula włókno 
włosa, aby je intensywnie odżywić. Szybko się wchłania, a włosy odzyskują olśniewający blask,
miękkość i jedwabistą gładkość. Delikatna konsystencja nietłustego kremu.


Moim okiem
Produkt znajduje się w plastikowej, miękkiej tubce, z klasycznym zamknięciem typu "klik". 
Szata graficzna opakowania jest wyjątkowo estetyczna i nawiązuje do innych kosmetyków 
z tej serii, a jego kolor przypomina drogocenne, mieniące się złoto. Tubka wydaje się być
wygodna w użyciu, jednak ze względu na dosyć rzadką i lejącą konsystencję produktu, 
bardziej praktyczne byłoby moim zdaniem opakowanie z dozownikiem. 


Olejek ma intensywnie kremowy kolor. Konsystencja jest dosyć rzadka, delikatna i zgodnie
 z obietnicami producenta przypomina lekki, nietłusty krem. Zapach natomiast jest subtelny 
i kwiatowy, choć wyczuwam w nim także lekką orientalną nutkę. Subtelnie słodki i otulający.

Rzadka konsystencja ma w przypadku tego olejku zarówno plusy jak i minusy. Plusem jest
niewątpliwie łatwość i przyjemność aplikacji oraz szybkie wchłanianie, natomiast minusem 
wylewanie się kosmetyku z opakowania podczas jego otwierania. 


Olejku w kremie używa się bardzo przyjemnie, ponieważ łatwo nakłada się na włosy 
pozwalając na równomierne rozprowadzenie i bardzo szybko w nie wnika. Kosmetyk
ma kilka zastosowań, ponieważ możemy stosować go na wilgotne włosy w celu ich 
odżywienia i wygładzenia, przed użyciem suszarki jako kosmetyk ochronny, lub na
suche włosy w celu ich zdyscyplinowania i nadania blasku oraz wykończenia fryzury.

Ja używam go na wilgotne włosy bezpośrednio po ich umyciu, rozcierając niewielką ilość 
produktu w dłoniach i rozprowadzając na długości włosów z pominięciem ich nasady. 
Włosy po jego użyciu są przede wszystkim idealnie zdyscyplinowane oraz wygładzone,
niezwykle miękkie, sprężyste i przyjemne w dotyku. Zdecydowanie łatwiej się układają, 
są pięknie nabłyszczone i odżywione. Świetnie radzi sobie z przesuszonymi końcówkami.
 Olejek ułatwia rozczesywanie i sprawia, że włosy są dociążone, ułatwia modelowanie i 
chroni przed szkodliwym działaniem suszarki. Regularnie stosowany pozytywnie wpływa
 na kondycję włosów. Mimo iż nie wymaga spłukiwania, nie obciąża moich włosów i nie
 powoduje, że szybciej tracą świeżość. Nie są po jego użyciu tłuste czy posklejane.

Olejek ma jak na produkt drogeryjny dosyć ciekawy skład. Zawiera między innymi naturalne
 oleje, w tym już na trzecim miejscu w składzie olej kokosowy, oprócz którego znajdziemy
 tutaj także olejek rumiankowy, olej lniany, olejek słonecznikowy, z kwiatu lotosu, różany, 
oraz z gardenii tahitańskiej. 

Skład
Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil/ Coconut Oil, Cetyl Alcohol, Cetyl
 Esters, CI 15985/Yellow 6, CI 19140/Yellow 5, Chamomilla Recutita Extract, Matricaria
 Flower Extract, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Behentrimonium Methosulfate, Trideceth-6, 
Chlorexidine Digluconate, Hellanthus Annuus Seed Oil, Sunflower Seed Oil, Nelumbium
Speciosum Flower Extract, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Linalool, Linum Usitatissimum 
Flower Extract, Amodimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Caramel, Gardenia
Tahitensis Flower Extract, Rosa Canina Flower Extract, Bisabolol, BHT, Cetrimonium
Chloride, Glycine Soja Oil/Soybean Oil, Prfum/Fragrance


Tubka mieści 150 ml Olejku w kremie, za który w cenie regularnej trzeba zapłacić około
 20 złotych. Aktualnie dostępny jest między innymi w SuperPharm i hipermarketach 
Carrefour, a od stycznia ma pojawić się w sprzedaży w drogeriach Rossmann.


