Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

8 września 2016

Testowanie z EVELINE COSMETICS - Maskara WonderShow Volume

Wśród tuszy do rzęs których używam zdecydowanie królują te drogeryjne, bardzo rzadko sięgam
w tej kategorii po produkty z "wysokiej półki". Najbardziej lubię te maskary, które pozwalają mi
budować na rzęsach różny efekt w zależności od potrzeb - od delikatnego po bardziej finezyjny i
mam w tym zakresie swoich niekwestionowanych faworytów. Jak zatem w porównaniu z nimi
wypadła znacznie tańsza maskara - WonderShow Volume od Eveline Cosmetics ?

Eveline Cosmetics
 WonderShow Volume
Maskara zwiększająca objętość rzęs


Opis producenta
Urzekająca objętość Twoich rzęs dla zmysłowego spojrzenia! Maskara WonderShow Volume 
fenomenalnie zwiększa objętość rzęs bez obciążania i sklejania. Zaawansowana formuła tuszu 
zawiera naturalne woski, składniki aktywne i witaminę E, które dogłębnie pielęgnują, nawilżają 
oraz wygładzają rzęsy. Smukła, modelująca szczoteczka Bold&Flexy Brush ™ wprost idealnie 
dopasowuje się do linii rzęs, pozwalając na równomierną oraz precyzyjną aplikację kolejnych
 warstw tuszu. Dzięki temu rzęsy stają się natychmiastowo gęstsze, uniesione i pełne objętości.

Moim okiem
Tusz znajduje się w klasycznym dla tego typu kosmetyków plastikowym i w tym przypadku nieco
pękatym opakowaniu, które jest poręczne i wygodne w użyciu. Przyjemna dla oka szata graficzna
utrzymana jest w słonecznie żółtej kolorystyce, z delikatnymi złotymi zdobieniami. Opakowanie
posiada fabryczną naklejkę zabezpieczającą, która podczas próby jego otwarcia ulega widocznemu
zdeformowaniu, co pozwala skutecznie sprawdzić, czy kupujemy pełnowartościowy produkt.


Konsystencja maskary przyjemnie mnie zaskoczyła, ponieważ jest taka jak lubię - kremowa i 
optymalnie gęsta już od pierwszego użycia. Maskara nie jest perfumowana, ale posiada dosyć
specyficzny zapach charakterystyczny dla takich kosmetyków, który na szczęście wyczuwalny
jest jedynie podczas otwierania opakowania.

Tusz posiada średniej wielkości silikonową, prostą szczoteczkę, z równomiernie ułożonymi i
gęsto osadzonymi miękkimi wypustkami. Szczoteczka jest ruchoma i dosyć elastyczna, jednak
w pełni możemy ją kontrolować. Dzięki elastycznemu osadzeniu na rączce łatwiej dopasowuje
 się do kształtu naturalnych rzęs. Jednorazowo nabiera odpowiednią ilość tuszu, a silikonowe
"włoski" dobrze chwytają rzęsy u ich nasady i pokrywają tuszem aż po same końce, ładnie je
 przy tym rozdzielając.

Jedna warstwa maskary delikatnie wydłuża rzęsy i lekko je podkręca, natomiast druga dodaje im
pożądanej objętości i czyni spojrzenie bardziej wyrazistym. Ilość warstw można stopniować, ale
w moim przypadku przy próbie nałożenia trzeciej warstwy rzęsy zaczęły być dosyć niesfornie i
wywijały się na różne strony - maskara jednak nie spowodowała ich sklejania ani nie tworzyły
się "owadzie nóżki". Tusz pokrywa rzęsy ładnym odcieniem czerni, ale moim zdaniem efekt
mógłby być ciekawszy i bardziej widoczny, gdyby jego kolor był nieco bardziej nasycony.

 Jak widzicie poniżej, efekt jaki można uzyskać przy pomocy tego tuszu jest dosyć naturalny i
choć nie można zaprzeczyć, że jest ładny oraz zauważalny, to moim zdaniem maskara nadaje
 się raczej do delikatnego makijażu - spodoba się zapewne tym z Was, które nie przepadają za
mocno podkreślonymi rzęsami. Co prawda, zarówno konsystencja tuszu jak i budowa samej
szczoteczki pozwalają na dokładanie kolejnych warstw, ale niestety nie jest to maskara, przy
 pomocy której nadamy rzęsom spektakularny wygląd. Niewątpliwą zaletą tego kosmetyku jest
dosyć lekka formuła która rzeczywiście zgodnie z obietnicami producenta nie obciąża rzęs oraz
pozwala im zachować przyjemną elastyczność w ciągu całego dnia. Tusz dosyć szybko schnie,
więc nie trzeba zbyt długo czekać z nakładaniem ewentualnych kolejnych warstw i jest dosyć
 trwały, a makijaż wykonany przy jego użyciu wytrzymuje od rana do wieczora w zaskakująco
dobrym stanie. Maskara nie osypuje się i nie rozmazuje, a do jej usunięcia wystarczy choćby
dowolny płyn micelarny. Nie podrażnia także moich wrażliwych ostatnio oczu.

Bez tuszu:

Jedna warstwa tuszu:

Dwie warstwy tuszu:


W opakowaniu znajduje się 10 ml tuszu, a jego cena regularna to około 19 złotych.
Maskarę kupicie w sklepie internetowym producenta oraz popularnych drogeriach.


