Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania lirene, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania lirene, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

20 lipca 2016

Lirene - Żel z olejkiem pod prysznic "Mango & Jaśmin", czyli kosmetyczne rozczarowanie

Na początku miesiąca wybrałam się na zakupy do jednej z drogerii, gdzie przeglądając kosmetyczne
nowości jakie pojawiły się na półkach, wypatrzyłam nową serię marki Lirene "Shower Oil", na którą
składają żele pod prysznic z olejkami w trzech wersjach: Olejek arganowy i marula, Olejek mango i
 nuta jaśminu, oraz Olejek makadamia i monoi. Z całej tej trójki pod względem zapachu najbardziej
przypadła mi wersja z olejkiem mango i nutą jaśminu, ponieważ ma świeży, idealny na lato aromat
owoców cytrusowych. Pozostałe wersje, choć też przyjemnie pachnące, wydały mi się zbyt slodkie
i otulające na aktualną porę roku. Nie wdając się w szczegóły włożyłam wybrany żel do koszyka i
wyobraziłam sobie cudowne chwile spędzone pod prysznicem w jego towarzystwie. No i niestety
się rozczarowałam, a szkoda, bo aromat idealnie trafił w mój gust.


Opis producenta
Unikalne połączenie żelu pod prysznic z odżywczym olejkiem. Żel zawiera cenny olejek z mango 
o silnym działaniu zmiękczającym i nawilżającym, wygładzającym naskórek oraz wzmacniającym
jego barierę ochronną. Nawilża oraz hamuje utratę wody, chroniąc skórę przed wysuszeniem. Żel
skutecznie oczyszcza skórę całego ciała, oraz pozostawia pięknym długo utrzymujący się zapach.
Krystaliczna formuła żelu łączy się harmonijnie z odświeżającym aromatem owoców cytrusowych
z delikatną nutą jaśminu sprawiając, że prysznic staje się przyjemnością.

Moim okiem
Żel znajduje się w plastikowym opakowaniu o pojemności 400 ml, o lekko zielonym zabarwieniu, 
zakończonym niewielką, klasyczną nakrętką z zamknięciem na zatrzask. Mimo sporej pojemności
opakowanie jest dosyć poręczne i wygodne w użyciu, a jego transparentność pozwala kontrolować
stopień zużycia zawartości. Szata graficzna jest nieprzytłaczająca i przyjemna dla oka. 


Produkt ma lekką konsystencję w postaci rzadkiego, przezroczystego żelu, który w połączeniu 
z wodą tworzy przyjemną i niezbyt obfitą kremową pianę. Zapach jest miły dla nosa i dokładnie
taki, po jakie lubię sięgać latem - orzeźwiający, świeży i pobudzający, z dominującymi nutami 
cytrusowymi i bardzo subtelną wonią jaśminu w tle. Niestety aromat wyczuwalny jest jedynie
w opakowaniu i w momencie aplikacji żelu pod prysznicem, po czym szybko znika i zupełnie
nie utrzymuje się na skórze. 

Przyjemna konsystencja i aromat na który składają się lubiane przeze mnie owocowe nuty 
zapachowe, to w moim odczuciu jedyne plusy tego produktu. Co prawda żel dobrze spełnia
 swoją funkcję w oczyszczaniu skóry - tego nie można mu zarzucić, jednak moja skóra czuje
 po jego użyciu spory dyskomfort. Żel po spłukaniu pozostawia na całym ciele lekko oleistą 
warstwę, która ma chyba z założenia chronić przed wysuszeniem, jednak moja skóra tuż po 
wyjściu spod prysznica jest wysuszona, towarzyszy jej nieprzyjemne, nasilające się uczucie 
ściągnięcia i niemal natychmiast domaga się dodatkowej porcji nawilżenia. Cóż, skład nie
 zachwyca i nie spodoba się zwłaszcza tym osobom, które unikają parafiny i SLS także w 
produktach do pielęgnacji ciała. Dla mnie były to do tej pory w przypadku kosmetyków do
ciała składniki neutralne, które zupełnie mi nie przeszkadzały. 

Skład
Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate,
PEG-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, PEG-70 Mango Glycerides, Paraffinum Liquidum,
Methylochloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum (Fragrance), Limonene,
 Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Hydroxyisohexyl 3- Cyclohexene Carboxaldehyde.

Opakowanie zawiera 400 ml żelu i kosztuje w cenie regularnej 9,90 zł - więc stosunek ilości
do ceny jest bardzo korzystny. Wszystkie trzy wersje dostępne są w drogeriach stacjonarnych
i internetowych - jeśli macie ochotę skusić się na którąś z tych nowości, polecam pozostałe
dwie wersje, ponieważ mają lepsze składy.

Podsumowanie
Wielokrotnie już pisałam, że od żelu pod prysznic nie wymagam zbyt wiele - lubię, kiedy spełnia 
swoją podstawową funkcję, czyli oczyszcza skórę mojego ciała nie wysuszając jej i nie powodując 
konieczności natychmiastowego sięgania po nawilżający kosmetyk pielęgnacyjny, a dodatkowo
umila czas spędzony pod prysznicem miłym aromatem. Niestety, w przypadku tego produktu się
rozczarowałam. Co prawda ma przyjemną konsystencję, która ułatwia jego aplikację i zamienia
się w połączeniu z wodą w delikatną, kremową pianę, a do tego podoba mi się jego zapach, lecz
dyskomfort jaki powoduje finalnie na mojej skórze zupełnie go dyskwalifikuje. Oczywiście jest
to moja subiektywna opinia na temat tego produktu - piszcie koniecznie w komentarzach, jak 
sprawdził się u Was!




16 maja 2016

Co nowego kupiłam? Część I - kosmetyki kolorowe

Post typowo zakupowy już dosyć dawno nie gościł na blogu, ponieważ w ostatnich miesiącach
ograniczałam wizyty w drogeriach stacjonarnych oraz internetowych do niezbędnego minimum.
W międzyczasie udało mi się skutecznie uszczuplić zapasy, a nawet zaczęły się pojawiać małe
kosmetyczne braki, co uważam za swój ogromny sukces. Aby motywacja nie zniknęła równie
szybko jak się pojawiła, postanowiłam w nagrodę spełnić kilka swoich kosmetycznych marzeń.

