30 marca 2013

Wesołych Świąt!

Jaj przepięknie malowanych,
Świąt wesołych, roześmianych.
W poniedziałek kubeł wody.
Szczęścia, zdrowia oraz zgody.
WESOŁEGO ALLELUJA!


29 marca 2013

Zima na Wielkanoc

Choć za oknem znowu zima w natarciu, przygotowania świąteczne trwają.
Ciasto kupione - ulubiona cukiernia na szczęście na zastrajkowała jak w dniu moich urodzin:-) i udało mi się kupić śliczny torcik Wielkanocny, babkę a także tradycyjny makowiec i sernik - pyszne!!! Skąd wiem? Bo niestety nie mogłam się oprzeć pokusie i spróbowałam:-) Łasuch ze mnie!

W piekarniku siedzą już sobie moje mięsiwa i rumienią się idealnie.
A jak pachnieeeee...

Pozostaje tylko ugotować i ufarbować jajka, a jutro przystroić i przygotować koszyczek wielkanocny. Urwałam dziś trochę ładnego bukszpanu u babci, więc będzie coś zielonego do dekoracji.
Jutro idziemy z koszyczkiem do kościoła, a potem do dziadków którzy z racji wieku i trudnosci w poruszaniu nie chodzą osobiscie na poświęcenie pokarmów - zawsze my dzielimy się z nimi tradycyjnym święconym jajeczkiem, dlatego zawsze przygotowywuję większy koszyczek:-)

W tym roku nieco spóźniłam się z wysianiem rzeżuchy, ale jakoś dała radę i  urosła ;-)

Świątecznych życzeń jeszcze nie składam - zostawiam sobie na jutro przyjemność napisania typowo świątecznego postu:-)

28 marca 2013

Na wariackich papierach

W domu praca wre. W zasadzie zdążyłam zrobić wszystko co sobie zaplanowałam. Pachnie czystością i świeżością, aż miło teraz mieszkać:-) Porządki nie ominęły też psiego legowiska z czego mój pupil nie był zbyt zadowolony. Przeszkadzał ile wlezie, ale dziś znalazłam na niego sposób i dostał olbrzymią wędzoną kość. Pomogło:-)

Byłam dziś także odebrać wyniki cytologii i jestem bardzo zadowolona - 
wyszła mi grupa I , hurrrrrrra :-)
Zawsze miałam dobrą cytologię, niemniej ilekroć ją wykonuję zawsze czekam jak na szpilkach na wynik. Teraz mogę na jakiś czas odetchnąć z ulgą i
 bardzo się cieszę!

Odkad jestem na naturalnym cyklu bardzo przetłuszczają mi się włosy i kondycja mojej skóry też pozostawia wiele do życzenia. Pojawiło się dużo niedoskonałości z którymi będę musiała zawalczyć. W tym temacie postawiłam na pewniaka i kupiłam Normaderm od Vichy:
Ten krem u mnie działa cuda. Dostałam przy zakupie kilka próbek wchodzących na rynek nowości kosmetycznych i będę testować, może coś przyda się na ciepłą porę roku - która mam nadzieję niebawem nadejdzie:-)

A jutro...jutro wyprawa po ciasto i uzupełnienie ostatnich zakupowych braków.

W zeszłym roku do przyozdobienia koszyczka użyłam borówki którą sami uzbieraliśmy podczas spaceru, w tym roku niestety zalega śnieg i jest tak zimno, że - przynajmniej w mojej okolicy - o zielonej borówce nie ma mowy.
Babcia ma w ogródku bukszpan, może z niego uda się coś wykombinować...

27 marca 2013

Blondynka sprząta...

...czyli ścierka w rękę, odkurzacz w ruch, mop w pogotowiu i do dzieła:-)

A to wszystko "okraszone" nowością od firmy "Milka", czyli ciastkami zakupionymi podczas wczorajszego wypadu zakupowego - zobaczyłam i nie mogłam sie oprzeć pokusie spróbowania:


A w tle różna muzyka sobie gra...



