28 lutego 2015

Yves Rocher - Balsam ochronny na zimę do rąk z masłem karite


Nie mogę obejść się bez produktów do pielęgnacji rąk i sięgam po nie systematycznie
 o każdej porze roku, dnia, a czasem nawet nocy :-) Tubkę kremu znajdziecie w mojej
torebce, w samochodzie, a w domu mam ich nawet kilka do wyboru. Jakiś czas temu,
podczas zakupów w sklepie Yves Rocher zwróciłam uwagę na kosmetyk do pielegnacji
rąk właśnie, wyróżniający się wśród innych tego typu produktów nie tylko opakowaniem,
ale i konsystencją. I znalazłam swój ideał w tej kategorii, który to pokazywałam Wam
już w ulubieńcach stycznia. A ponieważ niewiele zostało go już w opakowaniu, pora
go Wam pokazać bliżej.

Yves Rocher
Balsam ochronny do rąk
na zimę z masłem karite


Opis producenta
Balsam ochronny na zimę z masłem karite to kosmetyk pielęgnacyjny do dłoni o 
skórze suchej i zniszczonej. Krem regeneruje i wygładza zniszczoną, narażoną na
 niekorzystne warunki atmosferyczne zwłaszcza zimą skórę, ogranicza pęknięcia skóry
 rąk oraz doskonale chroni skórę przed zimnem i wiatrem. Konsystencja bogatego 
balsamu otula dłonie i zapewnia uczucie komfortu już po pierwszej aplikacji. Formuła 
balsamu bazuje na maśle karite o właściwościach odbudowujących i regenerujących
 oraz na wyciągu z arniki, który działa ochronnie na skórę. Składniki: wyciąg z arniki 
bio - właściwości ochronne, masło karite - właściwości regenerujące, olejek jojoba, 
olejek kokosowy, gliceryna w 100% roślinna, wosk carnauba (pozyskiwany z liści
 kopernicji).


Moim okiem

Balsam znajduje się w płaskim, plastikowym pudełeczku z zakręcanym wieczkiem.
 Opakowanie jest niewielkie, poręczne i wygodne w użyciu, pozwala także na zużycie
produktu do samego końca. Szata graficzna bardzo przyjemna dla oka.

Balsam ma kremową barwę, oraz wyjątkowo gęstą i treściwą jak na produkt do 
pielęgnacji dłoni konsystencję, która jest niewątpliwie jednym z jego atutów.

Zapach jest bardzo przyjemny. Lekko słodkawy, będący połączeniem subtelnego aromatu
 masła karite oraz nut kwiatowo-ziołowych. Ciekawy, nie nachalny,umilający aplikację.
Ponieważ jestem dosyć wrażliwa na zapachy, gdzieś daleko w tle wyczuwam także
alkohol, który znajdziemy w składzie tego balsamu zapewne jako konserwant.


Mimo dosyć zbitej konsystencji balsamu używa się bardzo przyjemnie. Łatwo nabiera
się z opakowania i mam wrażenie, że pod wpływem ciepła dłoni staje się kremowy i
delikatny, dzięki czemu bardzo wygodnie aplikuje się go na skórę. Wchłania się
błyskawicznie.

Moje dłonie po jego użyciu są odczuwalnie nawilżone, odżywione i wygładzone,
oraz wyjątkowo miękkie i przyjemne w dotyku. Balsam dobrze sobie radzi ze
 wszystkimi szorstkimi miejscami i koi spierzchnięte dłonie. Tworzy przy tym
na skórze delikatną warstwę ochronną, która nie ma jednak nic wspólnego z
 tłustym filmem który pozostawiają niektóre kosmetyki do pielęgnacji.

Świetnie działa także na skórki wokół paznokci i rzeczywiście w porównaniu do
innych podobnych produktów których do tej pory używałam lepiej radzi sobie z
 zabezpieczaniem przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi i nie tylko.

W składzie znajdziemy między innymi glicerynę, olej kokosowy, olej jojoba,
masło shea, wosk carnauba, wyciąg z arniki. Na marginesie dodam, że skład
został ukryty pod główną górną etykietą i przez chwilę pomyślałam, że
producent go nie zamieścił. 


Pojemność 50 ml, cena regularna 29 zł, ale często można go kupić znacznie
taniej w promocji. Dostępny w sklepach stacjonarnych i sklepie internetowym
Yves Rocher.


Podsumowanie

Jak wiecie, uwielbiam produkty do pielęgnacji ciała o gęstej i treściwej konsystencji,
 nie przypuszczałam jednak, że uda mi się znaleźć podobny kosmetyk dbający o moje
dłonie. Już od pierwszego użycia polubiłam jego bogatą, a jednocześnie przyjemną,
kremową, aksamitną i otulającą konsystencję, oraz właściwości pielęgnacyjne.