Podsumowanie
Olejek w kremie jest z pewnością ciekawą, ale także wyjątkowo udaną alternatywą 
w odniesieniu do dotychczas stosowanych przeze mnie podobnych produktów do
 pielęgnacji włosów, czyli tak zwanych serów, eliksirów bądź "olejków", będących 
najczęściej połączeniem naturalnych olejów i silikonów. Wyróżnia go kremowa, a 
jednocześnie delikatna i wyjątkowo lekka, oraz szybko wchłaniająca się i nietłusta
 konsystencja. Różnorodność aplikacji sprawia, że możemy stosować go zarówno
 na mokre jak i suche włosy, oraz cieszyć się efektem wygładzenia i pięknym 
połyskiem, bez ich obciążania. Olejek pielęgnuje włosy i pozytywnie wpływa
 na ich kondycję. I nawet malutki minusik w postaci dosyć rzadkiej konsystencji 
nie zmienia faktu, że  jestem tym produktem zachwycona ♥ 






12 lutego 2015

Wella - Wellaton 2w1 Color Cream "Special Blondes" odcień 12/0 Bardzo jasny blond - efekty farbowania


Dawno nie było postu o farbowaniu włosów, ba, żadnego postu o włosach nie było.
Pewnie dlatego, że ostatnio wróciłam do jednej z moich ulubionych i niezawodnych
farb, czyli L'Oreal Excellence  i dopiero w tym tygodniu postanowiłam wypróbować
kupioną jeszcze w ubiegłym roku nową wersję Wellatonu. No i poza tym sama jednak
nie jestem w stanie zrobić zdjęcia swoim włosom, zwłaszcza w pewnej odległości, a
chętni nie zawsze są obecni wtedy, kiedy potrzeba :-) Mam jednak cichą nadzieję, że
powolutku się to zmieni i podobne posty będą gościły tutaj częściej.

Dzisiaj zatem nowy
Wellaton 2w1 Color Cream w odcieniu 12/0 Bardzo jasny blond


Opis producenta:
Krem koloryzujący Wellaton Color Cream to rewolucyjna technologia w koloryzacji,
 która zapewnia hipnotyzująco intensywny kolor, z którym nie będziesz niezauważona! 
Do kremu dołączono reaktywator koloru do zastosowania 15 dni po farbowaniu, który 
sprawia, że kolor wnika jeszcze głębiej we włosy, a w konsekwencji zwiększa 
intensywność Twojego odcienia nawet do 6 tygodni !

Opakowanie zawiera:
- tubkę z Kremem koloryzującym
- butelkę z aplikatorem z Emulsją aktywującą
- saszetkę z Aktywatorem koloru
- dwie saszetki z Kuracją intensywnie nabłyszczającą 
- dwie pary rękawiczek
- instrukcję użycia


Jak widać, w opakowaniu znajdziemy aż dwie saszetki z Kuracja nabłyszczającą,
 oraz saszetkę z Aktywatorem koloru. Według producenta zawartość mamy używać 
w następujący sposób: w dniu koloryzacji bezpośrednio po farbowaniu nakładamy 
na włosy jedną saszetkę Kuracji nabłyszczającej która zwiększa blask włosów, w 
piętnastym dniu po koloryzacji stosujemy Reaktywator koloru, czyli dodatkowy
pigment, którego zadaniem jest wydobycie intensywności odcienia, a trzydzieści dni 
po koloryzacji nakładamy drugą saszetkę Kuracji nabłyszczającej aby zatrzymać
blask we włosach. Saszetki są oznaczone odpowiednimi numerami, wskazującymi
w którym dniu po koloryzacji należy je stosować.


Skład

Dzięki zastosowaniu buteleczki z aplikatorem przygotowanie farby wydaje się 
być banalnie proste, wystarczy do znajdującej się tam emulsji wycisnąć zawartość
tubki z kremem koloryzującym i dobrze wymieszać. Muszę przyznać, że w tym
przypadku krem koloryzujący jest bardzo gęsty i musiałam dosyć długo potrząsać
buteleczką, ponieważ oba składniki nie chciały się połączyć w idealną konsystencję.
Gdybym jeszcze kiedyś sięgnęła po tą farbę, chyba wymieszam zawartość przy
użyciu tradycyjnej miseczki i pędzla do farbowania.