26 marca 2013

Ultra Doux "Sekrety Prowansji" - morela i olejek migdałowy

Daleko szukasz a blisko znajdziesz, czyli wreszcie udało mi się dzisiaj kupić nową serię Ultra Doux "Sekrety Prowansji". Szukałam w Rossmannie, w Naturze, w Realu i nic...a dziś spotkałam w Auchan który mam właściwie pod nosem.

Dostępne były wszystkie trzy rodzaje, czyli:

  • wersja pomarańczowa : morela z regionu Roussillon i olejek migdałowy - do włosów z tendencją do przesuszania,
  • wersja zielona: olejek eteryczny z rozmarynu i liść oliwny - do włosów normalnych,  
  • wersja fioletowa: olejek eteryczny z lawendy i róża z regionu Grasse - do włosów matowych.

Ja wybrałam zestaw z morelą i olejkiem migdałowym:

( szampon )
( odżywka )

Szampony dostępne były jedynie w większych, 400 ml opakowaniach, natomiast odżywki w klasycznych 200 ml.
Każdy produkt kosztował około 10 zł.

Póki co mogę wypowiedzieć się tylko odnośnie zapachu, który jest dosyć  intensywny, przyjemny, w moim odczuciu rzeczywiście morelowo - migdałowy, choć momentami zapachniało mi jakoś tak marcepanem :-) Od dziś wielkie testowanie!

Edit: kosmetyki widziałam już w Rossmannie :-)!

24 marca 2013

Mroźna pogoda zdrowia doda...

...ale czy aby na pewno? 

Zapewne się o tym niedługo przekonam, bo wczoraj wybrałam się na dłuuugi spacer z psiakiem. Oj, mroźno było! Ciepła czapka i szalik to obowiązkowe wyposażenie spacerowicza w ten weekend :-)
Pies oczywiście ze zdobyczą czyli patykiem, zachwycony i czekający na ulubioną zabawę pod tytułem "goń mnie" :-)

Wróciliśmy zmęczeni ale szczęśliwi i coś czuję, że psi przyjaciel czeka
dzisiaj na powtórkę :-) Zatem po obiedzie w drogę!

A ja podśpiewuję sobie :

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!

Szczypie w nosy, szczypie w uszy

Mroźnym śniegiem w oczy prószy,

Wichrem w polu gna!

Nasza zima zła!


22 marca 2013

Nicnierobienie i bolący ząb


Zaczyna boleć mnie ząb...
Ręce mi opadają - dopiero co na przełomie grudnia i stycznia wyleczyłam wszystkie zęby które tego wymagały! Mam jedynie nadzieję że do Świąt wytrzymam i będę mogła zająć się tym problemem dopiero początkiem kwietnia...i że nie spędzę Wielkanocy na ostrym dyżurze dentystycznym.

I chyba muszę troche odpocząć, bo wczoraj jadąc samochodem szukałam ulicy o nazwie "Widokowa" i okazało się że właśnie na niej byłam, tyle że przeczytałam ją jako "Windowsowa"- to chyba wpływ zbyt długiego przebywania przed komputerem...  I dopiero po chwili wpadłam na to, że raczej nie jest możliwe aby ulica się tak nazywała. Dziś nie robie nic. Odpoczywam. I może wreszcie obejrzę film "Odwróceni zakochani" który leży i czeka od paru dni:

Ta pogoda mnie dobija...miałam nadzieję że wczorajszy deszcz i plusowa temperatura spowodują zniknięcie zalegających resztek sniegu, ale nic z tego. Na dodatek słyszę, że zima nie zamierza tak szybko nas opuścić i przed nami kolejne opady białego puchu, a także minusowe temperatury. Świetnie. Ale na to niestety nic się nie poradzi, pozostaje albo narzekanie albo pogodzenie się z faktem że jest jak jest.