Jeżeli szukacie maskary, która zapewni Wam delikatnie, ale ładnie wytuszowane rzęsy, wyróżnia
się trwałością i kosztuje niewiele - ta jest z pewnością warta wypróbowania. Mimo, iż zabrakło mi
w jej przypadku odrobiny kolorystycznej głębi i chciałabym używać jej nie tylko do naturalnego,
dziennego makijażu, ale także wyczarować nią intensywniejszy wieczorowy efekt na rzęsach, to
jestem bardzo miło zaskoczona. Jest to na prawdę przyjemna maskara, która w zależności od
upodobań może stać się nawet kosmetycznym hitem :-)

Napiszcie koniecznie, jak jest Wasze doświadczenie z tuszami do rzęs tej marki!




25 czerwca 2016

L'Oreal - Długotrwały puder matujący Infallible 24H Matte

Witajcie po krótkiej przerwie :-) Co prawda na urlop z prawdziwego zdarzenia wybieram się
dopiero w sierpniu, ale korzystając z wyjątkowo pięknej i słonecznej pogody postanowiłam
nieco poleniuchować. Teraz zabieram się za nadrabianie zaległości zarówno na swoim, jak i
Waszych blogach. Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam bliżej jeden z moich ulubionych
aktualnie pudrów matujących, który pojawił się na drogeryjnych półkach kilka tygodni temu
i stanowi świetne uzupełnienie podkładu z tej samej serii, choć nie tylko. Bardzo przyjemny
produkt, który zasłużenie znalazł się w gronie kosmetycznych ulubieńców maja.

L'Oreal Paris
Długotrwały puder matujący
Infallible 24H Matte


 Opis producenta
Szukasz pudru do twarzy, który pozwoli Ci uzyskać długotrwały rezultat wykończenia makijażu i
oczekujesz wysokiej odporności na ścieranie, optymalnego krycia oraz nieskazitelnego, matowego
wyglądu twarzy bez efektu maski? Poznaj Infallible 24H od L'Oreal Paris - kryjący, niezawodny 
i długotrwały puder matujący. To prasowany puder w kamieniu, który odznacza się skutecznymi
właściwościami zapobiegającymi błyszczeniu się skóry i wyjątkową trwałością. Dzięki specjalnej
formule będącej połączeniem podkładu w pudrze z niezwykłą lekkością pudru sypkiego produkt
pozostaje na twarzy cały dzień nie wymagając poprawek. Jest odporny na wysokie temperatury,
ścieranie i wilgoć, zapewnia skórze komfort i pozwala jej oddychać, i skutecznie ukrywając przy
tym niedoskonałości. Puder jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry: normalnej, suchej,
mieszanej, tłustej, a także wrażliwej.

Moim okiem
Puder znajduje się w plastikowym opakowaniu z wieczkiem zamykanym na typowy zatrzask. 
Opakowanie jest niewielkie, ale bardzo poręczne - producent oprócz warstwy pudru umieścił
w nim także specjalną, dolną przegródkę, w której dodatkowo znajdziemy praktyczne lusterko
 i gąbeczkę do nakładania kosmetyku. Jestem zwolenniczką takich kompaktowych rozwiązań, 
ponieważ pozwalają na łatwą i szybką aplikację pudru, a tym samym dokonanie ewentualnych
poprawek makijażu w dowolnym momencie. Opakowanie możemy bez obaw nosić w torebce, 
ponieważ jego zamknięcie jest na tyle solidne, że zapobiega przypadkowemu otwarciu. Szata 
graficzna produktu jest dosyć minimalistyczna i elegancka, utrzymana w przyjemnej dla oka 
czarno-bordowej kolorystyce.

Puder dostępny jest w trzech odcieniach: 123 Warm Vanilla, 160 Sand Beige oraz 225 Beige.
Ja wybrałam odcień 123 czyli Warm Vanilla, który jest ładnym, jasnym beżem, idealnym dla
mojej cery ze względu na przewagę żółtych tonów, dzięki czemu puder doskonale neutralizuje
zaczerwienienia.


Puder jest bezzapachowy i ma leciutką, delikatną, przyjemnie aksamitną konsystencję. Jest
dobrze sprasowany i jednolity. Według producenta możemy go stosować samodzielnie, lub 
tradycyjnie w połączeniu z podkładem jako uzupełnienie makijażu. Mimo iż nie jest to puder 
transparentny, to aplikowany bezpośrednio na skórę czy też na nałożony wcześniej podkład, 
wręcz idealnie dopasowuje się do koloru cery i stapia z całością makijażu. Nie odznacza się 
na skórze, a wręcz staje się niewidoczny. Nie zmienia koloru podkładu i nie utlenia się.

Nadaje skórze ładne, naturalne, matowe ale i subtelnie aksamitne wykończenie, dzięki czemu
cera staje się nie tylko zmatowiona, ale także wizualne wygładzona. Puder optycznie maskuje
niedoskonałości, w tym - dzięki żółtym pigmentom - neutralizuje zaczerwienienia. Kosmetyk
nie podkreśla rozszerzonych porów i nie wchodzi w zmarszczki, nie zauważyłam także aby
po jego użyciu uwidocznione były ewentualne suche skórki. Dzięki swojej konsystencji nie
sprawia na skórze wrażenia obciążenia skóry i nie tworzy efektu maski. Nie przesusza i nie
 zapycha mojej cery. 