Kosmetyk ten w dosyć krótkim czasie pozytywnie wpłynął na stan moich dłoni, dzięki
czemu są one nie tylko wizualnie, ale i  odczuwalnie bardziej zadbane: nawilżone,
odżywione i wygładzone. Niewątpliwie jest to jeden z najprzyjemniejszych produktów
 do pielęgnacji rąk, jaki miałam okazję używać.

Minusy? Z pewnością cena regularna, która moim zdaniem jest zbytnio wygórowana
i niestety zniechęca do zakupu, na szczęście produkt ten dosyć często można nabyć
znacznie taniej w promocji. Ze względu na niewielką pojemność i gęstą konsystencję
 kosmetyk jest także mało wydajny - u mnie ma na to duży wpływ także przyjemność
 jego używania :-)

Ja z pewnością kupie ponownie, ale poczekam na promocję :-)



22 lutego 2015

Avon - Woda toaletowa "Ultra Sexy Pink"


Choć moja kolekcja zapachów jest spora, czasami nie mogę sobie odmówić zakupu
 kolejnego flakonika - zwłaszcza, kiedy przyciąga moją uwagę ładnym opakowaniem.

Przeglądając najnowszy katalog z kosmetykami firmy Avon zauważyłam nową
odsłonę zapachu Ultra Sexy - Ultra Sexy Pink, która oczarowała mnie swoim
 wyglądem. Przyznam, że na żywo prezentuje się równie ciekawie i ładnie :-)
 Na zapach składają się nuty maliny, peonii i piżma, które w tym przypadku
tworzą całkiem przyjemną dla nosa kompozycję.



Według producenta woda toaletowa Ultra Sexy Pink to wyjątkowe połączenie
 olejku malinowego, rozkwitającej peonii oraz szyfonowych akordów piżma.
Wspaniały zapach dla zalotnych i słodkich kobiet, który należy do kategorii
 owocowo-kwiatowo-piżmowej.

Szklany flakonik ozdobiony jest niezwykle uroczą, materiałową różową kokardką w
czarne kropeczki. Szata graficzna całości jest ciekawa i przyjemna dla oka, a przy
tym dosyć elegancka i nie pozbawiona odrobiny wesołości. Kolorem dominującym
jest uwielbiany przeze mnie delikatny, pudrowy róż.

Buteleczkę otrzymujemy zapakowaną w kartonowe pudełeczko, które nie jest
 zafoliowane.


W zapachu dominują owocowe nuty soczystej, dojrzałej maliny, które niemal idealnie
 łączą się z słodkim, kwiatowym aromatem peonii. Subtelny dodatek piżma znakomicie 
równoważy tą kompozycję sprawiając, że zapach choć dosyć słodki, nie jest jednocześnie
 mdły czy drażniący.

Ultra Sexy Pink ładnie rozwija się na skórze, stopniowo odkrywając przed nami 
poszczególne nuty zapachowe. Jest subtelnie, pastelowo, nieco pudrowo i 
bardzo malinowo, ale też nieco zalotnie i odrobinę zadziornie :-)

Zapach bardzo radosny, wdzięczny i moim zdaniem idealny na nadchodzącą wiosnę. 
Powinny polubić się z nim szczególnie amatorki malin i zapachów, w których to 
właśnie słodkie owoce wysuwają się na prowadzenie.

Zapach jest dosyć trwały, z pewnością nie utrzymuje się cały dzień, ale jest dobrze
wyczuwalny kilka godzin. Z upływem czasu staje się coraz bardziej subtelny.

Oczywiście opisałam tutaj moje subiektywne odczucia odnośnie tego zapachu
i zdaję sobie sprawę z tego, że każda z nas może odbierać go nieco inaczej.


Pojemność 50 ml, regularna cena katalogowa to 76 zł.
Dostępna od katalogu nr 03/2015 "Święto Kobiecości" - aktualnie w cenie
promocyjnej - 39,99 zł.