Wczoraj w  drodze powrotnej do domu wstąpiłam do Lidla i wypatrzyłam bardzo fajne nawilżane chusteczki odświeżające w małych, idealnych do torebki opakowaniach. Takie chusteczki zawsze się przydadzą, więc wzięłam po jednym opakowaniu z każdego zapachu bo cena była bardzo zachęcająca - 89 groszy za sztukę. Skusiłam się też na Świąteczny akcent - zajączka :-) Z tyłu na plecach "niesie" malutką doniczusię z kwiatuszkiem ale może wypełnię ją malutkimi jajeczkami:-)

( zajączek )
( chusteczki - od lewej:  melon, rumianek, pomarańcza, mentol )

  

20 marca 2013

Olga Rudnicka " Zacisze 13"

  O Oldze Rudnickiej i jej książkach dowiedziałam się stosunkowo niedawno i trochę mi wstyd z tego powodu, bo jej pierwsze powieści zostały wydane już kilka lat temu i zdobyły przez ten czas wielu czytelników. Postanowiłam nadrobić zaległości i z miłą chęcią sięgnęłam po jej książki, co wcale nie było takie łatwe bo w bibliotece cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem i trzeba swoje odczekać:-) 
Na poczatek udało mi się wypożyczyć "Zacisze 13" oraz "Zacisze 13. Powrót".
O czym są? 
 W skrócie można powiedzieć że o dwóch koleżankach i dwóch "zamordowanych trupach", czyli niesamowita i zaskakująca czarna komedia z wątkiem kryminalnym:-)

Marta ma za sobą smutną przeszłość i aby zapomnieć o swoim byłym mężu a także otrząsnąć sie po niedawnych przeżyciach przeprowadza się do Śremu, gdzie kupuje dom od starszego małżeństwa na ulicy Zacisze numer 13.
Jako nauczycielka historii podejmuje pracę w miejscowym liceum gdzie zaprzyjaźnia się z Anetą, nauczycielką biologii. I gdy wydaje się że wszystko zmierza ku dobremu i Marta może bez przeszkód wieść spokojne i beztroskie życie, te urocze dwie młode kobiety połączy wkrótce coś jeszcze. Dwa trupy. Na dodatek przeszłość Marty nie da o sobie zapomnieć i będzie musiała zmierzyć się z nią od nowa, pojawi się także na horyzoncie niespodziewana miłość:-) A w to wszystko wpleciona zagadka kryminalna dotycząca napadu i morderstwa sprzed osmiu lat...
Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Myślę że to typowo babski kryminał, w sam raz na poprawę humoru gdyż momentami można nieźle się pośmiać za sprawą głownych bohaterek i ich dialogów chociażby :-)
No i - jak na fankę psów przystało :-) - z radością przyjęłam fakt że w książce znalazał się i pies - Tofik :-) odgrywający całkiem niemałą rolę w tym całym zamieszaniu.
Skad się wzięły dwa "trupy", kto i dlaczego obserwuje dom Marty i co ma z tym wszystkim wspólnego Aneta trzeba już dowiedzieć się samemu :-)
Mam zamiar sięgnąć po wszystkie napisane do tej pory przez Olgę Rudnicką książki.
Póki co zabieram się do czytania kontynuacji losów uroczych bohaterek, a także ich
"upiornej tajemnicy":-)
Gorąco polecam!

W wirze pracy

Co by nie powiedzieć - mam pełne ręce roboty!

Zrobiłam sobie taki osobisty "plan zajęć" i trzymając się go skrupulatnie powinnam zdążyć ze wszystkim - chyba że wypadnie coś nieprzewidzianego, ale oby nie! Nie mogło w planie zabraknąć oczywiscie malutkiej przerwy na wieczorne czytanie, od tego już jestem uzależniona:-) Choćby jeden, dwa rozdziały - zwłaszcza że mam całkiem pokaźny stosik książek do przeczytania:
Intuicyjnie chyba zaczęłam od Olgi Rudnickiej i jej powieści " Zacisze 13" i to był strzał w dziesiątkę, bo już dawno się tak nie uśmiałam:-)

Na wolną chwilę czekaja też nowe gazetki:
Póki co zajrzałam tylko do "Twojego Stylu", bo w tym numerze kilka stron okazji rabatowych, czyli to co lubię najbardziej :-)

Dobrze że dziś zaświeciło słoneczko, może przybędzie mi energii :-)
Do roboty!