Ostatecznie farba ma średnio gęstą i dosyć przyjemną kremową konsystencję, która
wygodnie się aplikuje i nie spływa z włosów. Zapach jest raczej typowy dla tego
typu produktów, ale farba jest też delikatnie perfumowana, dzięki czemu nie jest
 on aż tak uciążliwy podczas procesu farbowania.

Po farbowaniu włosy były w dosyć dobrej kondycji, a aplikacja dołączonej do
opakowania Kuracji nabłyszczającej nadała im dodatkowej miękkości i blasku.
Produkt nie spowodował u mnie podrażnienia skóry.

Efekty
( wybrałam zdjęcia, które niemal idealnie oddają rzeczywisty kolor )


Farbę jak zwykle nałożyłam najpierw wyłącznie na odrosty, a następnie
dosłownie kilka minut przed ostatecznym spłukaniem masowałam całość włosów
 aż do spienienia przy użyciu niewielkiej ilości wody. Moje włosy bardzo potrzebowały
 takiego odświeżenia koloru na całej ich długości, ponieważ miałam tym razem
wyjątkowo duży ciemny odrost, a włosy w okolicy nasady miejscami brzydko zżółkły.

Farba dobrze poradziła sobie z rozjaśnieniem samych odrostów, a kolor na całej
długości włosów jest bardzo równomierny. Rzeczywiście otrzymałam bardzo
jasny, ciepły i pełen blasku blond, który na żywo bardzo ładnie się prezentuje. 
Ten odcień nie nadaje żadnych srebrnych czy popielatych tonów. 

Wellaton 2w1 Color Cream kosztuje około 25-27 złotych i kupicie go niemal w
każdej drogerii oraz markecie. Do wyboru jest aż 20 odcieni, które możecie
zobaczyć tutaj


A ja się teraz zastanawiam, czy w 15 dniu od koloryzacji zastosować ten
Aktywator koloru, czy raczej go sobie darować.... :-) Pamiętacie może taką
farbę Safira - również marki Wella - która jakiś czas temu była w sprzedaży ale
została wycofana ? Tam też był dołączony taki aktywator i po jego użyciu włosy
 miałam jak kurczątko :-) Cóż, zastanowię się :-)



3 lutego 2015

Schwarzkopf Gliss Kur - Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi "Ultimate Color"

W ścisłej siódemce kosmetycznych ulubieńców stycznia znalazł się między innymi
produkt do pielęgnacji włosów - Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi Gliss Kur, który
bardzo Was zainteresował, dlatego w pierwszej kolejności jego przedstawię bliżej.

Tego typu kosmetyków używam od bardzo dawna, głównie do zabezpieczania
końcówek i nie wyobrażam już sobie bez nich pielęgnacji włosów. Chętnie sięgam
po nowe dla mnie produkty, zwłaszcza cieszące się dosyć dobrą opinią.

Eliksir kupiłam jeszcze w ubiegłym roku i po niezbyt długim - całe szczęście - pobycie
na półce z zapasami stał się moim, a raczej moich włosów, absolutnym ulubieńcem.


Schwarzkopf
Gliss Kur
Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi
do włosów farbowanych i z pasemkami
"Ultimate Color"


Opis producenta
Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi przeznaczony do włosów farbowanych oraz
z pasemkami. Chroni kolor oraz zapewnia miękkie i lśniące włosy. Nie pozostawia
resztek obciążających włosy. Trzy sposoby stosowania: przed myciem włosów, 
bez spłukiwania po myciu, na suche włosy jako wykończenie. Należy wycisnąć
1-2 porcje produktu i nałożyć na włosy od ich środkowej części aż po same końce.

Moim okiem

Eliksir znajduje się w plastikowym, transparentnym opakowaniu zakończonym 
dozownikiem z pompką. Opakowanie jest niewielkie i poręczne, a dzięki zastosowaniu 
dozownika także bardzo wygodne w użyciu. Końcówkę możemy blokować poprzez
 lekkie przekręcenie jej, co jest dosyć przydatne w niektórych sytuacjach - mamy
pewność, że produkt nie wyleje się nawet podczas przechowywania opakowania w
pozycji leżącej. Całość utrzymana jest w złoto-czerwonej, przyjemnej dla oka
kolorystyce. Dozownik działa bardzo sprawnie i pozwala na wydobycie jednorazowo
 niewielkiej ilości produktu, dzięki czemu jest nie tylko higieniczny ale i oszczędny.