Mimo wszystko trochę się tego nazbierało, więc zdobycze kilku ostatnich tygodni podzieliłam
 na dwie części - kosmetyki kolorowe i kosmetyki do pielęgnacji. Dzisiaj zapraszam na część
pierwszą, czyli kosmetyki do makijażu.


Lirene
Podkład do twarzy "No Mask" 
Najnowszy produkt tej marki - ultralekki i długotrwały fluid zapewniający perfekcyjny i
nieskazitelny wygląd cery przez cały dzień. Nie zmienia koloru w czasie, nie rozmazuje
się i nie brudzi ubrań. Lekka, płynna konsystencja sprawia, że fluid idealnie stapia się ze 
skórą, dzięki czemu makijaż wygląda świeżo i naturalnie bez obciążania cery, która staje
się gładka i aksamitna w dotyku. Zawarty w formule kwas hialuronowy nawilża skórę, a
elastonyl zapewnia jej odpowiednie napięcie i regenerację. Tyle jeśli chodzi o obietnice
producenta, póki co użyłam go kilka razy i jestem pozytywnie zaskoczona. 

Bourjois
Podkład do twarzy "City Radiance"
Rozświetlający, lekki, jedwabisty podkład w tubce zapewniający efekt lekkiej i świetlistej
cery. Chroni skórę przed zanieczyszczeniami środowiska, zawiera filtr SPF 30. Używam
go od kwietnia i bardzo się polubiliśmy, więc niebawem napiszę o nim więcej.

L'Oreal
Podkład do twarzy Infalible "Matte"
Matujący podkład o lekkiej konsystencji, zapewniający naturalny i świeży wygląd. Formuła
z perlitem minimalizuje nadmiar sebum, a jej dodatkowe wzbogacenie o specjalne polimery
zapewnia długotrwałe matowe wykończenie. Jeden z moich ulubionych podkładów, który
stosuję już od kilku miesięcy, a słynna promocja w Rossmannie okazała się idealną okazją
do uzupełnienia jego zapasów.


Bourjois
Pomadka do ust Rouge Edition "Souffle de Velvet"
Przejrzyście matowe szminki, które w wyjątkowy sposób łączą półprzezroczyste kolory
 z efektem matowości i wielogodzinną trwałością, zapewniając delikatny i świeży efekt.
Zapewnia ustom wielogodzinne nawilżenie i jest tak przyjemna w noszeniu jak balsam.
Kilka postów wcześniej pisałam Wam, że zamierzam skorzystać z promocji - 49% w
drogeriach Rossmann i wypróbować tą ciekawie zapowiadającą się nowość. Wybrałam
 dwa ładne odcienie: 04 Ravie en rose, oraz 05 Fuchsiamallow. Pierwsze testy już były i
chyba znalazłam nowych ulubieńców na lato :-)


L'Oreal
Puder matujący Infallible "Matte"
Jedna z nowości marki L'Oreal - kryjący i długotrwały puder matujący w kamieniu, który
skutecznie maskuje niedoskonałości. Zapewnie doskonałe wykończenie makijażu nawet
 do 24 godzin. Odporny jest na wilgoć oraz wysokie temperatury, a jego unikalna formuła 
zapobiega błyszczeniu się skóry. Posiada wysoki stopień odporności na ścieranie oraz 
optymalne krycie. Idealnie nadaje się dla wszystkich rodzajów skory, także wrażliwej.
 Nareszcie do mojego ulubionego podkładu z tej serii dołączył nowy produkt, czyli 
oczekiwany przeze mnie puder. Zapowiada się przyjemnie ;)

Rimmel
Paleta do konturowania twarzy 
Paletka pozwalająca na samodzielne wykonanie makijażu konturującego twarz. Składa się
z trzech części - rozświetlacza, bronzera i różu. Technologia cream-to-powder pozwala na
łatwą i bezproblemową aplikację. Dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych, ja 
wybrałam 001 Golden Sands ponieważ zawiera idealnie pasujące do mojej cery odcienie.
Bardzo przyjemna paletka, o stonowanej i subtelnej kolorystyce.


L'Oreal
Tusz do rzęs False Lash Superstar "Red Carpet Black"
Maskara o właściwościach pogrubiających i wydłużających. Składa się z dwóch produktów:
białej bazy, która zapewnia zwiększenie objętości oraz tuszu modelującego rzęsy. Specjalna
formuła i odpowiednio wyprofilowana szczoteczka pozwalają osiągnąć spektakularny efekt. 
Zawsze chciałam wypróbować poprzednią wersję tego tuszu, ale skutecznie odstraszała mnie
jego cena i negatywne opinie. Skusiłam się jednak na nową odsłonę i liczę, że nie będę
żałowała tego zakupu.

L'Oreal
Tusz do rzęs False Lash Wings "Sculpt"
 Tusz posiada jednostronną szczoteczkę "sculpt" o krótszych i dłuższych silikonowych
włoskach, która ozwala na dotarcie do rzęs od samej ich nasady, nadając efekt "Tight Line"
- wypełnionej linii rzęs. Zagęszcza linię rzęs jak po użyciu kredki. Maksymalnie pogrubia 
rzęsy oraz nadaje im piękny efekt rozpostartych skrzydeł motyla. Bardzo lubiłam klasyczny
tusz z tej gamy, ponieważ rzeczywiście sprawiał, że moje rzęsy wyglądały jak wachlarze.
Mam nadzieję, że z tą wersją także się polubią.


NeoNail
Lakiery hybrydowe
Robiąc zakupy w jednej z drogerii internetowych postanowiłam przy okazji kupić jeden 
lakier o neutralnym odcieniu, ponieważ choć słyszałam o tej marce, to nie miałam okazji 
używać ich produktów. I wiecie co? Zakochałam się! Niemal natychmiast kupiłam kilka 
kolejnych kolorów i aktualnie moja kolekcja liczy ich dziesięć, ale już wiem, że będzie
 się powiększała. Lakiery NeoNail mają nieco gęstszą konsystencję niż te konkurencyjnej
 marki, łatwo się nakładają i poziomują, a do tego są dobrze napigmentowane. No i ta
ogromna gama kolorystyczna! Uwielbiam ♥


O wszystkich powyższych kosmetykach z pewnością wkrótce przeczytacie na blogu,
zwłaszcza, że z częścią z nich poznałam się już dosyć dobrze. A jeśli interesuje Was
druga część moich zakupów poświęcona kosmetykom do pielęgnacji, zapraszam na
następny post :-)



20 listopada 2015

Co kupiłam podczas słynnej promocji w drogeriach Rossmann ?