18 marca 2013

Nowy tydzień

I znowu poniedziałek, znowu od nowa.

Powolutku muszę zacząć rozplanowywać sobie przedświąteczne porządki.
A jest tego sporo i z większością muszę uporać się w tym tygodniu, gdyż w przyszłym obiecałam pomóc między innymi w zakupach moim babciom.
Trzeba się maksymalnie zmobilizować. A wszystko zapewne szło by szybciej i łatwiej gdyby pogoda dopisała...



17 marca 2013

Niedzielnie...

Ale dziś świeci piękne słoneczko!!!

Po obiedzie wybierzemy się na długi spacer z psem. My spalimy troszkę kalorii, a psiak się wybiega:-) Uwielbiam te nasze ,,rodzinne" spacery!

Wczoraj jak zwykle zajęłam się drobnymi porządkami w mieszkaniu, pojechaliśmy na zakupy, a potem leniuchowaliśmy i w sumie też trochę "wygrzewaliśmy się" po bardzo zimnym końcu tygodnia. W piątek zmarzłam okropnie. U mnie wiało tak, że z ledwością udało się utrzymać czapkę na głowie...

I się zdenerwowałam, bo...
Otrzymałam na maila informację od firmy Vichy o akcji testowania ich kremów - we wskazanych aptekach można odebrać bezpłatne próbki kremów w celu wypróbowania. Wyczytałam w wykazie aptek gdzie w mojej okolicy mogę taki zestaw odebrać i w sumie tylko niepotrzebnie się tam wybrałam...bo można się jedynie zdenerwować. Otóż albo darmowych zestawów "już nie ma", albo "nie ma i nie było takiej akcji", "my o takiej akcji nic nie wiemy", trzeba coś kupić", lub posiadać jakiś tajemniczy kupon o którym żadnej wzmianki nie znalazłam. Szok!!! Podkreślam, że chodziło o darmowy zestaw który otrzymywało się bez koniecznosci kupowania czegokolwiek! Rozumiem że mogło zabraknąć tych zestawów, z pewnością zainteresowanie jest duże, ale jak można twierdzić że się nie wie o co chodzi skoro apteka figuruje w spisie biorących udział w akcji? Chyba że ja czegoś nie rozumiem....
Zgłosiłam całą sprawę do Vichy ze wskazaniem aptek w których spotkała mnie ta sytuacja. Ciekawe jest też to,że owe zestawy zaczęły już krążyć w sprzedaży na Allegro.
Wszystkim, którym udało się odebrać taki zestaw bez problemów
gratuluję uczciwych aptek.
 A mowa o :




15 marca 2013

Goście, goście

Gdy na horyzoncie goście, w domu pustki a przydałoby się coś słodkiego do kawy, z pomocą przychodzi ciasto francuskie:-) 



Podczas wycinania tych ciasteczek przypomniały mi się świąteczne pierniczki:-)
I pomyśleć, że niedawno była Wigilia a już wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. Tylko pogoda za oknem zupełnie nie wiosenna....



14 marca 2013

Isana "Owoc granatu i figa"

Ponieważ krem do ciała Isana w wersji z oliwą z oliwek został moim ulubieńcem, postanowiłam kupić jeszcze jedno opakowanie.
 Poszłam w tym celu do Rossmanna, jednak mój wzrok przyciągnął krem z owocem granatu i figą i postanowiłam dla odmiany go wypróbować. 
( pojemność 500 ml, cena 9,99 )

Według producenta ten krem do ciała jest do pielęgnacji skóry suchej a oprócz ekstraktu z owocu granatu i figi zawiera także panthenol i masło shea, które dodatkowo chronią przed wysuszeniem. 
Nie zawiera silikonów, parabenów i olejów mineralnych.