Matuje dosyć skutecznie, na mojej mieszanej cerze pożądany efekt utrzymuje się do kilku
godzin bez poprawek. Co prawda podczas intensywnych upałów radzi sobie nieco gorzej,
ale i tak jestem pod wrażeniem jego odporności na wysokie temperatury. W ciągu kilku
ostatnich dni używam go w duecie z podkładem z tej samej serii i makijaż utrzymuje się
i wygląda o dziwo nienagannie znacznie dłużej niż mogłabym przypuszczać. Bo choć w
 upały staram się rezygnować z klasycznego makijażu, to niestety w moim przypadku nie
zawsze jest to możliwe, ponieważ obowiązki zawodowe wzywają, a moja cera niestety nie
jest pozbawiona niedoskonałości i ma co nieco do zakrycia. 

Do jego nakładania sprawdza się zarówno klasyczny, duży pędzel przeznaczony do pudru, 
przy pomocy którego nakładam kosmetyk "omiatając" twarz, jak i dołączona do opakowania
 biała gąbeczka, której używamy przyciskając ją lekko miejsce w miejsce do skóry. Przyznam, 
że początkowo byłam nieco sceptycznie nastawiona do skuteczności tej niewielkiej gąbeczki,
 ale okazało się, że taki sposób aplikacji gwarantuje mocniejsze i trwalsze zmatowienie twarzy, 
jest też bardzo przydatny gdy chcemy poprawić makijaż będąc poza domem. Gąbeczka jest 
ekonomiczna i łatwa w czyszczeniu. Puder dobrze współpracuje ze wszystkimi używanymi 
przeze mnie podkładami, jednak z podkładem z tej samej serii tworzy duet nie do "zdarcia".
Czy ten kosmetyk ma minusy? Ja znalazłam tylko jeden - wysoką cenę.

Skład
Talc, Magnesium Stearate, Diphenyl Dimethicone/Vinyl Diphenyl Dimeticone/Silsesquioxane
Crosspolymer, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Nylon-12, Synthetic Fluorphlogopite, Iso-
nonyl Isononanoate, Hydrogenated Polydecene, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane 
Crosspolymer, C9-15 Fluoralcohol Phosphates, Dimethicone, EthylhexylGlycerin, Aluminum
Hydroxide, Lauroyl Lysine, Palmitoyl Proline, Methicone, Hydrogenated Palm Oil, Sodium
Hyaluronate, Hydrogen Dimethicone, Sodium Palmitoyl Sarcosinate, Magnesium Palmitoyl
Glutamate, Palmitic Acid [+/- May Contain Mica, CI 77891/ Titanium Dioxide, CI 77491,
CI 77492, CI 77499/Iron Oxydes, CI 42090/ Blue 1 Lake]

W opakowaniu znajdziecie 9 gram pudru, który należy zużyć w ciągu 24 miesięcy od
jego otwarcia. W drogeriach stacjonarnych kosztuje sporo, bo nieco ponad 60 złotych,
dlatego polecam czekać na promocje, lub poszukać go w drogeriach internetowych,
gdzie można go kupić czasem taniej niemal o połowę.

Bardzo polubiłam ten puder, a ponieważ moja skóra jest już lekko "muśnięta" słońcem, 
z pewnością skuszę się na lato na jeden z ciemniejszych odcieni. Oczywiście najchętniej
 w promocyjnej cenie :-)





9 czerwca 2016

Maybelline - Szminka Color Sensational The Creamy Mattes w dwóch odcieniach: 930 Nude Embrace i 940 Rose Rush


 Przyznam szczerze, że do matowego efektu na moich ustach długo nie byłam ostatecznie
przekonana, ale teraz uwielbiam takie wykończenie i coraz częściej sięgam po pomadki,
 dzięki którym mogę je uzyskać. Na początku tego roku pojawiła się w drogeriach nowość
marki Maybelline - matowe pomadki do ust z serii Color Sensational The Creamy Mattes.
Spośród pięciu odcieni wybrałam dwa, ale polubiłam tylko jeden.

Maybelline
Matowa pomadka do ust
Color Sensational The Creamy Mattes
 930 Nude Embrace, 940 Rose Rush


Opis producenta
Maybelline New York przedstawia Color Sensational Creamy Mattes - wyjątkową szminkę, 
która nadaje efekt matowych ust w głębokich, nasyconych kolorach. Jest idealna zarówno 
do codziennego podkreślenia ust, jaki i do wykonania zmysłowego, wieczornego makijażu.  
Innowacyjna kremowa konsystencja połączona z pigmentami zapewniającymi głębię koloru
zachwyci Cię i otuli Twoje usta aksamitną, matową warstwą. Dzięki formule ze specjalnym
kremem matującym The Creamy Mattes gwarantuje doskonałe nawilżenie oraz odżywienie
delikatnej skóry ust. 

Moim okiem
Szminka znajduje się w opakowaniu charakterystycznym dla pomadek z serii Color Sensational, 
jednak na sklepowej półce wyróżnia się transparentną zatyczką z matowego plastiku w kolorze 
intensywnego grafitu. Opakowanie jest solidne, a zatyczka chroni jego zawartość na tyle dobrze, 
że bez obaw możemy nosić szminkę w torebce. Całość wygląda dosyć skromnie, a jednocześnie 
bardzo elegancko. Pomadka dostępna jest w pięciu kolorach, spośród których wybrałam dwa:
 930 Nude Embrance oraz 940 Rose Rush.