Podsumowanie

Do zakupu tej wody toaletowej skusił mnie uroczy wygląd flakonika, natomiast 
nie miałam szczególnie wysokich oczekiwań odnośnie samego zapachu. Jestem
 jednak miło zaskoczona, ponieważ kompozycja zapachowa z kuszącą, aromatyczną
 maliną na czele spodobała mi się na tyle, że wiedzie prym wśród używanych w
 tym miesiącu zapachów. Myślę, że chętnie powrócę do tego aromatu, szczególnie
 w sezonie malinowym :-)




******
Przypominam, że flakonik wody toaletowej Ultra Sexy Pink można zdobyć
biorąc udział w  Urodzinowym Rozdaniu - zapraszam :-)






19 lutego 2015

Isana - Krem do ciała "Odprężenie" do skóry suchej


W poprzednim poście pokazałam Wam moje niewielkie zakupy kosmetyczne i
największe zainteresowanie wzbudził nowy produkt do pielęgnacji ciała marki Isana.
Jak wiecie lubię kosmetyki tej marki, ponieważ można znaleźć wśród nich produkty o
nie najgorszych składach, w wielu wariantach zapachowych i wyjątkowo niskiej cenie.
Czy po raz kolejny znalazłam wśród nich swojego ulubieńca ?

Isana
Krem do ciała - skóra sucha
"Odprężenie"
Edycja limitowana


Opis producenta
Krem do ciała Odprężenie to idealna pielęgnacja suchej skóry. Pantenol skutecznie
poprawia zdolność wiązania wilgoci wewnątrz skóry, pomaga utrzymać równowagę
nawilżenia skóry i chroni ją przed wysuszeniem. Specjalna formuła pielęgnacyjna
z bogatym w składniki odżywcze masłem shea, olejem kokosowym i gliceryną 
intensywnie odpręża skórę. Kwiatowe i drzewne nuty łączą się ze szczyptą wanilii,
tworząc zmysłową kompozycję zapachową i pozostawiając przyjemne odczucie.
Krem do ciała łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy.

Moim okiem

Krem znajduje się w plastikowym, charakterystycznym dla podobnych produktów tej 
marki opakowaniu. Ma ono sporą, bo aż 500 ml pojemność, a zastosowanie takiego
 prostego pojemniczka z zakrętką umożliwia zużycie produktu do samego końca. 
Pod zakrętką znajdziemy fabryczną folię ochronną, co jest dużym plusem, ponieważ
mamy pewność, że krem nie był wcześniej otwierany. Biało-turkusowa szata graficzna
 opakowania jest bardzo przyjemna dla oka.


Produkt ma niezbyt gęstą konsystencję, która przypomina mi lekki balsam, lub nawet
lotion do ciała. Nie ukrywam, że liczyłam na to, iż krem będzie jednak nieco bardziej
gęsty i treściwy.

Zapach został określony przez producenta jako połączenie nut kwiatowych i drzewnych
 ze szczyptą wanilii. Rzeczywiście, już w momencie otwarcia opakowania możemy wyczuć
 dosyć intensywną kompozycję zapachową, w której na prowadzenie wysuwają się słodkie
aromaty kwiatowe, przełamane nutami drzewnymi i korzennymi, które zdecydowanie
zdominowały zapach wanilii. Moim zdaniem zapach ten nie każdemu przypadnie do gustu.
Nie oznacza to, że jest brzydki - wprost przeciwnie, ale z pewnością dosyć specyficzny.
 Dodatkowo jest raczej intensywny i dosyć długo utrzymuje się na skórze. Po nałożeniu
na większą powierzchnię ciała staje się dla mnie niestety męczący.


Jak już wspominałam, konsystencja kremu jest niezbyt gęsta i bardzo lekka. Nakłada się
 łatwo, dosyć szybko wnika w skórę i nie pozostawia żadnej tłustej warstwy..

Krem przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej, ale nie jestem przekonana, czy
zapewni jej odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia. Ja posiadam skórę normalną
i w moim przypadku jego właściwości pielęgnacyjne są zadowalające. Po użyciu kremu
skóra jest przyjemna w dotyku, miękka, wygładzona i nawilżona.

W składzie znajdziemy między innymi glicerynę, pantenol, masło shea i olej kokosowy.
 Nie zawiera parafiny.

Skład
( kliknij aby powiększyć )


Krem ma pojemność 500 ml, w cenie regularnej kosztuje 9,99 zł.
Dostępny wyłącznie w drogeriach Rossmann. Ponieważ jest to edycja limitowana,
 nie wiadomo jak długo będzie w sprzedaży. Ja kupiłam go w cenie promocyjnej
za 6,99 zł. Dostępny jest również krem do rąk z tej samej serii, dostępny w 
wygodnym opakowaniu z dozownikiem.