Konsystencja produktu - jak łatwo się domyślić :) - jest typowo olejkowa.
Eliksir ma intensywnie słoneczny, wręcz bursztynowy kolor i bardzo ładny zapach,
 który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Dosyć trudny do określenia, bowiem jest i
lekko kwiatowy i delikatnie świeży. W każdym razie bardzo subtelny i wyczuwalny
jedynie po bezpośrednim wydobyciu produktu z buteleczki, podczas aplikacji na
włosy niemal zupełnie zanika.


Eliksir ma bardzo przyzwoity skład. Poza dwoma silikonami, w tym jednym lotnym
 a drugim zmywalnym łagodnym szamponem, mamy filtr UV oraz: olej słonecznikowy,
olej z pestek moreli, olej sezamowy, oliwę z oliwek, olej ze słodkich migdałów, olej
makadamia, olej arganowy oraz olej z maruli ( który to olej swoją drogą bardzo mnie
zainteresował swoimi właściwościami ).


Według producenta Eliksir możemy stosować na trzy sposoby: przed  myciem włosów,
 na wilgotne włosy po myciu bez spłukiwania, oraz na włosy suche jako wykończenie
fryzury.

Ja używam go wyłącznie bezpośrednio po każdym myciu włosów, nakładając mniej
więcej od połowy ich długości, ze szczególnym uwzględnieniem końcówek.
Wyciskam  jedną porcję produktu, rozprowadzam ją na dłoniach, a następnie delikatnie
wcieram we włosy. Eliksir jest niezwykle wydajny, w przypadku moich włosów o długości
 do ramion wystarczy jedna kropla, więc opakowanie wystarczy mi na dosyć długo.
Produkt bardzo łatwo rozprowadza się na włosach i szybko w nie wnika, mam takie
wrażenie, że otula je tworząc dodatkowo warstwę ochronną, nie ma jednam mowy o
efekcie tłustych czy lepiących włosów. Nie obciąża ich i nie powoduje konieczności
  szybszego mycia.

Działanie jest rewelacyjne. Moje włosy są jak wiecie systematycznie poddawane
zabiegom farbowania, nie unikam także suszarki czy lokówki, więc największym
problemem jest ich przesuszenie i uwrażliwienie - szczególnie najniższych partii
włosów. Dzięki systematycznemu używaniu tego eliksiru stały się znacznie bardziej
wygładzone, nawilżone i odżywione oraz mają ładny połysk. Produkt znakomicie
je uelastycznił, sprawił że wyglądają na zdrowe i zadbane, są miękkie i przyjemne
w dotyku. Włosów w dalszym ciągu nie zapuszczam, wręcz przeciwnie - staram
się utrzymywać określoną długość, ale dzięki temu Eliksirowi mogę wydłużyć
 okres między wizytami u fryzjera, ponieważ końcówki wyglądają niemal jak właśnie
 po świeżym podcięciu :-) Zyskuje na tym cały wygląd fryzury, ponieważ włosy
łatwiej i ładniej się układają.


Pojemność 75 ml, cena regularna około 25-30 złotych.
Dostępne w drogeriach i marketach, w tym także internetowych.
Ja kupiłam Eliksir w promocyjnej cenie 19,90 i warto na taką ofertę polować.


Podsumowanie

Eliksir "Ultimate Color" to mój bezapelacyjny hit ostatnich tygodni w pielęgnacji
włosów. Zauważyłam znaczną różnicę w kondycji włosów pomiędzy stosowaniem
 tego Eliksiru, a innym podobnym produktem posiadającym jednak znacznie uboższy
w oleje skład. Jeśli używacie tego typu kosmetyków, szczerze polecam Wam
wypróbowanie go. Moim zdaniem polubią go zarówno włosy które wymagają
szczególnie intensywnej pielęgnacji, jak i te, które cieszą oko prawdziwie zdrowym
wyglądem.

 Ja kiedyś skusze się jeszcze na Eliksir Odżywczy Elseve od L'Oreal, ponieważ
wydaje mi się, że skład też ma nie najgorszy, no i mam słabość do ładnych buteleczek :-)





Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)