Odcień Nude Embrace to klasyczny, ale nieco ciemniejszy "nudziak" z typowo beżowymi
 i brązowymi tonami. Kolor uniwersalny, który przypadnie do gustu osobom stawiających na 
naturalne i dosyć subtelne podkreślenie ust, choć nie dla każdej karnacji będzie odpowiedni.
Dla mnie ma niestety za dużo brązowego pigmentu i wyglądam w niej niekorzystnie. Jednak
- zgodnie ze znanym powiedzeniem - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ponieważ
teraz już wiem, że spośród pomadek w odcieniach nude powinnam wybierać wyłącznie te,
które posiadają jednak różowe podtony.

Odcień Rose Rush to w rzeczywistości niezbyt intensywny, zgaszony róż w chłodnej tonacji,
który podkreśli urodę u osób o jasnym i chłodnym typie kolorystycznym. Ten odcień okazał
się dla mnie strzałem w dziesiątkę - ożywia cerę, dodaje zdrowo wyglądającej świeżości oraz
odrobinę energii. Na ustach jest mniej intensywny niż w opakowaniu.


Pomadka ma bardzo przyjemną, kremową i jedwabistą konsystencję oraz neutralny, niemal 
niewyczuwalny zapach. Rozprowadza się bez żadnego problemu, gładko sunąc po ustach 
i równomiernie pokrywając je kolorem. Nadaje ustom matowe wykończenie z subtelnym,
ładnym satynowym efektem. Po jej aplikacji nie ma nieprzyjemnego uczucia wysuszonych 
i ściągniętych ust, co w przypadku matowych pomadek niestety nie należy do rzadkości.
Wręcz przeciwnie, intensywnie kremowa formuła zapewnia tutaj wysoki komfort noszenia. 
Trwałość pomadki jest w moim przypadku całkiem zadowalająca, wytrzymuje na ustach 
bez poprawek do około czterech godzin. Nie "warzy" się, nie zbiera w załamaniach i nie 
podkreśla suchych skórek. Ściera się w estetyczny i równomierny sposób, a niewielkich 
poprawek możemy dokonać niemal w każdej dogodnej dla nas chwili. 

Podsumowując, są to jedne z najprzyjemniejszych matowych pomadek jakich do tej pory 
używałam. Co prawda nie polubiłam się z odcieniem Nude Embrace, ale nie ze względu
na właściwości szminki, a jej kolor, w którym niestety nie czuję się dobrze. Jest to co 
prawda najspokojniejszy odcień z całej piątki, ale niestety w moim przypadku nie jest
kolorem twarzowym - sprawia, że wyglądam niezdrowo i wręcz anemicznie. Pomadki
 te wyjątkowo komfortowo się noszą i nie wysuszają ust. Mają kremową, a jednocześnie 
lekką konsystencję, dzięki czemu stają się niewyczuwalne na ustach. Szkoda, że wybór 
odcieni jest mocno ograniczony.

Pomadki w cenie regularnej kosztują około 27 złotych i są bez problemu dostępne w 
drogeriach stacjonarnych i internetowych.

A dzisiaj odkryłam pewną pomadkową nowość innej marki, tym razem w idealnej na lato
delikatnie połyskującej wersji, o której z pewnością niebawem Wam napiszę, bo skuszę
się chyba na wszystkie cztery odcienie :-)




7 lutego 2016

Nowość od Wibo: Korygująco - rozświetlający puder w kulkach "Star Glow"

Kosmetyki kolorowe naszej rodzimej marki Wibo są bardzo popularne i lubiane, nie tylko
ze względu na przystępne ceny i dobrą dostępność, ale także szeroki i ciekawy wachlarz 
produktów. W asortymencie marki oprócz kosmetyków bazowych nie brakuje sezonowych
edycji limitowanych, oraz wyjątkowo interesujących nowości. W tym roku marka również
nie próżnuje, czego efektem jest produkt który pojawił się w sprzedaży pod koniec stycznia,
czyli Korygująco -rozświetlający puder w kulkach "Star Glow".


Opis producenta
Puder w kulkach zaprojektowany z sześciu specjalnie dobranych ze sobą kolorów. 
Każdy z kolorów ma inne zadanie: białe kulki odbijają światło, złote kulki rozświetlają,
zielone kulki korygują zaczerwienienia, różowe i liliowe nadają świeżość, a brązowe
kulki nadają naturalny efekt. Puder idealnie wykańcza makijaż, w subtelny sposób go
rozświetla, oraz koryguje niedoskonałości cery.

Moim okiem
Puder znajduje się w niewielkim, plastikowym zakręcanym opakowaniu. O to, by jego
zawartość się nie przemieszczała i jednocześnie nie kruszyła, dba dodatkowa plastikowa
osłonka umiejscowiona w środku pojemniczka. Nie dołączono do niego żadnej gąbeczki
 czy innego aplikatora, co mnie akurat nie przeszkadza, gdyż tego typu kosmetyki nakładam
wyłącznie pędzlem.

Spód opakowania jest przeźroczysty, dzięki czemu możemy dokładnie zobaczyć jego
zawartość. Elementem wyróżniającym ten puder na sklepowej półce jest niewątpliwie
ozdobna zakrętka w odcieniu pudrowego różu, ze srebrno - złotą grafiką która układa
 się w kwiatowy wzór. Szata graficzna opakowania mi się podoba, ale chyba nie tylko
 ja dopatrzyłam się w tym przypadku niewielkiej inspiracji innymi sławnymi kulkami :)


Puder ma formę kulek o sześciu różnych, pastelowych odcieniach. Zadaniem kulek zielonych
jest korygowanie ewentualnych zaczerwienień, kulki różowe oraz liliowe mają nadawać naszej 
cerze świeżość, białe odbijać światło, brązowe nadawać naturalny kolor, a złote rozświetlać.