Podsumowanie

Ten krem marki Isana niestety nie zostanie moim ulubieńcem. Mimo iż nie można 
mu odmówić właściwości nawilżających i wygładzających skórę, w porównaniu do 
mojej ulubionej wersji z masłem shea i kakao brakuje mi efektu subtelnego natłuszczenia, 
oraz odczuwalnego odżywienia i regeneracji. Nie do końca polubiłam się z nutą zapachową, 
która choć niewątpliwie jest bardzo ciekawa, przy dłuższym stosowaniu staje się niestety
drażniąca. Także konsystencja niezbyt przypadła mi do gustu, liczyłam bowiem, że krem
 będzie bardziej gęsty i treściwy. Ja tej wersji ponownie nie kupię, ale jeśli Wy lubicie
kosmetyki do pielęgnacji ciała o rzadszej konsystencji i kwiatowo-drzewnych aromatach,
to zachęcam do wypróbowania tego kremu. Isana oferuje w tym przypadku jak zwykle 
sporą pojemność za niewielką cenę i wyjątkową wydajność.

Kto się skusi na ten lekki krem o zmysłowym zapachu ?



15 lutego 2015

Co nowego kupiłam ?


Jak już wiecie, jednym z moich postanowień na ten rok było ograniczenie zakupu
 nowych produktów, celem uszczuplenia posiadanych zapasów.

Od stycznia rzeczywiście nie przybyło mi zbyt wiele kosmetyków, ponieważ
trzymałam się listy zakupowej, ale co nieco z chęcią przygarnęłam :-)


A dokładnie:


Bourjois
Fajny duet składający się z Wody micelarnej do demakijażu twarzy i oczu, oraz 
Nawilżającego żelu pod prysznic o zapachu kwiatów błękitnej laguny. Zestaw był 
dostępny w drogeriach Rossmann i aptekach sieci Super Pharm, do tej drugiej niestety
 na chwilę obecną nie mam dostępu, więc pozostało mi poszukiwanie w Rossmannach :)
 Rozchodził się niczym świeże bułeczki, ale w końcu udało mi się go kupić za 13,99 zł.


Petal Fresh Organics
W jednej z największych w mojej okolicy drogerii Rossmann wypatrzyłam nowość -
kosmetyki organiczne do pielęgnacji włosów zupełnie mi nieznanej marki Petal Fresh.
Nigdy dotąd nie używałam takich produktów, dlatego skusiłam się na serię nawilżającą
z wyciągiem z aloesu i cytrusów. Każdy w cenie 19,90 zł.


Isana
W koszyku z zakupami znalazły się dwa produkty z edycji limitowanych -
słynny już żel pod prysznic i krem do ciała o kuszącej nazwie "Odprężenie".
Żel kosztował 2,99 zł a krem do ciała był w promocji i zapłaciłam za niego 6,99 zł.

Rexona
Mój wzrok przyciągnęła nowa wersja antyperspirantu Rexony "Tropical" w ślicznym,
 różowym opakowaniu i równie przyjemnym zapachu. Liczę, że pojawi się także w 
aerozolu. Cena promocyjna 6,99 zł.


Rimmel
Podkład w nowej odsłonie - Lasting Finish 25 H Nude, który zapowiada się
obiecująco, choć oczywiście na ostateczną opinię przyjdzie jeszcze czas, 26,99 zł.

Puder kryjąco-matujący Lasting Finish 25 H w przyjemnym dla oka opakowaniu,
z dołączoną gąbeczką. O podkładzie z tej serii pisałam tutaj i jest on jednym z moich
ulubieńców wśród tego typu kosmetyków, więc i w pudrze pokładam duże nadzieje :-)
W cenie regularnej kosztuje 34 zł, ale w Hebe jest aktualnie w promocji i można go
kupić 10 złotych taniej.



Mam jeszcze w planach zakup kilku kosmetyków, ale prawdopodobnie poczekam
z tym do marca, ponieważ mam urodziny i zrobię sobie miły prezent :-)



12 lutego 2015

Wella - Wellaton 2w1 Color Cream "Special Blondes" odcień 12/0 Bardzo jasny blond - efekty farbowania


Dawno nie było postu o farbowaniu włosów, ba, żadnego postu o włosach nie było.
Pewnie dlatego, że ostatnio wróciłam do jednej z moich ulubionych i niezawodnych
farb, czyli L'Oreal Excellence  i dopiero w tym tygodniu postanowiłam wypróbować
kupioną jeszcze w ubiegłym roku nową wersję Wellatonu. No i poza tym sama jednak
nie jestem w stanie zrobić zdjęcia swoim włosom, zwłaszcza w pewnej odległości, a
chętni nie zawsze są obecni wtedy, kiedy potrzeba :-) Mam jednak cichą nadzieję, że
powolutku się to zmieni i podobne posty będą gościły tutaj częściej.

Dzisiaj zatem nowy
Wellaton 2w1 Color Cream w odcieniu 12/0 Bardzo jasny blond


Opis producenta:
Krem koloryzujący Wellaton Color Cream to rewolucyjna technologia w koloryzacji,
 która zapewnia hipnotyzująco intensywny kolor, z którym nie będziesz niezauważona! 
Do kremu dołączono reaktywator koloru do zastosowania 15 dni po farbowaniu, który 
sprawia, że kolor wnika jeszcze głębiej we włosy, a w konsekwencji zwiększa 
intensywność Twojego odcienia nawet do 6 tygodni !