Przyznam szczerze, że czekałam na tą promocję, ponieważ już od jakiegoś czasu miałam
w planach zakup kilku konkretnych kosmetyków do makijażu. Poprzednim razem dałam
się nieco ponieść emocjom i kupiłam znacznie więcej produktów niż zamierzałam, więc
teraz stworzyłam konkretną listę, na której znalazły się same kosmetyczne nowości -
moim zdaniem to świetna okazja, aby je wypróbować.

Moje zakupy:


Rimmel
Pojedyncze cienie do powiek Magnif'Eyes
Według producenta te pojedyncze cienie mają niezwykle lekką i jedwabiście gładką 
strukturę, która łatwo się nakłada dając piękny i niepowtarzalny efekt. Są wyjątkowo
trwałe, odporne na wszelkie ścieranie i osypywanie. Innowacyjna formuła nie osadza
się w załamaniach powiek, lecz tworzy jednolite pokrycie. Wszystkie odcienie mi się
podobały, ale na początek wybrałam cztery: 014 Black Fender, 008 Crowd Surf, oraz
012 Q-Jump i 006 Poser. Zapowiadają się ciekawie, choć ciemne odcienie są znacznie
mocniej napigmentowane.


Wibo
Paleta do konturowania twarzy
Tej paletki naszukałam się najbardziej, ponieważ wszędzie szafy Wibo świeciły pustkami
i udało mi się ją kupić zupełnie przypadkiem w ostatnim dniu promocji. Znajduje się w
dosyć solidnym plastikowym opakowaniu z lusterkiem, a zawiera prasowany matujący
puder w kamieniu, rozświetlacz na kości policzkowe i róż do policzków. Już zdążyłam
się z nią polubić, zwłaszcza, że w promocji kosztowała nieco ponad 8 złotych ;) 


Lirene
Mineralny puder matujący "City Mat"oraz Mineralny bronzer z różem "Shiny touch"
Nie mogłam sobie odmówić także świeżutkich nowości tej marki, a zwłaszcza różu
połączonego w jednym opakowaniu z bronzerem, ponieważ wprost uwielbiam tego
typu produkty. Skusiłam się także na transparentny matujący puder - wydaje mi się,
że ma zbyt dużo rozświetlających drobinek, ale zobaczymy :)


Rimmel
Maskara "Supercurler"
Najnowszy tusz do rzęs tej marki, który ma nam zapewnić spektakularny efekt podkręcenia,
uniesienie rzęs nawet o 90 stopni i maksymalne pogrubienie - a to wszystko aż do 24 godzin.
Czytałam o nim różne opnie, ale wiecie że lubię testować tusze i muszę go wypróbować :)


Astor
Podkład Skin Match Protect
Również nowość na drogeryjnych półkach - podkład dopasowujący się do cery, dający
piękny i naturalny efekt, oraz zapewniający całodzienną ochronę dzięki unikalnemu
potrójnemu kompleksowi ochronnemu. Ma szklane opakowanie i wygodny dozownik,
krycie określiłabym jako lekkie w kierunku średniego. Ładnie rozświetla, a takich 
właśnie podkładów lubię używać jesienią, ponieważ moja cera z reguły wygląda na
szarą i zmęczoną. Ma filtr SPF 18.


Astor
Korektor Skin Match Protect
Korektor z tej samej linii co podkład, występuje w trzech odcieniach, przy czym ja
kupiłam dwa: jaśniejszy 001 Ivory oraz ciemniejszy 002 Sand. Podoba mi się forma
tubki, oraz bardzo przyjemny i delikatny aplikator. Według producenta w widoczny
sposób rozjaśnia i optycznie podnosi kąciki ust, zapewnia naturalny efekt przez cały 
dzień i zawiera witaminy C i E. bardzo chętnie go wypróbuję :-)


Jak widzicie nie znalazł się tutaj żaden kosmetyk z pierwszej części promocji dotyczącej
produktów do ust i paznokci, ponieważ interesowała mnie wyłącznie najnowsza matowa 
pomadka Maybelline, której jeszcze nie ma w sprzedaży. Z pozostałych zakupów jestem
bardzo zadowolona i na bieżąco będę Wam zdawać relacje z ich używania :)









3 listopada 2015

Ulubieńcy kosmetyczni - październik!

Witajcie :)

Wiem, że w październiku nie pisałam zbyt wiele, ale był to dla mnie wyjątkowo
intensywny miesiąc na wielu płaszczyznach życia zawodowego i prywatnego.
Mam nadzieję, że listopad pozwoli mi nadrobić wszystkie zaległości, a jest ich
 sporo - chciałabym Wam pokazać całe mnóstwo kosmetyków i nie tylko :)

Na początek tradycyjne, małe kosmetyczne podsumowanie ubiegłego miesiąca,
czyli ulubieńcy! W październiku odkryłam cztery bardzo przyjemne produkty,
które zasługują na wyróżnienie.



Fantastyczna październikowa czwórka:


Bioliq
Oczyszczający żel do mycia twarzy
Jak już wspominałam w recenzji, kupiłam go z ciekawości, ponieważ spodobał mi się
pomysł połączenia klasycznej tubki z silikonową nakładką. Polubiłam się z nim już od
pierwszej aplikacji - nakładka jest miękka, elastyczna i przyjemna w użyciu, a sam żel
dobrze oczyszcza moją mieszaną cerę z nadmiaru sebum oraz innych zanieczyszczeń.
Nie podrażnia jej wrażliwych partii i nie powoduje przesuszania. Pisałam o nim tutaj


Lirene
Lekki nawilżający krem rozpromieniający
Skin Vitalizer proVita D
Ta seria kremów marki Lirene kusiła mnie już od jakiegoś czasu i ciesz się, że w końcu
postanowiłam skusić się na jeden z produktów. Krem ma lekką konsystencję, szybko się
wchłania i doskonale nadaje się pod makijaż. Dzięki ładnemu, subtelnemu i świeżemu
zapachowi jest bardzo przyjemny w używaniu. Przy regularnym stosowaniu nawilża,
wygładza i lekko wyrównuje koloryt skóry. Z pewnością nie jest to jedyny kosmetyk
z tej gamy, na jaki się skuszę.