Wszystkie kuleczki w opakowaniu są perłowe i zawierają sporą ilość brokatowych 
drobinek. Są bezzapachowe, dosyć miękkie, ale nie rozpadają się podczas użycia. 
Dobrze nakładają się na pędzel do makijażu, którego użycie pozwala zarówno na
 dokładne połączenie ze sobą wszystkich kolorów, jak i bardzo łatwą aplikację. 
Po zmieszaniu pędzlem otrzymujemy typowo rozświetlający puder o neutralnej 
kolorystycznie, lekko mieniącej się poświacie. 

Przyznam szczerze, że na początku nie byłam z tego pudru zadowolona, ponieważ 
podczas kilku pierwszych aplikacji pozostawiał na mojej twarzy bardzo intensywny
efekt rozświetlenia z widocznym nawet z daleka brokatem, czym niestety podkreślał 
wszelkie moje niedoskonałości. Postanowiłam dać mu jednak ostatnią szansę i dobrze
zrobiłam - najbardziej "brokatowa" okazała się bowiem zewnętrzna warstwa kuleczek,
 która dosyć równomiernie ściera wraz z każdą kolejną aplikacją, odsłaniając bardziej
delikatną warstwę, pozwalającą uzyskać efekt taki jak lubię - satynowy i zdecydowanie
subtelniejszy. Zastanawiam się, czy tylko ja trafiłam na tak intensywnie "brokatowe" 
początkowo kuleczki? W każdym razie teraz mogę używać go bez obaw, a moja skóra
 nabiera naturalnego i zdrowego blasku. U mnie kosmetyk utrzymuje się na skórze około
 4 godzin, a potem zaczyna "znikać", więc dla osób chcących przedłużyć ten efekt będzie 
wymagał poprawek w ciągu dnia. 

 Według mnie jest to typowo i wyłącznie puder wykończeniowy, który możemy nakładać 
zarówno na całą twarz, jak i podkreślać nim tylko wybrane partie - na przykład kości
 policzkowe. Posiadam klasyczną cerę mieszaną, a moja strefa T lubi błyszczeć i być 
w centrum zainteresowania, więc jak ognia unikam nakładania w tych miejscach tego 
typu pudrów i nigdy nie aplikuję ich na całą twarz. Chętnie podkreślam natomiast inne 
strefy na twarzy - najczęściej właśnie kości policzkowe, a czasami także szyję i dekolt,
 bo wtedy skóra nabiera nieco świeżości i wygląda na mniej szarą oraz zmęczoną. 
Oczywiście staram się zachować umiar, bo po pierwsze lubię bardzo subtelny efekt
 rozświetlenia, a po drugie nadmiar takiego kosmetyku z pewnością wizualnie nie 
wygląda zbyt dobrze. 

Decyzję o zakupie pozostawiam Wam, choć uważam, że jest to całkiem przyjemny i warty
wypróbowania kosmetyk, który sprawdzi się nawet o osób nie mających dużej wprawy w 
stosowaniu tego typu pudrów - o ile zdecydowanie nie przesadzą z jego ilością. Wydaje mi 
się jednak, że gdyby w opakowaniu znajdowały się nie tylko perłowe i świecące, ale także
 matowe kuleczki, efekt mógłby być jeszcze ciekawszy i ładniejszy. W każdym razie z tego
co zauważyłam, puder "Star Glow" nie znika z półek równie szybko, jak słynna nowość z
ubiegłego roku, czyli Paleta do konturowania. Cóż, nadal marzę o oryginalnych i kultowych
 "Les Meteorites" od Guerlain :-) 

Opakowanie zawiera 13 g pudru który należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia.
W cenie regularnej kosztuje 16,90 zł i dostępny jest z pewnością w drogeriach Rossmann,
oraz sklepie internetowym marki.

Czekam teraz na kolejną nowość marki Wibo, czyli paletę cieni do powiek "Go Nude",
która pojawi się w sprzedaży w marcu - mam tylko nadzieję, że odcienie nie będą
zbyt perłowe....

Skusicie się ? ;)




20 września 2015

L'Oreal Paris - najnowsza maskara z gamy Volume Million Lashes - "Feline"

 
 Jakiś czas temu otrzymałam od firmy L'Oreal Paris wyjątkową niespodziankę -
pięknie zapakowany zestaw czterech ikonicznych maskar ze słynnej, złotej gamy
Volume Million Lashes, wśród których znajdowała się także najnowsza odsłona
której byłam bardzo ciekawa, czyli maskara "Feline". Zdradzę Wam, że jest to
moja nowa miłość w tej kategorii kosmetyków ♥
 
 
 L'Oreal Paris
Volume Million Lashes
Maskara
"Feline"
 
 
Opis producenta
 Wyprofilowana szczoteczka "Millionizer" pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po
 same końce, a także zapewnia optymalną dozę tuszu bez grudek. Błyszcząca formuła
 z dodatkiem drogocennych olejków: arganowym, kameliowym oraz z kwiatu lotosu
nadaje rzęsom zmysłową objętość. Zmysłowe kocie spojrzenie. Ikoniczna objętość
miliona rzęs.
 