Krem ma piękny i delikatny zapach który przez dłuższy czas utrzymuje się na skórze, bardzo lekką konsystencję - jak dla mnie jednak zbyt rzadką. Łatwo się rozsmarowywuje, u mnie nie wchłania się natychmiastowo i trzeba odczekać chwilkę, ale nie pozostawia tłustej warstwy. Nawilżenie jest odczuwalne, myślę jednak że w przypadku skóry bardzo suchej nie sprawdzi się. Zdecydowanym plusem jest wydajność ( używam codziennie a w pojemniczku nadal jest bardzo dużo produktu ),
pojemność a także przystępna cena. Sama aplikacja także jest bardzo przyjemna.


( po lewej krem z oliwą z oliwek, po prawej z figą i granatem )

Niestety, ja jednak wolę wersję z oliwą z oliwek. Ma gęstą konsystencję co bardzo przypadło mi do gustu, odczuwam intensywniejsze nawilżenie niż w przypadku wersji z granatem i figą - może to zasługa dodatku gliceryny i witaminy E. Wersja ''czerwona" może sprawdzi się u mnie lepiej latem. 
Jednak polecam oba te kremy, z całą pewnością są warte wypróbowania! 
Dostępność - wyłącznie Rossmann.



A u mnie zima...

....zima na całego!
Są jednak tacy, którzy bardzo się cieszą z prawdopodobnie ostatniego już 
w tym roku śniegu:-)
Zwłaszcza, jeśli na spacer jedzie się daleko samochodem, można duuużo biegać, a na miejscu pod śniegiem uda się odnaleźć wieeeelki patyk, bo to bardzo ważny element udanego spaceru!

Trochę śniegu a ile psiej radości i zabawy :-)


13 marca 2013

I po wizycie

Jestem zaskoczona. Nie jest źle, wręcz przeciwnie - jest dobrze!

Plamienie niczym za dotknieciem czarodziejskiej różdżki zniknęło koło południa i wszystko się uspokoiło. Ginekolog spokojnie mnie wysłuchał, a ponieważ wie że ciężki ze mnie przypadek medyczny, podszedł do wszystkiego ze szczególnym zainteresowaniem :-)
Podczas usg okazło się, że jestem w okresie okołoowulacyjnym i najprawdopodobniej stąd to pobolewanie i krótkotrwałe plamienie.
I nie było by w tym absolutnie nic dziwnego, gdyby nie to, że nigdy wczesniej nie miałam aż tak widocznych i odczuwalnych objawów owulacji...
Choć nie powiem żeby mi to nie pasowało. Dawniej aby stwierdzić moment owulacji musiałam chodzić na monitoring cyklu - mój organizm nigdy nie dawał mi w żaden sposób znać czy jest, czy nie i ewentualnie kiedy. A teraz po raz pierwszy objawy pokryły się z obrazem usg.

Zostało mi zrobione także badanie cytologiczne, w przyszłym tygodniu wynik.
Mam nadzieje że wyjdzie mi równie dobrze jak do tej pory.



Wizyta u ginekologa

Jak to dobrze, że umówiłam się do ginekologa akurat na dzisiaj...

Do pobolewania w podbrzuszu dołączyło plamienie, dziś znacznie mocniejsze niż wczoraj. Plus tej sytuacji jest jeden - lekarz nie będzie musiał wierzyć mi na słowo że je mam, widać gołym okiem. 

Cóż, sezon na wizyty w gabinecie ginekologicznym uważam za otwarty...

11 marca 2013

Pogodowa depresja

Tydzień zaczął się pracowicie i nic nie zapowiada, aby coś się w tej kwestii zmieniło do piątku. W zasadzie nie wiadomo w co ręce włożyć...