Evree
Olejek do ciała "Power Fruit"
O tej porze roku zaczynam chętnie sięgać po wszelkiego rodzaju olejki w pielęgnacji
ciała, więc zrobiłam przegląd kosmetycznych zapasów i wybrałam tą właśnie kurację
 nawilżającą. Produkt świetnie wygładza, odżywia i ujędrnia skórę, a jednocześnie nie
pozostawia lepiącej warstwy. Sam olejek ma ciekawą dwufazową formułę i nadaje się
rewelacyjnie do masażu ciała. Maluteńki minusik daję za zapach, który niestety nie
jest owocowy, a szkoda, bo takie lubię najbardziej :)


Skin79
Maska nawilżająca i rewitalizująca "Strawberry girl"
Maska w płacie, która nie tylko jest dobrze nasączona i bardzo skutecznie działa,
 ale także rozwesela swoim wyglądem :) Zdecydowanie najładniejsza maseczka, jaką
kiedykolwiek nałożyłam na twarz - dzięki niej już nigdy nie będę straszyła wyglądem
 swoich domowników :) W jednym z następnych postów pokażę je Wam bliżej :)


Pochwalcie się swoimi ulubieńcami!



14 czerwca 2015

Zakupowe nowości, czyli co w najbliższym czasie na blogu zagości :-)

Znalazłam nareszcie chwilkę czasu, aby pokazać Wam moje ostatnie kosmetyczne
zakupy i nie tylko. Troszkę się ich nazbierało, ale usprawiedliwiam się sama przed
sobą tym, że jak na zdobycze z dwóch miesięcy, to i tak nie jest aż tak źle :-)

Jestem szczególnie zadowolona, ponieważ znajdują się poniżej kosmetyki, które
wstępnie całkiem nieźle się zapowiadają i niektóre z pewnością zostaną ze mną
na dłużej.

O każdym produkcie napisałam niewiele, w najbliższym czasie możecie się
spodziewać obszerniejszych recenzji kilku z nich, nie wszystkie bowiem 
zdążyłam już lepiej poznać, a niektóre dopiero czekają na swoją kolej.

No to zaczynamy:


Bioliq
Oczyszczający żel do mycia twarzy
Delikatny żel do mycia twarzy, posiadający miękką silikonową nakładkę.
Według producenta przeznaczony jest także do pielęgnacji cery wrażliwej,
więc mam nadzieję że nie podrażni wrażliwych miejsc na mojej twarzy.

Bioliq
Antyperspirant 48h
Kosmetyk znajduje się w dosyć miękkiej, stojącej tubce i posiada tradycyjną
"kulkę". Ma nie tylko przeciwdziałać powstawaniu nieprzyjemnego zapachu,
ale także intensywnie pielęgnować skórę.

Evree

Olejek do ciała "Power Fruit"
Najnowszy produkt tej marki, czyli nawilżająca kuracja do ciała zawierająca
w składzie olejek malinowy, winogronowy, jojoba, sezamowy. avocado, oraz
kwas hialuronowy. Moim zdaniem jest rewelacyjny, niebawem o nim napiszę.


Vaseline Intensive Care
Balsamy do ciała "Aloesowe ukojenie" oraz "Kakaowe rozświetlenie"
Wspominałam już, że ostatnio bardzo miło zaskoczyła mnie wersja żółta,
dlatego skorzystałam z promocji i kupiłam dwie inne. Ładnie i subtelnie
pachną, mają przyjemne i dosyć lekkie konsystencje - idealne na lato.

Lirene
Rajstopy w sprayu dla jasnej karnacji
 Mają zapewnić efekt natychmiast opalonej skóry, a specjalna emolientowa ma 
ją także pielęgnować. To mój pierwszy produkt tego typu w sprayu, w ubiegłym 
roku również sięgnęłam po Lirene, tyle że fluid - klik, który dawał bardzo ładny 
efekt. 

Bielenda
Golden Oils Brązujące masło do ciała
Skusiłam się także na produkt do pielęgnacji ciała z najnowszej linii tej marki,
które ma w przeciwieństwie do balsamów Vaseline bardziej treściwą i bogatą
konsystencję. Całkiem przyjemnie pachnie, liczę także na obiecywany efekt
subtelnej opalenizny :-)

Nivea
Kremowy żel pod prysznic "Coconut"
Uwielbiam kosmetyki o kokosowym zapachu, więc ten żel bez zbędnego 
zastanawiania znalazł się w moim koszyku z zakupami. Spore, bo aż pół
litrowe opakowanie kryje produkt o kremowej konsystencji i kusi aromatem
wiórek kokosowych.


EOS
Balsamy do ust "Fresh Watermelon" oraz "Passion Fruit"
Zestaw dwóch balsamów w przyjemnym dla oka opakowaniu, o których tyle
się naczytałam, że musiałam wreszcie sama wypróbować. Pachną cudownie
i całkiem przyjemnie smakują :-)

Bourjois
Lash Machine - Włókna do rzęs
Specjalne włókienka, które nakłada się na rzęsy między dwoma warstwami tuszu. 
Według producenta mają zapewnić niewiarygodne wydłużenie i pogrubienie,
a o tym czy sprawdziły się u mnie przeczytacie niebawem.

Pupa
Lakiery do paznokci "Lasting Color"
Mini wersje lakierów do paznokci w uroczych buteleczkach, które można było
kupić w drogeriach Rossmann. Najpierw kupiłam odcień niebieski i zielony,
a później trafiłam jeszcze na ładną czerwień.

Essie
Mini kostka Spring 2015 kolekcja "Flowerista"
Cztery mini lakiery do paznokci zapakowane jak zwykle w cieszący oko kartonik.
Najbardziej do gustu przypadły mi dwa odcienie - tytułowa "Flowerista", oraz 
"Blossom dandy".


Sylveco
Lniana maska do włosów
Maska do włosów z ekstraktem z nasion lnu zwyczajnego i olejem kokosowym,
przeznaczona do pielęgnacji włosów suchych i łamliwych. To mój kolejny produkt
marki Sylveco który postanowiłam wypróbować, tyle że tym razem nie do twarzy,
a do włosów właśnie. 

Schwarzkopf
Essence Ultime Blond&Bright
Maska do naturalnych i farbowanych włosów blond z ekstraktem cytrusowym i
olejkiem, która ma delikatnie zapobiegać żółtym tonom. Zapowiada się bardzo
obiecująco i jestem ciekawa, jak sprawdzi się w przypadku moich włosów.