Opakowanie zawiera:
- tubkę z Kremem koloryzującym
- butelkę z aplikatorem z Emulsją aktywującą
- saszetkę z Aktywatorem koloru
- dwie saszetki z Kuracją intensywnie nabłyszczającą 
- dwie pary rękawiczek
- instrukcję użycia


Jak widać, w opakowaniu znajdziemy aż dwie saszetki z Kuracja nabłyszczającą,
 oraz saszetkę z Aktywatorem koloru. Według producenta zawartość mamy używać 
w następujący sposób: w dniu koloryzacji bezpośrednio po farbowaniu nakładamy 
na włosy jedną saszetkę Kuracji nabłyszczającej która zwiększa blask włosów, w 
piętnastym dniu po koloryzacji stosujemy Reaktywator koloru, czyli dodatkowy
pigment, którego zadaniem jest wydobycie intensywności odcienia, a trzydzieści dni 
po koloryzacji nakładamy drugą saszetkę Kuracji nabłyszczającej aby zatrzymać
blask we włosach. Saszetki są oznaczone odpowiednimi numerami, wskazującymi
w którym dniu po koloryzacji należy je stosować.


Skład

Dzięki zastosowaniu buteleczki z aplikatorem przygotowanie farby wydaje się 
być banalnie proste, wystarczy do znajdującej się tam emulsji wycisnąć zawartość
tubki z kremem koloryzującym i dobrze wymieszać. Muszę przyznać, że w tym
przypadku krem koloryzujący jest bardzo gęsty i musiałam dosyć długo potrząsać
buteleczką, ponieważ oba składniki nie chciały się połączyć w idealną konsystencję.
Gdybym jeszcze kiedyś sięgnęła po tą farbę, chyba wymieszam zawartość przy
użyciu tradycyjnej miseczki i pędzla do farbowania.

Ostatecznie farba ma średnio gęstą i dosyć przyjemną kremową konsystencję, która
wygodnie się aplikuje i nie spływa z włosów. Zapach jest raczej typowy dla tego
typu produktów, ale farba jest też delikatnie perfumowana, dzięki czemu nie jest
 on aż tak uciążliwy podczas procesu farbowania.

Po farbowaniu włosy były w dosyć dobrej kondycji, a aplikacja dołączonej do
opakowania Kuracji nabłyszczającej nadała im dodatkowej miękkości i blasku.
Produkt nie spowodował u mnie podrażnienia skóry.

Efekty
( wybrałam zdjęcia, które niemal idealnie oddają rzeczywisty kolor )


Farbę jak zwykle nałożyłam najpierw wyłącznie na odrosty, a następnie
dosłownie kilka minut przed ostatecznym spłukaniem masowałam całość włosów
 aż do spienienia przy użyciu niewielkiej ilości wody. Moje włosy bardzo potrzebowały
 takiego odświeżenia koloru na całej ich długości, ponieważ miałam tym razem
wyjątkowo duży ciemny odrost, a włosy w okolicy nasady miejscami brzydko zżółkły.

Farba dobrze poradziła sobie z rozjaśnieniem samych odrostów, a kolor na całej
długości włosów jest bardzo równomierny. Rzeczywiście otrzymałam bardzo
jasny, ciepły i pełen blasku blond, który na żywo bardzo ładnie się prezentuje. 
Ten odcień nie nadaje żadnych srebrnych czy popielatych tonów. 

Wellaton 2w1 Color Cream kosztuje około 25-27 złotych i kupicie go niemal w
każdej drogerii oraz markecie. Do wyboru jest aż 20 odcieni, które możecie
zobaczyć tutaj


A ja się teraz zastanawiam, czy w 15 dniu od koloryzacji zastosować ten
Aktywator koloru, czy raczej go sobie darować.... :-) Pamiętacie może taką
farbę Safira - również marki Wella - która jakiś czas temu była w sprzedaży ale
została wycofana ? Tam też był dołączony taki aktywator i po jego użyciu włosy
 miałam jak kurczątko :-) Cóż, zastanowię się :-)



7 lutego 2015

Astor - Korektor Perfect Stay 24h + Perfect Skin Primer


Korektor jest podstawą mojego makijażu, zwłaszcza jeżeli chodzi o okolice oczu.
O ile wiosną czy latem sięgam raczej po dosyć lekkie produkty rozświetlające, o tyle
 w okresie jesiennym i zimowym nie obędzie się bez korektora o mocniejszym kryciu,
 który poradzi sobie z moimi mało estetycznymi cieniami pod oczami. A jeżeli w
dodatku nie sprawia problemów podczas aplikacji, posiada właściwości delikatnie
rozświetlające i nie podkreśla zmarszczek, może stać się jednym z moich
kosmetycznych ulubieńców.