 
Moim okiem 
Kształt opakowania oraz szata graficzna jest charakterystyczna dla pozostałych maskar 
z gamy Volume Million Lashes. Każdą z nich wyróżnia indywidualna kolorystyka i nie
inaczej jest w przypadku maskary "Feline". Klasycznemu odcieniowi złota towarzyszy
 elegancka, intensywna szmaragdowa zieleń. Opakowanie jest bardzo ładne, kobiece,
a także poręczne i wygodne w użyciu.
 

Konsystencja tuszu jest lekka, delikatnie kremowa i początkowo dosyć "mokra",  jednak
 w miarę jego użytkowania lekko gęstnieje. Już podczas pierwszego otwarcia opakowania
można wyczuć bardzo subtelną, słodką woń migdałów, która umila aplikację.
 
Maskara dostępna jest tylko w czarnej wersji, ale jest to intensywny i ładny odcień. 
Nowością jest błyszcząca formuła, której niestety nie sposób uchwycić na zdjęciach,
za to łatwo zauważyć ten efekt na żywo - rzęsy nie są matowe, a satynowe z bardzo
subtelnym połyskiem.
 
Tusz ma średniej wielkości szczoteczkę, która jest silikonowa i specjalnie wyprofilowana -
lekko wygięta i przypominająca delikatny łuk. Składa się z wielu gęsto umieszczonych
silikonowych i dosyć miękkich wypustek o zróżnicowanej długości - im bliżej nasady,
 tym są dłuższe.
 

Aplikacja za sprawą konsystencji jak i odpowiedniego kształtu szczoteczki jest łatwa i
przyjemna. Szczoteczka idealnie dopasowuje się do linii rzęs, docierając tym samym
nawet do tych najkrótszych i pokrywając je wszystkie aż po same końce, jednocześnie
dobrze je rozdzielając i zapobiegając ich sklejaniu. Co ważne, nabiera idealną wręcz ilość
tuszu, zapobiegając konieczności usuwania jego ewentualnego nadmiaru. Mimo dosyć
 mokrej początkowo konsystencji nie odbija się na górnej powiece.
 
Jedna warstwa wystarczy, by podkreślić spojrzenie i cieszyć się pięknie wydłużonymi,
podkręconymi i rozdzielonymi rzęsami. Jak już wspominałam, maskara ma odcień
głębokiej czerni, co dodaje spojrzeniu głębi.
 
Druga warstwa pogłębia efekt jaki uzyskujemy po nałożeniu pierwszej, a dodatkowo
nieco pogrubia rzęsy i dodaje im objętości.
 
Jest to maskara uniwersalna, ponieważ pozwala na stopniowanie ilości warstw i uzyskanie
dzięki temu zarówno naturalnego, jak i bardziej intensywnego efektu na rzęsach. Dla mnie
zupełnie wystarczający jest efekt uzyskany ostatecznie poniżej - czyli po dwóch warstwach,
ale można pokusić się o kolejną, aby uzyskać bardziej spektakularny efekt. Wysycha dosyć
szybko, więc nie trzeba czekać zbyt długo na nałożenie kolejnej warstwy i tym samym
wykończenie makijażu oka.
 
Efekty
( zdjęcia bez obróbki )
 
 Bez tuszu:
 
Z lewej strony jedna warstwa tuszu:
 
Jedna warstwa:
 
Dwie warstwy:
 
Jak widzicie, maskara intensywnie wydłuża rzęsy i pięknie je podkręca. Są dobrze
rozdzielone, pokryte głębokim odcieniem czerni i ładnie układają się w wachlarz.
Nie brak im także objętości, a mimo nakładania kolejnych warstw zachowują
przyjemną elastyczność. Tusz podkreśla spojrzenie, nie skleja rzęs, nie tworzy
grudek i nieestetycznych "owadzich nóżek". Niestety nie wiem jak zachowuje
się po nałożeniu więcej niż dwóch warstw, ponieważ jak już wiecie o trzecią się
nie pokusiłam :-)
 
Jest wyjątkowo trwały - nie kruszy się, nie osypuje, nie rozmazuje i nie znika w iście
tajemniczych okolicznościach z rzęs, które wieczorem wyglądają tak perfekcyjnie,
jakby dopiero co zostały nim pokryte. Nie podrażnia oczu. Niestety nie każdy płyn
 micelarny radzi sobie z jego dokładnym usunięciem, ale użycie dowolnego płynu
 do demakijażu sprawia, że problem znika.
 
Opakowanie zawiera 9,2 ml tuszu, który zachowuje swoją ważność w ciągu 6 miesięcy
od momentu otwarcia. W cenie regularnej kosztuje sporo, bo około 60 złotych, ale można
 ją nabyć także w znacznie korzystniejszych cenach promocyjnych. Z dostępnością nie
ma problemu, maskarę znajdziecie w wielu drogeriach stacjonarnych i internetowych.
 
 
Na nowy tusz z gamy Volume Million Lashes czekałam z niecierpliwością i uważam,
 że jest wyjątkowo udany. Gdybym miała sobie odpowiedzieć na pytanie, która wersja
tych ikonicznych maskar - So Coture czy Feline - bardziej skradła moje serce, szczerze
odpowiem, że chyba jednak Feline wysunęła się na prowadzenie w moim prywatnym
małym rankingu. Polecam!
 