CHI
Serum do włosów z olejkami "Agran Oil"
Mieszanka olejku arganowego i oleju moringa przeznaczona dla włosów matowych 
i zniszczonych. Wchodzi w skład najnowszej linii pielęgnacyjnej do włosów tej 
marki, a do kompletu można nabyć także szampon, odżywkę i maskę. Ja na próbę
kupiłam najmniejszą dostępną pojemność, czyli 15 ml.

Schwarzkopf
Mus do włosów Biotin Volume
Jego zadaniem jest uniesienie włosów u nasady, dodanie im gęstości, oraz tekstury.
Bardzo ładnie pachnie i rzeczywiście ma konsystencję przypominającą mus.


Podczas promocji -40% na produkty do pielęgnacji twarzy w drogerii
Rossmann kupiłam:


L'Oreal 
Orzeźwiający płyn micelarny
Woda micelarna która oczyszcza skórę i usuwa wszelkie ślady makijażu, a przy
tym intensywnie odświeża skórę. Nie posiada alkoholu i jest bezzapachowa.
Bardzo lubiłam różową wersję płynu micelarnego tej marki, więc mam nadzieję
że i z tej będę zadowolona.

Mixa
Płyn micelarny dla zaczerwienionej skóry
Przeznaczony dla wrażliwej i reaktywnej skóry twarzy oraz powiek. Delikatnie
zmywa makijaż, a zawartość alantoiny pomaga łagodzić podrażnienia.

L'Oreal
Olejkowy rytuał "Nutri Gold"
Kosmetyk zawierający w składzie osiem regenerujących olejków, którego
zadaniem jest odżywienie skóry i przywrócenie jej witalności. Znajduje się 
w eleganckim, szklanym opakowaniu zakończonym poręczną pipetką.

Bielenda
Arganowy koncentrat brązujący "Argan Bronzer"
Preparat w formie koncentratu, przeznaczony dla skóry szarej, zmęczonej
i pozbawionej słonecznego blasku, o nierównym kolorycie, ale także skóry 
wrażliwej na słońce. Ma nadać skórze efekt muśnięcia słońcem, przy 
jednoczesnym zapewnieniu jej dodatkowej pielęgnacji.

Dermika
Przeciwzmarszczkowy krem nawilżający "Vitamina P Plus"
Krem przeznaczony jest dla skóry naczynkowej, łagodzi zaczerwienienia i objawy
podrażnień skóry, uspokaja reakcje rumieniowe, ale także nawilża, wygładza,
ujędrnia skorę i poprawia jej koloryt oraz działa przeciwzmarszczkowo. Jest to
krem, który już od dawna chciałam wypróbować.


Zamówiłam także kilka nowości z katalogu marki Avon:


Little Black Dress
Woda Perfumowana wersja "Eau fraiche"
Najnowsza odsłona dobrze znanego zapachu, tym razem typowo letnia
i orzeźwiająca - mnie bardzo przypadła do gustu.

Today Tomorrow Always
Always - mgiełka na lato
Znacznie lżejsza, idealna na lato wersja klasycznego zapachu Always. 
Kusi ładnym opakowaniem, oraz oczywiście zapachem.

Bright Star
Podkład do twarzy
Podkład o właściwościach rozświetlających i wygładzających, posiadający
 SPF 15. Charakteryzuje się bardzo lekkim stopniem krycia, więc jeśli
szukacie podkładu który zatuszuje niedoskonałości, z tego nie będziecie
zadowolone. 

Ideal Flawless CC
Puder wyrównujący koloryt w perełkach
Bardzo fajny produkt z którym niemal natychmiast się polubiłam. Opakowanie
zawiera perełki aż w pięciu odcieniach, które wymieszane ze sobą dają ładny
efekt na twarzy i rzeczywiście wizualnie wyrównują koloryt skóry.

******

Dostałam także klika fajnych produktów od Agnieszki z bloga Szmaragdowe oczko,
w tym najnowszy lakier do paznokci Magic Effects Matte w kolorze "Inky Blue":


Udało mi się wygrać Rozdanie Niespodziankę na blogu Miscellaneous, w 
paczuszce było jeszcze coś słodkiego, ale niestety już zjadłam :-)



No i na koniec przesyłka na która bardzo czekałam, czyli paczuszka od marki 
Rimmel - Pakiet Inspiracji, zawierający dwie nowości - tusz do rzęs, oraz podkład
do twarzy Wake Me Up!. Tusz chciałam wypróbować jak tylko zobaczyłam go w 
kosmetycznych zapowiedziach, więc tym bardziej się cieszę, że udało mi się
dostać do grona Ambasadorek Wake Me Up! Tusz zaczęłam już używać i
jestem z niego bardzo zadowolona ♥



Dobrnęliście do końca ? :-)

Myślę, że uda mi się teraz wygospodarować nieco więcej wolnego czasu,
bo tyyyyle kosmetyków czeka na to, aby je Wam bliżej przedstawić :-)



31 grudnia 2014

Projekt Denko - listopad i grudzień


Dzisiaj przyszła pora na ostatni w tym roku post podsumowujący zużycia dwóch
ostatnich miesięcy. 




Zauważyłam, że w okresie jesienno-zimowym zużywam jednak mniej kosmetyków.
Cały czas jednak staram się walczyć z moim małym "nałogiem" resztkowym i
systematycznie robię przegląd opakowań produktów, które zostały już otwarte i użyte.

Oto, co udało mi się aktualnie zużyć:



Soraya
Balsam do ciała So Pretty "Sunny Peach"
Balsam o bardzo przyjemnej, dosyć szybko wchłaniającej się konsystencji i ślicznym
 zapachu, oraz całkiem niezłych właściwościach pielęgnacyjnych. Zużyłam dwa 
opakowania i byłam z niego zadowolona. Kupiłabym ponownie, ale nie wiem czy 
jest jeszcze dostępny w sprzedaży. Pisałam o nim tutaj

Lirene
Fluid-balsam dla ciemniej karnacji Body BB
Mimo różnych opinii o tym produkcie zdecydowałam się na jego zakup i nie żałuję.
U mnie sprawdził się znakomicie, zwłaszcza w celu poprawienia wyglądu nóg. 
Co prawda musiałam nauczyć się  ile i jak go prawidłowo używać, ale było warto :)
Bardzo wydajny, opakowanie starczyło mi na długo. Kupiłabym ponownie. Pisałam
o nim tutaj