Najnowszy korektor marki Astor Perfect Stay 24H+Perfect Skin Primer spełnia w
moim przypadku niemal wszystkie te wymagania i dlatego pora o nim wspomnieć.




Opis producenta
Potrzebujesz idealnej cery, która trwa? Poznaj nowy korektor Astor Perfect Stay 24H
plus Perfect Skin Primer! Natychmiast zapewnia idealne, pełne krycie, trwałe do 24 h.
Wyjątkowa, długotrwała formuła z bazą przygotowuje skórę na makijaż i przedłuża
jego trwałość. Najnowszy korektor marki Astor jest odporny na ścieranie, kryje cienie
i niedoskonałości jednym pociągnięciem i na długo, posiada wyjątkowo miękki aplikator
i nieskazitelnie wtapia się w skórę.

Moim okiem

Korektor znajduje się w plastikowym, charakterystycznym dla tego typu kosmetyków
opakowaniu. Ta część opakowania w której się znajduje jest w pełni przezroczysta, co
pozwala nam kontrolować jego zużycie. Szata graficzna jest prosta, ale dosyć elegancka,
a napisy mimo bardzo częstego używania nie ścierają się.

Korektor posiada miękki i bardzo przyjemny aplikator, dzięki któremu możemy
precyzyjnie i wygodnie nakładać go na twarz. Plusem jest także fakt, że nabiera
on jednorazowo niewielką, a jednocześnie wystarczającą ilość produktu.


Konsystencja bardzo kremowa, ale nie ciężka. Według mnie korektor nie posiada
zapachu. Dostępny jest w dwóch odcieniach: Ivory 001 i Sand 002, ja wybrałam ten
 nieco ciemniejszy i na obecną chwilę jest to odcień idealny dla mnie. Ivory jest
bardzo jasny, myślę więc, że spodoba się tym z Was, które poszukują korektorów
- zwłaszcza pod oczy - o jaśniutkim odcieniu.


Korektor nakładam punktowo aplikatorem, a następnie delikatnie wklepuję palcami,
lub znacznie rzadziej rozcieram pędzlem. Jak już wspomniałam, aplikuje się łatwo i
 wygodnie, a kremowa konsystencja dobrze stapia się ze skórą. Przy jednej warstwie
 uzyskujemy całkiem niezłe krycie na poziomie średnim, a w razie potrzeby możemy 
je stopniować.

Nałożony pod oczy bardzo dobrze radzi sobie z maskowaniem wszelkich cieni i 
innych niedoskonałości. Nie waży się, nie roluje, nie podkreśla zmarszczek i nie 
ciemnieje. Daje efekt subtelnego rozświetlenia i świetnie ujednolica kolor skóry. 
Nie wysusza delikatnych okolic oczu oraz nie podrażnia ich. Dobrze współpracuje
 z różnymi podkładami. Jest dosyć trwały, nie ściera się i nie "znika", utrwalony
delikatnie pudrem wytrzymuje niemal cały dzień.


Jedna warstwa:




Pojemność 6,5 ml, należy zużyć w ciągu 24 miesięcy od otwarcia.
Cena regularna to około 30 złotych, w promocji można go nabyć znacznie taniej.
Dostępny w drogeriach Rossmann, Hebe, Natura i innych.


Podsumowanie

Jestem z tego korektora bardzo zadowolona. Nie tylko całkiem nieźle radzi sobie 
z zakrywaniem moich cieni pod oczami, neutralizuje wszelkie zasinienia, dopasowuje 
się do kolorytu skóry i delikatnie rozświetla, ale także rewelacyjnie ukrywa wszelkie
oznaki zmęczenia. W znaczący sposób poprawia wygląd okolic oczu sprawiając, że
wyglądają bardziej zdrowo i promiennie. Nadaje się także do zakrywania innych
niedoskonałości naszej cery, choć moim zdaniem najlepiej sprawdzi się w roli
korektora pod oczy właśnie.

Jest to niewątpliwie jeden z lepszych drogeryjnych korektorów jakich używałam
i choć mam jeszcze kilka innych czekających w kolejce do wypróbowania,
to wysoce prawdopodobne jest, że ten będzie mi towarzyszył dosyć długo :-)





5 lutego 2015

Yves Rocher - oferta stacjonarna na luty

Kiedy pod koniec każdego miesiąca wyciągam ze skrzynki ofertę dla posiadaczy 
Karty Klienta Yves Rocher z ciekawością oglądam, jakie tym razem ciekawostki
na mnie czekają :-) Lutowa ulotka mi się spodobała.
  