 
 
Lubicie maskary L'Oreal ze złotej gamy?
 
 
 
 


18 czerwca 2015

Avon - Puder wyrównujący koloryt w perełkach

W jednym z ostatnich katalogów marki Avon moją uwagę zwróciła nowość -
Puder wyrównujący koloryt w perełkach z serii Ideal Flawless CC.

Co prawda na brak pudrów nie narzekam, a wręcz przeciwnie, jednak pudru
 w postaci kuleczek w tak ładnym, pastelowym i wielokolorowym zestawieniu
dotąd nie posiadałam. Skusiłam się więc na jego zakup i zapraszam na moje
skromne przemyślenia :-)


Avon
Ideal Flawless CC
Puder wyrównujący koloryt w perełkach


Opis producenta
Puder w perełkach z technologią wyrównującą koloryt, by udoskonalić Twoją cerę.
Ukrywa niedoskonałości i przebarwienia oraz pielęgnuje skórę. Zawiera perełki w 
pięciu odcieniach, które wymieszane ze sobą i równomiernie rozprowadzone na 
twarz przy pomocy pędzla wyrównują jej koloryt.


Moim okiem

Puder znajduje się w plastikowym, okrągłym opakowaniu z zakrętką, które oryginalnie
 zapakowane jest dodatkowo w kartonik, zawierający wszelkie niezbędne informacje
 o produkcie. Plastikowe opakowanie zawiera także specjalną gąbeczkę, która chroni
kuleczki w opakowaniu i zapobiega ich przemieszczaniu oraz kruszeniu się. Szata
graficzna całości wydaje się być dosyć skromna, ale połączenie klasycznej czerni
ze srebrnymi dodatkami sprawia, że opakowanie jest ładne i eleganckie.


Zawartość opakowania prezentuje się niezwykle kolorowo i uroczo. W środku znajdziemy
 puder w formie niewielkich kuleczek występujących w pięciu pastelowych odcieniach: 
 zielonym który neutralizuje zaczerwienienia, fioletowym który maskuje zażółcenia,
żółtym który ukrywa cienie pod oczami, brzoskwiniowym który ma maskować
 przebarwienia, oraz waniliowym który rozświetla skórę.


Puder nakładamy przy pomocy pędzla, mieszając ze sobą wszystkie kuleczki.
Oczywiście nie można się spodziewać tego, że te kolorowe perełki niczym za 
dotknięciem czarodziejskiej różdżki zakryją wszelkie niedoskonałości naszej cery.
Mogą jednak stać się ciekawym elementem wykończenia makijażu i ja właśnie 
w taki sposób używam tego pudru.

Muszę zaznaczyć, że wszystkie kuleczki są perłowe i nadają skórze delikatny blask, 
najlepiej więc moim zdaniem komponują się z podkładem, który sam w sobie nie
 zawiera dodatkowo rozświetlających drobinek - chyba że lubicie taki efekt mocno 
rozświetlonej cery.

Kosmetyk można nanieść jak zaleca producent na całą twarz, ale równie dobrze 
sprawdzi się aplikowany miejscami, pozwalając tym samym na wyeksponowanie
wybranych partii twarzy. Perełki są świetnym uzupełnieniem podkładu, ponieważ
  zapewniają dodatkowo delikatne optyczne wygładzenie skóry i wyrównanie jej
 kolorytu. Jak wspominałam, puder posiada właściwości rozświetlające, jednak
 efekt jest bardzo subtelny i naturalny, znacznie delikatniejszy niż w przypadku
niektórych kosmetyków typowo rozświetlających.

Użyty jako wykończenie makijażu pozwala na uzyskanie efektu bardziej promiennej
 i wypoczętej cery, o zdrowym naturalnym blasku. Wydaje mi się, że dzięki swoim 
właściwościom odbija światło, przyczyniając się w pewnym stopniu do maskowania
 drobnych niedoskonałości, czy efektów zmęczenia.


Skład
Talc, Octyldoecyl, Stearoyl, Stearate, Isostearyl, Neopentanoate, Sorbitol, 
Aqua, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Sodium Dehydroacetate, Tin Oxide, 
[+/- Mica, CI 77891, CI 77163, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77288,
CI 77742, CI 77007, CI 15850]

Puder wyrównujący koloryt w perełkach dostępny jest już w sprzedaży od 
katalogu 08 "Początek lata" i w cenie regularnej kosztuje 52 złote, aktualnie
można go kupić za 29,99 zł. Zachowuje swoje właściwości w ciągu 24
 miesięcy od otwarcia, a opakowanie zawiera 22 gramy pudru.


Podsumowanie
Na ten puder skusiłam się przede wszystkim z ciekawości, podchodząc jak zwykle z 
lekkim przymrużeniem oka do obietnic producenta. Jeśli ktoś liczy na spektakularne
wyrównanie kolorytu lub zakrycie niedoskonałości, to z pewnością będzie mocno
zawiedziony. Puder spełnia swoją funkcję subtelnie, a jego tajemnica tkwi moim
zdaniem we właściwościach rozświetlających, dzięki czemu cera wydaje się być
bardziej promienna, zdrowsza, optycznie wygładzona i o ładniejszym kolorycie.
Sprawdzi się zarówno latem, ponieważ może bardzo ładnie komponować się z 
muśniętą słońcem skórą, jak i podczas chłodniejszych pór roku, nadając blasku
poszarzałej cerze.