Venus
Pianka do golenia z ekstraktem z melona i grejpfruta
Jedna z moich ulubionych pianek do golenia, pojawiająca się dosyć często w moich 
zużyciach. Tania, skuteczna, wydajna, przyjemna i spełniająca znakomicie swoją 
funkcję. Aktualnie oczarowała mnie nowa pianka do golenia marki Isana o zapachu
jabłka, ale do tej z pewnością wrócę. Zdecydowanie kupię ponownie

Rexona
Antyperspiranty w aerozolu: Happy oraz Aloe Vera Fresh
Niewątpliwie należą do moich ulubionych antyperspirantów. Plusy to z pewnością
wygodna aplikacja, skuteczność i niezawodność oraz przyjemne zapachy.
Zdecydowanie kupię ponownie

AA
Balsam do golenia 2w1 do skóry suchej
Nie, nie i jeszcze raz nie. Rzadka konsystencja która nieustannie spływa z nóg,
niska wydajność i zapychanie maszynki. Zamiast ułatwić golenie osiągnęłam
zupełnie odwrotny efekt. Nie kupię ponownie. Pisałam o nim tutaj

Lactacyd
Żel do higieny intymnej "Fresh"
Przyjemny i intensywnie odświeżający żel z miętowa nutką. Idealny do 
codziennego dbania o naszą higienę intymną. Kupiłabym ponownie

Bielenda
Masło do ciała "Watermelon"
Jakiś czas temu masełka te były dostępne w Biedronce i ja też się na nie skusiłam.
Jedynym jego minusem było to, że bardzo szybko mi się skończyło ;) Miało
przyjemną "masełkową" konsystencję, ładny arbuzowy zapach i skutecznie 
nawilżało skórę ciała. Kupiłabym ponownie

Yves Rocher
Nawilżający krem do rąk z wyciągiem z arniki
Jeden z lepszych kremów do rąk jaki miałam okazję używać. Skutecznie nawilżał
i odżywiał skórę dłoni na długo. Zdecydowanie kupię ponownie

Halle Berry
Nawilżający żel pod prysznic "Halle"
Żel który dostałam w prezencie,będący dopełnieniem perfum o tym samym zapachu.
 Przyjemnie się pienił, całkiem nieźle oczyszczał i pozostawiał subtelny zapach na skórze. 
Kupiłabym chętnie jako zestaw z perfumami




Lirene
Krem wzmacniający do cery naczynkowej
Drogeryjny krem o lekkiej konsystencji i delikatnym zielonym zabarwieniu.
Szybko się wchłania, radzi sobie z neutralizowaniem zaczerwienień, nawilża,
ładnie pachnie i nadaje się pod makijaż. Kupiłabym ponownie

Ziaja
Żel oczyszczający do twarzy z serii 'Liście manuka"
Uległam ciekawości i postanowiłam wypróbować kilka kosmetyków z tej słynnej
ostatnio nowej serii. W przypadku tego żelu szczególnego zachwytu nie było. Nie jest
to zły produkt, ale bez efektu "wow".W przeciwieństwie do innych kosmetyków
tego typu bardzo szybko się skończył. Raczej nie kupię ponownie

Delia
Serum do twarzy "Argan Care"
Zużyłam je już znacznie wcześniej, ale buteleczka gdzieś się zawieruszyła i dlatego
znalazła się dopiero w tym denku. Serum dobrze się u mnie sprawdzało, odżywiało,
nawilżało i przywracało komfort skórze. Aktualnie mam kilka tego typu produktów
w zapasie, ale generalnie kupiłabym je ponownie. Pisałam o nim tutaj

Alterra
Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy "Orchidea"
Całkiem przyjemny i dosyć tani krem pod oczy. Lekka, szybko wchłaniająca się i
 bezzapachowa konsystencja głównie nawilża skórę w okolicy oczu i nie podrażnia
ich. Kupiłabym ponownie

Avon
Pomadka do ust "Pink Freeze"
Szminka w odcieniu chłodnego, opalizującego jasnego różu. Kupiłam ją już jakiś
czas temu i wydaje mi się, że aktualnie nie jest już dostępna w sprzedaży.

Essence
Korektor pod oczy "Stay all day 16 h "
Korektor o ładnym, jasnym odcieniu i kremowej konsystencji. Krył niezbyt mocno
i niestety dosyć szybko się ścierał. Nie kupię ponownie




Taft 
Bardzo mocny spray do włosów z linii "Keratin"
Moj ulubiony ostatnio produkt do stylizacji włosów. Wbrew obietnicom producenta
nie utrwala bardzo mocno, a raczej naturalnie i nie usztywnia włosów. Końcówka
ze spryskiwaczem tworzy delikatną mgiełkę pozwalając dosyć precyzyjnie ją rozpylić.
Przedłuża świeżość włosów, unosi je u nasady, ułatwia układanie fryzury.
Zdecydowanie kupię ponownie

Nivea
Odżywka do włosów "Long Repair"
Jedna z moich ulubionych odżywek do włosów, której opakowanie zawsze mam
pod ręką. Świetnie wygładza, nawilża i dyscyplinuje moje włosy nadając im piękny
połysk. Zdecydowanie kupię ponownie

Argan Star
Dwufazowa odżywka do włosów keratynowo-arganowa
Zdecydowanie wolę odżywki w tradycyjnej, kremowej formie, jednak od czasu
do czasu lubię coś odmienić, zwłaszcza, jeśli trafię na fajny produkt. Ta odżywka
dobrze spisywała się na moich włosach: ułatwiała rozczesywanie, wygładzała,
nawilżała i nie obciążała ich. Kupiłabym ponownie Pisałam o niej tutaj

Pilomax
Szampon do włosów cienkich bez objętości
Ten szampon dostałam w prezencie i byłam z niego całkiem zadowolona.
Bardzo dobrze oczyszczał włosy z zanieczyszczeń i sprawiał, że były puszyste
i delikatnie uniesione u nasady. Kupiłabym ponownie

Pantene Pro-V
Nabłyszczająca Odżywka chroniąca przed wysoką temperaturą
do włosów cienkich
Jeden z moich kosmetycznych koszmarów. Atomizer zamiast rozpylać mgiełkę
psikał jednym dużym strumieniem utrudniając nałożenie produktu. Sama odżywka
niesamowicie obciążała włosy sprawiając, że wyglądały niczym zwisające strąki.
Wysuszała włosy, nie ułatwiała ich układania i zdecydowanie ich nie nabłyszczała,
oraz nie nadawała żadnej objętości. Nie kupię ponownie