W tym miesiącu oferta przedstawia się następująco:


Przy dowolnym zakupie za minimalną kwotę 6,90 zł otrzymamy za symboliczny grosik 
Żel pod prysznic i do kąpieli z serii Les Plaisirs Nature o wybranym przez siebie
zapachu i pojemności 400 ml. Ja wybrałam malinę.

Jeśli zrobimy zakupy za minimalną kwotę 59 zł, otrzymamy zestaw trzech pudełek
 do przechowywania.


Dodatkowo przy zakupie dowolnego kremu przeciwzmarszczkowego otrzymamy 
pełnowymiarowy Rozświetlający roll-on pod oczy o wartości 69 zł.

Do wykorzystania także zniżka -40% na dowolny kosmetyk, niestety jak zwykle
te oznaczone zielonym punktem jej nie podlegają.



Przyznam, że ta oferta wpasowała się idealnie w moje aktualne potrzeby, chciałam
kupić bowiem krem do twarzy i to najlepiej o działaniu rozświetlającym. Skusiłam
 się zatem na produkt z najnowszej serii, która pojawiła się w sprzedaży pod koniec 
stycznia - Krem Serum Vegetal "Zmarszczki i blask" w cenie promocyjnej 45 zł i 
rzeczywiście za grosik otrzymałam roll-on pod oczy z tej samej serii, który w cenie 
regularnej kosztuje 69 zł. 



Niestety, tak jak podejrzewałam promocje z obu stron ulotki nie łączyły się, więc zakup
kremu nie powodował automatycznego otrzymania żelu, nadal musiałam dobrać sobie
inny, dowolny kosmetyk za minimum 6,90 zł. Wzięłam więc z półki produkt do włosów
za 9,90 zł - Odżywkę do włosów suchych z wyciągiem z owsa.

Kolorowe pojemniki mnie zupełnie nie zainteresowały. Gdyby jeszcze były wykonane
z kartonu albo materiału może bym się zastanowiła, ale były z tworzywa sztucznego
i nie podobały mi się - w każdym razie dobrze, że mogłam zobaczyć je na żywo w 
sklepie. Choć oczywiście jest to kwestią gustu :-)


Kto skorzysta z oferty w tym miesiącu ?




3 lutego 2015

Schwarzkopf Gliss Kur - Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi "Ultimate Color"

W ścisłej siódemce kosmetycznych ulubieńców stycznia znalazł się między innymi
produkt do pielęgnacji włosów - Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi Gliss Kur, który
bardzo Was zainteresował, dlatego w pierwszej kolejności jego przedstawię bliżej.

Tego typu kosmetyków używam od bardzo dawna, głównie do zabezpieczania
końcówek i nie wyobrażam już sobie bez nich pielęgnacji włosów. Chętnie sięgam
po nowe dla mnie produkty, zwłaszcza cieszące się dosyć dobrą opinią.

Eliksir kupiłam jeszcze w ubiegłym roku i po niezbyt długim - całe szczęście - pobycie
na półce z zapasami stał się moim, a raczej moich włosów, absolutnym ulubieńcem.


Schwarzkopf
Gliss Kur
Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi
do włosów farbowanych i z pasemkami
"Ultimate Color"


Opis producenta
Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi przeznaczony do włosów farbowanych oraz
z pasemkami. Chroni kolor oraz zapewnia miękkie i lśniące włosy. Nie pozostawia
resztek obciążających włosy. Trzy sposoby stosowania: przed myciem włosów, 
bez spłukiwania po myciu, na suche włosy jako wykończenie. Należy wycisnąć
1-2 porcje produktu i nałożyć na włosy od ich środkowej części aż po same końce.

Moim okiem

Eliksir znajduje się w plastikowym, transparentnym opakowaniu zakończonym 
dozownikiem z pompką. Opakowanie jest niewielkie i poręczne, a dzięki zastosowaniu 
dozownika także bardzo wygodne w użyciu. Końcówkę możemy blokować poprzez
 lekkie przekręcenie jej, co jest dosyć przydatne w niektórych sytuacjach - mamy
pewność, że produkt nie wyleje się nawet podczas przechowywania opakowania w
pozycji leżącej. Całość utrzymana jest w złoto-czerwonej, przyjemnej dla oka
kolorystyce. Dozownik działa bardzo sprawnie i pozwala na wydobycie jednorazowo
 niewielkiej ilości produktu, dzięki czemu jest nie tylko higieniczny ale i oszczędny.