Muszę jednak koniecznie wygospodarować czas na wizytę u ginekologa.Już najwyższa pora się skontrolować i zrobić cytologię.

Mam zupełny brak nastroju, chyba dopadła mnie jakaś pogodowa depresja.

Przyniosłam dziś stosik nowych książek z biblioteki, bo na kolejne części sagi kryminalnej Camilli Lackberg przyjdzie mi chyba poczekać jakis czas...
Choć nie będzie w tym tygodniu zbyt dużo czasu aby sięgnąć po książkę, ten stosik w niewyjaśniony sposób wpływa na mnie relaksująco:-)

W międzyczasie sięgam po ekranizację tych cześci sagi które już przeczytałam - dziś chyba obejrzę ,,Księżniczkę z lodu".
I tak tylko się zastanawiam, czy nie mają tam w Szwecji przystojniejszych aktorów? Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie postać Patrika Hedströma czytając książkę... w mojej wyobraźni był taaaaaki przystojny... 
...tymczasem aktor wcielający się w jego rolę niekoniecznie:-)
Choć jak wiadomo gusta bywają różne:-)

9 marca 2013

Weekend i przekroczony limit kalorii...

Wczoraj - jak już wspominałam - pojechałam z  mężem i prezencikami z okazji Dnia Kobiet do naszych mam i babć. I gdzie nie weszliśmy, czekały na nas obficie zastawione słodkościami stoły ;-)
Patrzyłam zatem na obłędny tort orzechowy, sernik w polewie czekoladowej, biszkopt z bitą śmietaną i owocami, eklerki i ciasto drożdżowe babcinej produkcji - jeszcze ciepłe i z posypką tak jak lubię:-) Pyyyyszne!
Oj, najedliśmy się, nie ma co :-) A i do domu coś przywieźliśmy.
I nie ma co ukrywać, przyswoiłam chyba miesięczny limit słodkości...oj, pójdzie mi zdecydowanie nie tam gdzie by mogło....
Nie wspomnę o ilości słodyczy które sama wczoraj dostałam.Schowałam póki co poza zasięgiem wzroku, mam nadzieję ze dobierze się do nich mój mąż zanim mnie dopadnie jakaś chandra i postanowię pocieszać się czekoladą:-)

Dziś cały dzień spędziliśmy niczym dwa leniwce.
Nawet pupil - choć we wczorajszym słodkim obżarstwie nie uczestniczył :-) - od rana śpi, przeciąga się i mruczy jak niedźwiedź, robiąc sobie przerwy w spaniu tylko na spacery.

A ja biorę książkę do ręki i poczytam z przyjemnością...


...trzecią cześć Simona Becketta o Doktorze Davidzie Hunterze, wybitnym antropologu sądowym, któremu przyjdzie zapewne rozwiązać kolejną zagadkę w sprawie zagadkowego i makabrycznego morderstwa.

8 marca 2013

Dzień Kobiet :-)

 Dziś 8 marca czyli Dzień Kobiet :-)

Mam wolne, ale nie szykuję się na słodkie nicnierobienie.
Choć to, co mam na dziś od dawna już zaplanowane jest zdecydowanie bardzo miłą formą spędzania czasu wolnego.
Wybieram się wreszcie do fryzjera i przy okazji odwiedzę salon kosmetyczny, aby nadać kształt i wygląd moim brwiom:-)
A po powrocie wybieramy się z mężem do naszych mam i babć z drobnymi słodkimi upominkami z okazji dzisiejszego wyjątkowego dnia.

I zastanawiam się tylko czemu pogoda dziś taka brzydka...
Znowu pochmurnie, deszczowo, smutno...
Zdecydowanie przed wyjsciem z domu muszę wzmocnić się filiżanką kawy, bo jest sennie, ziewająco i jakoś energii brak.