Timotei
Odżywka do włosów "Drogocenne olejki"
Przyjemna odżywka, której używałam zarówno w duecie z szamponem z tej serii,
jak i osobno. Ułatwiała rozczesywanie, nawilżała, wygładzała i nie obciążała
włosów. Zużyłam dwa opakowania i kupiłabym ponownie Pisałam o niej tutaj

Wella
Lakier do włosów "Wellaflex"
Najbardziej lubię lakiery marki Taft i Wellaflex właśnie. Dobrze, a jednocześnie
dosyć naturalnie utrwalają włosy i można je łatwo wyczesać. Zdecydowanie kupię
ponownie



Ufff...dobrnęłam do końca :-)
Mimo wszystko troszkę się tego uzbierało. Mam nadzieję, że w 2015 roku
będę bardziej konsekwentna i nie opuści mnie duch mobilizacji :-)


3 sierpnia 2014

LIRENE Body BB Fluid-Balsam wersja dla ciemnej karnacji


Dzisiaj obiecana recenzja jednego z moich ulubieńców kosmetycznych lipca.

Kosmetyk ten zainteresował mnie już od momentu, kiedy pojawił się na sklepowych półkach.
Dosyć długo zwlekałam z jego zakupem, wielokrotnie go oglądałam i odkładałam, a w międzyczasie
przeczytałam na jego temat wiele pozytywnych i negatywnych recenzji, co sprawiło,
że zaintrygował mnie jeszcze bardziej :-)

Lirene Last Minute Fluid-Balsam Body BB - bo o nim mowa - występuje w dwóch wersjach:
 do ciemnej i jasnej karnacji. Wersja do ciemnej karnacji jest bardzo mocno napigmentowana
 i kolor jest widoczny natychmiast po wyciśnięciu z opakowania. Natomiast wersja dla jasnej karnacji 
po wyciśnięciu z opakowania jest całkowicie biała i dopiero bezpośrednio podczas aplikacji na skórę
 zaczyna przybierać delikatny kolor.

Dzięki testerom obu wersji które były dostępne w drogerii, zdecydowałam się na wariant
do ciemnej karnacji, który w moim przypadku okazał się strzałem w dziesiątkę.
Nie lubię leżeć przysłowiowym "plackiem" na plaży, ale nie unikam też słońca całkowicie.
Podoba mi się efekt skóry muśniętej słońcem, szczególnie na nogach, więc z myślą o nich
właśnie go kupiłam :-)



Opis producenta
Fluid-Balsam BodyBB dla ciemnej karnacji nadaje skórze piękny kolor opalenizny 
od razu po użyciu. Zawiera specjalnie dobraną kompozycję rozświetlających pigmentów,
które nadają skórze promienny i zdrowy wygląd. balsam bardzo dobrze się rozprowadza
i szybko wchłania.
Sposób użycia: rozprowadzić na umytej i wysuszonej skórze ciała. Zmywa się przy 
pierwszej kąpieli. Ze względu na specyfikę produktu zaleca się, aby jasne ubrania
zakładać po całkowitym wchłonięciu produktu.


Moim okiem

Fluid znajduje się w plastikowym opakowaniu o ciekawym, asymetrycznym kształcie,
z tradycyjnym zamknięciem typu "klik". Opakowanie możemy przechowywać zarówno
w postaci pionowej, jak i poziomej. Całość wygląda bardzo elegancko i utrzymana jest w 
słoneczno-złotej kolorystyce, przyciągając tym samym wzrok na sklepowej półce.

Opakowanie jest niewielkie i dobrze leży w dłoni, przez co jest wygodne w użyciu.
Niezbyt duży otworek precyzyjne dozuje potrzebną ilość produktu.


W środku znajduje się produkt o konsystencji przypominającej klasyczny balsam do ciała,
a który dodatkowo dzięki zawartości pigmentów posiada także właściwości fluidu. 


Konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa i raczej gęsta, choć jednocześnie dosyć lekka.
Fluid jest delikatnie perfumowany, a subtelny zapach wyczuwalny jest nie tylko w momencie
aplikacji, ale także jakiś czas po nałożeniu na skórę. Balsam posiada bardzo ciekawą, 
wielowymiarową barwę, która kojarzy mi się z brązem, złotem i orzechem :-)

Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, choć trzeba nakładać go starannie, by dokładnie
 i równomiernie pokryć wybraną część ciała. Pierwszy raz nałożyłam go w domu jedynie w
 celu wypróbowania, więc podczas drugiej aplikacji nabrałam już sporo wprawy i wiedziałam, 
ile produktu potrzebuję oraz jak go nakładać. W moim przypadku najlepiej sprawdza się
 aplikowanie tego fluidu cienką warstwą, oraz kolistymi i dosyć energicznymi ruchami.
Skóra powinna być czysta i sucha, ale ja nakładałam ten fluid także na wcześniej użyty tradycyjny
balsam do ciała i muszę przyznać, że wtedy jego rozprowadzanie także przebiega bardzo sprawnie.
 Jeśli zacznie się nakładanie od wyciśnięcia sporej ilości z opakowania, produkt może się
 wałkować na skórze. Chcąc uzyskać bardziej spektakularny efekt można nałożyć kolejną warstwę,
 ale wydaje mi się, że nie należy przesadzać. Mnie w zupełności wystarcza efekt uzyskany po
 dokładnym rozprowadzeniu jednej warstwy.

Stapia się ze skórą i wchłania bardzo szybko, dosyć szybko także zasycha - jednak po
 rozsmarowaniu warto odczekać kilkanaście minut, aby balsam zdążył się należycie utrwalić.
Zwłaszcza, jeśli zamierzamy założyć ubranie w jasnych kolorach - na co zwraca uwagę sam producent.

Początkowo kolor wersji którą posiadam może wydawać się bardzo ciemny i wpadający
w pomarańczowe tony, jednak po rozprowadzeniu produktu na skórze znikają wszelkie
 wątpliwości. 