W cenie regularnej kosztuje sporo, dlatego warto polować na promocje, podczas
których można go kupić nawet połowę taniej.


Używacie tego typu kosmetyków ?





8 maja 2015

Rimmel - Puder Lasting Finish 25HR


W dzisiejszym poście pokażę Wam puder marki Rimmel, który zachwycił mnie już od
pierwszego użycia i tym samym zasłużenie znalazł się w kosmetycznych ulubieńcach
kwietnia. W sprzedaży pojawił się niedawno jako uzupełnienie serii Lasting Finish 25H
 i dostępny jest w czterech odcieniach: Light Porcelain, Soft Beige, Silky Beige
oraz Light Honey.


Rimmel
Puder Lasting Finish 25H
odcień 200 "Soft Beige"


Opis producenta
Lekki i jedwabisty puder kryjąco-matujący, który idealnie stapia się ze skórą i 
wyrównuje jej koloryt. Daje naturalny efekt bez czucia obciążenia, który trwa aż 
do 25 godzin i jest odporny na ścieranie. Można używać go zarówno na sucho
 jako wykończenie makijażu, lub na mokro jako ultralekki podkład. Ciesz się
 nieskazitelną cerą przez cały dzień, całą noc i jeszcze dłużej! 

Moim okiem

Puder znajduje się w niewielkim, ale bardzo poręcznym i praktycznym opakowaniu 
wykonanym z solidnego plastiku, z wieczkiem zamykanym na zatrzask. Szata graficzna
opakowania bardzo mi się podoba, ponieważ całość utrzymana jest w intensywnie 
czerwonej kolorystyce nawiązującej do pozostałych kosmetyków z tej właśnie serii. 
Dzięki temu puder wyróżnia się na tle podobnych produktów i przyciąga wzrok 
zachęcając do zakupu.


Opakowanie jest podwójne. Znajdziemy w nim nie tylko warstwę pudru, ale także
 lusterko które przyda się do dokonywania poprawek w ciągu dnia, oraz osobną 
przegródkę zawierającą gąbeczkę do aplikacji kosmetyku. Wszystko zostało
 umieszczone w praktyczny i wygodny warstwowy sposób. 


Według producenta kosmetyk ten możemy używać na dwa sposoby: na sucho
 jako tradycyjny puder prasowany, lub na mokro przy wykorzystaniu wilgotnej 
gąbeczki-aplikatora jako bardzo lekki podkład. Chociaż kupiłam go z zamiarem 
stosowania wyłącznie jako klasycznego pudru, moja ciekawość wzięła górę i
 postanowiłam sprawdzić, jak będzie się sprawował w roli owego ultralekkiego
 podkładu.

Zacznijmy jednak od konsystencji pudru, która jest bardzo przyjemna, dosyć lekka,
odpowiednio miałka i jedwabista. Produkt jest bezzapachowy.

Używając go na sucho jako klasyczny puder, możemy wykorzystać do aplikacji
 zarówno gąbeczkę dołączoną do opakowania, jak i dowolny pędzel do pudru. 
Mimo dosyć lekkiej konsystencji posiada optymalne krycie, dzięki czemu 
stanowi doskonałe uzupełnienie nałożonego podkładu, zapewniając przy tym
 ładny i naturalny efekt makijażu. Nakłada się łatwo i szybko, nadając skórze 
typowo matowe wykończenie. Dzięki niemu cera jest wizualnie jeszcze bardziej 
jedwabista i gładka. Przy mojej cerze mieszanej taki nieskazitelny efekt makijażu
 utrzymuje się około pięciu godzin, po tym czasie strefa T wymaga ponownego 
użycia pudru - tutaj nie oczekiwałam cudów :-) Produkt nie osypuje się i jest 
dosyć odporny na ścieranie, a do uzyskania ładnego efektu wystarczy nałożenie
niewielkiej ilości.

Używając go na mokro jako podkład za pomocą zwilżonej gąbeczki, uzyskamy
 bardziej satynowe wykończenie o wyjątkowo delikatnym stopniu krycia. Moim 
zdaniem rzeczywiście jest "ultralekkie" i sprawdzi się głównie u posiadaczek
 cer pozbawionych niedoskonałości, którym zależy raczej na nadaniu matowego
wykończenia, czy wyrównaniu kolorytu. Moja cera potrzebuje krycia na poziomie
średnim i dlatego ten sposób się u mnie niestety nie sprawdził. 



Opakowanie mieści 7 g pudru, a kupicie go bez problemu zarówno w drogeriach
stacjonarnych jak i internetowych. W cenie regularnej kosztuje około 33 złote,
ale oczywiście można go kupić taniej choćby podczas promocji.


Podsumowanie

Od pudru oczekuję przede wszystkim wykończenia i utrwalenia makijażu, a ten 
idealnie spełnia te wymagania. Dodatkowo posiada mile widziane właściwości
matujące, kryjące i wygładzające, zapewniając przy tym bardzo naturalny efekt. 
Jedwabista konsystencja sprawia że przyjemnie i łatwo się go aplikuje, a niewielkie 
opakowanie zmieści się w każdej torebce i zawiera wszystko co niezbędne do 
wykonania poprawek w ciągu dnia. Osobna przegródka na aplikator w formie
gąbeczki pozwala zachować większą higieniczność, a elegancki wygląd samego
opakowania sprawia, że używanie tego pudru to sama przyjemność :-)



Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)