A wczoraj...
Wczoraj wybrałam się na małe zakupy, które jakoś nieoczekiwanie przerodziły się w duże:-) I chyba już wiem gdzie się podziała cała moja energia...
Ehhhh, kobietą być!!!

Kwiatuszki dla wszystkich kobietek:

7 marca 2013

Houston, mamy problem

Gdy za oknem pochmurno, deszczowo i smutno, warto sięgnąć po jakąś wesołą pozycję do czytania - jak choćby po najnowszą powieść Katarzyny Grocholi:

Narratorem powieści jest - uwaga - mężczyzna :-)
Jeremiasz ma trzydzieści dwa lata i masę problemów życiowych.Rozstał się z miłością swojego życia, w sprawach zawodowych nie układa mu się najlepiej, ma nadopiekuńczą matkę, sąsiadkę zwaną ''Szarą Zmorą" której ulubionym zajęciem jest ''umilanie" naszemu bohaterowi życia poprzez stukanie kijem od szczotki w sufit przy każdym głośniejszym dźwięku wydobywajacym się z jego mieszkania - a to dopiero początek :-) Od pierwszych stron książki poczułam do głównego bohatera szczerą sympatię i z radością towarzyszyłam mu w jego codziennych zmaganiach z życiem i kobietami, a także zaskakujących i niezwykle wzruszających momentami perypetiach.
Książka bardzo sympatyczna, pełna humoru, można się pośmiać, wzruszyć, ba - nawet odnaleźć podobieństwa do swojego życia:-) Momentami wydawało mi się, że pomyślałabym to samo co Jeremiasz w danej sytuacji :-)
Mimo całej zabawnej otoczki można odnaleźć wiele prawd życiowych i  spojrzeć na nas kobiety nieco inaczej, czyli męskim okiem i tym samym bardzo się zdziwić, ale i zastanowić nad pewnymi sprawami męsko-damskimi i nie tylko...Ja po przeczytaniu powieści zmusiłam się do refleksji nad samą sobą, pewne problemy z jakimi mamy styczność w książce są bowiem uniwersalne i mogą dotyczyć każdego z nas, niezależnie od płci.
Zakończenie powieści mnie zaskoczyło i pozytywnie poruszyło - musiałam sięgnąć po chusteczkę :-)
Przeczytałam z ogromną przyjemnością i z taką samą przyjemnością dodałam powieść do swoich ulubionych książek!

Zamierzam sięgnąć w najbliższym czasie po inne tytuły Katarzyny Grocholi. 
Wstyd przyznać, ale zatrzymałam się na
"Nigdy w życiu" i " Ja Wam pokażę"....zapomniałam już jak Grochola potrafi  znakomicie bawić i wzruszać...

6 marca 2013

Moja inspiracja

Zobaczyłam dziś w sieci najnowsze zdjęcia Kate Winslet, która najbardziej kojarzy mi się z rolą w słynnym "Titanicu".

Jak ona się zmieniła!!!
 I pomyśleć, że kiedyś było tak:
Uważam że przeszła świetną metamorfozę, kolejny przykład kobiety której pasuje fryzurka z krótkich włosów. No i ten cudowny blond...
Nawet jeśli te zdjęcia i wygląd są w dużej mierze zasługą photoshopa i sztabu specjalistów od wizerunku to i tak mi się podoba :-) Zdecydowanie tak chciałabym wyglądać będąc w jej wieku!

I jeszcze jedno - kto mi powie jak się robi takie "oko":
???

...aaaaaaaa...

Etykiety:

recenzja (181) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (42) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (30) książki (28) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) pielęgnacja twarzy (20) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) farby do włosów (18) pielęgnacja ciała (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) mój pies (14) zdrowie (14) Isana (13) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) odżywki do włosów (11) Nivea (9) moje gotowanie (9) przyroda (9) Biedronka (8) maska do włosów (8) szampon do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) krem do twarzy (7) kremy (7) regeneracja (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Święta (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Douglas (2) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)