Natychmiast nadaje efekt pięknej i równomiernej, oraz naturalnie wyglądającej
 subtelnej opalenizny. Fluid nadaje skórze także delikatne, satynowe wykończenie. 
Stosowany na nogi pięknie a jednocześnie subtelnie je rozświetla, wysmukla i 
poprawia wizualnie ich wygląd. Lekko maskuje drobne niedoskonałości, jak choćby
 ewentualne pajączki czy przebarwienia, oraz rewelacyjnie wyrównuje koloryt. 
Sprawia, że skóra wygląda nie tylko na muśniętą słońcem, ale także zdrowo i promiennie.

 Dobrze utrwala się na skórze, nie tworząc plam, zacieków czy smug oraz wykazuje się 
zaskakującą trwałością. Osobiście nie zaryzykowałam założenia białych ubrań, ale kolorowych 
sukienek czy spódnic które nosiłam po rozsmarowaniu go na nogach nie brudził oraz nie ścierał się,
 co jest dużym plusem. Zmywa się podczas pierwszej kąpieli z użyciem gąbki i żelu pod prysznic,
 czy innego produktu do mycia ciała. 

Niestety nie wiem, jak radzi sobie w przypadku aktualnie trwających, ekstremalnie
wysokich temperatur, ponieważ ostatnie dni spędzam głównie nad jeziorem, gdzie poza 
kosmetykami do opalania i klasycznymi balsamami do ciała nie stosuję w zasadzie nic więcej.
 Nakładałam go jednak na nogi kiedy temperatura nie przekraczała 30 stopni i wytrzymywał
 w niezłym stanie aż do momentu kąpieli - wydaje mi się, że to całkiem niezły wynik.


    Skład
( kliknij aby powiększyć )




Poniżej efekt na dłoni, na którą celowo nałożyłam nieco więcej produktu:




Efekt na nogach po nałożeniu jednej warstwy:


Zgadniecie, na którą nogę nałożyłam Body BB ? :-)


Jak widzicie, efekt jest delikatny - ale mam nadzieję że widoczny :-)
Choć na żywo zdecydowanie łatwiej można znaleźć różnicę, to zrobienie zdjęcia które będzie
to odzwierciedlać okazało się dla mnie trudnym orzechem do zgryzienia :-)

Pojemność 200 ml, cena regularna około 25 zł - w promocji kosztuje niecałe 20 zł.
Dostępny w wielu drogeriach i marketach.


Podsumowanie

Uważam, że jest to bardzo fajny produkt dla osób, które z pewnych względów nie mogą, 
nie lubią, lub zwyczajnie nie chcą się opalać, a jednocześnie chciałaby na przykład 
poprawić nieco wygląd swoich bladych nóg. Idealnie nadaje się jednak także dla 
podkreślania nabytej już wcześniej naturalnej opalenizny. Może być stosowany codziennie, 
lub wyłącznie na specjalne okazje. Ja nakładam go wyłącznie na nogi, ale oczywiście
jest to kosmetyk do całego ciała, więc można go aplikować według upodobań.

Wiem, że może nie podobać się satynowo-perłowy efekt wykończenia na skórze,
oraz fakt, że do jego aplikacji potrzeba nieco wprawy, gdyż dosyć szybko zasycha i
 łatwo zrobić mało estetyczne smugi. Oczywiście jest to kwestia wprawy -  każda z nas
zapewne szybko znajdzie swój własny sposób na  łatwą i sprawną aplikację :-)

Zachęcam do wypróbowania testerów dostępnych w drogeriach - z pewnością 
znajdziecie je np. w Rossmannie - co pomoże w wyborze odpowiedniej wersji
dla waszej karnacji, oraz w niewielkim chociaż stopniu pozwoli zapoznać się bliżej
z tym produktem.


Ja bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem i zapewne zostanie ze mną na dłużej :-)
Jeśli chcecie mieć "zjawiskowe" nogi - polecam :-)


Etykiety:

recenzja (183) ulubione kosmetyki (140) codzienność (101) zakupy (84) nowinki kosmetyczne (67) miłe chwile (50) ulubieńcy miesiąca (48) włosy (43) pielęgnacja włosów (38) Rossmann (31) książki (28) pielęgnacja twarzy (24) L'Oreal (22) Yves Rocher (22) kosmetyki (22) kosmetyki do włosów (21) promocje (20) przemyślenia (20) filmy (19) pielęgnacja ciała (19) farby do włosów (18) zachciewajki (17) zużyte kosmetyki (17) Garnier (16) projekt denko (16) zwierzęta (16) makijaż (15) Isana (14) mój pies (14) zdrowie (14) oferty (13) tusze do rzęs (13) weekend (13) Maybelline (11) Nivea (11) odżywki do włosów (11) moje gotowanie (9) przyroda (9) szampon do włosów (9) Biedronka (8) krem do twarzy (8) maska do włosów (8) Bielenda (7) krem do rąk (7) kremy (7) regeneracja (7) Święta (7) żele pod prysznic (7) Avon (6) Dove (6) Schwarzkopf (6) balsamy do ciała (6) farbowanie (6) gazetki (6) paznokcie (6) przesyłki (6) ulubione granie (6) wizyta u lekarza (6) wygrane rozdania (6) Kallos (5) Rimmel (5) TAG (5) kino (5) peeling do ciała (5) prezenty (5) rzęsy (5) żel do twarzy (5) Biovax (4) Lirene (4) Regenerum (4) peeling (4) regeneracja włosów (4) tanie i fajne (4) życzenia (4) Bioliq (3) Douglas (3) Gliss Kur (3) Timotei (3) balsam do ust (3) inspiracje (3) niespodzianki (3) olejek do włosów (3) podkład (3) podkład matujący (3) próbki (3) serum do twarzy (3) stylizacja włosów (3) Drogeria Natura (2) Elseve (2) L'Oreal Prodigy 5 (2) Lidl (2) Liebster Blog Award (2) Mikołaj (2) Pantene Pro-V (2) apteka (2) kosmetyki apteczne (2) maseczki do twarzy (2) mieszkanie (2) produkty do twarzy (2) rozdanie na blogu (2) sport (2) Aussie (1) Batiste (1) Dermika (1) Drogeria Hebe (1) Palette (1) Ziaja MED (1) buty (1) coś do kawy (1) gazety (1) imieniny (1) krem CC (1) kuracje do włosów (1) muzyka (1) oddanie na blogu (1) post informacyjny (1) przepisy (1) rozdanie (1) rozdanie świąteczne (1) sałatki (1) storczyki (1) suchy szampon (1) suplementy (1) szampony (1) ubrania (1)