Konsystencja produktu - jak łatwo się domyślić :) - jest typowo olejkowa.
Eliksir ma intensywnie słoneczny, wręcz bursztynowy kolor i bardzo ładny zapach,
 który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Dosyć trudny do określenia, bowiem jest i
lekko kwiatowy i delikatnie świeży. W każdym razie bardzo subtelny i wyczuwalny
jedynie po bezpośrednim wydobyciu produktu z buteleczki, podczas aplikacji na
włosy niemal zupełnie zanika.


Eliksir ma bardzo przyzwoity skład. Poza dwoma silikonami, w tym jednym lotnym
 a drugim zmywalnym łagodnym szamponem, mamy filtr UV oraz: olej słonecznikowy,
olej z pestek moreli, olej sezamowy, oliwę z oliwek, olej ze słodkich migdałów, olej
makadamia, olej arganowy oraz olej z maruli ( który to olej swoją drogą bardzo mnie
zainteresował swoimi właściwościami ).


Według producenta Eliksir możemy stosować na trzy sposoby: przed  myciem włosów,
 na wilgotne włosy po myciu bez spłukiwania, oraz na włosy suche jako wykończenie
fryzury.

Ja używam go wyłącznie bezpośrednio po każdym myciu włosów, nakładając mniej
więcej od połowy ich długości, ze szczególnym uwzględnieniem końcówek.
Wyciskam  jedną porcję produktu, rozprowadzam ją na dłoniach, a następnie delikatnie
wcieram we włosy. Eliksir jest niezwykle wydajny, w przypadku moich włosów o długości
 do ramion wystarczy jedna kropla, więc opakowanie wystarczy mi na dosyć długo.
Produkt bardzo łatwo rozprowadza się na włosach i szybko w nie wnika, mam takie
wrażenie, że otula je tworząc dodatkowo warstwę ochronną, nie ma jednam mowy o
efekcie tłustych czy lepiących włosów. Nie obciąża ich i nie powoduje konieczności
  szybszego mycia.

Działanie jest rewelacyjne. Moje włosy są jak wiecie systematycznie poddawane
zabiegom farbowania, nie unikam także suszarki czy lokówki, więc największym
problemem jest ich przesuszenie i uwrażliwienie - szczególnie najniższych partii
włosów. Dzięki systematycznemu używaniu tego eliksiru stały się znacznie bardziej
wygładzone, nawilżone i odżywione oraz mają ładny połysk. Produkt znakomicie
je uelastycznił, sprawił że wyglądają na zdrowe i zadbane, są miękkie i przyjemne
w dotyku. Włosów w dalszym ciągu nie zapuszczam, wręcz przeciwnie - staram
się utrzymywać określoną długość, ale dzięki temu Eliksirowi mogę wydłużyć
 okres między wizytami u fryzjera, ponieważ końcówki wyglądają niemal jak właśnie
 po świeżym podcięciu :-) Zyskuje na tym cały wygląd fryzury, ponieważ włosy
łatwiej i ładniej się układają.


Pojemność 75 ml, cena regularna około 25-30 złotych.
Dostępne w drogeriach i marketach, w tym także internetowych.
Ja kupiłam Eliksir w promocyjnej cenie 19,90 i warto na taką ofertę polować.


Podsumowanie

Eliksir "Ultimate Color" to mój bezapelacyjny hit ostatnich tygodni w pielęgnacji
włosów. Zauważyłam znaczną różnicę w kondycji włosów pomiędzy stosowaniem
 tego Eliksiru, a innym podobnym produktem posiadającym jednak znacznie uboższy
w oleje skład. Jeśli używacie tego typu kosmetyków, szczerze polecam Wam
wypróbowanie go. Moim zdaniem polubią go zarówno włosy które wymagają
szczególnie intensywnej pielęgnacji, jak i te, które cieszą oko prawdziwie zdrowym
wyglądem.

 Ja kiedyś skusze się jeszcze na Eliksir Odżywczy Elseve od L'Oreal, ponieważ
wydaje mi się, że skład też ma nie najgorszy, no i mam słabość do ładnych buteleczek :-)





Etykiety:

recenzja (180) ulubione kosmetyki (136) codzienność (101) zakupy (83) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (46) włosy (40) pielęgnacja włosów (37) Rossmann (29) książki (28) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) pielęgnacja twarzy (20) przemyślenia (20) filmy (19) promocje (19) farby do włosów (18) pielęgnacja ciała (17) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Isana (12) Maybelline (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) Biedronka (8) szampon do włosów (8) Bielenda (7) Nivea (7) krem do twarzy (7) kremy (7) maska do włosów (7) regeneracja (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) krem do rąk (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Święta (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Biovax (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) Douglas (2) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) stylizacja włosów (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)